• Ogłoszenia

Kirameku Keikoku

Ciężko nazwać je oddzielnymi lokacjami, znajdującymi się po za znanymi kontynentami. W gruncie rzeczy nie wiadomo, gdzie one do końca leżą. Tak jak możliwe jest dostanie się do każdej z nich tym czy innym sposobem, nikt nie podjął się trudu, by oznaczyć je na mapie. Może na to mieć wpływ fakt, że niewiele osób ma do nich dostęp dzięki podpisanego paktu z odpowiednią grupą zwierząt.
Awatar użytkownika
Yamanaka Aiko
Posty: 257
Rejestracja: 27 kwie 2021, 4:55
Ranga: Jōnin
Ranga dodatkowa: Iryōnin
Discord: meei#6947
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Kirameku Keikoku

Telepatia zdawała się nie być obcą umiejętnością dla Starszego Kinaru, co Yamanaka przyjęła z lekkim skinieniem głowy. Nie była zbyt zaskoczona - nawet, jeżeli rozmowa przy użyciu myśli nie była zbyt popularną zdolnością, ktoś w wieku Starszego na pewno miał okazję widzieć wiele rzeczy. Być może nawet spotkał się z kimś z jej przodków? Nie dopytywała. Zdawała się być niezrażona przeszywającym ją na wskroś spojrzeniem starej łasicy - spokojnym, acz zdecydowanym głosem kontynuowała swoją wypowiedź, co jakiś czas wykonując łagodny gest dłonią, lub zerkając to na jedną, to na drugą z obecnych tu osób. Bił od niej spokój. Nauczyła się trzymać nerwy na wodzy i ujawniać emocje które chciała, żeby zostały ujawnione; całą resztę zachowując dla siebie. Te niekiedy były zbyt silne, by było to możliwe; w znacznej większości przypadków z powodzeniem nad nimi panowała.
Kiedy zakończyła swoją wypowiedź, skierowała wzrok w stronę tej, która teraz zdecydowała się przemówić. Ayia. Dziewczyna z klanu Hyūga, która w pierwszej chwili sprawiała wrażenie izolującej się, niechętnej do współpracy. Okazało się jednak, że w chwili gdy potrzebowali jej wparcia, nie trzeba było o nie prosić. To sprawiło, że słowa które wypowiadała w stronę Starszego brzmiały szczerze i nie były rzucane na wiatr. Niektórzy ludzie mieli tą okropną tendencję do wypowiadania wielkich deklaracji, nie zdając sobie sprawy z ich wagi. W przypadku Ayii wiedziała, że obietnica wsparcia będzie miała odzwierciedlenie w rzeczywistości.
Kiedyś pewnie stresowałaby się, że Rie palnie coś niewłaściwego - tak, jak to miało miejsce na trybunach podczas Egzaminu na chuunina, gdy z jakiegoś powodu uznała, że zapraszanie Tsuchikage na ślub pary jednopłciowej (o której państwo młodzi nawet nie wiedzieli) to genialny pomysł. Teraz jednak zdawała się być spokojna. Wiedziała, że cokolwiek powie Senju, będzie szczere i z głębi serca. W przypadku czerwonowłosej na próżno doszukiwać się było chęci oszustwa czy manipulacji. Jej intencje były dobre i prawdziwe, i nawet wojna nie dawała rady z niej tego wytępić. Zerknęła na siostrę, posyłając jej pełen otuchy, ciepły uśmiech. Była w stanie wyobrazić sobie ją i Gina jako duet idealny. Zwłaszcza, że może się zdarzyć, że jej akurat nie będzie obok - myśl, że Rie będzie mogła liczyć na wsparcie pandziego Barda była niezwykle uspokajająca. Nawet, jeżeli razem mieli wzniecać chaos, przy akompaniamencie przygrywania fletu.
Wtedy zapadła cisza, przerywana pojedynczymi podmuchami wiatru. Nie odzywała się, oczekując na słowa, które lada moment miały paść z ust najstarszej łasicy. Co to tego, żę Rie i Ayia były godne podpisania się na Wielkim Zwoju, Aiko nie miała wątpliwości - wierzyła w mądrość i rozsądek Starszego Kinaru, który na pewno dostrzegłby to samo. Pozostawała tylko kwestia jej.
Kiedy usłyszała, jak łasica wypowiada jej imię, skierowała wzrok w jego stronę. Czy wiele przeszła? Tak, jednak nie śmiała użalać się nad sobą - na świecie byli ludzie, którzy zmagają się ze znacznie większymi trudnościami. Czy była silna? Siły dodawała jej chęć dbania o najbliższych i nie tylko bliskich. Naiwnie wierzyła, że gdyby każdy człowiek choć w minimalnym stopniu przestał być egoistą i dostrzegł coś więcej niż czubek własnego nosa, ten świat mógł być znacznie lepszym miejscem. Rzuciła krótkie spojrzenie czerwonowłosej uczennicy i ruszyła w stronę łasicy, by zająć miejsce wskazane przez nią. Tak jak się spodziewała, zarówno Ayia jak i Rie zostały zaaprobowane przez Starszego Kinaru. Nie mogło być inaczej - nikt rozsądny nie odrzuciłby świadomie możliwości współpracy z Senju. Przestąpiła dwa kroki, tak by dziewczyna bez problemu mogła zajrzeć w zwój, który powoli się przed nimi rozwijał. Dziesiątki imion, znaczna większość z nich skreślona. To był przygnębiający, ciężki widok.
- To się nigdy nie zmienia. Wojna zawsze kończy się tak samo..- odezwała się cicho. Zawsze to samo. Zbyt wiele cierpienia, zbyt wiele przelanej krwi. Ludzie nigdy się nie nauczą. Słowa Rie doskonale odzwierciedlały to, co myślała Yamanaka. Intencje Starszego były jasne - chęć ochrony mieszkańców Doliny. Nie mogły go za to winić.
Kiedy Starszy podsunął jej mitsurugi kunaia, obróciła go w dłoniach, dostrzegając wyryte w rękojeści symbole. Powoli przesunęła po nich palcami, nie pospieszając niczego. To był moment, który chciała przeżyć powoli, zapamiętując dokładnie każdy szczegół.
Zamiast ukłuć się w palec, by złożyć podpis na Zwoju, wyciągnęła kunai w stronę Rie - tak, by dziewczyna mogła zrobić to pierwsza. Dopiero gdy Rie oraz Ayia złożyły podpisy, ukłuwszy się w palec wskazujący, zamaszystym ruchem podpisała się jako ostatnia na liście.


Chakra Jajko900
AtutySensor: 16 m/ 700 m
Aktywne atuty Tolerancja | Survival
Obrazek
tomorrow is a hope, never a promise
telepatia
słowa
myśli
głos

► Pokaż Spoiler
ja: Don przy sprawdzaniu mojej karty postaci czytał na głos na voice historię i prawie płakał ze śmiechu.
Ja też płakałam, ale bardziej z zażenowania

Hefajstos: Przepraszam. Moje są równie słabe, też się możesz pośmiać.
Znaczy nie słabe.
Przepraszam.
Śmieszne
Awatar użytkownika
Kakarotto
Posty: 918
Rejestracja: 01 lip 2021, 23:58
Discord: Midoro#5831
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:

Re: Kirameku Keikoku

Z wizytą u doktoraMistrz Gry
PandyHana -|- Gin'yūshijin -|- Starszy Kinaru
Posty186/...
Żadna z obecnych tu iryoninek nie uwierzyła by, gdyby ktoś im wcześniej powiedział, że ich wyprawa zakończy się w ten a nie inny sposób. To było pewne. Świat jest jednak pełen niespodzianek. To właśnie dzięki nim jednego dnia pracują dla Rady Wioski, a drugiego, kto wie, dlaczego by nie, wiążą się podpisem na Świętym Zwoju. Tak właśnie można było opisać ich ostatnie długie tygodnie. Chwila jednak trwała. Mędrzec wysłuchując każdej z nich, zasiadł oraz wypowiedział się, jakie ma zdanie. Każdą z nich zaprosił do zajęcia miejsca naprzeciw nich, a gdy rozwinął pergamin zawierający tak dużo skreślonych podpisów, wręczył im niejako broń ceremonialną. Yamanaka spojrzała na ostrze czytając dokładnie znaki wyryte w rękojeści. Nie chciała jednak pierwsza się podpisywać. Wręczyła wpierw kunaia swojej uczennicy jaka po swoich wcześniejszych słowach otuchy oczekiwała dalszych wydarzeń.
Senju rzucona na pierwszy ogień przyjęła dar od swojej mistrzyni. Nim jednak się podpisałą, zdążyła się wcześniej przyjrzeć zarówno mędrcowi jak i podpisom. Kinaru nie odpowiedział na jej próbę pocieszenia, lecz miała wrażenie jakby w jego oczach dojrzała ulgę. Nazwiska widniejące na pergaminie były przeróżne. Wielu z nich nie znała, lecz część z nich była z jej domu w Hi no Kuni, a nawet dojrzała kilka osób z jej rodu przedstawiające się imionami takimi jak Hina, Ichika, Aoi czy Kaito. Niestety, wszystkie skreślone. Gdy Rie zwróciła broń po zostawieniu swojego podpisu, Aiko przekazała go Hyuudze, która podobnie jak Rie, nacięła swój palec i zapisała swoje imię i nazwisko. Gdy broń shinobi wróciła do blondynki, ta dokończyła dzieła. Kinaru odebrał od niej podarek od swojego starego przyjaciela i schował go za pazuchę. Zaczął zwijać po chwili Święty Zwój, a gdy skończył przemówił.
- Stało się. Witam was w rodzinie. - skłonił im się lekko, po czym podniósł się z ziemi wspomagając się kosturem.
- Ah. Wspomnienia wracają. - rzekł spoglądając w rozgwieżdżone niebo. Gin ruszył się z miejsca i podbiegł do Starszego, by podnieść zwój i przytrzymać, by łasica mogła położyć na nim rękę.
- Słyszałem, że czas was nagli, lecz możecie zostać ile potrzebujecie w Dolinie. Las zapewni wam bezpieczeństwo tak długo, jak długo będziecie go szanować. Gdybyście mieli jakieś pytania lub chcieli porozmawiać, zwróćcie się do Hany oraz Gin'yūshijina. Przyprowadzą was do mnie lub sami na nie odpowiedzą. - poinformował ich spoglądając na dwójkę zwierząt jakie miał pod swoją opieką.
- Cieszę się, że mogłem was poznać, Yamanaka Aiko, Hyuuga Ayia oraz Senju Rie. Bywajcie zdrowi. - z ostatnimi słowami znów zerwał się silniejszy wiatr. Niósł on ze sobą trawy oraz liście z drzew, które zatańczyły dookoła mędrca. Gdy zrobiły pełne koło i się rozwiały, jego już tu nie było.
Cisza jaka zapadła na polanie nie trwała zbyt długo. Bard już chciał się odezwać, gdy niespodziewanie usłyszeli mentalną wiadomość od Hany.
- Gratuluje wam! - powiedziała radośnie uśmiechając się do nich.
Muzyk spojrzał na nią po czym na Rie, koło której stał po tym jak mędrzec zniknął.
- No! Wiedziałem, że się uda! - powiedział klepiąc ją w nogę gdzieś na wysokości kolana, gdyż dużo wyżej raczej nie sięgał.
- Dobrze zrobiłem ten gest? Tak chyba ludzie robią czyż nie? - szepnął w stronę czerwonowłosej trochę nie będąc pewny swoich poczynań. Bez wątpienia jednak się cieszył, co zaraz ogłosił wszystkim.
- Ekhm! Tak więc oto dokonało się! Dawno tego nie robiłem, lecz oto ogłaszam wszem i wobec... Koncert! - powiedział głośno i wesoło zakręcając się dookoła własnej osi po czym skłaniając się w stronę trzech medyczek.
- Najchętniej wyprawił bym go teraz. Zaraz. Za trzy susy nad jeziorko! Patrząc jednak po waszym stanie, nie mogły byście w nim porządnie uczestniczyć. No i co to za występ, który Hiro by przespał. Jeszcze kwestia poinformowania wszystkich zwierząt w Dolinie i przygotowania starej sceny. - zaczął wymieniać i z każdym kolejnym słowem trochę podupadał na duchu. Szybko się jednak opamiętał i postanowił.
- Kinaru ma rację. Spiszmy się powoli. Musicie odpocząć i załatwić wasze ludzkie sprawy. Koncert odbędzie się za siedem dni i nocy od teraz! - powiedział wesoło i nawet Hana, mimo iż nic nie myślała ani nie mówiła, zdawała się uradowana tą informacją.
- Do świtu jeszcze długa droga. Prześpijcie się tu, a rano was przeniesiemy w okolice waszej wioski. - zaproponowała Hana, po czym sama położyła się koło swojego brata w podobnej pozycji. Iryoninki natomiast? Miały wolną rękę. Gin usiadł nieopodal i zaczął coś nucić pod nosem oraz liczyć na paluszkach swoich łapek. Hyuuga spojrzała jedynie na dwie dziewczyny, z którymi w niesamowity sposób została połączona na dłużej.
- Dziękuję za miłe słowa Aiko-senpai. - powiedziała po chwili ciszy, po czym chyba lekko zarumieniona, odwróciła się na pięcie i odeszła kilka kroków dalej by usiąść na trawie, a po chwili położyć się do snu.
► Pokaż Spoiler | Info
  • Raion - lekki ból pleców. Będzie siniak. Osłabiony. Śpi
  • Rie - zmęczenie. Nic poważnego.
  • Aiko - zmęczenie (fizyczne i psychiczne).
  • Hitoshi - rana kłuta w lewym barku. Silne osłabienie całego organizmu. Nieprzytomny
► Pokaż Spoiler | Starszy Kinaru
Obrazek
Info 2x
Raion i Hitoshi są zwolnieni z pisania ze względu na ich stan, dopóki dziewczyny ich nie wybudzą.
Ostatnio zmieniony 20 sty 2023, 13:59 przez Kakarotto, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
Yamanaka Aiko
Posty: 257
Rejestracja: 27 kwie 2021, 4:55
Ranga: Jōnin
Ranga dodatkowa: Iryōnin
Discord: meei#6947
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Kirameku Keikoku

Pewnych momentów nie należy przyspieszać. Tak też było ze złożeniem podpisu na Świętym Zwoju - po kolei, każda z nich nakłuła palec i własną krwią podpisała się, zobowiązując się tym samym do współpracy i wzajemnej pomocy. W razie gdyby Dolina była w niebezpieczeństwo, Aiko była gotowa bronić jej, gdyby zaszła taka potrzeba. Z tyłu głowy miała świadomość, że gdyby i ona potrzebowała wsparcia, Hana zjawi się na miejscu. Samo spotkanie z pandami było wspaniałą nagrodą za misję, na którą zostali wysłani - a to, że dostała możliwość współpracy z Haną... wiele scenariuszy tej wyprawy przewidziała, a to nie było w żadnym z nich.
Kiedy jej nazwisko i imię zostały umieszczone na papierze, Aiko oddała kunai Starszemu i wzięła głębszy wdech. Stało się. Na kolejne słowa Starszego, również lekko skłoniła się. Witam was w rodzinie. Pozwoliła sobie nawet na delikatny, szczery uśmiech.
Naszym zadaniem jest chronić mieszkańców jak i dolinę. Możesz być pewien, Kinaru-sama, że żadna z nas nie okaże jej braku szacunku. Na pewno nie umyślnie. - odpowiedziała mu, po raz kolejny zapewniając o czystych intencjach w stosunku do Lasu jak i jego mieszkańców. Ile zwierząt liczyła populacja Kirameku? Jak zareagują na wieść, że Świętym Zwoju pojawiły się dodatkowe trzy nazwiska? Ucieszą się, czy będą podchodzić do nich z nieufnością i niepokojem? To były pytania, które przez moment zaświtały w głowie Aiko; uznała jednak, że zajmowanie czasu Starszemu takimi rzeczami to nie jest dobry pomysł. Kwestią czasu było, aż zagada o to Hanę. Czy ich współpraca będzie opierała się tylko na pomocy w trakcie kłopotów, czy będzie obejmowała również wspólne spędzanie czasu, nawet jeżeli miałoby to być zwykłe picie herbaty? Ciekawe czasy się zapowiadały.
Dziękuję, Kinaru-sama. To ogromny zaszczyt, móc Cię poznać. Żegnaj i... do zobaczenia. - pożegnała starszego lekkim skłonieniem; wyprostowała się dopiero, gdy do jej uszu dobiegł dźwięk zerwanego wiatru. Powiodła wzorkiem po każdej z osób zebranych wokół Hiro. Doskonale czuła mieszankę emocji, która kotłowała się w niej. Duma, że otrzymała zgodę na złożenie swojego podpisu. Pewna doza niepokoju - czy oby na pewno podoła, czy nie będzie zbyt słaba by bronić Dolinę, gdy zajdzie taka potrzeba? Ulga i... szczęście, po prostu. Że wszystko skończyło się znacznie lepiej, niż mogło się skończyć.
Z trudem powstrzymała chęć zwinięcia się w kłębek tak jak Hiro; było jasne że gdy to zrobi, zaśnie jak dziecko i nie da rady obudzić się do jutra. Zmęczenie dawało jej się we znaki i jasne było, że gdyby Gin wpadł na pomysł zorganizowania koncertu teraz, nie dałaby rady uczestniczyć w nim tak, jak by tego chciała.
Siedem dni i nocy wystarczy nam, by przygotować wypieki. Prawda, Rie-chan? zagadnęła dziewczynę, puszczając jej oczko. Myślę, że powinieneś to wiedzieć, Gin-san... ale nikt nie robi lepszych pierniczków od Rie. - dodała, swoje słowa bezpośrednio kierując do pandziego towarzysza swojej siostry.
Propozycja spędzenia nocy w Dolinie była kusząca. Tak kusząca, że gdyby nie siła woli Aiko, usiadłaby na trawie i wstała dopiero, gdyby ktoś jakimś cudem ją dobudził. Trawa wydawała się być lepszym łóżkiem niż jej własne, które od długiego czasu stało puste w sypialni w Sakuragakure. Wydawała się być znacznie miększa od łóżka, które stało w mikroskopijnej sypialni w Liściu; teraz już spoczywające pod gruzami zniszczonej do cna wioski.
To brzmi jak spełnienie marzeń, Hana-chan. Niczego nie potrzebuję bardziej niż drzemki (poza prysznicem), tym bardziej w otoczeniu bliskich, którzy są cali i zdrowi... - przyznała z ręką na sercu. Kończąc zdanie, jej wzrok powędrował w stronę Raiona oraz Hitoshiego. Na moment poczuła uścisk w gardle. Ale nie wszyscy wyszli z laboratorium w dobrym stanie. Im szybciej Hitoshi i Raion zostaną dostarczeni do szpitala, tym lepiej dla nich. - odpowiedziała.
Chciała zostać tu do rana albo i dłużej... ale to było zbyt egoistyczne. Póki co trzymała się na nogach i była w stanie odprowadzić ich do placówki medycznej.
- To ja dziękuję, Ayia-san. Twoje wsparcie pomogło ustabilizować stan Hitoshiego, natomiast Rie samodzielnie zajęła się Raionem. Gdyby nie Wy, nie wiem jak to wszystko by się skończyło.- odpowiedziała, dziewczynie, na moment kładąc dłoń na jej ramieniu. Dosyć szybko cofnęła ją, nie wiedząc jak dziewczyna toleruje tego typu gesty.
Rie-chan, Ayia-san, możecie tu zostać do rana i odpocząć, jeżeli tylko macie ochotę. Zdecydowanie na to zasłużyłyście. - zapewniła dziewczyny, posyłając im szczery uśmiech. Jej wzrok skierował się w stronę Hany; nim przesłała kolejną myśl, wzięła głębszy wdech. Prawdziwy, nie tylko w myślach.
Hana-chan, czy to będzie dla Ciebie duże obciążenie, by zabrać mnie oraz Hitoshiego i Raiona, i odstawić nas w pobliżu Sakuragakure? Proszę. Gdyby nie oni, najchętniej zostałabym z Wami do rana i dłużej. Papierkowa robota może poczekać, raport i to wszystko to ostatnie o czym teraz myślę... jedyne na czym mi zależy, to żeby oboje trafili do profesjonalnej placówki. - dodała.

Chakra Jajko900 - 25 = 875
AtutySensor: 16 m/ 700 m
Aktywne atuty Tolerancja | Survival
Obrazek
tomorrow is a hope, never a promise
telepatia
słowa
myśli
głos

► Pokaż Spoiler
ja: Don przy sprawdzaniu mojej karty postaci czytał na głos na voice historię i prawie płakał ze śmiechu.
Ja też płakałam, ale bardziej z zażenowania

Hefajstos: Przepraszam. Moje są równie słabe, też się możesz pośmiać.
Znaczy nie słabe.
Przepraszam.
Śmieszne
Awatar użytkownika
Senju Rie
Posty: 130
Rejestracja: 28 kwie 2021, 9:32
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Kirameku Keikoku

Czerwonowłosa także była zdania, że cały ten proces, to nie było zwykłe podpisywanie umowy czy składaniu podpisu na jakiejś petycji. Swoiste sacrum - tego właśnie była obecnie częścią i w ten sposób starała się zachowywać, choć oczywiście, jej emocje także potrafiły przejąć nad nią kontrolę. Temu też z zaciekawieniem przyglądała się całemu rytuałowi oraz nazwiskom osób, które były tam wypisane. Imiona członków jej rodziny starała się zapamiętać, tak samo jak to, czy wciąż żyją, co najwidoczniej wskazywały przekreślone bądź nie personalia. Zwróciłaby na to uwagę, choć wciąż - skupiałaby się głównie na tym, co członek starszyzny miał im do przekazania. To było zbyt ważne by zwyczajnie to zignorować.
W duchu się uśmiechnęła, widząc swoistą "ulgę" w oczach mędrca, choć niewątpliwie chciałaby dostrzec, a może usłyszeć od niego trochę więcej z jego pyszczka, choć może dla niego cały natłok wspomnień, który wiązał się z podpisem był też dodatkowym przeżyciem. Senju nie była tak wiekowa, więc mogła jedynie zgadywać jak czuł się mędrzec, którego zachowanie niektórzy mogliby porównać do pewnego rodzaju zignorowania wypowiedzi. Rie jednak doceniała nawet ten prosty gest, zmianę siły jego spojrzenia, jako swoiste zwycięstwo, nieważne jak małym by ono nie było.
Z lekkim zdziwieniem obserwowała, jak blondynka podaje jej zdobiony kunai, któremu chciała się przyjrzeć. Czuła jednak presję, więc jedynie rzuciła okiem, nie chcąc się na tym wszystkim skupiać. Zupełnie jakby ktoś ją poganiał, choć tak nie było. Przełknęła ślinę i zacisnęła zęby, gdy rytualne ostrze skaleczyło ją w palec, zanim zaczęła składać podpis, zerkając na sąsiednie personalia, by w razie czego nie zrobić czegoś zbytecznego, a wszystko zgadzało się z tym, jak to wyglądało u jej poprzedników, po czym zwróciła sztylet.
W ciszy czekała na to, co miało się dalej wydarzyć, ale w sumie... nie wiedziała czego oczekiwać. Fajerwerków prędzej by się spodziewała na koncercie pandziego barda, jednak może... jakieś wewnętrzne uczucie? Rozpalenie się jej podpisu bladym światłem? Cokolwiek, co dodałoby nutkę tajemniczości do już mistycznej atmosfery całej tej sytuacji. Wszystko jednak było zdecydowanie bardziej przyziemne, ale nie mniej potężne, jeśli chodzi przynajmniej o aurę tych wydarzeń.
Z uśmiechem przyjęła zwieńczenie procesu ze słów starszej łasicy, zanim się odezwała, w chwilę po myśli Aiko-sensei-nee-san.
-Dziękujemy. - odpowiedziała, a jej uśmiech zdawał się ją rozpromieniać lekko, gdy słuchała kolejnych słów mędrca. -My też się cieszymy. - zapewniła go jeszcze, skinąwszy mu głową na swoiste pożegnanie.
Choć na pewno nie spodziewała się odejścia w takim stylu. Zupełnie jakby lubił się popisywać, choć coś takiego w ogóle przez myśl nie przeszło Senju. Jednak na pewno była na swój sposób zafascynowana tym widokiem, gdy cały stres i emocje związane z udowadnianiem swojej godności zostały już zakończone. Z tego wszystkiego wyrwała ją myśl Hany, która niejako sprowadziła czerwonowłosą z powrotem na ziemię. Podobnie gest Gina.
Uśmiechnęła się do minstrela wśród pand rudych i skinęła mu głową.
-Na ogół klepiemy się po plecach, ale tak. - dodała, uznając, że ta nutka ważnej wiedzy z pewnością mu się przyda, gdyby chciał podobny gest wykonać w przyszłości, może na kimś innym.
Również przyjacielsko klepnęła go po pleckach, robiąc niewielki przysiad, coby dosięgnęła bez problemów. Z wypiekami na twarzy słuchała, jak Gin opowiada o koncercie i kiedy go planuje. Skinęła głową, zgadzając się z tą decyzją. Może i jeszcze miała trochę sił, jednak zdecydowanie nie na tyle, by dawać z siebie 100 procent podczas słuchania koncertu. Skinęła głową zgadzając się z blondynką.
~Oczywiście, że tak!~ potwierdziła jej słowa, a na polikach pojawiły się lekkie wypieki, choć na pewno nie takie, jakie wychwalała jej siostrzana nauczycielka ~I nie tylko! Mogę upiec bądź ugotować coś innego, choć nie wiem co jadacie, co wam smakuje i czego należy się wystrzegać.~ gdy rozmowę inicjowała Yamanaka, czerwonowłosej zdecydowanie łatwiej przychodziła telepatyczna rozmowa -Już wiem! - wypaliła nagle i uśmiechnęła się szeroko, wykonując szybki przysiad, by się zrównać wysokością z bardem -Na pewno macie tu kogoś, kto gotuje! Przedstawicie mnie? - spytała, spoglądając zarówno na Gina, jak i na Hanę, z wyraźnym podekscytowaniem. -O i jeszcze jedno, mogę pomóc z plakatami. Jestem w tym dobra, prawda Aiko-sensei-nee-san? - rzuciła, wyraźnie rozpromieniona.
Bardzo możliwe, że w chwili obecnej rekompensowała sobie cały stres i powagę, jaka była związana z wydarzeniami na pustyni i pod jej wydmami, a także z podniosłością uroczystości podpisania się na zwoju. Teraz? Teraz mogła być "sobą", rozluźnić się, zrzucić okowy, które wymuszały na niej zachowania, które, choć profesjonalne i w miarę możliwości wykonane bez zarzutu, tak zwyczajnie pozostawały czerwonowłosą zmęczoną chociażby psychicznie, nie tylko fizycznie. Teraz mogła zwyczajnie się rozluźnić, choć ponownie - szybko została sprowadzona na ziemię słowami, a dokładniej to myślami Hany.
Faktycznie... powinny wracać. Jednak Aiko na pewno pomoże! I tak też było. Zaproponowała, że ona sama w pierwszej kolejności się zajmie rannymi, pozwalając im odpocząć i zostać trochę dłużej. Czerwonowłosa skinęła głową.
~Jeśli to nie problem.~ dodała jeszcze, gdyż miała pomagać zwierzętom z doliny Kirameku, a nie być ciężarem. ~Chcesz się przejść Gin-san? Oprowadziłbyś mnie trochę po okolicy?~ - zaproponowała jeszcze, bo choć była zmęczona, tak wiedziała, że jej czas tutaj jest ograniczony.
Gdyby mogła, zostałaby tutaj trochę dłużej, może dzień, dwa? Wiedziała, że była kunoichi, że miała swoje obowiązki, ale gdyby mogła, gdyby np. Yamanaka mogła jej przekazać, że ma obowiązki - z chęcią zostałaby tu dłużej, pozwiedzała, poznała wszystkie rodzaje istot, które nazywają Dolinę Kirameku swoim domem. Nie chciała jednak nadużywać gościnności.
Chciała na pewno przed snem się jeszcze przejść, licząc, że Gin będzie jej towarzyszył, bowiem chciała spędzić trochę czasu z nim, zwłaszcza, że chciał z nią współpracować. Czyż nie będzie to najlepsze dla ich nadchodzących, wspólnych przygód? Plus, była ciekawa jednej rzeczy, o którą by zapytała w wolnej chwili.
-Kim jest Tanbō? Wspominałeś to imię przy naszym pierwszym spotkaniu. - bo właśnie to było tym pytaniem.
Awatar użytkownika
Kakarotto
Posty: 918
Rejestracja: 01 lip 2021, 23:58
Discord: Midoro#5831
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:

Re: Kirameku Keikoku

Z wizytą u doktoraMistrz Gry
PandyHana -|- Gin'yūshijin -|- Starszy Kinaru
Posty189/189
Żadna z iryoninek się nie spieszyła. Chwila, w której się znalazły wymagała powagi, i każda z nich chciała ją odpowiednio przeżyć. Było go naprawdę godne pochwały i szacunku, który zdawały się otrzymywać od Kinaru. Co prawda nie mówił tego w prost, lecz po prostu to czuły. Każda kolejno zostawiła swój ślad w na kartach historii Doliny Kirameku. Po tym jak rytualne ostrze wróciło do mędrca, ten schował je bezpiecznie za pazuchę i podniósł się z ziemi. Wypowiadając swoje słowa, mówił je szczerze i prosto z serca. Każda z nich również wypowiedziała kilka zdań na pożegnanie a Hyuuga dołączyła do nich.
- Dziękujemy. - powiedziała zdawkowo, lecz jej skłon pod kątem 90 stopni mówił całą resztę. Również była wdzięczna za to, co ją spotkało. Nastał jednak czas, by Starszy ich opuścił. Gdy znikał w powiewie wiatru, dziewczynom mogło się zdawać, że jego wiekowa facjata była jakby bardziej rozluźniona. Jakby zrzucił ogromny ciężar z serca.
Powiew natury ustał a oni zostali znów sami na polanie. Była ona jakaś inna. Niby wyglądała tak samo jak wcześniej, lecz coś w niej było innego. Żadna z nich nie wiedziała co to takiego, lecz było to przyjemne uczucie. Nastąpiła po chwili fala gratulacji oraz zaproszenie na specjalne wydarzenie, jakim był koncert! Senju w czasie tego kucnęła do Gina by go poprawić w jego rozumowaniu ludzi. Teoretycznie jego gest nie był zły, gdyż nie sięgał zwyczajnie wyżej bez konieczności skakania, lecz gdy ta się zniżyła do jego poziomu, poklepał ją w ramię by się poprawić. Piłeczka szybko została odbita przez siostrzane medyczki na temat jedzenia. Bard spojrzał to na Aiko, a następnie na Rie a jego uszka drgnęły dwa razy.
- Pierniczki? Dziwnie się nazywają. Dziwnie... acz intrygująco. Nigdy ich nie jadłem. Chociaż prawdziwym specjalistą od ludzkiego jedzenia jest Hiro, więc będziemy musieli zaczekać aż się obudzi. - powiedział otwarcie po czym zbliżył się do Rie, by wyszeptać jej na ucho kolejną wiadomość. - Lepiej go nie budzić. Czasem jest bardzo nieznośny po nieplanowanej pobudce. - mówił naprawdę cicho. Zapewne tak, by Hana go nie usłyszała, lecz nie dało się uniknąć tego, że każde słowo wypowiadane przez istotę rozumną, przechodzi najpierw przez umysł i myśli. Te natomiast mieli wszyscy połączeni. Siostra smakosza spiorunowała ich tylko wzrokiem na co Gin zrobił lekko zakłopotaną minę i podrapał się za uszkiem.
Szczęśliwie dla niego czerwonowłosa zadała kolejne pytania, na które mógł odpowiedzieć.
- A skąd przekonanie, że mamy kucharkę? Hmmmmmm? - zapytał podejrzliwie mrużąc oczka.
- Może biegamy po drzewach i jemy z liści hmmmmmm? - zadał kolejne pytanie starając się przeszyć wzrokiem dziewczynę, lecz po chwili zaśmiał się cicho pod nosem.
- Żartuję sobie. Pewnie, że mamy. Nazywa się Ryori. Jest siostrą Hany i Hiro. Przedstawię was rano.
Radosne chwile trwały dalej i chciało by się, by trwały jeszcze przez następne siedem dni i nocy aż do koncertu i jeszcze dłużej. Aiko jednak miała głowę na karku. Mimo iż sercem chciała tu jeszcze trochę zostać, przespać się chociaż, rozum jej mówił, że musi wracać. Zarówno Hitoshi jak i Raion powinni przejść przez pełną opiekę medyczną w szpitalu, a nie w polowych warunkach. Zwłaszcza ich kapitan. Gdy przedstawiła swój plan, zarówno Hana podniosła główkę, jak i Ayia przestała się kłaść na polanie. Pandka podniosła się powoli, lecz spojrzała poważnie na Yamanake.
- Rozumiem. Będzie jeszcze czas, byśmy spędziły trochę czasu. - powiedziała i stanęła gotowa do działania. Nim jednak się przenieśli, Hyuuga również się podniosła i podeszła do blondynki.
- Również wrócę. Ciężko ci będzie nieść jednego i drugiego do szpitala. Chciała bym... - zaczęła lecz zacięła się w pół słowa. Jej myśli również bardzo szybko ucichły.
- Nie ważne. Zajmę się kapitanem a ty poprowadź Raiona. Jego stan nie jest aż tak zły, a ty jesteś w gorszej kondycji niż ja, Aiko-senpai. - powiedziała zdeterminowana. Po chwili wszystko było potwierdzone. Rie zdecydowała się zostać tu do jutrzejszego dnia, a pozostała część drużyny miała wrócić do wioski. Jak by nie patrzeć, mięli ważne informacje do przekazania Radzie. Nim zniknęli, Gin podszedł do blondynki i odchrząknął by zwrócić na siebie jej uwagę.
- Aiko, zaczekajcie chwilę. - powiedział po czym na czterech łapkach pobiegł do jednego z drzew, przy którym pojawił się z Kinaru. Po chwili wrócił niosąc spory zwój, jaki wręczył iryonince.
- Przekaż go temu... Hitoshiemu. Jak jego stan się polepszy. Nie przepadam za nim. Jednak zyskał mój szacunek. Dzielimy ten sam żywioł. Myślę, że jemu ten zwój się bardziej przyda niż mnie. - powiedział z powagą w głosie. Następnie zrobił kilka kroków w tył i kiwnął głową do Hany. Po chwili, już ich nie było.
~~~
W wybuchu niewielkiej chmurki dymu, Hana zabrała ze sobą Aiko, Ayię, Hitoshiego oraz Raiona. Senju została sama z bardem. Telepatia jej mistrzyni już na nich nie działała, lecz to im nie przeszkadzało w rozmowie. Na jej prośbę jedynie zastanowił się chwilę.
- Hmmm. Powinnaś odpocząć. Ale coś się wymyśli. Pokaże ci jedno miejsce niedaleko, ale to dopiero jak Hana wróci. Rano wstaniemy wcześniej i pokaże ci jezioro. Dookoła niego żyją wszystkie zwierzęta. No bo, Nie ustaliłyście o której dokładnie masz wrócić do domu. - powiedział po czym uśmiechnął się zawadiacko. Mądrego było aż miło posłuchać, a żelazna logika pandy była nie do zignorowania. Skoro Rie miała być odstawiona do Sakury z rana, to znaczy, że musiała być przed południem. To dawało im jutro sporo czasu na zwiedzanie.
Po powrocie Hany, Gin powiedział jej co i jak, po czym ruszyli w niedługą drogę. Weszli kawałek wyżej w stronę góry po niewielkiej ścieżce. Co prawda to nie była taka typowa ścieżka, gdyż nie była wydeptana, lecz dziewczyna miała wrażenie jakby właśnie taką szła. Czuła też coś dziwnego, na co wcześniej nie zwracała uwagi. Coś ją łączyło z bardem. Nie była to nić porozumienia, chociaz pewnie też, lecz coś innego. Niezauważalnego. Nie wiedziała co to, lecz wiedziała, że to jest. Że są faktycznie połączeni. Po chwili wspinaczki, znaleźli się na sporawej skarpie. Miała ona z 15 metrów wysokości, co pozwoliło im mieć widok nad drzewami. Ten był jeszcze bardziej majestatyczny niż ten z polanki. Widać teraz było doskonale nie tylko piękne niebo, lecz również całą dolinę jeszcze wyraźniej. Gdy usiedli na krawędzi klifu, dziewczyna poczuła jak dopada ją coraz większe zmęczenie. Mimo ponownej możliwości bycia sobą, była wyczerpana. Chciała porozmawiać jeszcze z bardem, lecz czuła, że długo to nie potrwa. Niemniej jednak podjęła temat.
- Tanbo? Hmmm. A faktycznie. Chyba wspomniałem o niej. Taaaaak. To łasica. Mówiąc ładnie jest źródłem informacji w Dolinie. Po waszemu to będzie eeee... Plotkara, o! Kiedyś słyszałem, że jeden szop jej o czymś powiedział w sekrecie, a nim dotarł do domu, pół Kirameku już o tym wiedziało! - zaśmiał się lekko na samą myśl o tym.
Rozmowa jaką sobie urządzili w ich specjalnym miejscu nie trwała jednak zbyt długo. Po 30 minutach, oczy same zaczęły lecieć dziewczynie. Gin w obawie, że mu zaśnie i runie w dół, zaproponował położenie się kawałek dalej i przespanie. Sam położył się obok niej i tak spędzili noc pod piękną galaktyką. Następnego poranka wrócili do Hany i Hiro jaki zdążył już się obudzić. Pandy przedstawiły dziewczynę oraz opowiedziały mu co się stało w drodze nad jeziorko. Bratu niemej pandy zaburczało tak w brzuchu, że to był prawdziwy cud, że nie rozniosło to się echem po lesie. Tak więc swoje kroki skierowali ku jej siostrze, Ryori. Oprowadzenie Rie po okolicy było bardzo szybkie, gdyż bard chciał jej pokazać jak najwięcej nim wróci. Poznała jednak wszystkie gatunki jakie zamieszkiwały tę krainę. Część z nich wyszła do niej się przywitać, lecz były też takie, które utrzymywały dystans. Widziała wszystkie wymienione wcześniej rasy i to w różnych rozmiarach. Na przykład po drugiej stronie zbiornika wodnego ujrzała szopa. Był on oddalony o ładnych kilkaset metrów, lecz i tak go widziała. Gdyby stanął przy niej był by pewnie parę razy większy niż ona. Gin powiedział, że to Kimitsu, lecz pozna go później, gdyż nie starczy im czasu na przebycie jeziora. Czas mijał szybko, lecz gdy słońce było wysoko na niebie, muzyk niechętnie przerwał oprowadzanie. Powiedział turystce, że musi wracać. W wiosce z pewnością się o nią martwili. Ona jednak nie powinna, gdyż teraz byli połączeni. Z każdą spędzoną razem godziną czuła to coraz mocniej. Gin złapał ją za rękę i przenieśli się niedaleko bramy do Sakuragakure. Na odchodne powiedział, że jeśli ma życzenie pomóc przy szykowaniu koncertu, niech przyzwie go jutro, i razem wrócą do doliny. W końcu mieli teraz stały kontakt ze sobą!
~~~
Dwie medyczki pojawiły się z rannymi oraz Haną około 200 metrów od bramy. Strażnicy przy bramie momentalnie się podnieśli z swojego posterunku lecz nie wykonywali żadnych akcji. Hana jedynie pożegnała się z Yamanaką oraz Hyuugą, dając jej znać, że może się z nią skontaktować kiedy tylko będzie miała taką ochotę. Po chwili zniknęła tak szybko jak się pojawiła.
Aiko obudziła Raiona, który ledwo przytomny i osłabiony szedł oparty o jej ramie. Ona sama ledwo trzymała się na nogach. Pomysł Ayii o tym, by się zamienić chłopakami był wcale nie taki głupi. Gdyby obie poinformowały shinobi przy bramie, a w sumie miały taki obowiązek, jeden z nich pomógł by im z niesieniem nieprzytomnego Hitoshiego. Wszyscy udali się czym prędzej do szpitala, w którym Aiko jako najstarszy z medyków przedstawił dokładnie jak się sprawy mają. W kilka minut pojawił się jeden z bardziej doświadczonych medyków w placówce, którego Yamanaka kojarzyła z widzenia oraz renomy. Kiwnął jej tylko głową i ruszył wraz z Majim na łóżku do jednej z sal. Wysłuchał jeszcze raz raportu koleżanki po fachu oraz przejął zebrane wcześniej materiały. Nie pozwolił jej jednak wejść na salę operacyjną. Znała reguły, a jej stan i tak sprawiał by, że bardziej by tam przeszkadzała niż pomagała. Obiecał jej, że da jej znać, gdy będą wyniki. Raion również trafił na jedną z sal przejęty przez innego lekarza. Obie dziewczyny z Konohy spotkały się ponownie w holu wejściowym. Ich misja dobiegła końca. Wreszcie. Mogły wrócić do domu i paść na łóżko oddając się w objęcia snu. Tylko czy raport mógł zaczekać do jutra? Teoretycznie ktoś powinien być w Siedzibie. To już jednak zależało od joninki.
Nagrody:
Yamanaka Aiko:
  • 37 PD
  • 75 PT
  • 3 000 Ryō
  • +1 misja A
  • Pakt z Łasicokształtnymi
Maji Hitoshi:
  • 37 PD
  • 75 PT
  • 3 000 Ryō
  • +1 misja A
  • Zwój Katon: Gōka Mekkyaku (u Aiko, do odebrania po wyjściu ze szpitala)
Senju Rie:
  • 30 PD
  • 60 PT
  • Pakt z Łasicokształtnymi
Chisan Raion:
  • 18 PD
  • 36 PT
Midoro:
  • 30 PB
  • 12 PD
  • 60 PT
  • 2 000 Ryō
Prosze nie zapomnieć zgłosić uzyskanych nagród w odpowiednim temacie.
Fabuła time
Jesteście z moich obliczeń rok i 1 sezon w plecy z osią czasu forko. Co się z każdym stanie napiszę niżej, lecz w tym czasie jeśli chcecie możecie ofc zrobić time skipa if u want. Podczas niego możecie np. poznać lepiej Dolinę Kirameku, zaprzyjaźnić się z pandami etc. Up to u.
  • Yamanaka Aiko: Musisz zdać raport u rady. Możesz ofc tu napisać z jakimś z/t, ale nie musisz. Możesz od razu napisać w Siedzibie Kage w Sakurze a ja tam już odpiszę.
  • Maji Hitoshi: Ze względu na truciznę w ciele oraz akcje podjęte przez medyków, pobyt w szpitalu zajął 3 miesiące. Po tym czasie zostajesz z niego wypisany.
  • Senju Rie: Następnego dnia zostałaś odstawiona do Sakury, jak napisałem w poście. W zależności od tego, jak Aiko zda raport radzie, będą jakieś konsekwencje z waszego dołączenia do oficjalnej misji A lub nie.
  • Chisan Raion: Trucizna nie wywołała żadnych poważniejszych szkód w ciele. Niemniej jednak, ze względu na badania nad jej strukturą oraz informacjami na temat Staina, przetrzymali cię w szpitalu 2 tygodnie.
Dziękuję za przygodę!
Ostatnio zmieniony 21 sty 2023, 1:25 przez Kakarotto, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Yamanaka Aiko
Posty: 257
Rejestracja: 27 kwie 2021, 4:55
Ranga: Jōnin
Ranga dodatkowa: Iryōnin
Discord: meei#6947
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Kirameku Keikoku

Rozwinięcie kwestii wypieków ludzkich, których Gin zdawał się nie znać, pozostawiła Rie - ekspertce w tym zakresie. Wiedziała, że dziewczyna bardzo szczegółowo opisze co konkretnie Yamanaka miała na myśli, co więcej, jeżeli poniesie ją wena, najpewniej szybko skomponuje całe menu ludzkich potraw, którymi mogłyby uraczyć zwierzęta w Dolinie, tak by każdy znalazł coś dla siebie. Nawet po ciężkiej misji, ani chwili wytchnienia, przemknęło jej przez głowę. To była jednak miła myśl, która pozwoliła jej na moment odwrócić uwagę od tego, co lada moment miało się wydarzyć. Powrót do rzeczywistości, odstawienie Raiona i Hitoshiego do szpitala, a także zdanie raportu i wytłumaczenie, jakim cudem genini znaleźli się na misji tak wysokiej rangi i dlaczego nie dostarczyli żadnych sensownych dokumentów, które mogłyby pomóc w pokonaniu tego człowieka.
Dostrzegła, że na jej słowa, z trawy podnosi się zarówno Hana jak i Ayia. W kierunku Hyuugi wykonała gest dłonią, że przecież nie musi tego robić i wraz z Rie na spokojnie mogą wrócić następnego dnia, gdy odpoczną. Z pomocą Hany miała nadzieję, że poradzą sobie bez większego problemu i bezpiecznie dostarczą poszkodowanych do odpowiedniej placówki. Kiedy mimo to Ayia zdawała się być gotowa do drogi, Yamanaka nie zamierzała protestować - nie miała na to siły. Odpowiedziała jej lekkim kiwnięciem głową.
- Dziękuję. - dodała. Gdy Hana oraz Hyuuga zbierały się do drogi, Aiko posłała krótkie spojrzenie w stronę Rie. Dobrze było widzieć ją tak uradowaną i rozgadaną, a przede wszystkim bezpieczną. Pożegnała się z dziewczyną, nie mając ku temu wątpliwości, że do Wioski wróci bezpiecznie i w jednym kawałku - miała przy sobie Gina, który na pewno o to zadba. Gdy wszystkie były zwarte i gotowe, Aiko powoli ruszyła w stronę najbardziej poszkodowanych, gotowa obudzić ich lub użyczyć swojego ramienia, gdy dobiegł do niej głos Gina. Odwróciła się, kierując wzrok w jego stronę. Nie kryjąc zaskoczenia, bez zbędnych pytań przejęła zwój. Z racji, że był on de facto własnością Hitoshiego, nie zamierzała go otwierać, a jedynie przetrzymać tak długo, jak to będzie potrzebne.
- Możesz być pewien, że przekażę go, gdy tylko się obudzi. Dziękuję w jego imieniu. Może sprawiać wrażenie dogryzającego wszystkim gbura, ale to dobry człowiek i równie dobry przyjaciel. Do zobaczenia, Gin-san. - odpowiedziała mu. Kierując się tym co powiedziała Ayia, Aiko z trudem dobudziła Raiona, transport Hitoshiego zostawiając Hyuudze. To był zdecydowanie dobry pomysł, gdyż ledwo przytomny genin był znacznie łatwiejszy w przenoszeniu od nieprzytomnego, rannego Kapitana. Ostatni na dziś raz omiotła wzorkiem dolinę, by po chwili z cichym pufnięciem, zniknąć w kłębie gęstego dymu.

z/t -> Siedziba Kage
Obrazek
tomorrow is a hope, never a promise
telepatia
słowa
myśli
głos

► Pokaż Spoiler
ja: Don przy sprawdzaniu mojej karty postaci czytał na głos na voice historię i prawie płakał ze śmiechu.
Ja też płakałam, ale bardziej z zażenowania

Hefajstos: Przepraszam. Moje są równie słabe, też się możesz pośmiać.
Znaczy nie słabe.
Przepraszam.
Śmieszne
Awatar użytkownika
Senju Rie
Posty: 130
Rejestracja: 28 kwie 2021, 9:32
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Kirameku Keikoku

Nie tylko starsza łasica zdawała się zrzucić z barków jakiś ciężar. Choć w jego przypadku zdecydowanie ciężar był związany z zupełnie innymi rzeczami niż te, które dręczyły czerwonowłosą Senju. Zdecydowanie geninka miała bardziej ostatnie rzeczy na głowie, które powoli schodziły z jej pleców. Więc wreszcie... mogła czuć się swobodnie. Nic więcej do dodania nie miała do Kinaru, więc mogła w pełni skupić się na tym, co działo się pomiędzy grupą shinobi oraz pand.
Początkowo to dziwne uczucie, które czuła wewnątrz siebie przypisała zwyczajnej uldze, zrzuceniu wspomnianych ciężarów z mentalnych barków. Poprawiła Gina w geście, po czym uśmiechnęła się, gdy bardopanda powtórzył gest. Skinęła mu natomiast głową, gdy rozkminiał pierniczki i nawet lekko zachichotała, słysząc jego słowa o Hiro.
-Czasami dania noszą naprawdę dziwne nazwy. Co nie odbiera im smakowitości, gdy się w nie wgryzie. I z chęcią dam ci spróbować i pierniczków i jakichkolwiek moich potraw, jakie byś tylko chciał. - zaoferowała swoje usługi gastronomiczne Ginowi, po czym widząc jego podejrzane oczka, sama przyjęła podobną minę -Bo macie przedszkole! - i cyk piękne uno reverse card -Myślę, że jesteście w stanie, ale jesteście zbyt mądre by skupić się tylko na tym. Młodzi potrzebują dobrego jedzonka, a kuchnia potrafi być motorem cywilizacji! - a przynajmniej takie było przekonanie Rie. Z pewnym zmartwieniem spojrzała jednak na Hiro i Hanę -Czy Ryōri-san wie, że Hiro już nic nie grozi? Pewnie się o was zamartwiała! - zapytała wyraźnie zmartwiona tym wszystkim. No bo jak to tak jej nie poinformować, że wrócili i są w porządku! I to jeszcze kucharki, która z pewnością przygotowałaby najlepszą lekkostrawny posiłek dla Hiro z jego ulubionych rzeczy! Prawdziwa siostrzana miłość. Musiała dojść do sedna tej sprawy!
Plan Aiko-sensei-nee-san miał oczywiście sens, nawet jeśli serce Rie by się rozdarło, gdyby musiała tak wcześnie opuszczać ich nowych towarzyszy. Jednak z pomocą Aiyi - była pewna, że sobie poradzą, choć także się o nich martwiła. Pożegnała ich jednak z nadzieją i myślą, że już jutro ponownie się spotkają. Byli dzisiaj zbyt blisko szansy na stratę wszystkiego.
Wysłuchała też słów Gina, gdy Hana zabrała resztę w stronę Sakuragakure. Skinęła mu głową, rozumiejąc to, skąd wychodził.
-Wiem. I jako medyk także wiem, że masz rację. Ale... jest tu pięknie. A jestem tu tylko krótką chwilę. Nawet jak ledwo się już trzymam - nie chciałabym stracić ani momentu. - przyznała, uśmiechając się szczerze do minstrela.
Gdy Hana wróciła upewniła się pro forma, że wszystko się zgadza, bo jednak nie mogła oszukać samej siebie i tego, że zwyczajnie martwiła się o innych. Ruszyła jednak za dwójką pand by ostatecznie móc obejrzeć widok, z którego wrażenia pozostają na długo w sercu i pamięci. Jednak gdy usiadła - po tym jak wszystkie te emocje opadły - zmęczenie ją złapało. Pewnie gdyby chodziła dalej, zwiedzała - mogłaby jeszcze się chwilę utrzymać. Ale nie, gdy już pozwoliła sobie na ten moment odetchnięcia. Zawtórowała jednak bardowi chichotem, gdy wspomniał historię o szopie.
-Chciałabym ją poznać. - przyznała cicho, walcząc by oczy jej się nie zakleiły na siedząco.
Wkrótce jednak zgodziła się z bardem i poszła spać trochę z dala od klifu razem ze swoim zwierzęcym towarzyszem, bardzo szybko odchodząc w krainę snu, gdy tylko jej głowa dotknęła delikatnej trawy.
Wstali i udali się do Hany oraz obudzonego już Hiro. Senju nie przeszkadzała żadnej z Pand, czekając, aż ona sama dojdzie do głosu.
-Hiro-san, jak już powiedziała Hana-san i Gin-san, jestem Senju Rie. Razem z Aiko-sensei-nee-san oraz Aiyą-san, zajęliśmy się tobą. Jeśli nie masz nic przeciwko, chciałabym sprawdzić, czy na pewno nic Ci nie dolega po wczoraj. - wyjaśniła spokojnym głosem, w razie czego spoglądając na pozostałe dwie pandy.
Gdyby uzyskała pozwolenie, złożyłaby trzy pieczęci i powoli sprawdziła całe ciało Hiro, w poszukiwaniu ewentualnych objawów nieprawidłowości. Skoro już tu była - musiała zadbać o to, by nic nie wyszło po całym tym wczorajszym procesie leczniczym. A z reguły w szpitalach pacjenci zostają na obserwację, nawet jak po zabiegu nic nie zapowiada, by miały być jakieś... komplikacje.
Chakra6 500 - 5 (Bunseki no Jutsu) = 6 495
► Pokaż Spoiler | Techniki
Bunseki no Jutsu | Analysis Technique分析術
KlasyfikacjaIryō Ninjutsu, Kontrola Chakry
PieczęciePies → Zając → Małpa
KosztStandardowy na turę
WymaganiaKontrola Chakry 5
Jedna z najbardziej podstawowych medycznych technik, stosowana nie bezpośrednio do leczenia, a do analizy ciała naszego pacjenta. Skupiając medyczną chakrę w dłoniach, otacza je jasnofioletowa barwa. Następnie, przykładając dłonie do pacjenta, jesteśmy w stanie zidentyfikować co mu dolega. Gdzie znajduje się problem (np. w wątrobie/płucach) oraz jakiego rodzaju on jest (np. trucizna, choroba).

Wraz z rozwojem Iryō Ninjutsu możemy z większą pewnością wykryć, czy dana osoba padła ofiarą trucizny. Wykryjemy tylko truciznę o randze równej bądź niższej od naszej rangi Iryō Ninjutsu. W przeciwnym razie wiemy, że pacjent ma np. problem z płucami. Oznacza to, że posiadając Iryō Ninjutsu na randze B wykryjemy, że problemem są trucizny o randze D, C i B oraz gdzie znajduje się problem. W przeciwnym razie, dowiemy się tylko, że problem znajduje się w konkretnym miejscu. Sytuacja ta, zależnie od MG, może dotyczyć też rzadszych bądź bardziej specyficznych chorób.

Posiadając rangę B w Iryō Ninjutsu jesteśmy również w stanie ocenić sprawność ciała osoby nie posiadającej żadnych ran. Gdzie ma słabsze mięśnie/kości, a gdzie te silniejsze. Jesteśmy również w stanie ogólnie ocenić jej siłę, wytrzymałość, szybkość.
Posiadając rangę A w Iryō Ninjutsu jesteśmy w stanie rozpoznać nawet przyczynę śmierci osoby, tak długo, póki wszystkie niezbędne elementy są na miejscu. Nie wykryjemy, że przyczyną śmierci była trucizna blokująca drogi oddechowe, jeśli został sam szkielet.
Posiadając rangę S w Iryō Ninjutsu jesteśmy w stanie rozpoznać nawet drobnoustroje, normalnie niezauważalne.
Posiadając Specjalizację w Iryō Ninjutsu wszystkie wymagania dotyczące Kontroli Chakry są obniżone o 1 poziom. Dodatkowo możliwe jest pominięcie pieczęci. Czas mieszania chakry trwa jednak tyle, ile trwałoby faktyczne ich złożenie.
► Pokaż Spoiler | Part usunięty, bo Jajko-klaun
Gdy się obudzili ruszyli do Hany i Hiro. Gdy pandy przedstawiały dziewczynę, Senju zaproponowała, że w razie potrzeby zbada przy pomocy podstawowych technik medycznych stan porwanego jakiś czas temu samca. Ot - coby się upewnić, że wszystko jest w najlepszym porządku. Wkrótce ruszyli na przejście się po krainie, a Rie z chęcią wszystko chłonęła, każdy centymetr powierzchni, każdą informację od minstrela oraz każde zwierzę, które zechciało się z nią przywitać. Nie goniła jednak za nimi, szanując ich decyzje i wolę, licząc, że z czasem będzie mogła poznać ten świat znacznie lepiej niż tego ranka, który trwał zdecydowanie zbyt krótko. Ostatecznie pożegnała się ze wszystkimi i przytuliła na odchodne Gina obiecując mu, że następnego dnia postara się go przyzwać i pomóc mu w organizacji koncertu. Pomachała wszystkim na pożegnanie wstrzymując łzy, które zaczynały gromadzić jej się w kącikach oczu, na myśl o pożegnaniu ich wszystkich. Wiedziała bowiem, że jeszcze ich spotka.
Gdy już się pojawili niedaleko wioski, Senju sprawdziła, czy da radę odnaleźć drogę, zanim raz jeszcze nie przytuliła Gina na pożegnanie i nie ruszyła do Ukrytej Wiśni. Czas wrócić do szarej rzeczywistości, zanim zacznie się praca codzienna z powrotem.
z/t
Ostatnio zmieniony 23 sty 2023, 17:21 przez Tora, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
Kakarotto
Posty: 918
Rejestracja: 01 lip 2021, 23:58
Discord: Midoro#5831
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:

Re: Kirameku Keikoku

Przechadzka po dolinieFabuła
GraczeSenju Rie
PandyHana -|- Gin'yūshijin -|- Starszy Kinaru -|- Hiro -|- Ryori
Posty1/...
Przygoda z Doktorem oraz pandami dobiegała końca, lecz nie dla Rie. Po ustaleniach jakie zrobili między sobą, Senju postanowiła zostać tu jeszcze na noc a pozostała część drużyny miała wrócić do Sakury. Było to trochę sprzeczne z tym, co mówiły im ich serca, lecz teraz gdy było po wszystkim, mogły sobie na to pozwolić. Tak więc uczennica Aiko skupiła się na odetchnięciu oraz rozmowie z Ginem. Ich małe przekomarzanie się skończyło się jedynie uśmiechem ze strony barda, lecz wtem czerwonowłosa połączyła ze sobą kilka dość istotnych faktów. Skoro Ryori była rodzeństwem zarówno Hiro jak i Hany, to zapewne musiała się mocno zamartwiać o swego brata.
- Hmmm. Masz racje. Gdy biegłem po Starszego Kinaru nie pomyślałem by ją o tym poinformować. - przyznał w lekkim zamyśleniu.
- Pewnie jednak już śpi, więc nie ma jej co budzić. Myślę, że może to zaczekać do rana. Skoro i tak zostajesz do jutra, rano odprowadzimy ich do Ryori, to przy okazji ją poznasz, co ty na to? - zapytał dziewczyny, chociaż raczej decyzja została już podjęta.
Niedługo po tym druga z pand wróciła z szybkiej wyprawy do Sakury oraz z powrotem. Iryoninka upewniła się jeszcze czy stanu Hiro nic nie zagrażało, lecz wszystko było w jak najlepszym porządku. Mając tą pewność, ruszyła wraz z muzykiem do miejsca jakie chciał jej pokazać. Gdy już tam dotarli, musiała przyznać, że faktycznie jest bardzo specjalne. Za dnia nie miała pewności, czy było również tak majestatycznie, lecz obecny widok cieszył oczy. Historyjka jaką przytoczył Gin bardzo jej się spodobała i rozbawiła trochę. Minstrel również się uśmiechnął przypominając sobie tą sytuację.
- Poznasz bez wątpienia. Z pewnością ona również będzie tego chciała. Rzadko przepuszcza okazję, by zdobyć nowe plotki. - odparł jej ciepło patrząc się w dal, w stronę jeziorka. Zmęczenie jednak brało górę nad Senju. Przesunęli się trochę dalej od krawędzi urwiska i kładąc się na trawie, zasnęli niedaleko siebie.
Następnego poranka udali się z powrotem na polankę, na której wcześniej wylądowali. Dziewczyna po porządnym odespaniu czuła się dużo lepiej niż wczorajszego dnia. Nie był to nadal szczyt jej formy, lecz mogła być przynajmniej w pełni sobą. Zobaczenie Hiro, jaki siedział już na trawie oraz rozmawiał z swoją siostrą bez wątpienia mogła poprawić jej humor. Przedstawiła się pandzie i zaproponowała standardową kontrolę medyczną.
- Oh, tak. Miło mi. A, no i dziękuję. - powiedział futrzak niespecjalnie wiedząc jak się zachować, więc pozwolił dziewczynie zająć się nim. Jak by nie patrzeć, widział ją pierwszy raz w życiu, a zgodnie z opowieściami Hany, zawdzięczał im całkiem sporo. Bunseki nie wykryło żadnych nieprawidłowości w organizmie. Krew przyjęła się jak trzeba, gdyż w końcu należała do Hiro we własnej osobie. Kilka dni spokoju oraz dobrej diety, i będzie wszystko po staremu.
- Dobra chodźmy. Trzeba powiedzieć Ryori, że Hiro jest cały i zdrowy. No i Rie chciała zobaczyć część doliny. - powiedział Gin stojąc gotowy do wymarszu. Hana natomiast stanęła przerażona, jakby o czymś na śmierć zapomniała. Zrobiła to po tym, jak bard wymienił imię jej siostry kucharki.

Kilka minut później schodzili już z podnóża góry w głąb lasu, zbliżając się z każdym krokiem ku jezioru. Drzewa jakie mijali z czasem stawały się coraz większe i starsze. Im bliżej byli centrum doliny, Rie zaczęła dostrzegać mieszkańców tej krainy oraz ich domki. W zależności od gatunku zwierzęcia, ich mieszkanka znajdowały się albo w wnętrzu drzew, gdzie za wejście robił jakiś duża dziupla, bądź też miały norkę wykopaną między korzeniami. Dość łatwo je było zobaczyć, gdyż mimo braku drzwi, przed wejściem były zawsze jakieś kwiatki lub dekoracje. Wiele pyszczków też wystawało z naturalnych drzwi lub okien patrząc na człowieka wędrującego przez ich ziemie. Był to mimo wszystko dość niespotykany widok. Część z nich spoglądała z daleka, lecz były takie osobniki, które postanowiły wyjść na ganek, by przyjrzeć się dokładniej a nawet pomachać do pand.
Jak to mówią, im dalej w las, tym więcej drzew. Co za tym szło, było też więcej domostw oraz mieszkańców tej krainy. Znajdując się relatywnie niedaleko jeziora, gdyż blask jej wody było widać już w oddali między drzewami, zwierzęta chodziły normalnie po ziemi lub między gałęziami, zajmując się swoimi sprawami. Pojawienie się jednak czerwonowłosej istoty w ich społeczności przykuło uwagę dużej ilości tutejszej ludności. Wiele łasic, szopów czy skunksów zatrzymywało się by jej się przyjrzeć. Kilka małych dziecięcych pand nawet podążało za nimi kryjąc się między drzewami w odległości kilkunastu metrów. Była to nie mała sensacja. W końcu dotarli do bardzo grubego drzewa, które w środku było puste, tworząc swoistą salę. W środku było przynajmniej 5 metrów wolnej przestrzeni między naturalnymi ścianami. Na nich wisiały jakieś obrazy w ramkach z patyków, oraz kilka jakby grzybów na ziemi, wyglądających jak poduszki do siedzenia. Gdy się trochę zbliżyli, z środka wypadła ruda panda wyglądająca uderzająco podobnie, jak pozostałe trzy jakie towarzyszyły dziewczynie.
- Hiro! Coś ty sobie myślał! - rzuciła gniewnie od samego wyjścia z drzewa i podeszła do ocalałego tylko po to, by zdzielić go łapką w czubek głowy. Złość jednak po chwili się ulotniła a pandka przytuliła mocno biedaka.
- No już, już! Ryori bo mnie udusisz! - wydukał słabo brat Hany, po czym odkaszlnął gdy ta go już puściła.
- Żeby mi to był ostatni raz! - powiedziała stanowczo, lecz gniew już dawno się ulotnił z jej tonu. Wtem zobaczyła stojącą obok Senju, na której widok zrobiła krok w tył zdziwiona.
- O jej. Toż to człowiek jest! - oznajmiła oczywistą oczywistość, po czym spojrzała na swoje rodzeństwo oraz barda szukając wyjaśnień.
Awatar użytkownika
Senju Rie
Posty: 130
Rejestracja: 28 kwie 2021, 9:32
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Kirameku Keikoku

Oczywiście, że Rie nie miała nic przeciwko pomysłowi Gina. Tylko jej zastanowienia związane z Ryōri były także skierowane do Hany. Może nawet głównie do niej, gdyż to ta panda ruszyła wcześniej zorganizować śniadanie dla Hiro. Dlatego oczekiwała nawet na jej prosty gest czy mimikę, niejako próbując zrozumieć jej stronę wypowiedzi, zanim skinieniem głowy zgodziła się z bardem. Nie chodziło w końcu o to by chodzić i budzić wszystkie zwierzęta w Kirameku Keikoku bo jeden człowiek chciał je poznać. I jak najbardziej to rozumiała. Podobnie zresztą cieszyła się, że największą plotkarę w dolinie może także uda jej się spotkać.
Wkrótce ponownie spotkali się z Haną oraz Hiro, który się obudził i zdawał się czuć już lepiej.
-Nie wygląda na to, by coś Ci dalej doskwierało. Możesz czuć zmęczenie i osłabienie, więc oszczędzaj siły przez najbliższy czas. Powinieneś też spróbować jeść bardziej lekkostrawnie. Hana-san, mam nadzieję, że ty i Ryōri-san dopilnujecie tego. - dodała, a choć mówiła faktyczne zalecenia, jej delikatny uśmiech zdradzał, jak wielką ulgę czuła, że nic mu nie było i cała wypowiedź była pół-żartem, pół-serio.
Podróż wgłąb doliny napawał Senju lekkim skrępowaniem, gdyż była w centrum uwagi. I głupio jej było się jakoś do tego przyzwyczaić, nie znając konwenansów inteligentnej grupy stworzeń. Ostrożnie więc chodziła i w razie czego była gotowa odmachać czy przywitać się z co odważniejszym mieszkańcem Doliny Kirameku. Czasami lekko chichotała pod nosem widząc zachowanie dzieciaków, a czasami dopytywała Gina o szczegóły tego kto tu mieszka i jak się ogólnie żyje w takim społeczeństwie. Bo była ciekawa jakie są różnice pomiędzy tym miejscem, a np. ludzką zabudową i społeczeństwem.
Wkrótce znaleźli się w sporym drzewie, gdzie scena prawdziwej siostrzanej miłości miała miejsce. A Ryōri miała do niej rękę. Szybką i ciężką, jak się okazało, a potem dość siły w utrzymaniu by zacząć podduszać byłego pacjenta. Czerwonowłosa nie miała powodów by ukryć lekkie rozbawienie, którą ta sytuacja wywołała w jej serduszku, zanim lekko się skłoniła kładąc swoją dłoń na klatce piersiowej.
-Jestem Senju Rie. Byłam jednym z medyków, który pomagał Hiro dojść do siebie. - przedstawiła się spokojnie, po czym podniosła wzrok by spojrzeć na kucharkę. -Poza tym podobno jesteś świetną kucharką w Dolinie, a gotowanie to moja pasja. Plus Hiro powinien teraz jeść trochę bardziej lekkostrawnie by odzyskać jak najwięcej energii. - spojrzała na pandę-prowodyra całego tego zamieszania.
Chakra6 495
Awatar użytkownika
Kakarotto
Posty: 918
Rejestracja: 01 lip 2021, 23:58
Discord: Midoro#5831
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:

Re: Kirameku Keikoku

Przechadzka po dolinieFabuła
GraczeSenju Rie
PandyHana -|- Gin'yūshijin -|- Starszy Kinaru -|- Hiro -|- Ryori
Posty3/...
Wieczór z Ginem jak i poranek przy Hanie oraz Hiro były dość przyjemną odskocznią od tego, co ostatnio się działo w życiu dziewczyny. Zarówno to co się działo w świątyni jak i pod pustynią mogły wywrzeć na nią sporą presję. Teraz jednak nie musiała być aż tak poważna i skupiona na akcji, a mogła znów być sobą. Jej pandzi pacjent jakiego stan zdrowia zbadała podziękował jej tylko skinieniem głowy, a jego siostra mu zawtórowała.
Spacer przez las był dość przytłaczający, gdyż wszystkie małe oczka były skierowane w jej stronę. Senju mogła się nie czuć z tym najlepiej, lecz mimo tego uśmiechała się do zwierząt czy nawet odmachiwała niektórym odważniejszym osobnikom. Postanowiła też zagadać do znajomego barda dopytując o kilka rzeczy jakie ją ciekawiło. Ten spojrzał na nią z lekkim zdziwieniem, lecz po chwili zdał chyba sobie sprawę, że to co dla niego jest codziennością, nie musi takie być dla innych. Zwłaszcza dla ludzi.
- Hmmm... Z pewnością życie w norkach albo w drzewach może przypominać wasze domy oraz miasta. Tyle, że my jesteśmy bardziej zżyci z naturą. - odparł jej na jedno z jej pytań.
- Z takich największych różnic jakie mi przychodzą na myśl, to brak tych waszych pieniędzy. U nas jeśli coś potrzebujesz, idziesz do odpowiedniego zwierzęcia i się dogadujesz. Biorąc na przykład Ryori. Chcesz jej zostawić dzieci pod opieką? W zamian wspierasz jakoś jej działalność. Zostawiasz trochę jeżyn albo owoców, czy też ostatnio pomagaliśmy w zajęciach jakie wymyśliła dla młodych. - wytłumaczył jej jeden z zaciekawionych przez Rie aspektów.
Gdy znaleźli się przy sporym drzewie, z sporego wejścia między korzeniami wyszła panda jaka od razu werbalnie zaatakowała Hiro. Momentalnie go też zdzieliła przez głowę oraz przytuliła troskliwie. Wszystko się zmieniło, gdy dostrzegła iryoninkę. Czerwonowłosa przedstawiła się i wytłumaczyła w skrócie co ją tutaj sprowadza.
- Ryori. Miło mi. - powiedziała panda z lekkim zdziwieniem przyglądając się jedynemu człowiekowi w okolicy. Słysząc o kuchni oraz stanie Hiro, spojrzała tylko na niego a następnie na swoją siostrę. Mimo iż Hana nic nie powiedziała, ta wydawała się dość dobrze zrozumieć co jej chodzi po głowie. Jakby na potwierdzenie słów Senju, brzuch ocalałej pandy zaburczał przeciągle.
- No nie wierzę w ciebie Hiro... - powiedziała załamując swoje małe łapki.
- To nie moja wina. - powiedział w obronie własnej brat, lecz to nie przekonywało zbytnio.
- A właśnie, że twoja. Tylko jak ja mam się tobą zająć, jak zaraz zaczynają się zajęcia... - powiedziała lekko zmartwionym głosem. Tutaj wkroczył do akcji drużynowy muzyk.
- My je poprowadzimy! - odparł pewny siebie wypinając pierś do przodu.
- A tak! Ja i Czerwonowłosa Rie. Zajmiemy się dzieciakami a ty nakarmisz odpowiednio Hiro!
Ryori spojrzała z lekką dozą niepewności to na Senju to na Gina. Nie miała raczej powodów by mu nie zaufać, lecz iryoninka była inną kwestią. Burczenie w brzuchu Hiro tylko nakierowało na niego jej troskliwy wzrok.
- Cóż. Jeśli Rie-san nie ma nic przeciwko? - zapytała co dziewczyna o tym sądzi. Nie chciała bowiem zrzucać na nią tego zadania, które w sumie należało do niej.
- Chodź. Będzie fajnie! No i poznasz sporo zwierząt z doliny tak jak chciałaś! - powiedział radośnie bard klepiąc ponownie geninke w udo. Bo wyżej nie sięgał.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Krainy Zwierząt”