• Ogłoszenia
  •  
    Aktualności fabularne
    Obecna pora roku: Wiosna 164r.

    Poniżej znajdują się ostatnie wydarzenia oraz ważniejsze ogłoszenia. Są one często opatrzone datą dodania, przy czym najświeższe informacje umieszczone są na samym początku listy.

    14.06.2024 - zostaje zamordowany kuzyn syna Nishi no Tsume. Więcej informacji w aktualnościach fabularnych.
    02.06.2024 - ex-Tsuchikage, Sabataya Shuten trafia do Bingo w związku z jej akcjami w Mieście Portowym Aki. Więcej informacji w aktualnościach fabularnych.
    30.04.2024 - nowe wydarzenie "wioskowe" w Tako no Kuni. Więcej szczegółów w aktualnościach fabularnych.
    Kącik Nowego GraczaSamouczek Wzór Karty Postaci AtrybutyRozwój postaci i koszty chakry Atuty Klany i organizacje Informacje o świecie Handbook
    Powyższe tematy powinny zawierać wystarczająco informacji, by móc bez przeszkód napisać Kartę Postaci i rozpocząć grę. W przypadku dalszych niejasności, zapraszamy do kontaktu zarówno na chatboxie, przez wiadomości prywatne oraz przez nasz serwer Discord.
    Administracja
    Pingwinek Chaosu
    Główny Administrator
    Norka
    Główna Mistrzyni Fabularna
    Hefajstos
    Główny Moderator Kuźni
    Tora
    Główny Moderator Technik

    W przypadku jakichkolwiek pytań bądź uwag, powyższe osoby zajmują się wyszczególnionymi w ich tytułach zagadnieniami. Pomocą służy również cała kadra forum, wraz z moderatorami. Zapraszamy również do dołączenia do forumowego Discorda.
    Kadra Sakura no HanaDiscord Sakura no Hana
     

Cmentarz na skarpie

Omatsurimaru znajduje się w północno-wschodniej części kraju. Swoją genezę ma w kanionach i stromych, ciężko dostępnych górach, gdzie ludzie mogli się ukryć przed prześladowaniem bądź prawem. Powoli jednak coraz więcej osób tam się znajdowało, a pokolenia mijały. Skryci w jaskiniach i kanionach ludzie zaczęli budować domy, budowle oraz zacząć żyć wedle określonych zasad. I tak oto narodziło się Omatsurimaru - miasto tysięcy mostów, pozwalających przechodzić z jednej strony kanionów i wąwozów na drugą stronę, wybudowane na płaskich miejscach gór oraz w skałach urwisk. Ostatecznie, z wykorzystaniem chakry, zapewne Uwolnienia Ziemi, ale także i zdobyczy technologii powstała spora metropolia, z której widok na niższe partie kraju zapiera dech w piersiach. Jednocześnie, pierwsze budynki stały się istnym "podziemnym miastem", choć jest ono w większości opuszczone i pracują tam zesłańcy z innych krajów w kopalniach, traktując tamtejszą infrastrukturę jako swoją siedzibę, tworząc istne slamsy.
Awatar użytkownika
Gekkōgahara Jun
Posty: 24
Rejestracja: 08 cze 2024, 17:37
Ranga: Cywil
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:
Osiągnięcia:

Cmentarz na skarpie

Cmentarz na skarpie
Każdy człowiek zmierza ku swojej finalnej destynacji, jaką jest dziura wykopana w ziemi i jeżeli miał nieco więcej szczęścia, może nawet i jakaś drewniana, nieco skromniejsza trumna. Za zakopane na tym wiekowym cmentarzu zapewne dawno spróchniały, trwając w cieniu starych, kamiennych nagrobków; częściowo ułamanych zębem czasu, częściowo zwietrzałymi na tyle, że tylko zgadywać można, kto spoczywa na starym, nieużywanym już cmentarzu zajmującymi część skarpy. Zza metalowego,, fikuśnego płotu przeżartego rdzą rozciąga się niżej panorama Omatsurimaru i tylko zła sława tego miejsca sprawia, że ludzie raczej niechętnie myślą i wykorzystaniu tego uroczego miejsca jako punkt obserwacyjny. A szkoda, bo zerkając za stalowe ogrodzenie, zwłaszcza nocą, widać pięknie oświetloną fontannę na sławnym Placu Świetlistym. Nie zachęca się jednak do opierania o barierkę, bowiem gdyby miała ulec pod naporem czyjegoś ciała, to niechybnie spadłoby wiele setek metrów w dół, prosto w rozpadlinę oddzielającą wysoką skarpę od miasta.
Ostatnio zmieniony 09 cze 2024, 18:32 przez Gekkōgahara Jun, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Gekkōgahara Jun
Posty: 24
Rejestracja: 08 cze 2024, 17:37
Ranga: Cywil
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:
Osiągnięcia:

Re: Cmentarz na skarpie

Sześć lat minęło odkąd siedzieli wspólnie w czwórkę na jednym z tutejszych nagrobków, wypoczywając po długim dniu kręcenia kolejnych scen Statku. Nikt nie myślał nad zakłócaniem spokoju tutejszych dusz, śmiejąc się i sącząc piwo z puszki. Legalnie czy nie - nikt nie pytał. Beztrosko rozmawiali i żartowali ze wszystkiego i niczego, niekiedy nawet korzystając z faktu, że znajdowali się w miejscu zdecydowanie działającym na wyobraźnię, a historie mrożące krew w żyłach zdawały się nabierać na mocy wśród wiekowych,, zwietrzałych nagrobków należących do osób, jakich imion nie sposób było rozczytać nie napotykając się przy tym na znaczne problemy.
Teraz jednak siedziała sama na tym samym, wysokim nagrobku, z którego można było rzucić okiem na Plac w oddali bez potrzeby opierania się o zdradziecki płot, jaki w jednym miejscy był lekko wygięty - Jun jednak w życiu nie przyznałaby, że to jej przypadkowe dzieło sprzed kilku lat. Jej noga wisiała luźno, bujając się w tę i we w tę, nad jaką to trzymała pochwyconą z góry puszkę na w pół wypełnioną ciemnym piwem. Ludzie unikali miejsc tego typu. Cmentarze, ruiny, opuszczone świątynie - często uchodziły za nawiedzone. Ludzie omijali ich w obawie przed złymi, niezadowolonymi duchami, jakie mogłyby chcieć powziąć zemstę za zakłócanie ich spokoju. Ludzie miewali też unikać samą Jun, to też spacer nocą w stronę miejsca, z jakim dzieliła tę jedną właściwość, a było związane z ostatnimi jej dobrymi wspomnieniami z show-biznesu zdawał jej się pomysłem tak samo dobrym, jak każdy inny. Zwłaszcza, że ciężko było jej zmrużyć oko i niewiele trzymało ją pod ciepłą kołdrą.
Złote oczy z jakąś ciemniejszą nutą spoglądały w dal, jednak jej myśli chodziły to w jedną, to w drugą, krążąc pomiędzy starymi czasami, jutrzejszą dostawą do sklepu ogólnospożywczego, za którą kasą spędzała przez ostatnie lata swój czas, jak i tym, co właściwie dalej? Tkwiła w bardzo dziwnym miejscu, gdzie żadna podjęta przez nią decyzja nie zdawała się być na tyle dobra, by porzucać swoje spokojne, pozbawione ekscesów życie, jakie nie zdawało się skrywać przed nią żadnych niespodzianek. W zadumie śledziła wzrokiem mrowie ludzi, z czego z kilku miejsc Omatsuri od czasu do czasu ktoś puszczał pojedyncze fajerwerki. Co świętowali dzisiaj, pojęcia nie miała i mogła tylko wznieść za ów niewiadomą okazję toast, unosząc w końcu puszkę do ust i upijając większy łyk.
Ostatnio zmieniony 09 cze 2024, 20:59 przez Sabataya Shuten, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Hefajstos
Posty: 2135
Rejestracja: 26 kwie 2021, 21:11
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:

Re: Cmentarz na skarpie

New adventure - Start!­
WydarzenieFabuła D
UczestnikGekon-chan
Tury1/?
Kto nocą na cmentarzach siedział? Nekromanci, kultyści, wyznawcy przedwiecznych Bogów, dzieci robiące sobie jakieś testy odwagi i chcące zaimponować dziunią, albo alkoholizujące się w otoczeniu nieboszczyków gekony. Jun należała do tej ostatniej kategorii jakoże była jedyną osobą do ów kategorii należącą. Chyba. Cholera wie czy gdzieś na drugim krańcu świata inny gekon nie siedział właśnie na trumnie i nie sączył napitku mniej lub bardziej wysoko procentowego. Ale to była historia o Jun, więc niestety nie interesowały nikogo Gekony gdzieś w Smoczym imperium. Interesował nas ten jeden Gekon. Gekon, pracujący w niepozornym warzywniaku, w mieście wiecznego dnia, gekon sączący ciemne piwo obserwując fajerwerki, siedząc na nagrobku świętej pamięci pani Kawasumi. To przynajmniej głosił napis na ów kamiennej płycie. Co świętowali w mieście? Czy musieli cokolwiek? W tym miejscu nie było trzeba wiele, by otrzymać fajerwerki. Uwaga Jun została jednak odciągnięta od fajerwerk gdy usłyszała posapywanie po swojej lewej. Posapywanie w nocy na cmentarzu... no kurde, mogło być creepy. Ale dość szybko zauważyła nasza dzielna dziołcha, wspinającego się do bram cmentarza człowieka, który zwyczajnie nie miał kondychy by się tutaj wspiąć. Z daleka, ciężko było jeszcze stwierdzić kim był ów gość, ale sylwetka i słyszalne zmęczenie, sugerowały Gekon-chan, że raczej nie przybył tu jakiś drechol, połamać jej kości za siedzenie na nagrobku babci. Ot, może ktoś wybrał dziwną godzinę na czarną msze, pomodlenie nad czimś grobem, albo może to kolejny gekon nagrobkowy? W końcu chłopak stanął obok niej, oparł się o nagrobek obok i ciężko westchnął, też patrząc na fajerwerki w dole.-Jeśli mam być szczery, to naprawdę kiepskie miejsce na przebywanie w. Jak by, nie pomyślałaś że szukająca cię osoba, też będzie musiała tutaj wejść? Czy ty zdajesz sobie sprawę że poza tym iż jest to strasznie wysoko, to jeszcze jest to całkiem creepy miejsce? Ah, dlaczego nie mogłaś być po prostu w warzywniaku? Nie odpowiadaj. To było pytanie retoryczne-Stwierdził młodzieniec i od razu można było wywnioskować jedno - szukał jej. Albo może raczej, znał ją. Nawet jeśli ona nie znała jego.-Gekkogahara Jun, była aktorka, członek klanu Hoshino. Aktualnie pracująca w warzywniaku. 22 lata, 166 centymetrów, 57 kilogramów, brak marzeń, celów, znajomych. Wyrzutek społeczny. Osoba zatopiona porażkami swojej przeszłości.-Chłopak mówił niemiłe i przynajmniej niepokojące rzeczy bo hej, wiedział o niej zdecydowanie za dużo. Nawet wagę!?-No, generalnie to jesteś mi potrzebna. Pracuj dla mnie.-Pstryknął palcami i spojrzał na Jun z taką pewnością w oczach że ta powie tak, iż było to nieprawdopodobne! To zdecydowanie było dziwne miejsce na rekrutację. I podryw. Cholera wie które robił. Równie dobrze mógł planować jak przeszmuglować narkotyki przez granicę w jej zimnych zwłokach.
NPC
?
Prowadzone Wątki:
Senka - To już dwa lata... może więcej ;;
Shogo - Ale nie odpisuje, pewnie nie odpisze, już nigdy... jak by co - dalej nie odpisał.
Mikan - znowu po Jeleniu, się z Daimyo szlaja. Ale czy kiedyś odpisze?
Ichigo - Bo się jej rządzić zachciało. A i tak nie odpisuje.
YuYuYu - Szczekający renifer i jego właścicielka pilnują podglądacza w klinice.
Hikari - "Szuka" Hyakuzawy flirtując z haremem trzech dziuń.
Tsubaki - Se przylazła. I se jest.
Sezam - Herbate chce, fabułe dobrą, waćpan zasrany. W podpisie być...
Awatar użytkownika
Gekkōgahara Jun
Posty: 24
Rejestracja: 08 cze 2024, 17:37
Ranga: Cywil
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:
Osiągnięcia:

Re: Cmentarz na skarpie

Miejsca takie jak to zdecydowanie działało na wyobraźnię. Stare nagrobki, duchy, kompletnie odizolowane miejsce od reszty tego głośnego miasta w dole, jakie nigdy nie spało. Mało to było filmów, widzianych przez nią na srebrnym ekranie czy będąc ich częścią, gdzie to widma przeszłości wpraszają się do świata ludzi gnębiąc tych, którzy postanowili zapuścić się w nieodpowiednie miejsca? Duchy jednak nie istniały. Tak samo jak zombie, wampiry i inne cuda, jakie były tworem wszystkich tych starannie dobranych efektów oraz odrobiny chakry. Nawet gdyby zaś istniały, Jun nie podejrzewała, by miały powód podchodzić do dziewczyny tak samo, jak podobnych powodów próżno było doszukiwać się wśród jej własnej rasy. Co najwyżej zdarzało się jeszcze do dziś, że ktoś zaczepiał ją z Ty jesteś TĄ Jun? tylko po to, by dość szybko zrozumieć, że mógł to nie być najlepszy ruch w jego życiu. Nie dlatego, że ta jakkolwiek reagowała w sposób, jaki miał spłoszyć natręta. Zwyczajnie... tak jakoś. Naprawdę, nie musiała robić dosłownie nic.
Odgłos sapania dobiegający od strony bramy był zdecydowanie czymś, czego się nie spodziewała. Odkąd wybudowano nowy cmentarz wiele lat temu, na ten bardziej wiekowy, umieszczony na skarpie, nie przybywało wielu. Zdecydowanie w późnych godzinach nocnych takich jak ta i kłamstwem byłoby powiedzieć, że w pierwszej chwili umysł dziewczyny nie podsunął jej jakiejś nadnaturalnej teorii co do jego źródła. Odwróciła głowę jednak nie spłoszona, a żywo zainteresowana tak niecodziennym zjawiskiem. Odkąd przychodziła od czasu do czasu na nagrobek świętej pamięci Kawasumi, kimkolwiek kobiecina była za życia, podobny ewenement przytrafił jej się pierwszy raz. Obserwowała chłopaka, śledząc jego osobę aż do momentu, aż przystanął obok niej. Patrzyła na niego też wtedy, gdy łapał oddech i w końcu... przemówił? Huh. Czemu ktoś miałby jej szukać? I... Czy on chciał się bić? Nie, żeby Jun była z tych, którzy zaraz rzucają się na kogoś z pięściami, jednak naprawdę nie miała pojęcia, z czym ten ma problem. Uniosła delikatnie brew sącząc piwo z puszki, słuchając cierpliwie wypowiedzi bruneta. Chyba bruneta, bo światła to mieli na tym bezludnym skrawku ziemi jak na lekarstwo. Gdy skończył, nic jednak nie mówiła. Jedynie siedziała. Patrzyła. Obserwowała. I tak przez dłuższą chwilę.
- Jeszcze tu jesteś... ciekawe. - stwierdziła w końcu, podejrzewając raczej, że ten szybko sobie pójdzie. Już nawet pomijając jej... zdolności, milcząca dziewczyna siedząca sama na nagrobku ciemną nocą raczej nie zachęcała do podjęcia rozmowy. No, ale podjął. I dalej tu był. I był to poniekąd problem. No bo co ma właściwie mu odpowiedzieć na ten wyjątkowo specyficzny wywód? - Po pierwsze, ludzie z reguły mnie nie szukają. Powiedzmy, że... nie mają powodu. Po drugie, nieznajomy człowiek posiadający o mnie aż tak... ogromne pokłady wiedzy, do tego wspinający się za mną w takie miejsce jak to, jest, przepraszam najmocniej, dużo bardziej creepy niż cały ten cmentarz. - rozejrzała się zmęczona po nagrobkach - Po trzecie, nie szalałabym raczej aż tak z tym byciem zatopioną porażkami. A po czwarte - podziękuję. Nie jestem zainteresowana, niestety.
Skinęła delikatnie głową, jakby tym niemym gestem chciała go przeprosić. W gruncie rzeczy punktując mu to wszystko nie chciała być wredna. Ba! Nie było to jej celem, raczej tłumacząc, aniżeli wytykając mu wszystkie te niuanse. Powoli, może ciut niepewnie formułując poszczególne słowa. A też nie wszystkie, bo ten nawet się nie przedstawił i nie wyjaśnił, na czym cała ta praca miałaby polegać. Kimkolwiek był jednak ów jegomość, zdawał się tak bardzo podejrzany w jej oczach, że nawet nie pokwapiła się z dopytaniem.
Awatar użytkownika
Hefajstos
Posty: 2135
Rejestracja: 26 kwie 2021, 21:11
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:

Re: Cmentarz na skarpie

New adventure - Start!­
WydarzenieFabuła D
UczestnikGekon-chan
Tury2/?
Przesiadywanie w nocy na cmentarzu nie było najlepszym co można robić w życiu. A kiedy robiły to dwie osoby? Kto wie, może gdyby ktoś ich widział, oskarżyłby ich o grabież grobów. Nie żeby ze starych małych grobków w starym cmentarzu, dało się coś ukraść. Bo co, zrujnowaną płytę nagrobną? Kości? No właśnie. Niemniej, na pewno wyglądali podejrzanie. W każdym razie po monologu tajemniczego chłopaka, zapadła niezręczna cisza, w której Gekon postanowiła, no, milczeć. By ze zdziwieniem po chwili odkryć, że chłopak sobie nie poszedł. Nie speszył się niezręczną ciszą i dalej tam stał.-Hmm-Odparł na stwierdzenie Gekon-chan, że jego pozostanie na miejscu było ciekawe. Nie poprowadzili jednak dalej tej linii dialogowej, gdyż ponieważ Jun postanowiła kontynuować. Słuchał on jej uważnie, przyglądając się jej, a kiedy skończyła mówić pokiwał głową z uśmiechem.-Dokładnie!-Stwierdził, by po kolejnej chwili niezręcznego milczenia zamrugać. Był zdecydowanie szokowany.-Słucham?-No chyba się przesłyszał.-Jak to, nie jesteś zainteresowana?-Przekrzywił głowę a potem przyłożył dłoń do podbródka.-Nie tak miało być.-Pokiwał głową.-Poza tym, hej, jak możesz nie być zainteresowana, jak nawet nie wiesz do czego cię potrzebuję? Ani co oferuję? To kompletnie bez sensu. To pogwałcenie moich praw. To...-Podrapał się po głowie i przykucnął sobie przy nagrobku.-Jak nie dołączysz, będę miał spore problemy... wiesz że będziesz dostawać pensję większą niż w warzywniaku? Do tego pracujemy w dynamicznym, młodym zespole i mamy owocowe środy-Zachęcił.-Poza tym praca ta nie ma żadnego związku z biznesem rozrywkowym, którego wydaje mi się że raczej unikasz. Będziesz w stanie wykorzystać swoje zdolności do czynienia dobra, a nawet... nauczyć się nowych, całkiem przydatnych sztuczek.-Pstryknął palcami.-No nie powiesz, że wizja bycia bohaterem i strażnikiem sprawiedliwości, nie budzi w tobie żądnej przygód duszy?-Spytał zrezygnowany, ale no, nie poddawał się, nawet jeśli Gekon-chan nie była zainteresowana.
NPC
?
Prowadzone Wątki:
Senka - To już dwa lata... może więcej ;;
Shogo - Ale nie odpisuje, pewnie nie odpisze, już nigdy... jak by co - dalej nie odpisał.
Mikan - znowu po Jeleniu, się z Daimyo szlaja. Ale czy kiedyś odpisze?
Ichigo - Bo się jej rządzić zachciało. A i tak nie odpisuje.
YuYuYu - Szczekający renifer i jego właścicielka pilnują podglądacza w klinice.
Hikari - "Szuka" Hyakuzawy flirtując z haremem trzech dziuń.
Tsubaki - Se przylazła. I se jest.
Sezam - Herbate chce, fabułe dobrą, waćpan zasrany. W podpisie być...
Awatar użytkownika
Gekkōgahara Jun
Posty: 24
Rejestracja: 08 cze 2024, 17:37
Ranga: Cywil
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:
Osiągnięcia:

Re: Cmentarz na skarpie

Coś w środku Jun chciało wierzyć, że gdy grzecznie odmówi, ten sobie pójdzie i zostawi ją - jak i spoczywające tu dusze - we względnym spokoju. Ten jednak zdawał się ciut oburzony, nie dając wiary, że ze strony Gekon-chan padło dość proste nie. A to z kolei sprawiło, że Jun przekrzywiła głowę, dalej obserwując bardzo zdeterminowanego... chłopaka? Mężczyznę? Do dalszego trwania obok jej (nie dosłownie jej) nagrobka. Pójść nie chciał, zrezygnować również i Jun naprawdę nie wiedziała, co w tej kwestii zrobić. Spojrzeć się na niego groźnie? Minęło tyle czasu, że nie wiedziała, czy byłaby w stanie. Płoszyć go bardziej zaawansowanymi metodami z kolei nie miała ochoty. Zamiast tego ponownie zaczęła słuchać, bowiem ten postanowił głośniej wyrazić swoje niepocieszenie całą tą sytuacją. Bycie bohaterka sprawiedliwości! Przygody! Proszę... Toż to Jun nie była nikim, kto chociaż trochę nadawałby się do podobnej roli. Z drugiej strony, skoro nie była mowa o showbiznesie, to o czym? Nie, żeby było to istotne i nagle zmieniło zdanie dziewczyny, jednak nieco ciekawości tym stwierdzeniem dał radę w niej wzbudzić.
- Właśnie przez to, że nie wiem, do czego mnie pan potrzebuje, ani co oferuje, nie jestem szczególnie zainteresowana. Ani przez fakt, że dalej nie wiem, z kim rozmawiam. - wyjaśniła cierpliwie, z tym samym wyrazem twarzy co wcześniej. - Poza tym obawiam się, że nie posiadam żadnych niesamowitych zdolności, o jakich mowa. Nie mniej, skoro tak panu zależy... - ehh... To naprawdę było problematyczne i cień zakłopotania wdarł się na twarz dziewczyny. - Co to za oferta, którą chciałby pan, bym rozważyła?
Zgadywała, że bez tego sobie nie pójdzie. Z drugiej strony to nie tak, że gdzieś się śpieszyła. Będzie siedziała tak samo szybko i efektywnie nad dołem z trumną pani Kawasumi jak do tej pory, nic się nie zmieni. Co najwyżej nieco dłużej pobędzie w towarzystwie tajemniczego jegomościa, zastanawiając się jak tu grzecznie, może grzeczniej niż przed chwilą, odmówić. No bo... czy naprawdę w tym warzywniaku było jej tak źle? Stabilna praca, wynagrodzenie może niewielkie, ale nikt nie oczekiwał od niej bycia bohaterką. Z resztą! Jun-bohaterka? Jun-robiąca-dobre rzeczy? Tak długo wcielała się w role tych mniej światłych charakterów, że im dłużej nad tym myślała, tym bardziej propozycja jej rozmówcy zdawała się jej kompletnie irracjonalna. Jun nie nadawała się na bohatera. Jun mogła być tylko czarnym charakterem, bo właśnie bycie czarnymi charakterami wychodziło jej najlepiej. Jeśli miała do czegoś "wyjątkowe moce". to właśnie do tego. Tym bardziej nie widziała powodu, by pchać się w ten nonsensowny układ, jaki on by nie był i nawet myślała, by jednak wtrącić się i odmówić raz jeszcze. Zanim zacznie ponownie mówić, przedstawiać niewydarzone oferty i proponować pracę, do jakiej zwyczajnie stworzona nie była. Skończyło się jednak tylko na głębszym wdechu podejrzewając, że wówczas ten tym bardziej sobie nigdzie nie pójdzie. Ba! Nie poszedł na samym początku. Trafił jej się zdecydowanie cięższy przeciwnik w tej materii.
Ostatnio zmieniony 10 cze 2024, 22:39 przez Gekkōgahara Jun, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
Hefajstos
Posty: 2135
Rejestracja: 26 kwie 2021, 21:11
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:

Re: Cmentarz na skarpie

New adventure - Start!­
WydarzenieFabuła D
UczestnikGekon-chan
Tury3/?
Niektórzy nie przyjmowali grzecznie odmowy. Szczególnie kiedy bardzo zależało im na zgodzie. Na szczęście rozmówca Gekon-chan nie zabierał się chociaż za stosowanie przemocy wobec biednej Jun, zamiast tego po prostu napastując ją słowami. Czy może byłoby lepiej gdyby spróbował ją uderzyć? Z jego tężyzną fizyczną, prawdopodobnie by go pokonała i jeszcze oskarżyła o próbę gwałtu zdobywając grube cebuliony w sądzie. Ostatecznie, Jun uległa. Czy to dobrze? Miało się okazać. Wyjawiła swój problem z ofertą jegomościa a nawet, zgodziła się ją wysłuchać chociaż zjadały ją wątpliwości i chęć wycofania się z tego, zapewne, szemranego przedsięwzięcia. Z drugiej strony niby bohater i sprawiedliwość, to może nie tak szemrane.-No bo, takie rzeczy wyjawia się na koniec. Dla wiesz, emocji?-Stwierdził jej zapewne rówieśnik, nie rozumiejąc problemów którego dostrzegała sama Jun.-Yamanaka Mochi-Przedstawił się, wyciągając w kierunku Jun dłoń. Czy ta jednak chciała uścisnąć dłoń podejrzanego typa?-A moja oferta, no, potrzebuje cię. Pracuj dla mnie.-Tylko to w sumie znowu nic nie tłumaczyło, więc przeczesał dłonią włosy na potylicy.-Prowadzę agencję detektywistyczną. Dopiero raczkujemy, ale mamy wielkie plany. I moje wielkie plany wymagają kogoś takiego jak ty. Kogoś, w kogo żyłach płynie krew Hoshino. Sprawdziłem profile wielu potencjalnych kandydatów i z ich wszystkich od razu wiedziałem - że potrzbuję ciebie. Jesteś idealna. Poza radarem, nie rzucająca się w oczy. Ze znajomościami, ale jednocześnie poza nimi. Bez wielu bliskich przyjaciół, bez zobowiązań poza warzywniakiem. Chcę cie.-Stwierdził więc i taka to właśnie była jego propozycja. By Jun dołączyła do agencji detektywistycznej i została detektywem!
NPC
Prowadzone Wątki:
Senka - To już dwa lata... może więcej ;;
Shogo - Ale nie odpisuje, pewnie nie odpisze, już nigdy... jak by co - dalej nie odpisał.
Mikan - znowu po Jeleniu, się z Daimyo szlaja. Ale czy kiedyś odpisze?
Ichigo - Bo się jej rządzić zachciało. A i tak nie odpisuje.
YuYuYu - Szczekający renifer i jego właścicielka pilnują podglądacza w klinice.
Hikari - "Szuka" Hyakuzawy flirtując z haremem trzech dziuń.
Tsubaki - Se przylazła. I se jest.
Sezam - Herbate chce, fabułe dobrą, waćpan zasrany. W podpisie być...
Awatar użytkownika
Gekkōgahara Jun
Posty: 24
Rejestracja: 08 cze 2024, 17:37
Ranga: Cywil
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:
Osiągnięcia:

Re: Cmentarz na skarpie

Jun ponownie uniosła brew, zdecydowanie nie kupując otrzymanego wyjaśnienia. Zostawianie ważnych szczegółów na koniec rozmowy rzeczywiście budowało swego rodzaju napięcie i było w tej czy innej formie wykorzystywane... w filmach. Książkach. Przedstawieniach. Ta miała jednak wrażenie, że jednak nie byli częścią jakiejś wyimaginowanej historii i jednak wypadałoby przedstawić jej wszystko na samym początku nie licząc złudnie na to, że zgodzi się na... no właśnie, co? Chyba jednak pojął, co gryzło Gekkōgahare w tej niespodziewanej propozycji, jaka to przyszła do niej w czasie i miejscu, gdzie raczej nie podejrzewała podejmować z kimkolwiek współpracy. Widząc podaną jej dłoń zsunęła się z nagrobka, stając obok kawałka zwietrzałego kamienia, po czym wymieniła grzeczności z Yamanaką. Dość szybko jednak ponownie przekrzywiła głowę, czekając na to, aż ten wyjaśni do czego ją właściwie potrzebował. Musiało to jednak być coś ważnego, bo powtarzał ten fakt i powtarzał, jakby był on w tym bardziej kluczowy od tego, czego od niej oczekiwał.
Agencja detektywistyczna. Nawet nie wiedziała, co ma o tym myśleć. Jun detektyw. Jun Holmes. Jun podążająca za śladami prowadzącymi do rzezimieszków, w jakich to sama wcielała się za swojej kariery. Brzmiało to jak zdecydowanie więcej pracy niż to, co oferował jej sklep ogólnospożywczy. Pracy, jaka z drugiej strony mogła być bardziej angażująca niż układanie główek kapusty obok worków z ziemniakami. Tylko czy chciała pchać się w nowo otwarty biznes, o jakim wiedziała całe nic, a który prowadził dalej podejrzanie prezentujący się Yamanaka? Nie, to nie miało sensu. Zbędne ryzyko, jakby nie spojrzeć. Już otworzyła usta chcąc ponowić odmowę, jednak finalnie wstrzymała się stojąc przez kolejne kilka chwil w kompletnej ciszy. Tylko jej złote tęczówki błysnęły jaśniej, przyglądając się postaci Mochiego swoimi bardziej specjalnymi oczami jakby próbując w jego emocjach znaleźć jakikolwiek dowód na to, że jest nieco mniej podejrzany, niż na to wygląda i żadne negatywne emocje nie kierują nim rzucając w Jun podobną propozycją.
- Dlaczego potrzebujesz konkretnie kogoś ze zdolnościami Hoshino? Ile osób już posiadasz i co to za wielkie plany? Ile oferujesz? Dalej mogę być rozpoznawana przez niektóre osoby, zdajesz sobie z tego sprawę? Nie mam też żadnego doświadczenia w takiej pracy.
Zarzuciła go kolejnymi pytaniami, wzroku z twarzy swojego rozmówcy nie spuszczając. Czemu w ogóle jednak ją kontynuowała? Z tego na pewno nie wyjdzie nic dobrego. Wpakuje się w niebezpieczeństwo i niewiele będzie mogła poradzić. Jun nie nadawała się do stawania oko w oko z zagrożeniem, a to zdawało się podążać za detektywistyczną dolą. Jej zdolności poza planem filmowym były w gruncie rzeczy mało użyteczne. Z drugiej strony, to chyba pierwszy raz od... naprawdę dawna, kiedy była częścią tak długiej rozmowy. Z kimkolwiek. Czy Moshi siłą woli trzymał się dalej w okolicy niezbyt przyjaźnie prezentującej się Jun, pojęcia nie miała. Ale doceniała. Zarówno ten prosty fakt jak i widoczny upór, z jakim próbował ją zwerbować do swojego cudacznego projektu.
Chakra6 250 - 50 (Kokorogan) = 6 200
Awatar użytkownika
Hefajstos
Posty: 2135
Rejestracja: 26 kwie 2021, 21:11
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:

Re: Cmentarz na skarpie

New adventure - Start!­
WydarzenieFabuła D
UczestnikGekon-chan
Tury4/?
Chyba szło dobrze co? Jun jeszcze nie uciekała, słuchała tego co Mochi ma jej do przekazania a nawet uścisnęła mu dłoń. To zdecydowanie był jakiś sukces, biorąc pod uwagę sam początek gdy odmówiła mu nim zaczął w ogóle prezentować "Swoje towary". Gekon-chan miała jednak więcej pytań do Yamanaki, tak więc przed potencjalną zgodą - na którą się nie zanosiło - Mochi musiał odpowiedzieć na jeszcze zdecydowanie sporą ilość pytań jakie członkini rodu Hoshino mogła do niego mieć.-Przez długi czas wierzyłem że fakty to wszystko czego potrzebuję do pomyślnego rozwiązania sprawy. Poniekąd tak jest, ale ostatnimi czasy zaczynam zauważać jak sporą i istotną rolę w sprawie odgrywają intencje. Jestem dobry w poszukiwaniu tropów i łączeniu faktów. Bardzo dobry, jeśli mam być szczery. Jednakżę intencje, to coś czego nie jestem w stanie w pełni pojąć na co wpływ mogą mieć moje nienajlepsze zdolności interpersonalne.-Zaczął odpowiadajac na pytania Jun.-Ty, nawet jeśli nie masz dobrych umiejętności interpersonalnych dysponujesz czymś dużo lepszym. Kokoroganem, który pozwala ci pominąć zbędne aspekty takie jak "Rozumienie intencji", pozwalając ci je odczytać, niczym z książki dla dzieci. Wygodne. Przydatne. Chcę w mojej drużynie.-Stwierdził wprost.-Oprócz mnie pracują dla mnie jeszcze 2 osoby, które poznasz pierwszego dnia. A plany... to stać się nasłwaniejszą, najlepszą i najskuteczniejszą agencją detektywistyczną na całym świecie!-O tak, to były spore plany! Albo nie, bo cholera wie jak prezentował się rynek agencji detektywistycznych na świecie. Mochi odkaszlnął.-Oferujemy tyle, ile dostawałabyś za zlecenia Ninja, czyli całkiem lukratywna suma chociaż ryzyko jest zdecydowanie niższe. Twój brak doświadczenia i bycie rozpoznawalną to nie problem. Myślisz że ludzie od razu rodzą się z doświadczeniem? Doświadczenie się zdobywa a ja pomogę ci zostać dobrym detektywem a przy tym, nauczę cię kilku sztuczek przy których "Rozpoznawalna" przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie-Skrzyżował ręce na piersi, czekając z uśmiechem aż Jun z wdzięczności rzuci mu się z radością w ramiona dziękując za tę niesłychanie dobrą ofertę i oczywiście zgadzając się totalnie na to co zaproponował.
NPC
Prowadzone Wątki:
Senka - To już dwa lata... może więcej ;;
Shogo - Ale nie odpisuje, pewnie nie odpisze, już nigdy... jak by co - dalej nie odpisał.
Mikan - znowu po Jeleniu, się z Daimyo szlaja. Ale czy kiedyś odpisze?
Ichigo - Bo się jej rządzić zachciało. A i tak nie odpisuje.
YuYuYu - Szczekający renifer i jego właścicielka pilnują podglądacza w klinice.
Hikari - "Szuka" Hyakuzawy flirtując z haremem trzech dziuń.
Tsubaki - Se przylazła. I se jest.
Sezam - Herbate chce, fabułe dobrą, waćpan zasrany. W podpisie być...
Awatar użytkownika
Gekkōgahara Jun
Posty: 24
Rejestracja: 08 cze 2024, 17:37
Ranga: Cywil
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:
Osiągnięcia:

Re: Cmentarz na skarpie

Rozmowa zaczęła w końcu toczyć się z jakimś to większym sensem, przechodząc z "słuchaj, chcę cię, pracuj dla mnie" do rzeczywistych konkretów, z jakimi już można było pracować. Może pomogły w tym pytania wystosowane przez Jun? Nie było to aż tak istotne na dobrą sprawę. Istotne było to, że Mochi w miarę sprawnie i klarownie wyjaśniał poszczególne zagadnienia, a już odpowiedź na pierwsze dawała jej jako takie pojęcie, do czego konkretnie była mu potrzebna. I to w zasadzie... brzmiało raczej prosto? I mało problematycznie? Zwłaszcza, że Yamanaka rzeczywiście wydawał się osobą wyjątkową pod kątem obcowania z innymi ludźmi, co zauważyła poniekąd na samym początku. Słuchała cierpliwie, w międzyczasie opierając się o nagrobek i kończąc picie ziemnego piwa. Puszka wydała z siebie charakterystyczny dla zgniatania aluminium dźwięk niewiele po tym, jak Yamanaka skończył odpowiadać. Zanim zaczął mówić i tłumaczyć, Gekkōgahara zdawała się zdecydowana co do własnej odpowiedzi. Im dalej jednak słuchała Mochiego, tym bardziej coś w środku niej zdawało się chcieć ją zmusić do spojrzenia na sprawę z innej perspektywy, nie wiadomo po co, na co i dlaczego. Wiedział wyjątkowo sporo o Kokoroganie. Jak i o nie samej, musiała przyznać. Mogło to poniekąd świadczyć o tym, że ten rzeczywiście jest całkiem dobry w zbieraniu informacji. O pieniądze zapytała z czystej ciekawości, mimo wszystko nie patrząc na te kwoty jako jakiś najważniejszy wyznacznik. Dwie inne osoby, znajomość sztuczek, które trochę zakrawały po opisie o coś, co mogliby umieć ninja... Ehh... ale to się pogmatwało. Nawet nie wiedziała jak i kiedy, jednak z każdym momentem odmowa przychodziła jej zwyczajnie coraz ciężej.
- Powiedzmy.... że jeśli miałabym możliwość zrezygnowania w dowolnym momencie, mogłabym spróbować... I zobaczyć jak w ogóle mi ta praca będzie leżeć. Tak sądzę. Ale nie oczekiwałabym w twoim wypadku większych cudów, Yamanaka-san. - bo to jednak dalej nie brzmiało jak jej bajka i raczej coś, co średnio pasowało Jun. Jun prędzej pasowałoby bycie po tej drugiej strony barykady. - I tak nie mam nic lepszego do roboty. Chyba.
Dodała gasząc Kokorogana, jakby chcąc przekonać chyba samą siebie, że przecież nie jest to najgorszy możliwy pomysł. Bywały gorsze, z całą pewnością. No i hej! Mochi i dwie inne osoby to już brzmiało jak jakieś potencjalne towarzystwo, z jakim można by w wolnej chwili chociażby w makao zagrać. Tak o, dla zabicia nudy. Może okażą się tak samo specjalni co Mochi. Albo przynajmniej częściowo. I nie będą siadać po przeciwnej stronie pokoju co Jun. Bo Jun optymistycznie zakładała, że jakieś biuro mają i może nikt nie będzie w nim rzucał w nią kamieniami w imię starych czasów.
Ostatnio zmieniony 11 cze 2024, 13:42 przez Gekkōgahara Jun, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Hefajstos
Posty: 2135
Rejestracja: 26 kwie 2021, 21:11
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:

Re: Cmentarz na skarpie

New adventure - Start!­
WydarzenieFabuła D
UczestnikGekon-chan
Tury5/?
Jeśli chodziło o wcześniejsze wykrywanie emocji Mochiego, to te nie były zbyt gęste i wyraziste. Ot, Gekon-chan widziała że jej rozmówca był zwyczajnie zrelaksowany. Nie dało się zauważyć w nim żadnych skrajnie złych czy podejrzanych emocji, generalnie w ogóle wydawał się być względnie emocjonalnie pasywny. Czy to dobrze czy źle, to już coś co Jun musiała sama ocenić. Kiedy zaś okazało się że ma się zgodzić, pojawił się poblask radości w jego aurze.-Rezygnacja w dowolnym momencie brzmi względnie upierdliwie z mojej perspektywy, co powiesz na to by było to w dowolnym momencie po wykonaniu konkretnego zlecenia? Gdybyś wykruszyła się w trakcie...-Zastanowił się.-Właściwie jestem gotowy przystać na dowolny dowolny moment, Jun. Ale wolałbym zdecydowanie gdybyś jednak postarała się dokończyć zadanie, które zostanie przed tobą postawione.-Stwierdził, co właściwie sprawiało że Jun miała wiele luzu. Ba, mogła nawet powiedzieć że się nie wykruszy w trakcie zadania, by ostatecznie i tak to zrobić. Co jej zrobią? Zgłoszą do pańśtwowego inspektoratu pracy?-Dzisiaj jest już późno, ale jutro zapraszam cię pod ten adres, z rana. Hmm... może w południe, co byś zdążyła zrezygnować z warzywniaka? Jak nie chcesz, to pomoże być i popołudniu gdy skończysz pierwszą pracę.-Wręczył jej kartkę z instrukcją jak dotrzeć na docelowe miejsce. Ich siedziba znajdowała się w budynku na placu przy ryneczku.-W drzwiach jest kłódka 4 cyfrowa. Hasło do naszej siedziby to ilość gwiazd na niebie.-I to powiedziawszy pomachał jej i ze śmiechem zaczął się oddalać...
uwagi
1. Jak używasz Kokorogana to pliska wrzucaj go w spoiler bako
2. Musisz dać posta z z/t (Możesz też próbować zatrzymać Juna)
3. Zrób temat placu przy ryneczku i w poście podaj jakiej kombinacji na kłódce próbujesz.
NPC
Prowadzone Wątki:
Senka - To już dwa lata... może więcej ;;
Shogo - Ale nie odpisuje, pewnie nie odpisze, już nigdy... jak by co - dalej nie odpisał.
Mikan - znowu po Jeleniu, się z Daimyo szlaja. Ale czy kiedyś odpisze?
Ichigo - Bo się jej rządzić zachciało. A i tak nie odpisuje.
YuYuYu - Szczekający renifer i jego właścicielka pilnują podglądacza w klinice.
Hikari - "Szuka" Hyakuzawy flirtując z haremem trzech dziuń.
Tsubaki - Se przylazła. I se jest.
Sezam - Herbate chce, fabułe dobrą, waćpan zasrany. W podpisie być...
Awatar użytkownika
Gekkōgahara Jun
Posty: 24
Rejestracja: 08 cze 2024, 17:37
Ranga: Cywil
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:
Osiągnięcia:

Re: Cmentarz na skarpie

To nie tak, że Jun planowała zostawiać Mochiego na lodzie. Myśląc o "rezygnacji w każdym momencie" miała raczej na względzie sytuacje, gdzie jawnym byłoby, że cała ta detektywistyczna farsa miała na celu jedynie wprowadzić ją w kłopoty. Zabezpieczenie, jakie wolała mieć niż nie mieć, aniżeli chcąc utrudnić życie Yamanace. Rozumiała jednak, że jej... warunek brzmiał mimo wszystko mu nie na rękę. Gotowa była nawet negocjować, jednak szybko okazało się, że te konieczne nie będą. Oto bowiem Mochi przystał niejako na jej prośbę w sposób, w jaki ta miała być chyba regulowana maksymalnie przez rozum i godność samej dziewczyny. No, jakby nie było, Państwowa Inspekcja Pracy pewnie i tak by ją za to nie ścignęła. Bo nie istniała.
- Hai.
Przytaknęła mu głową, nie widząc większych problemów. Chyba. Jeszcze. W każdym razie było to lepsze niż myślenie, co może pójść z tym wszystkim nie tak prócz tego, że wszystko. Pozostało jeszcze tylko wstąpić do biura i może dopełnić formalności. Może, bo nie miała pojęcia, czy jakąś umowę o pracę mają zamiar wspólnie spisać. Chyba wypadałoby? Nie mniej nie był to na to czas, głównie przez późną porę. Oznaczało to mniej więcej tyle, że musiało to poczekać do jutra. W tym wszystkim zapomniała nieco o warzywniaku, to też słysząc o rezygnacji z niego przekrzywiła delikatnie głowę. No właściwie... to chyba by jej teraz wadził? Nie była to też żadna wymarzona robota, by rezygnacja ją w jakikolwiek zabolała, a w najgorszym razie może da radę wrócić niczym prawdziwy syn marnotrawny, bądź córka, i stanąć znowu za ladą. No i jeszcze ta kłódka. Cztery cyfry i liczba gwiazd na niebie. To... chyba dużo? Spojrzała w górę myśląc, czy da radę je na szybko zliczyć. I liczyła. Raczej w pośpiechu, dość szybko zdając sobie sprawę z tego, że może to chwilę zająć.
- Ale chodzi o te widoczne czy wszy...
Przerwała szukając wzrokiem Mochiego, jednak Mochi zdążył w tym czasie oddalić się na dobre. No i co, ma teraz tak sterczeć tu i liczyć je jeszcze raz? Bardzo... upierdliwa zagadka. Dlaczego w ogóle dostała zagadkę? I czemu... taką? I właśnie dlatego chciała możliwość zrezygnowania. Nie, żeby zamierzała z niej korzystać już teraz, jednak na tym etapie czuła, że spędzi pod ich drzwiami dużo więcej czasu, niż by chciała.
z/t
ODPOWIEDZ

Wróć do „Stolica - Omatsurimaru”