• Ogłoszenia

Dzielnica północna

Wioska położona jest na równinach w centrum Sakura no Kuni, pełnych zieleni oraz kwiatów wiśni dodających, jak całej reszcie kraju, nieziemskiego uroku. To wokół nich została zbudowana Sakuragakure i zadbano o to, aby jej styl był poważny oraz pasował do pięknych terenów. Nie mają przez to bezpośrednio dostępu do morza, jednak klimat tam jest bardzo stabilny i należy do tych cieplejszych. Zimy nie są srogie, wiosny lubią być gorące i z niewielkimi opadami deszczu, a kiedy nastaje lato, mieszkańcy muszą zadbać o to, aby nie paść z odwodnienia. Nie jest to jednak poziom gorąca na pustyni. W dodatku przez wioskę przechodzi sporej wielkości rzeka, to łatwo jest się ochłodzić w takie dni z racji na pozwolenie kąpania się w niej.
Awatar użytkownika
Hefajstos
Posty: 974
Rejestracja: 26 kwie 2021, 21:11
Karta Postaci:

Re: Dzielnica północna

Początek przygody
WydarzenieFabuła D
UczestnikYubari + Yukkuri + Yumishi
Post6/?
Yubari ostatecznie zdecydowała się na ramen z dodatkowym chili i mięskiem czyli tak zwana porcja dla grubaska. Chodź do tych dziewczyna zdecydowanie się nie zaliczała, to jednak osoby ze wsi były zbudowane inaczej. A może był to po prostu misterny plan który zakładał pojawienie się pełnej rybki która spróbuje dziabnąć nie swojego ramenu? Nim jednak Yu namba tu się pojawiła, Yubari dalej uskuteczniała "Ploteczki" czy też zwyczajnie, socjalizowanie z miejscowymi. Jej komentarz na temat ubioru staruszka był dość ryzykowny no bo co gdyby zwyczajnie nie miał Ryo na lepsze odzienie? Było by teraz niezręcznie! Na szczęście raczej nie to było powodem i słysząc uwagę dziewczyny tylko się szczerze zaśmiał.-Gdzie tam, gorąca krew. 20 lat mniej, a uganiałabyś się za mną jak wszystkie pannice w mieście-Zanka parsknęła pod nosem, dobrze wiedząc że te "20" to tak mocno z przymrużeniem oka. Ale kto wie, może staruszek faktycznie dawno temu był "gorący". Ostatecznie okazało się iż ani staruszek ani Zanka nie trafili w zgadywaniu i widocznie byli tym faktem rozczarowani.-Ano czyli typowa młódka co to jej się we łbie poprzewracało że trawa bardziej zielona po drugiej stronie-Stwierdził staruszek drapiąc się po potylicy.
-Nic tam nie wiem Erard.-Odparła Zanka machając chochlą.-Młoda przygody żądna, zmian. Wcale nie musi być lepiej, ma być inaczej-Powiedziała jak gdyby znała Yubari od dawna i świetnie wiedziała co jej tam po głowie chodzi.
-Ale po kiego zmiana? Ze zmian nigdy nie ma nic dobrego. Kiedyś to było lepiej-Erard machnął ręką i smutno pokręcił głową.
-A co do stolicy kochanieńka, to ogromna jest a jakże! A świat i większe sekrety skrywa! Wiele przygód przed tobą.-Uśmiechnęła się ciepło kobiecina i wtedy do jej przybytku wparowała błękitna, żywiołowa i drobna istota którą w tym stroju można by wziąć, za chodzącego po lądzie szczupaka.

Widząc zachowanie Yukkuri, Zanka nic nie mówiła tylko obserwowała z mieszaniną zdziwienia, zaskoczenia, lęku i oburzenia. Co zrobi to małe żywiołowe stworzenie które zwiastowało sobą katastrofę? Czy był to człowiek-szczupak? Człowiek-dorsz? Może człowiek-rekin? Nie, nie, na pewno człowiek szczupak. Zanka znała się na rybach jak Erard na motylach i wiedziała że tak właśnie szczupaki wyglądają. Sąsiadka z warzywniaka jej mówiła jak kupowały filety z makreli na targu. No bo, rekina to często podawali. A szczupak to jej się wydawał taki rarytas. A takiego stwora co to jak człek wygląda ale ogon ma, to nie widziała. Na pewno szczupak. Dziewczynka szczupak dorwała się jednak do ramenu koleżanki(?) i jeszcze zaczęła głośno komentować zaburzając feng-shui tego przybytku. Tego dla Zanki było za wiele i pochyliła się nad ladą w kierunku dziewczynki szczupaka. Nawet zęby miała jak szczupak, nosa jej chyba nie odgryzie co?-Młoda... damo-Jak się tytułuje szczupaki? Młoda płotko?-Proszę zabrać płetwy od nie swojego dania. To brak szacunku dla spożywającego. Oraz dla kucharki, jeden ramen na pół a dwa miejsca zajęte? Nie, nie, nie w "Wiśnia ramen". Ja ci zaraz ramen zrobię. Grzecznie siedzieć i czekać. I nie krzyczeć bo innym gościom przeszkadza-Erard słysząc wywód Zanki zaśmiał się, zwłaszcza że z całą pewnością słyszał jak Zanka mówi "płetwy" zamiast "ręce". Jak to młodzi mówili? To było fałx pałs. Sam Erard wychylił się zza Yubiri patrząc na na Yukkuri.
-A co to, kolejna młódka w "Wiśnia ramen". Kolejna nieznana, tego samego dnia. Co ciebie tu sprowadza? Znacie się? Wspólna przygoda?-Zasypał dziewczyny pytaniami bo w pewnym momencie zamiast mówić do jednej, mówił do obu.-Cholera, może to dobra pora żeby na loterii zagrać. Takie rzadkie wydarzenie-Po chwili przed Yukkuri stał już bliźniaczy ramen jak ten przed Yubiri, z tym że bez dodatkowego mięska i dodatkowego chilli. Wersja łagodna i standard.

Na tym jednak gości nie ubywało bo oto do "Wiśnia ramen" przybyły dwie kolejne osoby! Ojciec z córką jak można było na pierwszy rzut oka ocenić. Pojawiły się drobne problemy logistyczne bo wolne były tylko krzesełka #2 oraz #6 co oznaczałoby konieczność rozdzielenia rodzinki, ale Erard z niejednego pieca chleb jadł, toteż zaraz wstał ze swoją miską i przeszedł na miejsce #6, zwalniając to #3 w drodze skinąwszy uprzejmie głową Yumishiemu i uśmiechając się do dziecka co sprawiło to iż dziewczynka jedynie schowała się za nogą Yumishiego i patrzyła nieśmiało zza niej. Ostatecznie Yumishi dostał dwa miejsca i sam zajął to obok Yubiri, Azuya natomiast została usadowiona pomiędzy nim, a śpiącą personą w płaszczu która mimo całego tego harmidru dalej zdawała się spać, cichutko pochrapując.-No niesłychane, kolejny gość!-Stwierdziła Zanka z uśmiechem przyjmując zamówienie Yumishiego i zabierając się za przygotowywanie zażyczonych ramenów.
-Teraz to z pewnością muszę zagrać na loterii-Zaśmiał się Erard.-Zanka, kiedy ostatnio miałaś pełny lokal? I to jeszcze z tyloma nie tutejszymi?-Zapytał Erard siorbiąc swój wywar.
-Ło matko, toż to od otwarcia, to jeszcze nigdy-Stwierdziła nakładając makaronu do misek.
-Co was sprowadza do Sakury? Wycieczka?-Zapytał Erard z drugiego końca sali.-Ile masz lat co?-Zapytał też dziewczynkę ta jednak ukrywała się dzielnie za bokiem Yumishiego, zerkając jednak z dziecięcym zainteresowaniem na to, co działo się po drugiej stronie lokalu.-Ale nieśmiała-Zaśmiał się Erard i wrócił do siorbania ramenu. Yumishi poczuł jak coś go szarpie za ubranie po lewej a że po lewej była Azuya to dostrzegł jak ta nieco żywiej, wskazywała mu na coś palcem. Podążając zaś za nim, dostrzegł Yukkuri i jej ogon.
-Rybka-Oznajmiła szeptem Azuya.
Na ladzie pojawiły się oba zamówione przez Yumishiego rameny, tylko który, dla kogo?
Ostatnio zmieniony 21 sty 2023, 12:01 przez Hefajstos, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadzone Wątki:
Senka - Se jest, od roku, gdzieś tam
Shogo - Ale nie odpisuje, pewnie nie odpisze, już nigdy...
Event - bo mi kazali, ten w Baibai, po Jeleniu jego psia mać
Mikan - znowu po Jeleniu, się z Daimyo szlaja
Ichigo - Bo się jej rządzić zachciało
YuYuYu - Jest ich trzech i pewnie coś odpierdolą
Więcej grzechów nie pamiętam.
Awatar użytkownika
Hōzuki Yūbari
Posty: 13
Rejestracja: 19 sty 2023, 17:59
Discord: Amphare#3038
Karta Postaci:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Dzielnica północna

Czyli nie czili. Ale to nic, bo odpowiedź mężczyzny była równie satysfakcjonująca. Na tyle, że aż nie dało się nie uśmiechnąć na śmiałe deklaracje mężczyzny. Gorąca krew! Fenomenalnie. Była nawet prawie w stanie w to uwierzyć gdyby nie fakt, ze chłopi bardzo lubili rzucać tym argumentem. No, ale tego mówić nie musiała. Zamiast tego wolała nacieszyć się rozmową z bardzo uprzejmym jegomościem, nawet jeśli nie prezentował się niczym najbardziej elegancki mieszkaniec Sakury.
- Wszystkie? Toć to ogromna konkurencja by była! Ale nie dziwota, proszę pana. Myślę jednak, że pańskie najlepsze lata jeszcze nie są całkowicie za panem.
Stwierdziła wesoło, odruchowo zerkając na kobietę, szukając w niej potwierdzenia. Kiwnięcia. Cokolwiek. Kto jak kto, ale jeśli ktoś miał się z nią zgodzić, to z pewnością Zanka. No przecież oboje się tak świetnie dogadywali, że nie było opcji, żeby miała w tej kwestii odmienne zdanie. Kto tam wie - może jakby mężczyzna faktycznie miał z te 20, może 25 lat mniej i odwiedziłby trochę częściej rzekę ze swoją garderobą, to może? No, ale nie był, więc automatycznie został zakwalifikowany jako bardzo miły, starszy pan.
No, miły do czasu, chociaż stwierdzenie, że "we łbie jej się poprzewracało", wzięła z zaskoczeniem, nie szczególnie uwzględniając jego diagnozę w granicach obelgi. No bo... jak to? To źle, że chciała zobaczyć trochę świata? Poznać nowych ludzi? Hej! Jakby nie ta jej podróż, to by nawet się nie poznali. Z pewnością nie mógł być to najgorszy pomysł, na jaki wpadła. Zanka szczęśliwie stanęła w jej obronie, a jej argumentacja była niczym wyjęta z ust samej Yūbari. Kiwnęła kilka razy głową, jakby chciała wręcz powiedzieć, że ta doprawdy dobrze prawi. Aż padły słowa, z którymi ciężko walczyć. Kiedyś było lepiej. Ano, pewnie było. Ale pewnie było też gorzej. Szczęśliwie to, co oboje uznawali za "kiedyś" całkiem się od siebie różniło. Tak sądziła. Przynajmniej wnosząc po tym, jak wygląda życie w wiosce.
- Czy ja wiem... - stwierdziła, myśląc jeszcze przez chwilę - Miło nie musieć biegać z węborkiem do studni. I mając wychodek w środku, a nie na zewnątrz. I mogąc zjeść ramen, zamiast kolejny miesiąc gotowane kartofle... - zaczęła wymieniać, jakby analizując, czy o czymś ważnym nie zapomniała, po czym ostatecznie uśmiechnęła się szeroko do Erarda - Nie wiem, czy lepiej, czy nie, ale ja tam się dobrze bawię.
Nawet, jeśli ten nie do końca rozumiał jej zainteresowań, szczęśliwie Zanka rozumiała. Nawet udzieliła jej informacji na temat stolicy, która w rzeczy samej, była ogromna. Aż zrobiła duże oczy, nim znowu kiwnęła głową, tym razem na rzucane przez nią zapewnienia. Dużo przygód. Idealnie. Będzie miała co Gertrudzie opowiadać.
- Swoją drogą, Yūbari jestem. Hōzuki Yūbari. - przedstawiła się, nawet z własnym nazwiskiem! Nie, żeby musiała, ale matka mówiła, że tak jest ładniej. No i jeśli zdarzyłoby się, że znaliby inną Yūbari - w końcu nie miała wyłączności na takowe miano - to wtedy nikt jej z nikim takim nie pomyli. A że wiedziała już, że Zanka to Zanka, a Erard to Erard, jedynie słuszne wydawało się, że należałoby się przedstawić.

Przybyła też i ona! Yu! Wpadła do budki niczym tsunami. Jej usta ponownie wykrzywiły się w banana na widok dziewczyny, jaka to szczęśliwie znalazła szarowłosą. I to dość szybko jakby nie patrzeć. I niosła dobre wieści! Co prawda nie związane z tym, z czym ruszyła na miasto, jednak dalej satysfakcjonujące.
- Czyli po tym idziemy na zakupy.
Podjęła decyzję bez większego zastanowienia, widząc to jako jedyną, słuszną opcję w obliczu przedstawionego stanu rzeczy. I tak musiała przejrzeć swój dobytek. Może jakąś broń w końcu kupić, I deczkę nową, bo w tej co ma, to się chyba materiał zaczął przesiewać. I może jakieś jabłka... Albo wiśnie, skoro Wioska Wiśni. Tworzenie listy zakupów zostało jednak zakłócone faktem, że nagle miska z bulionem uciekła jej spod wciąganych klusek. Sytuacja zdecydowanie niefartowna, jednak widząc, kto dopuścił się tego niecnego czynu, zaczęła śledzić uważnie Yukkuri wzrokiem, nie mówiąc nic więcej. Nie teraz. Jeszcze nie. Zero reakcji Aż w końcu ta pomyślała, by najpierw upewnić się, co zabrała dziewczynie, na co ta skrzywiła się niezadowolona z takiego obrotu wydarzeń. Bo nie mogła pooglądać Yukkuri wciągającej ramen z czilli. A to zdecydowanie byłoby zabawne. Spojrzała zaraz po tym na Zanke, jaka to zabrała jej obiad Yūbari i to nie bez małego wykładu o manierach. Reprymenda, jaką dostała, była może mniej zabawna niż oglądanie ryby szukającej na gwałt szklanki z wodą, jednak wystarczająca, by nieco poliki ją rozbolały od próby opanowania mięśni twarzy.
- Dla niej to i nawet z potrójnym mięsem, bo to takie letkie jakby rzeczywiście miała zamiast kości, to ości.
Wtrąciła się w zamówienie Rybki coś czując, że ta jej jeszcze za to podziękuje. W końcu halo! Była rekinem? No, była. A rekiny lubią mięso. Ona z kolei była tym rodzajem rekina, którego wypadałoby utuczyć trochę bardziej, niż samą Yū. No i, oczywiście, nie obyło się bez odpowiedzenia na pytania mężczyzny w podkoszulku.
- No ba! Pewno, że razem.
O, tyle. Krótko, bo krótko, jednak nie miała nic więcej do dodania. Nie było co więcej dodawać. Podróżowały razem, to był fakt. Tak jak faktem było to, że młoda prawie ukradła jej obiad.

Ale oto, proszę bardzo, ponownie pojawiły się w lokalu osoby! I to rodzinka. Sakura wyglądała na nie mniej rodzinne miejsce, niż Ame, jakie się takim tytułuje. Obserwowała ukradkiem ojca z córeczką, jednak na tej drugiej jej wzrok zatrzymał się nieco dłużej. No bo... no bo...
- Ale słodki berbeć..
Wymsknęło jej się, patrząc jeszcze przez chwilę życzliwie na dziewczynkę, po czym wróciła do wciągania klusek. Zwłaszcza, że kiedy tylko ta z tatą swoim zajęli miejsca, dużo lepszy widok miała właśnie na mężczyznę, niż na uroczą duszyczkę. Która swoją drogą wydawała się strasznie nieśmiała, co dodatkowo było powodem, by zostawić ją samą sobie, bez peszenia jej wzrokiem obcych osób. Nie mniej Erard miał inne plany, a rzucone przez niego pytanie uznała za naprawdę dobre. Tak dobre, że kiedy tylko padło, spojrzała na rodzinkę równie zaciekawiona, głównie na starszą osobę w tejże, jak gdyby to ona sama je zadała i oczekiwała odpowiedzi. No bo jeśli też byli na wycieczce, to tak jakby one też były na wycieczce. A skoro byli oboje na wycieczce, to zawsze mogli się podzielić wrażeniami i listą miejsc wartych odwiedzenia, nie?
Ostatnio zmieniony 21 sty 2023, 18:32 przez Hōzuki Yūbari, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek
Awatar użytkownika
Hoshigaki Yukkuri
Posty: 12
Rejestracja: 20 sty 2023, 4:09
Ranga: Muryō no ninja
Ranga dodatkowa: Ryba
Discord: Midoro#5831
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Dzielnica północna

Przeszukanie sklepów i straganów Sakuragakure było nie lada wyzwaniem, lecz znalezienie Yubari również nie należało do prostych. Różnych budek z jedzeniem oraz restauracji był naprawdę ogrom. Gdy żyła jeszcze w Kiri tak bardzo na to nie zwracała uwagi, a w jej wiosce w jakiej żyła przez chwilę w Ame no Kuni, była jedna karczma raptem. Tutaj natomiast? Co przecznica to inny zapach jedzenia. Traf jednak chciał, że Ryba odnalazła swoje Akwarium, jakie siedziało w ”Wiśnia Ramen”. Niczym fala, Yui została wypluta na deski restauracji i szybkimi ruchami zajęła miejsce koło swojej koleżanki. Kradzież ciepłej misji z zupą przebiegła bez większych problemów, lecz te, miały nastąpić dopiero za chwilę. Pierwszą tragedią jaka się zdarzyła było to, że zupa była ostra. Ostrzejsza nawet niż jej zęby. A to była przesada. Już sam pieprz w daniu był przesadą a co dopiero ten czerwony owoc zagłady jej delikatnego gardziołka. Papryka. I to nie byle jaka! Papryka, i to chilli. Weteran armii piekła oraz generał potężniejszych pomiotów ognistych takich jak piripiri czy wasabi. Arcy wróg małej, biednej Rybki. Z pokorą odsunęła miskę na swoje miejsce nim zdążyła zatruć się tą trucizną. Wtedy się zaczęło. Opierdziel i to po całości. Spuściła głowę w dół i zabrała płetwy z lady, zwane potocznie rękoma.
- Płetwę mam tylko na ogonie... - wymamrotała ponuro pod nosem, co tylko Hozuki mogła usłyszeć raczej. Niemniej jednak, podwinęła ogon bardziej pod siebie chowając go w stołek.
- Gomenasai... - rzuciła nadal z spuszczoną głową. Nie zostało jej nic innego jak zaczekać na posiłek. Jej dobroduszna przyjaciółka, najbliższa sercu osoba, towarzyszka podróży nad towarzyszkami podróży, wstawiła się za nią. Potrójna porcja mięsa! To było to!
- Oj tak! Poproszę! Dziękuję Yu-senpai! - powiedziała radośnie jak wcześniej przytulając na chwilę dziewczynę. Przygnębiająca mina zniknęła tak szybko jak się pojawiła. Zupełnie, jakby całe to zdarzenie nie miało miejsca. Siedziała machając nóżkami do przodu i do tyłu, gdyż raczej do ziemi one nie sięgały, a jej płetwa wesoło się kiwała na boki. Uśmiechała się jedynie głupkowato do kucharki czekając na posiłek. Wtem też, odezwał się podkoszulka-man.
- Haaaai. - powiedziała podnosząc łapkę z pałeczkami ku górze w pełni się zgadzając z wypowiedzią Yubari. Bo przecież się znały. I były na przygodzie. Przygodzie nazwanej roboczo ”Byle do przodu”. W sumie nie dyskutowała na ten temat z Hozuki, lecz gdyby miała coś wymyślić na biegu, było by to właśnie to.
Chwile spokojnie mijały a dziewczyna w pełni już zadowolona z życia wyczekiwała swojej porcji klusek. I oto była ona. Miska. Kolor błękitny z domieszką różowych akcentów. Plus za estetykę dla giga kuchmistrzyni. Do tego intensywny zapach mięska. Nie jednego kawałku jak w wersji basic. Nie. Intensywny zapach trzech kawałków. To już drugi plusik. Dziewczyna klasnęła w dłonie trzymając między kciukami pałeczki i wyszczerzyła swoje kły.
- I~ta~da~ki~maaaaaaaasu! - zanuciła przeciągle po czym złapała od razu za jedną z porcji pysznego mięska i wpakowała sobie całe do paszczy. Świat się dla niej zatrzymał. Oczami wyobraźni widziała ten smak. Krówka na pastwisku. Skubie sobie spokojnie źdźbło trawki. Przeżuwa dokładnie, by dostarczyć organizmowi energii. Obok słychać szum wody. To górski potok płynął nieopodal. Krystalicznie czysta woda pluskała między kamyczkami. Krówka ruszyła do niego by ukoić pragnienie. Życiodajne źródło zwilżyło jej buzię oraz gardziołko. Była chłodna i orzeźwiająca, dająca spokój ducha i ciała. To właśnie ta krówka, była teraz perfekcyjnie przygotowana w misce Rybki, a ona ją miała w paszczy. Łezka szczęścia zakręciła jej się w oku.
- To jest... najszczęśliwsza chwila mojego życia... - powiedziała patrząc w sufit przez moment.
Chwila jednak przeminęła a ona zabrała się do jedzenia. Jadła szybko i łapczywie. Pakowała w swoje zębiska tyle ile się tylko dało. Jadła jakby to był jej pierwszy i ostatni posiłek w życiu. Zupełnie tak, jakby jutro miało nie nadejść. Nie istniało coś takiego jak dobre maniery. Mimo tego, żadna, nawet najmniejsza kropelka bulionu nie uciekła przed jej paszczą pełną ostrych kłów. Opamiętała się dopiero gdy weszli nowi goście, a Yubari wspomniała coś o słodyczach. Jej ogon nadal latał w lewo i prawo niczym u radosnego szczeniaczka, lecz podniosła buzię z szeregiem klusek nadal z niej wystającym. Spojrzała na malucha, który faktycznie był słodki, lecz to nie były słodycze. Wciągnęła jednym ruchem porcję makaronu jaka jej dyndała z ust i uśmiechnęła się szeroko pokazując swoją kolekcję szpiczastych zębów. Po chwili jednak wróciła do posiłku. Tak. Teraz to było najważniejsze.
Obrazek
Awatar użytkownika
Sabataya Yumishi
Posty: 112
Rejestracja: 26 paź 2021, 0:16
Discord: Hanialke#1145
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Dzielnica północna

Yumishi, widząc, jak mężczyzna ustępuje im miejsc, tak by mogli usiąść z Azuyą razem, posłał mu delikatny uśmiech i przytaknął lekko głową w ramach podziękowania. To zdecydowanie było miłe z jego strony. Gdyby przyszłoby im się rozdzielić, to by zapewne zjadł swój posiłek na stojąco. Co jak co, ale Azu nie czuła się zbyt komfortowo w otoczeniu obcych ludzi. Wiedział o tym doskonale, więc zdecydowanie wolał być gdzieś bliżej i dawać poczucie bezpieczeństwa. Bo co innego mógłby dla niej zrobić? Sabataya, choć dusił to w sobie, czuł się odpowiedzialny za sytuację, w której się znalazła i robił więc wszystko, co w jego mocy, żeby jednak jakoś to jej zrekompensować, nawet jeśli sama zainteresowana nie do końca zdawała sobie z tego sprawę; Gdy Azu schowała się za jego nogą, zerknął i położył dłoń na głowie w opiekuńczym geście.
Prawdę powiedziawszy, to nawet się dziewczynce i jej postawie nie dziwił. Sam jakoś specjalnie za społeczny nie był, a chociaż od momentu, w którym została zabita jego żona z synem. Wiele ludzi z byłej Iwy twierdziło, że zamienił się wtedy w mruka i zaczął prowadzić bardziej samotniczy tryb życia, co w sumie było prawdą. Nie licząc tego krótkiego okresu posiadania dziewczynki pod opieką, to wszędzie wędrował sam. Po wojnie postanowił nie ruszyć za klanem, a pójść własną ścieżką. Wiele nadziei miał z tym związanych, choć na chwilę obecną żadna z nich się nie spełniła, ale był cierpliwy.
Yumi nie spodziewał się aż takiego tłoku, ale jakoś specjalnie mu też nie przeszkadzał. Przyszli tutaj bowiem jedynie zjeść przed wyruszeniem w drogę. Miał co prawda trochę suchego prowiantu w zwoju, ale ciepły posiłek w żołądku zdecydowanie potrafił dodać energii, zwłaszcza, że czekała ich dosyć długa droga do Banana no Kuni.
Trzeba przyznać, że ich pojawienie się w ramenowni wydawało się być nie lada wydarzeniem i zwrócili na siebie uwagę nie tylko właścicieli, ale także i pozostałych gości. Yumishi uśmiechnął się trochę zakłopotanie, nie wiedząc jak na to wszystko zareagować. Spoglądał również na Azuyę i jak ona się w tym wszystkim czuła. Ostatnią rzeczą, na jaką miał ochotę, to prowadzenie jakichkolwiek rozmów, ale najwidoczniej nie miał większego wyboru.
Właściwie to wyjeżdżamy – odparł, spoglądając na Erarda. Siedzieli trochę już w Sakurze i ich pobyt tutaj powoli dobiegał końca. – Siedem – odpowiedział na pytanie za Azuyę, która była nieco zbyt nieśmiała, by to zrobić. Yumishi w jakże ojcowskim geście ponownie pogłaskał ją po włosach, co by dodać dziewczynce nieco otuchy i pokazać, że nie ma czego się bać. Zdecydowanie, patrząc na ten obrazek można by pomyśleć, że byli ojcem z córką. Prawda była jednak znacznie bardziej… skomplikowana, a między nim a Azu nie było żadnych więzów krwi.
W pierwszej kolejności Yumishi nie zauważył jakże… charakterystycznej części ciała Yukkuri, jednakże Azuya sprawiła, że zwrócił na to uwagę. I jako były Kirijczyk na temat klanów ze swojej wioski trochę wiedział i… chyba powinno mu się to skojarzyć z Hoshigaki? W sumie to nie miał zbyt wiele znajomych z tego klanu, ani też nie do końca wiedział, gdzie się udali po zniszczeniu wioski przez Zero. Prawdę powiedziawszy jednak, nie wiedział jak do końca zareagować na te stwierdzenie ze strony dziewczynki.
Są różni ninja – odparł najbardziej neutralnie jak tylko mógł, by następnie przysunąć do siebie miso ramen, zaś drugi dla Azu, która całe szczęście była już na tyle duża, że potrafiła się posługiwać pałeczkami, nawet razem to ćwiczyli. – Smacznego – odrzekł, zarówno do dziewczynki, jak i reszty gości, zerkając w stronę Yubari, jak i Yukkuri. Skinął lekko głową, posyłając delikatny uśmiech, a następnie skupił się na jedzeniu swoich klusek. Jak wszyscy tutaj obecni.
Obrazek

TSŪJITEGAN
Widzenie w dal [m]Widzenie sferyczne [m]Max. dziedzina stylu przewidywanych ruchówKoszt utrzymania na turę
2 000160B50
Awatar użytkownika
Hefajstos
Posty: 974
Rejestracja: 26 kwie 2021, 21:11
Karta Postaci:

Re: Dzielnica północna

Początek przygody
WydarzenieFabuła D
UczestnikYubari + Yukkuri + Yumishi
Post10/?
Ku rozczarowaniu Yubari Zanka wcale nie poparła jej teorii jako że nie dziwota i jedynie pokręciła przecząco głową. Erard natomiast zadowolony z otrzymanych komplementów miał niewątpliwe +20 do dobrego humoru. Słysząc natomiast że nie do końca się z nim Yubari zgadza wzruszył ramionami-No i to ci racja, racja-Stwierdził, ale uniósł palec, bo musiało być ale.-Ale kobity to w domu siedziały. Dzieci rodziły, w kuchni wojowały o. Dom było komu posprzątać, obiad ugotować. A teraz? A teraz to prosze, prosze-Wskazał dłońmi na Yubari.-Lepiej się szlajać po kontynencie. A potem jak na starość żaden chłop nie zechce, albo dziecioki się upośledzone urodzą to będzie płacz. A starczyło by słuchać starszych i bardziej doświadczonych ludzi. Bo my swoje przeżylim i widzieli.-Zdecydowanie Erard chociaż był miłym staruszkiem, reprezentował sobą dość krzywdzące i archaiczne podejście.
-Sam byś se obiad ugotował, albo lumpy przeproł. A o dzieciaki i zamąż pójście to ty się nie martw. Młodziaki też się żenić nie chco bo im przygody w głowach, a na dziecioki na starość to się medycyna będzie martwić, bo od naszych czasów to do przodu poszła.-Odparła mu Zanka opierając się łokciem o blat.-Poza tym kto wi, może Yubari pozna jakiego chłopa, wędrując po kontynencie-Dodała znając już imię gościa a Erard tylko machnął dłonią.
-Miejscowi lepsi.-Rzucił, chwilę przed tym jak do pomieszczenia wparowała Rekino dziunia.

Widząc skruchę dziewczynki-szczupaka, Zanka zdecydowanie była zadowolona. Jak matka, która skutecznie opierdoliła niesforne dziecko. Yubari jednak zauważyła że jej towarzyszce zdecydowanie bardziej brakowało protein niż nawet samej Hozuki.-Matko jedyna-Stwierdziła Zanka, wyciągając się nad ladą i szczypiąc policzek Yukkuri-Skóra i kości!-Stwierdziła, zaraz dorzucając jej do buliony jeszcze dwa kawałki mięsa.-Jedz, jedz dziecko. Głodzili was tam, skąd przybywacie?-Spojrzała zasmucona na dwie Yu, bo w sumie obie w jej oczach były co najmniej anorektyczkami. Kobieta zdecydowanie była zadowolona widząc zaangażowanie z jakim posilała się rekinia dziewczynka. No ale w karczmie oprócz niej, zjawił się też ojciec z dzieckiem którzy również znaleźli się w kręgu zainteresowań Zanki i Erarda.
-Wyjeżdżacie? A gdzież to. Tu wam czego brak?-Zapytał Erard drapiąc się po łepetynie. Dla niego koncept podróżowania był dość dziwny. Całe życie na dupie w Sakura no kuni, tu mu było dobrze i mu się we łbie nie mieściło, że inni myśleli inaczej. Co zaś do dziewczynki natomiast to wbrew pozorom nawet po dostaniu swojego ramenu, dalej większość jej uwagi poświęcana była "Rybce" a nie jedzeniu - chociaż jadła, tylko wolniej niż zwykle.
-Smacznego-Burknęła w pewnym momencie pod nosem zdając sobie sprawę że zapomniała wcześniej, a jednocześnie nie chcąc na tyle głośno by inni usłyszeli. Jadła sobie w spokoju ramen obok Yumishiego, kiedy to nagle w dziecięcej głowie zrodził się plan! Złapała swoją miskę z ramenem i zaczęła schodzić ze stołka na którym siedziała. Jednak była niska, stołek wysoki, a miska z wywarem całkiem ciężkawa no i katastrofa była murowana. Schodząc z krzesełka nim Yumishi zdołał ją powstrzymać, przechyliła zawartość swojej miski wylewając gorący ramen na uda smacznie śpiącej obok osoby.

Nie potrzeba filozofa by domyślić się iż zostanie obudzonym poprzez zetknięcie z gorącą cieczą na swojej nodze nie mogło należeć do najprzyjemniejszych - generalnie dlatego że gorąca ciecz na nodze do takowych nie należała. Nieznajomy obudził się i wyprostował by po chwili zeskoczyć z własnego stołka.-A kurwa Ła-Wrzasnął i odwrócił się z wściekłością w stronę Yumishiego i reszty. Chłopak wyglądał na jakieś 18-20 lat. Gdy wstawał, fedora która znajdowała się na jego głowie spadła uwalniając burzę rudych włosów skrytych pod nią. Chłopak był raczej z tych "Atrakcyjnych". Na nosie miał okulary które poprawił i teraz dostrzegł też dziewczynkę przed sobą. Z przechyloną pustą miską ramenu.-Ochujał pan?-Wrzasnął na Yumishiego które wziął za ojca dziewczynki - względnie słusznie. Zaraz jednak wyciągnął do niego prawą dłoń w ogólnoświatowym geście stopu, jednocześnie lewą przecierając zaspaną twarz, a potem obolałe udo.-Nie przepra-, w sensie, kur- znaczy chol- ojeju jej.-Warknął. W tym momencie Azuya zaczęła płakać i dalej tam tak stała z tą miską. W ich stronę - ale za ladą - przesunęła się Zanka.
-No masz ci los, tak myślałam że jakieś lewe te taborety i miseczki. Daj mi kochanie miseczkę, zaraz ci dam nową zupkę.-Powiedziała do Azu
jednocześnie posyłając grobowe spojrzenie chłopakowi który odsunął się nieco od lady i zaczął przecierać spodnie.
-Masz ci babo placek-Mruknął i spojrzał po zebranych w karczmie, a potem znów na dziewczynkę.-Umiesz to kto wyłączyć?-Wskazał ją kciukiem.-Dlatego nie mam dzieci, dlatego nie mam dzieci-Powtarzał pod nosem, po czym przyklęknął by mieć Azu na wysokości oczy. Swoją drogą ta dalej płakała i nie oddawała miseczki.-Hej, mała, no już, nie becz. Patrz, nie boli, jest w porządku.-Jego zapewnienia jednak nie pomagały więc ponownie wstał.-Do diaska, przecież to ja jestem tutaj posz- a psu w du- no dobra, dobra... nie płacz no, zaraz coś poradzimy...-Spojrzał na resztę osób w barze szukając pomocy, jednocześnie zaczął przeczesywać kieszenie płaszcza. Wyciągnął z jednej shuriken i odłożył na blat-Nie to-Sięgnął do kolejnej i wyciągnął błękitne stringi-To... zdecydowanie też nie to.-Odłożył na ladę. Z kolejnej kieszeni wyciągnął pliczek karteczek.-Hmm...-Mruknął po czym położył karteczki na stole i znów spojrzał na Azuyę.-Słuchaj mała, nie ma spiny między nami. Powiem więcej, zapraszam was wszystkich-I tu wskazał wszystkich.-Na dzisiejszy występ w Teatrum Novae. Gramy kota w butach. Lubisz kota w butach-Zapytał dziewczynkę ta jednak dalej płakała.-No.... zapraszam was. Musicie przyjść. A ona musi przestać płakać.-Chłopak ewidentnie wyglądał na zrezygnowanego. Obudzono go, poparzono go, a teraz zastraszano płaczącym dzieckiem. Erard podszedł ostrożnie i jeśli Yumishi nie zrobił tego wcześniej to zabrał płaczącej dziewczynce miseczce i położył na ladzie, co by Zanka mogła jej nowy ramen zrobić. A potem sięgnął i wziął sobie jeden bilet. Darmowa wizyta w teatrze? Erard się pisał.
Prowadzone Wątki:
Senka - Se jest, od roku, gdzieś tam
Shogo - Ale nie odpisuje, pewnie nie odpisze, już nigdy...
Event - bo mi kazali, ten w Baibai, po Jeleniu jego psia mać
Mikan - znowu po Jeleniu, się z Daimyo szlaja
Ichigo - Bo się jej rządzić zachciało
YuYuYu - Jest ich trzech i pewnie coś odpierdolą
Więcej grzechów nie pamiętam.
Awatar użytkownika
Hōzuki Yūbari
Posty: 13
Rejestracja: 19 sty 2023, 17:59
Discord: Amphare#3038
Karta Postaci:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Dzielnica północna

Ale jak to tak? W domu? Przez całe życie z krowami? Nie miała nic do krów. Lubiła Gertrudę nawet bardziej, niż jej dwie siostry i trzech braci. Wizja jednak nieskończonego ciągu prania, sprzątania, wychowywania bąbelków i dojenia krów przyprawiała o zawrót głowy. Jakoś tak... jakoś tak... No nie. I to nie tak, że miała dużo przeciw każdemu z tych elementów, będącymi nieodzownymi elementami życia. Zwyczajnie w takiej konfiguracji i takim natężeniu były po prostu... no nie, no. Ale wtem ponownie wkroczyła Zanka, a drobne skrzywienie na twarzy Yubari zamieniło się w oznakę pełnej atencji dla słów mądrości starszej kobiety. O! Ooooo! Tak. Tak, zdecydowanie.
- A może, może! Kto wie, może znajdę?
Nie, żeby Yubari byrała właśnie udział w wielkim queście na znalezienie sobie męża, bo w sumie to nie. Co nie zmieniało tego, że jeżeli życie chciałoby ją wrzucić w trkacie jej przygodowego epizodu w inną tematykę, co kimże Yubari była, by odmówić? Gorzej, jakby tematyką był horror. Albo apokalipsa zombie. W kosmosie na przykład. Nie znała się na zombie.

Kwestia Yukkiri prawdopodobnie nie wymagała specjalnie dużego komentarza. Może i nie nadziała się na jej ramen z czilli, jaki to wesoło sobie wciągała, ale chociaż mogła popatrzeć na to, jak zgarnia lekcję od Zanki. No i właśnie, mięsko. Zdecydowanie musiała więcej jeść i to wcale nie dlatego, że Yubari chciała utuczyć swoją rybią koleżankę jak prosiaczka. I wcale nie w tym samym celu, co prosiaczka.
- Yukkuri to tam nie wiem, bo my trochę z innych rejonów, ale u mnie w domu to żarcie dzieliliśmy na ośmiu. A kartofle to jeszcze na więcej, bo wieprze do tego dochodziły.
Czy to oznaczało, że ją głodzili? Chyba nie. Znaczy... nie wiedziała? Głodna niby nie chodziła, czasem z pola się też co ukradło, czasem co z sadu od sąsiada i jakoś się żyło. W książkach coś słyszała, że jak ktoś jest chudy, a Yubari chyba była chuda, to miała dobry metabolizm. Cokolwiek to znaczyło. Pomimo tego, że sama nic jeszcze nie dorzuciła swoich trzech ryo do rozmowy z rodziną, jaka wpadła na ramen, czuła się jej nieodzowną częścią, gdzie to Erard trzymał pałeczkę. Jednak gdy zapytano o powód ich wyjazdu z Sakury, sama postanowiła przejąć inicjatywę.
- Sakura na ładną wioskę wygląda. Ah.. zaraz zaraz! Niech zgadnę! Państwo też wyruszają na przygodę krajoznawczą?
Definitywnie. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej - jest to jednak mądrość, która nabiera mocy dopiero wtedy, kiedy człowiek przetaszczy się z własnym zadkiem przez większość znanych ludzkości lokalizacji. Bo nawet, jeśli gdzieś jednak było lepiej, to człowiek już i tak nie ma sił, by się wracać.

I wtem... zaczęło się. Yubari nie wiedziała jak i dlaczego, ani tym bardziej kiedy, jednak nagle śpiący jegomość obudził się, odznaczając się przy tym niebywałą energią. Popażyła go? Chyba. Dziewczynka zaczęła płakać, chłopak próbował z desperacją jakoś temu zaradzić, jednak z każdym wyciąganym przedmiotem jedynie sprawiał, że sytuacja robiła się na tyle komiczna, że Yubari zwyczajnie zaniosła się śmiechem. Nie dlatego, że śmiała się z ich nieszczęścia, ale cała sytuacja zwyczajnie taka była. Śmieszna. Co prawda próbowała się powstrzy,ać, jednak chichot dalej dobiegał z jej gardła. No, ale wypadało coś chyba z całą sytuacją zrobić. Nie znała się na uspokajaniu obcych dzieci, ale wiedziała, ze chodzenie z mokrymi ubraniami zimą może być pomysłem takim dość średnim. Tylko trochę nie znała się na zaklinaniu bulionu, to też jedynie mogła liczyć na to, że zwykła kontrola wody w jej wykonaniu wystarczy, by nieco ją z odzienia nieznajomego wyciągnąć i go w tym wszystkim osuszyć. Przynajmniej trochę. A jakby się udało, to by nawet spróbowała jakąś rybkę z tej wody zrobić przed oczami Azuyi. Bo może jej się spodoba.
- Nigdy nie byłam w teatrze... Yukkuri, idziemy.
Podjęła decyzję szybko i sprawnie za nie obie. Zwłaszcza, że chciała zobaczyć kota w butach. I w ogóle zobaczyć, jak koty noszą buty, bo jej wyobraźnia była rozdarda pomiędzy dwoma opcjami.
► Pokaż Spoiler
Chakra 995
Harugakudan | Orchestra at the End of the Winter春楽団
KlasyfikacjaSuiton, Transformacja Natury
Pieczęcie---
KosztStandardowy na turę
Zasięg5m
WymaganiaSuiton D
Technika czysto pokazowa, nie stanowiąca problemu dla nikogo, kto opanował podstawy tego żywiołu. Harugakudan pozwala bowiem na manipulację niewielkich ilości wody znajdujących się na widoku, jednak nie mogą być to ciecze znajdujące się w innych organizmach. Manipulacja zaś sprowadza się do jej powolnej lewitacji i formowania jej w różne kształty - zarówno statyczne, jak i dynamiczne. Chociaż ciężko znaleźć jej zastosowanie w samej walce, jest w stanie przykuć wzrok dzieci i mniej zapoznanych z chakrą person. Ilość wody jaką można manipulować za pomocą techniki sprowadza się do 250ml, czyli mniej więcej zawartości szklanki. Chociaż technika nie wymaga pieczęci samych w sobie, konieczna jest gestykulacja podczas używania techniki.

Posiadając rangę B w Suitonie możliwe jest wytworzenie wody do używania techniki. Jej ilość nie może przekroczyć jednak 250ml, a w samym otoczeniu nie może się jej znajdować więcej niż maksymalnie może objąć swym działaniem technika.
Ostatnio zmieniony 22 sty 2023, 20:13 przez Sabataya Shuten, łącznie zmieniany 2 razy.
Obrazek
Awatar użytkownika
Hoshigaki Yukkuri
Posty: 12
Rejestracja: 20 sty 2023, 4:09
Ranga: Muryō no ninja
Ranga dodatkowa: Ryba
Discord: Midoro#5831
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Dzielnica północna

Troszkę smutnawa sytuacja jaka wynikła z powodu ostrego ramenu oraz reprymendy jaką Yukkuri otrzymała, nie trwała zbyt długo. Pyszne jedzonko z extra mięskiem było wszystkim czego potrzebowała by zapomnieć o smutnych chwilach. Pojawienie się uroczej dziewczynki nie przerwało jej posiłku, lecz widząc wielkie zainteresowanie jej osobą, kim by była, by odmówić maluchowi odrobiny popisów i szpanerstwa. Wychyliła się przed jedzących tak by ją dobrze widzieć, i machnęła jej ręką by zwrócić na siebie jej uwagę. Inni rozmawiali, więc by im nie przeszkadzać, pokazała jej palcem na oczy a następnie na swoją miskę, by bacznie uważała. Podniosła dłoń lekko do góry, a końcówka bulionu jaki jej został na dnie uniosła się leniwie tworząc spiralny strumień z zupy. Końcówkę rosołowego węża wpakowała sobie do buzi i wciągnęła go niczym kolejną kluskę, przełykając później głośno. Przedstawienie zakończyła szczerym uśmiechem w stronę małej.
Specjalnych wydarzeń w przypadkowej budce z ramenem jednak nie było końca. Z jakiegoś nieznanego powodu, córeczka ostatniego z gości schodząc z taborecika straciła równowagę. Z równie nieznanego jej powodu, trzymała w łapkach swoją porcję zupy. W wyniku nieprzewidzianych przez nikogo zdarzeń, wrzątek wylał się na śpiącego płaszcza budząc go z wrzaskiem. Chłopak niewiele starszy pewnie od niej okazał się z marszu gburem i agresorem, jaki swój gniew skierował na bezbronną dziewczynkę. Tego było za wiele! Jako Ryba o podobnym ilorazie inteligencji co przerażone dziecko wstała z swojego miejsca i stanęła w szerokim rozkroku między facetem a córeczką tatusia.
- Oi, oi, oi! - przemówiła pewnie siebie wystawiając rękę przed siebie by utrzymać go na dystans.
- Hola hola kolego! Czy tobie w ogóle nie jest wstyd? Krzyczeć na dziecko? Wyłączyć je? Używać słów, których nikt tu nie rozumie? Jak chcesz kogoś obrazić, to tak by chociaż wiedział co się do niego mówi. I dzieci się nie da wyłączyć. Inaczej twoja mama już dawno by to z tobą zrobiła! - odparła mu otwarcie nie bojąc się jego włosów. Już na pierwszy rzut oka było widać, że są przeciwieństwami. Ona piękna i niebieska a on buc i czerwony. Yui obróciła się ku zapłakanemu brzdącowi i kucnęła w bezpiecznej odległości, zawijając sobie ogon dookoła nóg, by przypadkiem tamten niemiły człek mu na niego nie nadepnął czy coś.
- Nic ci się nie stało maluszku? Nie musisz się go bać, bo cię obronie! - oznajmiła wszem i wobec uśmiechając się do niej ciepło.
Yubari jedynie śmiała się z sytuacji za co nie mogła jej winić. W końcu gdyby nie chodziło o dziecko w roli głównej, tylko na przykład o jej tatę, to pewnie też by się świetnie bawiła oglądając przedstawienie. Chwila jednak trwała dalej, i podczas gdy ona zajmowała się pokrzywdzoną dziewczynką, Hozuki postanowiła poprawić stan spodni rudego. Facet zaczął gadać coś o tym, że gra w teatrze i ich zaprasza. Ta już miała z oburzeniem mówić, że nic z tego, bo niby dlaczego miała by iść na występ kogoś, kto krzywdzi dzieci? To było niedorzeczne. Yubari jednak już postanowiła. Ryba wstała na proste nogi patrząc na nią w szoku i niedowierzaniu.
- Ale... Przecież... On... - zaczęła wskazywać to na niego to na małą, aż nie dotarło do niej słowo klucz. Darmo. Co jak co, ale na handlu się znała i doskonale wiedziała, że darmo, to uczciwa cena.
- Dobra. Idziemy! - powiedziała zadowolona jak gdyby nigdy nic, po czym kucnęła znów przy młodej.
- A ty byś chciała zobaczyć „Kota w butach”? Pamiętaj, że cię obronie gdybyś potrzebowała! - zapytała dziewczynkę, która miała nadzieje, że się uspokajała. Ona była jednak uśmiechnięta nadal by dodać jej otuchy a jej płetwa wesoło merdała w lewo i prawo.
Chakra:
1 000 - 5 = 995
► Pokaż Spoiler | Rameno spiralo kluska!
Harugakudan | Orchestra at the End of the Winter春楽団
KlasyfikacjaSuiton, Transformacja Natury
Pieczęcie---
KosztStandardowy na turę
Zasięg5m
WymaganiaSuiton D
Technika czysto pokazowa, nie stanowiąca problemu dla nikogo, kto opanował podstawy tego żywiołu. Harugakudan pozwala bowiem na manipulację niewielkich ilości wody znajdujących się na widoku, jednak nie mogą być to ciecze znajdujące się w innych organizmach. Manipulacja zaś sprowadza się do jej powolnej lewitacji i formowania jej w różne kształty - zarówno statyczne, jak i dynamiczne. Chociaż ciężko znaleźć jej zastosowanie w samej walce, jest w stanie przykuć wzrok dzieci i mniej zapoznanych z chakrą person. Ilość wody jaką można manipulować za pomocą techniki sprowadza się do 250ml, czyli mniej więcej zawartości szklanki. Chociaż technika nie wymaga pieczęci samych w sobie, konieczna jest gestykulacja podczas używania techniki.

Posiadając rangę B w Suitonie możliwe jest wytworzenie wody do używania techniki. Jej ilość nie może przekroczyć jednak 250ml, a w samym otoczeniu nie może się jej znajdować więcej niż maksymalnie może objąć swym działaniem technika.
Obrazek
Awatar użytkownika
Sabataya Yumishi
Posty: 112
Rejestracja: 26 paź 2021, 0:16
Discord: Hanialke#1145
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Dzielnica północna

Jedyne czego Yumishi obecnie teraz chciał, to w spokoju zjeść swój posiłek wraz z Azuyą i wyruszyć do Banana no Kuni. Nie prosił przecież o tak wiele, prawda? Niestety, wychodziło na to, że nie będzie to takie łatwe i przyjemne, biorąc pod uwagę, że ludzie, którzy się zgromadzili w ramenowni, postanowili do niego zagadywać, mimo że starł się odpowiadać jak najbardziej szczątkowo. Niestety, Sabataya jednocześnie był przy tym zbyt dobrze wychowany, żeby zignorować pytania i skupić się na tej nieszczęsnej zupie. Więc jak już wciągnął te kluski, odłożył na chwilę pałeczki na specjalną podstawkę, jak na wychowanego człowieka przystało.
Jesteśmy tutaj przejazdem – odpowiedział na pytanie, czemu postanowili wyjechać, czego im brakowało. Nie zamierzał wdawać się w szczegóły, w jaki sposób tu trafili, jaki był rzeczywisty cel w przybyciu do wioski. To nie miało też większego znaczenia, bowiem zostało mu jeszcze połowa miska ramenu, a potem po prostu stąd wyjdzie i kto wie, czy kiedykolwiek w ogóle tu wróci?
No i jadł sobie spokojnie ten ramen, gdy nagle do głowy Azuyi wpadł jakiś szalony pomysł. Na który nie zdążył nawet zbytnio zareagować. Nim zdążył powiedzieć „Azu, nie”, to już była tragedia murowana, zupa wylana na przypadkowego jegomościa, co skończyło się jego, uzasadnionym w opinii Sabatayi, gniewem. Borze słodki i szumiący, czy on naprawdę nie mógł zjeść spokojnie tej cholernej zupy i po prostu stąd wyjść?
Bardzo pana przepraszam – odpowiedział, schodząc z krzesła i podchodząc od razu do dziewczynki, by wziąć od niej miskę i położyć ją na tym blacie. Zrobił się okropny chaos wokół nich, chłopak, który próbował uspokoić Azuyę, co wcale nie pomagało, pracownicy, dziewczyna z ogonem. Zdecydowanie wszystkiego za dużo. – Znam się trochę na sztuce medycznej, jeśli potrzebuje pan pomocy... – Spojrzał na chłopaka, jednocześnie kucając przy Azuyi i starając się otrzeć jej łzy z policzków jedną ręką… żeby tego było mało, ta rybia dziewczyna postanowiła zacząć wyzywać tego, w sumie bogu winnego, chłopaka. – Myślę, że nerwy w tutaj niczym nie pomogą, tak samo jak wyzwiska w czyjąkolwiek stronę – odparł ze spokojem w głosie, by znowu spojrzeć na małą i wziąć jej rączki w swoje dłonie i się im przyjrzeć. Bo mimo że większość zupy poleciała na faceta, to zawsze gorący bulion mógł wylądować i na jej rękach– No już, już… nie zrobiłaś sobie krzywdy? – zapytał, widocznie zmartwiony. Jak na prawdziwego ojca przystało, mimo że wcale nim nie był. – Azu, powiedz, czemu nie poprosiłaś mnie o pomoc? – zapytał.
W sumie to chciał zrozumieć, co w tej jej głowie nagle się stworzyło i dlaczego też tak dziwnie się zachowuje. Rozumiał, że sytuacja z Sorą mogła być dla niej ciężka, nie zmieniało to jednak faktu, że trochę to było do niej niepodobne i zwykle tak się nie zachowywała. Przez te parę miesięcy udało im się stworzyć dosyć silną więź. Nie będzie jednak tego wiedział, jeżeli dziewczynka mu nie powie, dlatego dopytywał. Może nie był idealnym wychowawcą, ale naprawdę się starał.
Trzeba przyznać, że był dosyć zaskoczony podejściem wszystkich wokoło do tej sytuacji. Że chcieli mu pomóc w uspokojeniu Azuyi chociażby, albo że kobieta zaoferowała, że przyniesie dziewczynce drugą zupę – co skomentował przytaknięciem głowy w ramach podziękowania – choć i tak zamierzał za nią potem zapłacić. Najbardziej w tym wszystkim jednak dziwił go fakt chłopaka, który starał się w jakiś sposób zrekompensować… sam nie wiedział co. Trochę go poniosły nerwy, to fakt, ale w sumie mu się nie dziwił i miał ku temu prawo. Choć trzeba przyznać, że drugi wyciągnięty przez niego przedmiot… trochę Sabatayę zaskoczył. Aczkolwiek kolejna propozycja jeszcze bardziej.
Dziękujemy, ale naprawdę nie trzeba... – odparł, spoglądając na nieznajomego, a potem na Azu. Która przez rybią dziewczynę została zapytana, czy chciałaby pójść. W sumie to… Yumishi nie widział nic przeciwko. Jeden dzień wte czy wewte chyba nie zrobi większej różnicy? – Chciałabyś pójść? – zapytał, czekając na jej decyzję. Jakby nie patrząc, to Azuya nie miała aż tak wiele rozrywek w trakcie ich pobytu tutaj. Jednocześnie być może to będzie nieco mniej gorzkie pożegnanie z wioską.
Obrazek

TSŪJITEGAN
Widzenie w dal [m]Widzenie sferyczne [m]Max. dziedzina stylu przewidywanych ruchówKoszt utrzymania na turę
2 000160B50
Awatar użytkownika
Hefajstos
Posty: 974
Rejestracja: 26 kwie 2021, 21:11
Karta Postaci:

Re: Dzielnica północna

Początek przygody
WydarzenieFabuła D
UczestnikYubari + Yukkuri + Yumishi
Post14/?
Temat wyżywienia w domu rodzinnym Yubari można by odczytać w naprawdę wieloraki sposób. No bo, czy kilka pyrek na osiem osób i wieprze, to było dużo czy mało? Zapewne typowy ziomek powiedziałby - zwłaszcza w połączeniu z tym jak Yu była wychudzona - że chyba mało. Inny stwierdziłby że ma po prosty smukła sylwetkę ale i tak mało, a jeszcze inny że dużo, bo wie jak to na wsi. Po twarzach Zanki i Erarda dało się raczej wyczytać akceptację i zrozumienie. Nie dziwili się, nie litowali nad nią, zapewne więc dla nich pyrki na ośmiu i wieprze brzmiało jak całkiem zdrowa ilość. Na pewna lepsza niż połówka na dwóch. Zresztą przez ogólny chaos oraz dantejskie sceny jakie miały miejsce nieco później, nie było czasu by dalej drążyć ten temat.

Dziewczyna-szczupak zwana dalej Yukkri lub nieco mniej poprawnie politycznie dziewczyną-rekinem, postanowiła pokazać małej sztuczkę. Nooo i była to fajna sztuczka, co prawda nie tak fajna jak posiadanie ogona i bycie ryboludziem, ale wciąż - no fajna. Więc mała nawet nieco odważniej patrzyła na Yukkuri - przynajmniej do momentu feralnego incydentu który miał miejsce chwilę później. Incydentu do którego swoją drogą każdy podszedł nieco inaczej i generalnie już wcześniej nieco chaotyczna sytuacja, wyrwała się spod kontroli jeszcze nieco bardziej. Zaczęło się do Yumishiego przepraszającego wcześniej śpiącego jegomościa oraz odkładania miseczki Azu. W tym samym momencie w ich kierunku zmierzała już członkini klanu Hoshigaki na którą krzyczenie na dzieci działało jak... płachta na byka. Ha, ha, ha, ha. Wspaniale. W każdym razie - chłopak słysząc ofertę pomocy miał nieco spuzlowany wyraz twarzy (NI CHOLERY NIE WIEM JAK PO POLSKU JEST PUZZLED, ALE TAKI WŁAŚNIE WYRAZ TWARZY MA). Wyraz spuzlowania na jego twarzy jeszcze się pogłębił gdy osaczyła go dziewczynka rekin a przecież biedka był już w trakcie pocieszania płaczącej bestii którą to swoją drogą mieli się zająć tu obecni - a nie nim! Poszkodowanym!-Czy ja wyglądam jak bym potrzebo--Zaczął nieco oburzony propozycją Yumishiego, jednak słysząc szczekanie(?) (Albo tego co robią rekiny zamiast szczekania) rekina obok, chyba zmienił zdanie.-Właściwie to możesz pan pomóc, weź pan ucisz też to drugie dziecko-Jęknął, rozkładając bezradnie ręce i chyba widząc wspaniałe talenty Yumishiego w rozmawianiu z maluczkimi. Całą tyradę Yukkuri totalnie zignorował, nie odpowiadając jej i patrząc na nią jak na małe, brzęczące dziecko. W sumie patrzył na nią jak na Azuye. Zaraz podbiła też do niego Yubari, na szczęście tylko po bilety*. Cała atencja, skierowana była teraz na małą, która tylko przez moment spojrzała na rybkę, a potem skryła się w udzie/klacie/czymkolwiek Yumishiego co akurat było pod ręką.-Chciałam dać jeść rybce. A nie chciałam przeszkadzać innym. Przepraszam-Wyszeptała w udo/klatę/cokolwiek Yumishiego co było pod ręką i to tak, że nawet on ledwo usłyszał. Zdecydowanie dalej płakała ale teraz skryta w Yumishim, nie hałasowała aż tak. I chyba się trochę uspokajała. Na dodatek padło pytanie o kota w butach i tutaj spojrzała na Sabataye a także nieśmiało kątem oka na Yukkuri. Chyba chciała nawet odpowiedzieć ale w końcu zrezygnowała i znowu chowając się w Yumishim, pokiwała tylko głową.

-Trzeba, nie trzeba, bilety są wasze. Mała ma rację i na dzieci się nie krzyczy-Rudzielec westchnął i raz jeszcze przejechał dłonią po twarzy.-Nigdy nie byłem dobry w kontaktach z dzieciakami a jeszcze dzisiaj na kacu-Pokręcił głową i potarł knykciami skroń.-To chyba znak że trzeba się zbierać. Bilety są ze wstępem za kulisy, więc po występie będziecie mogli poznać aktorów, porozmawiać z nimi, nie wiem, zebrać autografy, co tam chcecie.-Podrapał się po potylicy po czym złapał za kapelusz który leżał na stole i założył na głowę. Spojrzał też jeszcze na Yubari-Jeśli nigdy nie byłaś w teatrze i wy też-Przerzucił wzrok na resztę-To mam nadzieję że będziecie się świetnie bawić-Położył na ladzie kilka Ryo po czym wyszedł. Stringi i kajdanki, zostawił. Po chwili na ladzie pojawił się również nowy ramen dla Azu.
-No to teatr-Stwierdziła Zanka i spojrzała na jeden z biletów.-Masz ci los, toż to za godzinę!-żachnęła się i spojrzała po swoim przybytku aż w końcu wzruszyła ramionami.-No to zjedzcie kochani i możemy pójść razem, jak zamknę budę wcześniej to i tak się nikt nie zorientuje.-Zanka pochyliła się nad ladą w kierunku Azu i stojącej obok Yukkuri.-Co słoneczka, chcecie pójść z ciocią Zanką?-Zapytała, absolutnie pewna też, że usłyszy wesołe "Tak".
Stan postaci:
Yukkuri: Chakra 955
*Nie udało ci się użyć Jutsu ponieważ jak dla mnie ta ciecz nie była "Na widoku". Ramen wchłonął się w ubranie, więc nie był de facto na widoku. Plama po nim czy też sama wilgoć może i tak, ale nie ciecz. A wyciagnięcie cieczy z tkaniny wydawało mi się bardziej tricky i może z turbo przemoczonego płaszcza czy coś dałoby radę. Ale jak on już powycierał te spodnie to tam została tylko ta wchłonięta wilgotna część i to było już IMO za dużo dla tej techniki. Ale to bardzo debatable jutsu, więc jak masz zastrzeżenia to wiesz gdzie mnie szukać.
Ostatnio zmieniony 23 sty 2023, 0:58 przez Hefajstos, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadzone Wątki:
Senka - Se jest, od roku, gdzieś tam
Shogo - Ale nie odpisuje, pewnie nie odpisze, już nigdy...
Event - bo mi kazali, ten w Baibai, po Jeleniu jego psia mać
Mikan - znowu po Jeleniu, się z Daimyo szlaja
Ichigo - Bo się jej rządzić zachciało
YuYuYu - Jest ich trzech i pewnie coś odpierdolą
Więcej grzechów nie pamiętam.
Awatar użytkownika
Hōzuki Yūbari
Posty: 13
Rejestracja: 19 sty 2023, 17:59
Discord: Amphare#3038
Karta Postaci:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Dzielnica północna

Kwestia jedzonka - wyjaśniona. Zarówno w przypadku Yūbari, jaka to miała dość sporą rodzinę, jak i Yukkuri, której z urzędu należało się więcej mięska, co by jej czasem nie zasłabła po drodze. Ostatecznie też, po obserwowaniu fenomenalnego zebrania ochrzanu od Zanki przez Rybkę, ostatnią osobą, na jakiej mogła bardziej skupić uwagę, to Yumishi. Jego odpowiedź zaś wpisywała się nawet w listę tych, na które liczyła. Jej reakcja więc była całkiem szybka i żywa.
- O! My też przejazdem! Pacz pan, jak się ciekawie złożyło. A gdzież to pan dalej pędzi?
Ciekawość, niż po za tym. Co prawda powinna zapytać o jakieś atrakcje w Sakurze, skoro spędził w niej z pewnością więcej czasu od ich dwójki, ale na wszystko przyjdzie pora! Zupełnie przy tym ignorowała fakt, że ten nie zdawał się zbyt chętny do rozmów, zbyt podekscytowana spotkaniem innego podróżnika, by w ogóle pomyśleć, że takie jej nagabywanie jest niezbyt dobrze widziane.

Sytuacja z Azu była śmieszna, a nawet zabawna. Rzecz jasna współczuła dziewczynce, no bo wypadki chodzą po ludziach, jednak dobrze wiedziała, że mała szybko wróci do siebie - jak to dzieci - i jeszcze dostrzeże komiczność tego wydarzenia! Nie mniej musiała się nieco pohamować, bowiem Yukkuri potrzebowała lekkiego wstrzymania wodzy ze swojej strony. Kiedy więc tylko ta doskoczyła do też poszkodowanego chłopaka, Yūbari położyła jej rękę na ramieniu.
- Yu, spokojnie. Nie krzycz tak bo trochę wieś z tym wychodzi. Zobacz, ten pan się stara.
Szepnęła jej na ucho, bo też nie wypadało zwracać jej uwagę tak na głos, by wszyscy słyszeli. Starczyło, że sama Rybka słyszała, nawet jeśli jej komentarz został rzucony dalej rozbawionym głosem. Krzyczenie na dzieci krzyczeniem, ale hej! No trzeba docenić, że próbuje naprawić swój błąd, prawda? Z resztą błąd... Chyba dostał wrzątkiem. Aż na samą myśl przypominał się Śmigus Dyngus i klasyczne czekanie, aż garczek z wodą się zagotuje.

A więc teatr. Świetnie. Wybornie! Z zapowiedzi rudzielca wynikało, że to musi być mimo wszystko na prawdę dobra zabawa, a i same bilety dostali nie byle jakie. Słysząc jego nadzieje, że te spędzą tam mile czas, Yūbari uśmiechnęła się życzliwie i kiwnęła głową, trzymając bilet dla siebie i Yukkuri. Kiedy zaś wychodził, pozwoliła sobie wychylić się jeszcze z lokalu.
- Ślicznie dziękujemy! I polecam rosół na kaca! Pomaga!
Krzyknęła za nim, po czym wróciła z powrotem do środka. No i proszę, powinni się zbierać, skoro występ niedługo. Godzina... Hm. Hm. Rzecz jasna na pytanie Zanki odpowiedziała głośnym "tak", bowiem zdawało się to być najbardziej logiczną, oczywistą odpowiedzią, po czym zamyślona jeszcze spojrzała na bilety.
- Myślicie, ze zdążę jeszcze szybko do składu?
To ważne. Bo później na bank zapomni. Tak to już bywa, że jak się dzieje super dużo, fajnych rzeczy, to o tych podstawowych zdarza się zapomnieć. Spojrzała też na Azuyę, bo chociaż pytanie zostało jej przez tatę zadane, to jej odpowiedź, jeśli w ogóle padła, zupełnie jej umknęła. A jednak po tym stresującym wydarzeniu należała jej się rozrywka najbardziej z nich wszystkich.
Ostatnio zmieniony 24 sty 2023, 23:24 przez Sabataya Shuten, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek
Awatar użytkownika
Hoshigaki Yukkuri
Posty: 12
Rejestracja: 20 sty 2023, 4:09
Ranga: Muryō no ninja
Ranga dodatkowa: Ryba
Discord: Midoro#5831
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Dzielnica północna

Gdyby ktoś powiedział Yukkuri, że w ramenowni może dojść do tylu rzeczy w przeciągu kilku minut, nie uwierzyła by. W lokalach takich jak ten ludzie przychodzą, jedzą wychodzą. Tak było jest i będzie, a przynajmniej do czegoś takiego była przyzwyczajona. U niej w wiosce rybackiej ludzie przychodzili do karczmy z połowu ryb, jedli złowione ryby, narzekali, że muszą łowić ryby, i szli do domów spać by jutro znowu łowić ryby. A tu proszę bardzo! W Sakurze dzieją się takie rzeczy! Niesłychane. Skoro jednak traf chciał, że Rybka była w samym centrum tego zamieszania, trzeba było płynąć z nurtem. Oczywistą sprawą było to, że stanęła w obronie niewinnej istoty, jaka zdawała się być zaciekawiona jej ogonem nie tylko po to, by jej go zjeść. Wtedy oto pan nerwus postanowił jeszcze bardziej przegiąć, nazywając ją drugim dzieckiem. Yui już brała głęboki wdech by siłą jej potężnych słów obelg wgnieść go w ziemię, lecz poczuła na ramieniu dłoń Yu-senpai. Usłyszała również złotą poradę od koleżanki.
- Oh. No tak. Gomene. - szepnęła jej również. Jak by nie patrzeć, jeśli też będzie na niego krzyczała, też ją wezmą za tą złą. A tak przecież nie było. Bo to on był tym złym. Ignorując w takim razie istnienie nie-śpiącego-już-płaszcza, zajęła się rozmową z dziewczynką. Ta jednak była na tyle przerażona oraz nieśmiała, że ani trochę nie słyszała co mówi do swojego taty.
- Azu? Bardzo ładne masz imię. - powiedziała do małej uśmiechając się ciepło.
- Ja jestem Yukkuri. Ale możesz mi mówić Yu-chan.
Sytuacja jak i całe zamieszanie szybko jednak parło do przodu i nim się dziewczyna spostrzegła, mieli już plany na dzisiejszy dzień. Jak już ustaliła, cena darmo to była dobra cena. Nie widziała również negacji ze strony wszystkich tu zebranych. Mało tego. Przedstawienie musiało być tak dobre, że pani giga kucharka postanowiła zamknąć wcześniej lokal i udać się z nimi! To napawało ją optymizmem. Mieli godzinę, co Yubari zamierzała dokładnie wykorzystać. Zadała pytanie, które trochę wprowadziło nastolatkę w rozmyślenia. Skład. Ale czego skład. Ryb? Magazyn? W mieście, które nie ma dostępu do dużego zbiornika wodnego? Chyba, że importują. Na przykład z Ame no Kuni. Na przykład z jej wioski rybackiej. Ale to było niemożliwe. Nigdy o tym nie słyszała, ponadto było to daleko. Ryba by się zepsuła do tego czasu. Chyba, że była by w lodzie. Albo soli. Albo po prostu w wodzie. Bo z soli to są nie dobre potem. To już lepiej w lodzie. To jednak z kolei sprowadzało się do jedzenia. Ale przed chwilą jedli. Czyli chodziło pewnie o to, że Yu-senpai, chce coś kupić do jedzenia na drogę. Znaczyło to tyle, że przed teatrem miały pójść na zakupy! Proste!
- Aaaaa... Ty to masz łeb na karku Yu-senpai. Pewnie, że tak. Widziałam super rybny po drodze. I mieli dorsza w niezłej cenie! - odparła zadowolona, że ich wędrówka znów ich zaprowadzi do jedzonka. Tak czy inaczej, wzięła spod lady swój plecak jaki zarzuciła na należyte miejsce z tyłu ciała i była gotowa na dalszą część ich wspaniałej przygody!
Obrazek
Awatar użytkownika
Sabataya Yumishi
Posty: 112
Rejestracja: 26 paź 2021, 0:16
Discord: Hanialke#1145
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Dzielnica północna

Yumishi zdecydowanie nie miał ochoty na jakieś większe rozmowy, ale im bardziej się starał, tym gorszy skutek tego był, co było bardzo niepocieszające. Przyszedł tutaj tylko zjeść ramen ze swoją podopieczną, a nie zawierać nowe znajomości i urządzać spotkanie towarzyskie na temat podróżowania. Zwłaszcza, że po ostatnich wydarzeniach humor miał zdecydowanie gorszy aniżeli normalnie, więc tym bardziej nie miał sił na udawanie bycia choć odrobinę społecznym. Problem w tym wszystkim był jednak taki, że Sabataya był zbyt miły i nie potrafił powiedzieć zwykłego „odpierdolcie się ode mnie”, mimo że parę razy przeszło mu to przez myśl… a przeklinał to on naprawdę bardzo rzadko.
A to ci przypadek – odparł, nieco zmęczony i mimo wszystko lekko ironicznie, co biedna Yubari zapewne mogła w jego głosie usłyszeć, mimo że naprawdę starał się być miłym. Nie bardzo widziało mu się jednak dokładnie zdradzać swoich planów, gdzie jechali, bo po co tym ludziom w ogóle była taka informacja? Może go szpiegowali i byli poplecznikami tego całego szaleńca, który Azu porwał? – Na południe – powiedział, nie chcąc się dzielić więc szczegółami. W sumie to nie skłamał, bo Banana no Kuni w tamtym kierunku było. Mniej więcej. Miał nadzieję, że to będzie dla wszystkich zainteresowanych pewien subtelny znak, że nie ma ochoty na ten temat z kimkolwiek rozmawiać.
Chaos. Tak można było podsumować to, co się w ramenowni właśnie działo. Płacząca Azuya, ludzie latający wokół nich, chcący dziewczynkę uspokoić. Co w sumie dokładało im stresów i sprawiało, że ze wszystkich momentów w życiu, w których Yumishi żałował, że przeżył wojnę, ten obecny był w TOP 3; Jako że Sabataya kucał przy dziewczynce, objął Azu delikatnie ramieniem, chcąc dać jej w ten sposób odrobinę poczucia bezpieczeństwa.
Już, już, wszystko dobrze. To miłe, że chciałaś się podzielić jedzeniem. Następnym razem poproś o pomoc, dobrze? – poprosił. Intencje Azuya miała dobre, jednakże wykonanie… cóż, mogłoby być lepsze. Szalony plan w głowie dziecka zapewne wyglądał zdecydowanie lepiej i nie wzięła pod uwagę pewnych czynników. Zdarzyło się, nie ma co płakać nad rozlanym ramenem. Całe szczęście wszystko powoli wydawało się iść ku dobremu i się rozwiązywać. – W takim razie dziękujemy – odparł Yumishi, odwracając się w kierunku chłopaka i przytakując mu głową i wziąć po bilecie dla siebie i swojej podopiecznej. Mimo wszystko to było miłe z jego strony. Następnie spojrzał na Azu, która najwidoczniej chciała do teatru pójść. Położył jej dłoń na głowę i uśmiechnął się delikatnie. – W takim razie pójdziemy. – Jeden dzień wte czy wewte zdecydowanie nie robił im większej różnicy, nie zamierzał więc dziewczynce odmawiać chwili przyjemności czy zabawy, na którą zdecydowanie zasługiwała.
Spojrzał na Rybkę, która postanowiła wciąż biedną, wystraszoną i nieśmiałą Azuyę napastować. Uśmiechnął się trochę zakłopotanie, w sumie nie wiedząc czy powinien powiedzieć, że to tylko skrót od imienia, czy też nie. Koniec końców postanowił tę decyzję pozostawić dziewczynce.
Yumishi – przedstawił się za to sam, bo skoro i tak mieli wszyscy razem iść do tego nieszczęsnego teatru, to wypadałoby, żeby chociaż wiedzieli jak ma na imię. Nazwisko nie było niczym potrzebnym. – Chcesz na barana czy pójdziesz sama? – zapytał, spoglądając na dziewczynkę, zamierzając oczywiście respektować jej decyzję. Jeśli stwierdzi, że chce na barana – to wtedy weźmie ją na plecy. Jeśli postanowi iść o własnych siłach, to co najwyżej wyciągnie do niej rękę, by się jej złapała.
Ostatnio zmieniony 25 sty 2023, 0:39 przez Sabataya Yumishi, łącznie zmieniany 3 razy.
Obrazek

TSŪJITEGAN
Widzenie w dal [m]Widzenie sferyczne [m]Max. dziedzina stylu przewidywanych ruchówKoszt utrzymania na turę
2 000160B50
Awatar użytkownika
Hefajstos
Posty: 974
Rejestracja: 26 kwie 2021, 21:11
Karta Postaci:

Re: Dzielnica północna

Początek przygody
WydarzenieFabuła D
UczestnikYubari + Yukkuri + Yumishi
Post18/?
Sytuacja z chwili na chwilę uspokajała się coraz bardziej. Na pewno ku uciesze jegomościa w kapeluszu oraz Yumishiego. Nawet rybka która chciała popełnić gwałt na kulturze została powstrzymana przez fantastyczne zdolności dyplomatyczne swojej koleżanki ze wsi. Gdzie dwie wieśniaczki tam nie jedna. Koniec końców więc cała sytuacja zakończyła się opuszczeniem lokalu przez jegomościa w kapeluszu, podarowaniem kilku biletów i nowym ramenem dla Azu. Ofiary: Jeden ramen i jedne spodnie. Ktoś uszczypliwy mógłby dodać że jeszcze święty spokój Yumishiego i jegomościa który nigdy się nie przedstawił. W każdym razie było minęło. Azuya dostała nowy ramen natomiast Yubari odpowiedź od kogoś nieco lepiej ogarniętego w topografii Sakury niż jej koleżanka.-Zdążycie-Rzucił bowiem spokojnie Erard, nie zdając sobie nawet sprawy że jego wkład w tą krótką wymianę zdań między paniami, nie był nawet potrzebny. Azuya pokiwała też głową na sugestię Yumishiego a na tą Yukkuri zatanowiła się chwilę po czym stwierdziła-Yubka-I postanowione.

Kiedy tylko YuYu wróciły ze "Składu", ekipa była gotowa by wyruszyć do teatru. Zanka zamknęła ramenownię a Azuya popatrzyła chwilę na Yumishiego po czym pokręciła przecząco głową.-Pójdę sama-Witać było dość spory upór na jej buzi gdy to mówiła. Jak dziecko które coś sobie właśnie postanowiło i planowało osiągnąć swój cel. Czyżby mała miała kolejny plan, który może skończyć się katastrofą? Tego pewnie dowiemy się w następnym odcinku. Drużyna spod "Wiśnia Ramen" wyruszyła więc ku teatrowi, tam też czekała już na nich krótka kolejka. Plakaty reklamowały dzisiejszy występ "Kot w butach" grany przez trupę teatralną "La Llorona". Stanie w kolejce nie trwało jednak długo i nadeszła ich pora. Stojący na bramce chłopak szybko spojrzał na ich bilety i zagwizdał cicho widząc że to te "Dla VIPów".-Trzeci rząd, najlepszy-Pomimo dość nieprzyjaznego wyglądu, miał miły i cichy głos. Zrobił przejście dla grupy.-Po występie zostańcie na swoich miejscach to przyjdę zabrać was za kulisy. Gdybyście potrzebowali skorzystać z toalety to znajdują się po prawej i lewej stronie w głąb korytarza. No i będą dwie przerwy podczas wystąpienia na zmianę aranżacji, więc jak jesteście w stanie wytrzymać 30 minut to nie pominiecie występu-Dygnął lekko pożegnawszy oglądających.

Do małej sali jak nazywała się ta w której grać będą Kota w butach, skręcało się przy schodach w holu do małego korytarzyka, po którego lewej i prawej stronie faktycznie były toalety i po kilkunastu metrach wgłąb docierało się do mniejszej salki w której to grany miał być dzisiaj kot w butach. Sala była w połowie zapełniona ale ich trzeci rząd był całkowicie pusty a że mieścił dziesięć osób to ich szóstka bez problemu się tam pomieści. Zanka zajęła pierwsze miejsce od wyjścia, a Erard to obok niej, resztę pozostawiając reszcie ekipy. Fotele były niezbyt miękkie i niezbyt twarde, raczej przy dłuższych sztukach mogło dupsko rozboleć od siedzenia. Scena była przestronna, zresztą jak sama sala i spokojnie mogła pomieścić 200, może 300 osób. W całym pomieszczeniu unosiła się delikatna woń kadzideł no i było dość ciemnawo. Kilka minut po tym jak grupa zasiadła, na scenie pojawiła się dziewczyna.-Raz na jakiś czas, najczęściej w niedziele popołudnie, ludzie udają się do parku. Czasem też nad rzekę. Ojcowie, matki, córki i synowie. Sami, z tymi których mamy blisko w sercu czy nawet całymi rodzinami. Odpoczynek jaki może nam dać natura jest niezrównany a po kilku godzinach na trawie, patrząc się w chmury aż po bezkres horyzontu nagle czujemy się przełenieniu energią do tego by borykać się z trudami nadchodzącego tygodnia. Nie potrzeba jednak iść tak daleko. A nawet w zimne dni, czy te zbyt gorące, znaleźć można swoją łąkę i swój bezkresny nieboskłon. O, tutaj-Dziewczyna postukała się knykciami w pierś.-Zabierzemy was dzisiaj w niezapomnianą podróż, gdzie prawda miesza się z fikcją. Gdzie zwierzęta gadają, a koty chadzają w butach. Poznacie historię pewnego kota, jego butów i tego że uczciwość zawsze zostaje nagrodzona.-Dziewczyna miała bardzo przyjemny głos, melodyjny i głośny, ale nie nachalny. Zdawała się w pewien sposób przecieństwem chłopaka który wpuszczał ich do środka. Ukłoniła się lekko i przebiegła wzrokiem po widowni, na dłużej zatrzymując się na trzecim rzędzie po czym posłała wszystkim bardzo delikatny uśmiech.-Niech rozpocznie się magia-Powiedziała i delikatne światła zgasły całkowicie zalewając teatr ciemnością, by po chwili przy nagłym błysku i wybuchu konfetti, na scenie pojawił się Kot. Nie wyglądało to na przebranie a na faktycznego rudego kocura w kapeluszu, pelerynie, opasce na oczy i oczywiście - w butach. Przy pasie miał również rapier.
-Nya-Stwierdził kot, co Azuya skwitowała cichym chichotem.
-Myślę że to, poprawi jej komfort oglądania-Powiedział nagle cichy głos za plecami Yumishiego, szepcząc mu te słowa do ucha, a tuż przy oparciu jego fotela, pojawiła się miękka poduszka, którą to osoba za nim, zdecydowanie kobieta, właśnie mu podawała.
Stan postaci:
Yukkuri: Chakra 995
Ostatnio zmieniony 25 sty 2023, 1:30 przez Hefajstos, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadzone Wątki:
Senka - Se jest, od roku, gdzieś tam
Shogo - Ale nie odpisuje, pewnie nie odpisze, już nigdy...
Event - bo mi kazali, ten w Baibai, po Jeleniu jego psia mać
Mikan - znowu po Jeleniu, się z Daimyo szlaja
Ichigo - Bo się jej rządzić zachciało
YuYuYu - Jest ich trzech i pewnie coś odpierdolą
Więcej grzechów nie pamiętam.
Awatar użytkownika
Hōzuki Yūbari
Posty: 13
Rejestracja: 19 sty 2023, 17:59
Discord: Amphare#3038
Karta Postaci:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Dzielnica północna

Na południe! Paczcie no, jakie zbiegi okoliczności. Tak trochę jakby w sumie szły z południa, bo skąd indziej miały iść ze Starego Kontynentu na Nowy? Mogli też górami, a jakże. Ale w górach ponoć niebezpiecznie, śnieżyce, jakieś inne dziwy zjadające ludzi. A ona jeszcze szła z rybką! Jakże ryzykować, kiedy one nie żadni wojacy, tylko zwykli podróżni?
- Bardzo ciekawy kierunek. Ostatnio pogoda była niezgorsza jak żeśmy tamtędy szły.
Podzieliła się swoją recenzją, dalej zbyt zaabsorbowana wszystkim innym, niż niezadowoleniem Yumishiego związanym z faktem, że w ogóle brał udział w całej tej rozmowie. Jednak rzeczy się działy, a kiedy rzeczy się dzieją, człowiek nie ma w końcu czasu zbytnio rozwodzić się nad pewnymi tematami. Szalony wypad na ramen, nie ma co. Nie mniej burza chyba minęła, Yukkuri się uspokoiła, Azu też... pięknie! Nawet ponownie pojawił się temat zdradzenia swoich imion, a że zupełnie nie pamiętała, czy przedstawiała się przed, czy po przybyciu rodzinki: zrobiła to kapkę niepewnie. Ale tylko kapkę.
- Yūbari.
O, króciutko. Jakby pamiętała, że się nie przedstawiała, to by pewnie nazwisko też dorzuciła, a tak? Nie chciała, by wyszło, że się powtarza. Bo była szansa, że by się powtórzyła. Nie mniej nie spodziewała się, by ktokolwiek miał o nie i tak dopytywać, skoro zarówno Yu jak i Yumishi przedstawili się samym imieniem. No i Yukkuri została Yubką. Prawie Hubką. I w zasadzie początkowo nad głową Yūbari pojawiły się znaki zapytania, mając problem z hybrydą "Yukkuri" z "Rybką". Starczyła jednak chwila analizy, by wszystko stało się jasne. Niby osiem lat, ale widać, że mądre i pomysłowe dziecko. Nic, tylko się leciutko uśmiechnąć na nowy pseudonim Rekina.

W każdym razie skład czekał. Co prawda nie miała na myśli rybnego targu, jednak komentarz Yukkuri dawał jej pogląd na to, czego ta wymagała od posiadaczy dóbr za ladą. Ryb. To też niewiele mogła chyba zrobić, jak ruszyć zarówno do sklepu z orężem, jak i na targ. Prócz jednak nowej deczki, postanowiła zaopatrzyć się w coś do samooborny. Nie do teatru, skądże, ale na dalsza drogę. Nie mniej... Yūbari to Yūbari i rozglądając się za orężem, ostatecznie pojawiła się z powrotem w "Wiśni Ramen" z zestawem małego rolnika. Dwie kamy, kosa, kusarigama... Brakowało tylko, że na barkach pługu nie przyniosła. Wszystko, prócz kosy, skitrane jednak miała pod płaszczem, to też tylko większe ostrze wystawało jej dzielnie nad głową. Na występ nadszedł jednak czas! Szła nieco z tyłu, rozglądając się zarówno po Sakurze, jak i następnie po wejściu do teatru, gdzie pokazała posiadane przez nią bilety za nią i Yukkuri. Była tak podekscytowana, że na jej twarzy gościł uśmiech równie szeroki i promienny, jak piromana zamkniętego w stodole z sianem i paczką zapałek. Jej interakcje z personelem sprowadziły się do kiwania głową - zarówno chłopakowi na bramce, jak i dziewczynie na scenie, która to zwracała się przecież do ogółu, a nie tylko ich małej ekipy. Usiadła wygodnie, nieco pochylona do przodu, z dłońmi opartymi sztywno o brzegi siedzenia na wysokości własnych ud. Po dość barwnym wstępie, faktycznie na scenie pojawił się nawet kot. W BUTACH. Nie kłamali. Nic a nic. Kiedy Azuya się zaśmiała, Yūbari zrobiła cicho "Whoah!" patrząc to na scenę, to, z czystej ciekawości, na ludzi wokół. Na ich reakcje, rzecz jasna! Ale będzie miała co opowiadać Gertrudzie, jak wróci na pole.

Obrazek
Awatar użytkownika
Hoshigaki Yukkuri
Posty: 12
Rejestracja: 20 sty 2023, 4:09
Ranga: Muryō no ninja
Ranga dodatkowa: Ryba
Discord: Midoro#5831
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Dzielnica północna

Sytuacja w ramenowni zaczynała się powoli uspokajać. Azu leciało coraz mniej łez z oczek, nie-śpiący-płaszcz dał im super ofertę oraz nie chował urazy, Yukkuri również postanowiła nie podnosić ciśnienia by nie stała się tą złą. Wszystko zmierzało ku dobremu końcowi. Wtedy stało się coś niesłychanego. Podczas oficjalnego przedstawienia się, mała Azu postanowiła jej nadać nowy, oryginalny, niepowtarzalny, kreatywny, jedyny w swoim rodzaju pseudonim. Yubka. Mamy Yu-chan. Mamy Rybke. Booom! Yubka! Piękne, wspaniałe i błyskotliwe! Najcudowniejsza chwila w jej życiu od momentu otrzymania potrójnej porcji mięsa w ramenie!
Czas jednak ich naglił. Niecała godzina im została do przedstawienia, a jeszcze musieli iść kupić rybę. Jak już każdy zdążył zauważyć, albo i nie, Yui była wybitnym umysłem ścisłym. Logiczne myślenie i matematyka to jej drugie imię. Dlatego właśnie wiedziała, że 1 to bardzo mało, więc i czasu było niewiele. Mając z 59 minut, było by łatwiej. Dwu cyfrowe liczby miały większy potencjał niż jedno cyfrowe. Tak więc: 59 min > 1h. Proste. Ruszyła ze swoją starszą kumpelą między sklepy mniej więcej jej mówiąc gdzie co widziała. Co ciekawe, ku zaskoczeniu Rybki, ich pierwszym celem nie było stoisko z dorszem, lecz sklep z bronią. Dziewczyna kupiła masę sprzętu rolniczego jaki upychała w plecak. Trochę ją to zastanawiało czemu narzędzia rolnicze są sprzedawane z całą resztą żelastwa dla ninja, ale to zostało przerwane przez dostrzeżenie pięknej katany a później jeszcze piękniejszej naginaty. Z całego tego zamieszania w Kiri, dziewczyna smuciła się jedynie z tego powodu, że w jej rodzinnym domu został jej trójząb. Ojciec bardzo chciał by władała mieczem, stąd też wcześniejsza fascynacja, lecz jej bronią docelową okazały się oręże drzewcowe. Widząc jednak cenę, oraz szybko przeliczając fundusze, wyszło na jaw, że nie bardzo ją obecnie stać. I to nie dla tego, że zjadła potrójną porcję mięsa. Tu brakowało wielu takich posiłków. Z smutną miną opuściła lokal za Yu-senpai i ruszyły dalej. Kupno pysznej rybki jednak w dobrej cenie trochę poprawiło jej nastrój. Zwłaszcza, że sprzedawca był na tyle miły, że zapakował im ją tak, by cała zawartość plecaka jej nie zaśmierdła. Miły z niego Rybiarz.
Po ponownym zebraniu się składu, mogli ruszyć do teatru. Azu szła bardzo dzielnie o własnych siłach trzymając tatę za rączkę, co było nieziemskim widokiem. Patrząc na niesamowitą więź jaka ich łączyła, Yubce rozpływało się serduszko. To było coś niespotykanego na tej planecie. Rodzic samotnie wychowujący swoje dziecię. Trzyma je za dłoń by zapewnić mu należyte wsparcie i okazać bliskość. Jest w pobliżu, gdyby znów ktoś chciał na nie nakrzyczeć. Gotów jest zasłonić je własną klatką piersiową, by złe słowa nie dotarły do niewinnych uszu maleństwa. Nie istnieje w tym świecie nic piękniejszego.
- Jest pan takim wspaniałym ojcem... - powiedziała do Yumishiego lekko rozmarzonym głosem.
W końcu jednak dotarli. Budynek w jakim miała się odbyć sztuka! Yu stanęła koło Yu, jaka miała jej bilety, a zaraz za nimi był Yu z Azu. Jako iż starsza z Yu zajmowała się ich przepustkami, ta jedynie wyszczerzyła zęby do jegomościa wesoło merdając tylną płetwą. Starała się robić to delikatnie, by przypadkiem nikogo nie uderzyć ani by nikt jej przypadkiem nie nadepnął. Wchodząc w większy tłum, pokusiła się nawet by przenieść ogon na przód i przytulić go do klatki piersiowej. Tak dla pewności. Wchodząc w rząd numero 3, jaki był ich rzędem VIP, czyli Vipy I Płetwoludzie, zasiadła na kolejnym wolnym miejscu. Podkoszulka-man oraz giga kucharka zajęły pierwsze miejsca, więc następne powinna zająć Yubari. Rozmawiała z nimi dłużej, więc zapewne tak by było najrozsądniej. Koło niej było by więc miejsce dla Yumishiego oraz Azu. Rybka nie mogła się powstrzymać by kontem oka nie sprawdzić, kto z tej dwójki obok niej usiądzie. Czy to będzie mała słodka Azu, z którą zaczynała ich łączyć więź ciekawości do jej ogona? A może będzie to jej ojciec chroniący córkę przed całym światem. O tak! To. Było. By. Takie. Męskie!
Show zaczęło się nagle i niespodziewanie. Magiczna dziewczynka weszła na scenę i zaczęła swoje przemówienie. Zaczynała wprowadzać ich w magiczny świat ”Kota w Butach”. Yukki patrzyła w nią z coraz większymi oczami. Zupełnie jak 7 letnie dziecko. Aż tu nagle, znikąd, pojawił się on. Kot w Butach! Mimo iż Rybka trzymała swój ogon w szczelnym uścisku, jej płetwa zdradzała jej radość z przedstawienia. Cały czas latał jej to w lewo to w prawo.
- Pss Yu-senpai. Myślisz, że to prawdziwy kot, czy Henge? - szepnęła jej do ucha, dalej podziwiając przedstawienie.
Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Sakuragakure no Sato”