• Ogłoszenia
  •  
    Aktualności fabularne
    Obecna pora roku: Zima, p. 164r.

    Poniżej znajdują się ostatnie wydarzenia oraz ważniejsze ogłoszenia. Są one często opatrzone datą dodania, przy czym najświeższe informacje umieszczone są na samym początku listy.

    30.01.2024 - rozpoczęcie wydarzenia wioskowego w Sakuragakure. Więcej informacji w najnowszych aktualnościach fabularnych.
    29.01.2024 - oficjalne zakończenie eventu Arc II: Pierwsza Konfrontacja. Podsumowanie można znaleźć w aktualnościach fabularnych.
    Kącik Nowego GraczaSamouczek Wzór Karty Postaci AtrybutyRozwój postaci i koszty chakry Atuty Klany i organizacje Informacje o świecie Handbook
    Powyższe tematy powinny zawierać wystarczająco informacji, by móc bez przeszkód napisać Kartę Postaci i rozpocząć grę. W przypadku dalszych niejasności, zapraszamy do kontaktu zarówno na chatboxie, przez wiadomości prywatne oraz przez nasz serwer Discord.
    Administracja
    Pingwinek Chaosu
    Główny Administrator
    Norka
    Główna Mistrzyni Fabularna
    Hefajstos
    Główny Moderator Kuźni
    Tora
    Główny Moderator Technik

    W przypadku jakichkolwiek pytań bądź uwag, powyższe osoby zajmują się wyszczególnionymi w ich tytułach zagadnieniami. Pomocą służy również cała kadra forum, wraz z moderatorami. Zapraszamy również do dołączenia do forumowego Discorda.
    Kadra Sakura no HanaDiscord Sakura no Hana
     

Herbaciarnia Ophiuchus

Ushioshi dosłownie oznacza "Miasto Pływów". Została ulokowana w dosyć strategicznej części wyspy. Stolica jest miastem portowym, które jednak w dużej mierze z każdej strony jest otoczone rafą koralową, co zdecydowanie utrudnia wpłynięcie wielkimi statkami, nie licząc specjalnie utworzonej do tego przestrzeni, w której to powstał port właśnie. To właśnie tutaj przybywają największe statki handlowe czy też rybacy z niego wyruszają na połowy. Jest też specjalnie wydzielona część portu, w której stacjonują okręty Królewskiej Marynarki Wojennej. Ta część jest też przez wojskowych patrolowana i nieautoryzowane osoby nie mają do niego dostępu.
Awatar użytkownika
Kasane Sazanami
Posty: 30
Rejestracja: 07 paź 2023, 3:43
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Herbaciarnia Ophiuchus

Herbaciarnia Ophiuchus
Herbaciarnia Ophiuchus to jedno z wielu urokliwych miejsc w stolicy, w których można spędzić przyjemnie czas. Wyróżnia się ona spośród innych lokali swoim bogatym asortymentem wysokiej jakości herbat, tworząc atmosferę sprzyjającą relaksowi.
Ściany herbaciarni utrzymane są w spokojnym odcieniu niebieskim, nadając wnętrzu przytulny i elegancki charakter. Ozdobne kwiaty umieszczone w wazonach dodają nuty świeżości i przyrody, tworząc harmonijny kontrast z barwą ścian. Drewniane meble dodają ciepła i naturalności, zapewniając gościom wygodne miejsca do odpoczynku. Na ścianach zawieszone są także obrazy, które przedstawiają krajobrazy natury oraz sztuką abstrakcyjną, dodając wyjątkowy charakter przestrzeni.
W ofercie lokalu znajdują się nie tylko herbaty, ale także różnorodne napoje kawowe, świeże soki i lemoniady, co pozwala zaspokoić pragnienie każdego klienta. Współpraca z pobliską cukiernią dodaje dodatkowego smaku do doświadczenia gastronomicznego, oferując szeroki wybór pysznych ciast i wypieków, które idealnie komponują się z herbatą i innymi napojami.
To miejsce stworzone jest dla osób, które cenią sobie wysoką jakość napojów, kameralną atmosferę i estetyczne wnętrza, tworząc idealne środowisko do spotkań ze znajomymi, czytania książek lub po prostu relaksu przy filiżance ulubionej herbaty.
Obrazek
Awatar użytkownika
Kasane Sazanami
Posty: 30
Rejestracja: 07 paź 2023, 3:43
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Herbaciarnia Ophiuchus

- Fujimi, masz ochotę na filiżankę herbaty w Ophiuchusie? Ja stawiam. - Zagaił łagodnie siostrę, kiedy już w dwójkę - bez ich kuzyna - kierowali się w stronę budynków klanu. Czy to było za wcześnie? A może za późno? Ciężko było powiedzieć, dlatego Sazanami wybierał swoje słowa z pewną dozą ostrożności. Ostatnie co chciał, to jeszcze bardziej pogorszyć relację między nimi. Ale czy mógł to po prostu tak pozostawić? Czuł, że nie, że jakoś musiał działać. - Jeśli chcesz, oczywiście. Zrozumiem jeśli... nie.
I jakkolwiek chciał z nią porozmawiać i wyjaśnić sytuację, nie chciał również aby czuła się zobowiązana do pójścia z nim tylko dlatego "bo wypada iść jak starszy brat poprosi". Dopiero po zgodzie Fujimi skierowali swe kroki do centrum miasta, do jednej z dobrze znanej im herbaciarni. Był to ulubiony lokal Sazanamiego, w którym nie raz miał okazję gościć z swoimi członkami rodziny. Miejsce, które kojarzył z komfortem i dobrymi wspomnieniami. Może tam będzie łatwiej porozmawiać i wyjaśnić sprawę? Może. Na pewno rozmowa nie była łatwa teraz, gdy dwójka rodzeństwa w ciszy spacerowała po mieście (chyba, że Fujimi sama tę ciszę przerwała). Trochę ta niezręczność kojarzyła mu się z Saną. Fakt był faktem: Fujimi również była kobietą. Dorosłą.
I świadomość tego trochę przerażała Sezama.
Kiedy tak bardzo dorosła? Nie miał pojęcia. Chwilę temu miała 5 lat, mrugnął, miała 19. Nie była już małym dzieckiem wpatrzonym w niego jak w obrazek, naiwnym i nieznającym świata. Nie była malcem potrzebującym opieki, któremu trzeba było dmuchać w łyżkę przed nakarmieniem zupą. Nie mógł wziąć ją na ręce i pilnować, aby nie obtarła sobie stóp w nowych butach. Nie. Nim zdążył się zorientować, Fujimi stała się kobietą: silną i niezależną, nie potrzebującą ani jego ani niczyjej innej nadopiekuńczości. Rozmowa z Reo jasno pokazywała, jak silnym charakterem obdarzona jest jego siostra. Prawdopodobnie silniejszym, niż on sam posiadał.

Usadowił ich w stoliku koło okna, w odległości od lady i wejścia pozwalającej na prywatną, kameralną rozmowę. Sam wbił wzrok w menu, chociaż znał je na pamięć. Czy powinien zacząć temat od razu czy zacząć od rozmowy o niczym? Może pozwolić Fujimi samej zacząć ten wątek? Wziął głębszy oddech czując, jak w jego głowie, przy skroniach kumuluje się nieprzyjemny ucisk. Nie czuł się dobrze. Ani z tą sytuacją ani z faktem, że powinien jej sprostać frontalnie. Ale żadne inne podejście nie wchodziło w grę.
- Fujimi, chciałbym abyś wiedziała... - zaczął spokojnie, odstawiając menu na stolik i kierując wzrok na siostrę. - ...że nie chciałem cię zranić. Nigdy. Ani wcześniej, ani teraz, ani kiedykolwiek. Czy moje słowa czy czyny mogą sugerować inaczej - zawsze będę miał twoje dobro na uwadze. Ponieważ z całego serca zależy mi na twoim szczęściu. - Uśmiechnął się do niej smutno. To powinny być kwestie oczywiste... ale czy zasługiwał na to, aby Fujimi pamiętała o tym fakcie? - I chociaż mogę to błędnie okazywać, mogę popełniać błędy - moje intencje zawsze pozostaną takie same. Nie chciałem i nie zamierzałem cię do niczego zmuszać. Jak najbardziej masz prawo decydować o własnym życiu. Tamten komentarz... - Uciekł wzrokiem w bok, marszcząc brwi i na chwilę urywając wypowiedź. - ...nie był na poważnie. Ale to nie zmienia faktu, że nie zasłużyłaś sobie na tak bardzo pozbawiony szacunku do ciebie żart. I za to przepraszam.

Nie rozumiał wszystkiego, co czuła Fujimi. To było oczywiste. Ale z pewnością czuł, że żarciki o planowaniu komuś małżeństwa nie były na miejscu i były jawnym pokazem gburowatości i braku ogłady z jego strony. Zresztą. Czyż to nie był szczyt hipokryzji z jego strony?
Obrazek
Awatar użytkownika
Kasane Fujimi
Posty: 46
Rejestracja: 06 paź 2023, 21:16
Discord: hanialke
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Kuźnia:
Bank:
Osiągnięcia:

Re: Herbaciarnia Ophiuchus

Fujimi się zgodziła na herbatę z bratem. Nie dlatego, że naprawdę chciała na takową pójść, bo w chwili obecnej po tym, co miało miejsce pomiędzy nią, a Sazanamim, nie czuła się aż tak bardzo na siłach, by spędzać z nim czas, jednakże nie potrafiła mu odmówić. Koniec końców, wciąż był jej starszym bratem, więc zamierzała po prostu spełnić jego prośbę, tak chyba wypadało. Nie zmieniało to jednak faktu, że przez cały spacer do herbaciarni Fuji pozostawała milcząca, wbijając wzrok w bliżej nieokreślony punkt, nie spoglądając nawet na Sazama. Wciąż w głowie miała słowa, które wtedy wobec niej skierował, ciężko żeby nie – przecież miało to miejsce nie tak dawno temu i wciąż bolało.
Ophiuchus był mimo wszystko dobrym miejscem i wyborem ze strony Sazanamiego na tę rozmowę – Fujimi również herbaciarnia kojarzyła się z komfortem i mogła służyć za neutralny grunt… a chociaż znacznie bardziej niż rezydencja rodu. Czy to sprawi, że będzie łatwiej im porozmawiać i puścić w zapomnienie to, co się wydarzyło? Tego Fujimi nie była do końca pewna, ale gdzieś w serduszku pojawiła się w niej iskierka nadziei, że może rzeczywiście uda im się to jakoś rozwiązać? Koniec końców, kochała swoje rodzeństwo i chciała mieć z nimi dobry kontakt.
Gdyby Sazanami pomyślał i spróbował uciec pamięcią, kiedy dokładnie jego siostra się tak zmieniła, to pokryłoby się to wraz z momentem, w którym to Touma zerwał zaręczyny. Podejście Fujimi do życia mocno się zmieniło i stała się… silniejsza? To zdecydowanie było dobre słowo. Wcześniej była po prostu uroczą nastolatką. Kto wie, może Sazam przyłożył też na tyle uwagę do zmian, które w życiu jego siostry miały miejsce, że od tamtego bolesnego momentu w życiu Fuji, ta nie założyła ani sukienki, ani spódnicy, nosząc się praktycznie po męsku – do tego stopnia, że ich ojcu udało się załatwić dyspensę w Akademii i Fujimi nosiła mundurek dla chłopców, który jedynie miał pewne krawieckie poprawki, które adresowały te… niechłopięce atrybuty.
Fujimi usiadła naprzeciwko brata. Może gdyby to była inna sytuacja, to wtedy cupnęłaby sobie zaraz obok niego. Siedząc na krześle była wyprostowana, zachowując wszystkie zasady etykiety. Jak podeszła do nich kelnerka na oko w wieku Fuji, młoda Kasane się do niej uśmiechnęła, trochę wymuszenie, składając zamówienie na swoją herbatę z mlekiem, a także poprosiła o deser w postaci ciasta owocowego, by zaraz potem zwrócić się ponownie ku bratu, przybierając bardziej formalny wyraz twarzy. Jakby byli na spotkaniu biznesowym, a nie dwójką rodzeństwa, która przyszła porozmawiać i spędzić wspólnie czas.
Wysłuchała to co miał Sazanami do powiedzenia i z każdym słowem wypowiadanym przez brata, ten mógł zobaczyć jak wyraz twarzy Fujimi się zmienia – najwidoczniej nie potrafiła trzymać tej maski, którą przybrała zbyt długo. Chciała prezentować się jak najlepiej, by nie przynosić wstydu rodowi, ale mimo wszystko kotłujące się w niej emocje wygrywały. Dolna warga dziewczyny drżała, a gdzieś w kącikach jej oczu zebrały się łzy. Fujimi wbiła wzrok w swoje kolana, na których to też miała położone ręce, a palce zaciskały się na materiale jej spodni.
Sazanami, ja… – wyrzuciła z siebie z ogromnym trudem. Miała ogromną kluchę w gardle i każde słowo kosztowało ją naprawdę dużo siły. – Przepraszam. Nigdy nie mówiłam Ci jak się czuję po… zerwanych zaręczynach, mogłeś nie wiedzieć. – Mógł też wyjść z założenia, że dawno się z tym pogodziła i rozmawianie o tym nie stanowi problemu, prawda? Tak więc koniec końców ta sytuacja była winą Fujimi, że nie była wcześniej z bratem szczera i nie mogła go o to winić. Przez ten cały czas robiła wszystko, by jej rodzina wierzyła, że wszystko jest w porządku i wcale nie ma złamanego serca. Fuji cały czas też wbijała swój wzrok w kolana, nie spoglądając na brata.
Obrazek
Awatar użytkownika
Kasane Sazanami
Posty: 30
Rejestracja: 07 paź 2023, 3:43
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Herbaciarnia Ophiuchus

Cisza i niezręczność były skrajnie dobijające. Czy naprawdę przebywał z własną siostrą? Czy to naprawdę była Fujimi, którą znał całe jej życie? Miał wrażenie, jakby przebywał z zupełnie obcą mu osobą. Z kimś, komu nie wiedział, co może i co powinien powiedzieć. Czy naprawdę jedna rozmowa kompletnie zmieniła relację między nimi? Czy to wystarczyło, aby obrócić w pył całą miłość rodzeństwa? Świadomość tego była przerażająca. Dusiła w gardło, zaciskała swoje łapska na umyśle. Człowiek zaczynał się bać i dochodził do tchórzliwych wniosków: lepiej się nie odzywać niż mówić coś, co zrani bliską ci osobę.
Widząc postawę siostry i jej wyjątkowo formalną etykietę zmarszczył brwi. Nie w gniewie, a w żalu. Dokładnie znał te "sztuczki". Człowiek za pomocą kurtuazji budował wokół siebie mur, który miał nie dopuścić rozmówcy do prawdziwego siebie. Mur, który chronił jego uczucia, myśli, aby osoba niepożądana ich nie poznała. Aby nie mogła ich ocenić, aby nie mogła zarzucić żadnych błędów, zaczepić się na słabości. Grzeczny i pełen kultury mur, który dystansował nas od drugiej osoby. Sazanami jednak nigdy nie przypuszczał, że ta "taktyka" zostanie zastosowana wobec niego przez jego własną siostrę. Przestała mu ufać? Przestał być jej bliski?
Czuł się jakby dostał policzek w twarz.
Bądź co bądź, przyszli tu wyjaśnić tę sytuację. To był jedyny wybór jaki mógł i chciał podjąć. I chociaż na początku swojej wypowiedzi zaczynał wątpić, czy w ogóle Fujimi będzie chciała przyjąć jego wystawioną dłoń - jej postawa szybko stopniała. Lód zamienił się w łzy i szczerze - ciężko powiedzieć co gorsze. Racjonalnie? Chyba to pierwsze, kiedy Fujimi ukrywała przed nim swoje prawdziwe uczucia. Emocjonalnie? Widok płaczącej Fujimi wbijał gwoździe w serce. Dodatkowo, początkowo spanikował. Czy znów powiedział coś nie tak? Czy pogorszył jeszcze bardziej sytuację? Temat podjęty przez jego siostrę jednak dość go zaskoczył. Tak, że spojrzał na nią lekko zdziwiony, przez chwilę nie wiedząc jak zareagować.
- Nie musisz mnie za to przepraszać, Fuji. - Odparł łagodnie, opierając łokcie na stoliku i splatając ręce razem. Ot, mała zmiana. Już nie opierał się o krzesło plecami, a był bliżej niej - chociaż wciąż po drugiej stronie stolika. - Nie, nie mówiłaś. - To był fakt. Nie miał co zaprzeczać. Ale jego głos nie był w żadnym stopniu oskarżający czy karcący. Mówił zresztą cicho: na tyle, aby Fujimi go spokojnie usłyszała, a na tyle, aby nie zwracać niczyjej uwagi ich rozmową. Nie sądził, że Fujimi w tym momencie chciała mieć wzrok innych klientów na sobie. - I nie musiałaś mi mówić. Jednak... zawsze chętnie cię wysłucham.
Nie naciskał. Nie zadawał pytań. Jeśli Fujimi chciała się przed nim otworzyć, to jak mogła to zrobić. To jak najbardziej mógł jej zaoferować. Nie był jednak przekonany, czy zrozumie jej uczucia i będzie w stanie doradzić... bo z tym zawsze było u niego gorzej. Ale zawsze mógł spróbować. Zresztą fakt, że Fujimi poruszyła tę kwestię właśnie teraz - jasno sugerował, że było to mocno powiązane z tym, dlaczego jego "żart" ją tak zabolał. Widział powiązanie, ale nie potrafił znaleźć bezpośredniego źródła. Wiec zdecydowanie zależało mu na tym, aby Fujimi jasno wyjaśniła mu, co jej leżało na sercu. Jednak nie śmiał tego od niej wymagać. Nie, gdy jak na dłoni było widać, że ten temat sprawia jej taką trudność.
Prostym, płynnym ruchem dłoni przesunął stojak z chusteczkami w jej stronę. Prawie niezauważalny gest dla kogokolwiek w herbaciarni - poza ich dwójką. Napił się również łyk swojej czarnej herbaty z lawendą - najlepszy napar na stres i niepokój. Przypuszczał, że Fujimi źle się czuła płacząc w miejscu publicznym. Więc zrobił co w jego mocy, aby pokazać jej jak normalna to była sytuacja. Aby poczuła się swobodniej. Taki był "plan".
Obrazek
Awatar użytkownika
Kasane Fujimi
Posty: 46
Rejestracja: 06 paź 2023, 21:16
Discord: hanialke
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Kuźnia:
Bank:
Osiągnięcia:

Re: Herbaciarnia Ophiuchus

Fujimi nie wiedziała nawet co powinna w tej chwili powiedzieć, mając mętlik w głowie. To nie tak, że te jedne słowa wypowiedziane przez Sazanamiego przekreśliły całą ich miłość jako rodzeństwa, jednakże takowe były dla niej czymś bolesnym i jednocześnie niespodziewanym – nie pomyślałaby, że mogłyby one paść z ust któregokolwiek z jej rodzeństwa, nawet jeśli za specjalnie nigdy nie rozmawiali o temacie zerwanych zaręczyn i jak one wpłynęły na młodą Kasane. Starała się z tym radzić, zmieniając wiele w swoim życiu – przede wszystkim przepisując się na kierunek wojskowy z cywilnego i mówiąc ojcu, że nie musi załatwiać jej dyspensy w postaci tylko rocznej służby wojskowej – co było w planach – i że odbędzie ją w całości. Wszystko po to, żeby opóźnić jak najbardziej potencjalne zamążpójście, które mimo wszystko było nieubłagane, a ta cała kariera wojskowa była jedynie taktyką na opóźnienie wyroku, który zapadł na nią w momencie narodzin – przyjdzie jej poślubić tego, którego wybierze jej ojciec z matką. Zaś fakt, że Fujimi wcale męża nie chciała i ogólnie wolałaby z mężczyznami nie mieć nic wspólnego w kwestiach relacji romantycznych nie miał żadnego znaczenia.
Formalność pozwalała na zbudowanie muru i nie pokazanie tych wszystkich uczuć, które w niej siedziały. To była taktyka, która każdemu Kasane była wpajana od małego, bowiem musieli odpowiednio się prezentować w miejscach publicznych, tak by przynieść rodowi dumę, a poniesienie się emocjom mogło prowadzić do niezbyt… dobrych skutków. Fujimi też bardzo chciała nie płakać, jednakże… coś w niej po prostu pękło i nie potrafiła tego w sobie trzymać. Może powinna była porozmawiać z kimś szczerze na temat tego jak się czuła w kwestii zerwanych zaręczyn od razu, a nie kisić to przez ostatnie miesiące w sobie?
Nie odezwała się od razu, jednakże widząc jak sekretnym gestem Sazanami podsuwa w jej kierunku stojak z chusteczkami, nie mogła mu nie puścić wymownego spojrzenia, dziękując, by wziąć jedną z serwetek i otrzeć łzy, czy nos, starając się to jednak robić na tyle dyskretnie, aby nie zwrócić na siebie uwagi reszty gości kawiarni. Fujimi potrzebowała trochę czasu, by się uspokoić, wziąć kilka głębokich wdechów czy łyków herbaty, by uspokoić skołowane myśli.
Cieszyłam się na ten ślub – wydusiła w końcu z siebie, obejmując drobnymi dłońmi filiżankę i wbijając w nie właśnie wzrok. – Przez te wszystkie lata, które byliśmy zaręczeni… zawsze wyczekiwałam naszych spotkań. Zawsze starałam się jak najlepiej prezentować, robiłam wszystko, by w przyszłości być dobrą żoną. Gdy Touma zerwał zaręczyny… – Zatrzymała się na chwilę, przygryzając lekko wargę, by wziąć też głębszy wdech, starając się powstrzymać łzy, które ponownie zbierały się w kącikach. – Co jest ze mną nie tak, że nie chciał mnie poślubić? Nie jestem wystarczająco atrakcyjna? Zbyt głupia? – Kirara zdecydowanie była od niej ładniejsza, bez dwóch zdań. Jednakże nie było z nią chyba aż tak źle? Może to była wina jej wąskich bioder i doszedł do wniosku, że nie byłaby w stanie urodzić przez to dziecka, albo go wykarmić przez praktyczny brak biustu? Nie rozumiała tego, ale to musiała być JEJ wina w jakiś sposób, prawda?
Obrazek
Awatar użytkownika
Kasane Sazanami
Posty: 30
Rejestracja: 07 paź 2023, 3:43
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Herbaciarnia Ophiuchus

Jeśli chodziło o Sazanamiego, to nawet lubił rozmawiać z innymi. Rozmawiać, debatować, dyskutować, wymieniać poglądy... wchodzić w niuanse konwersacji, odkrywać zamiary innych podczas dialogu. Czy był w tym dobry, czy miał w tym talent? Raczej nie i nie mu to było oceniać. Jeśli czuł się pewnie i posiadał wszelkie potrzebne mu informacje - rozmowa była dla mężczyzny wręcz rozrywką. Istniały jednak dwa wyjątki. Pierwszy - jeśli musiał rozmawiać na ważny temat z swoją rodziną. Rodzina była dla niego na tyle ważna, że przestawał się czuć "jak ryba w wodzie" i uważniej dobierał słowa. W końcu nie chciał ranić kogoś, kogo kochał. Drugi - jeśli rozmawiał na temat uczuć. Swoich, cudzych - no po prostu nie potrafił. W tym momencie uruchomiało się pełne zawieszenie systemu, a komunikaty, które chciał przekazać... wychodziły skrajnie ułomnie, wręcz gorzej jak od uczącego się mówić dziecka. Nie potrafił mówić o tym, co czuje. I nie potrafił reagować "właściwie", gdy ktoś wylewał przed nim swoje uczucia. Gdzieś jakiś kabelek nie stykał i po prostu... elokwentna, empatyczna rozmowa o wewnętrznych przeżyciach była dla niego czymś awykonalnym.
A tu te dwa warunki się łączyły.
Chciał dla Fujimi być ostoją, silnym oparciem, na którym dziewczyna mogłaby polegać. Nie, że tak "wypadało", bo był starszym bratem. Szczerze tego pragnął. Ale temat przez nią podjęty sprawiał... że nie miał pojęcia jak to zrobić. Wysłuchał jej z delikatnym, wyrozumiałym uśmiechem. Jakby zachęcając, aby śmiało mówiła. Ale... co miał odpowiedzieć? Jak zareagować? Czuł przerażającą pustkę w głowie i pewien rodzaju strach, że cokolwiek nie powie... zrani ją po raz drugi. Że palnie głupotę, tak jak robił to milion razy z Saną. Ale jak mógł przemilczeć to, co usłyszał? Fujimi zdecydowanie oczekiwała od niego jakiś słów, tylko... tylko jakich? "Przykro mi"? "Spokojnie, spotkasz innego mężczyznę"? "Nie był ciebie wart i tak"? Może lepiej, że zatrzymał te "próby pocieszenia" w swojej głowie... Zamiast tego westchnął cicho, zawieszając wzrok w filiżance herbaty.
- Ja... nie wiem, co powiedzieć. Przykro mi, Fujimi. - Może to było to? Powiedzieć to, co szczerze czuł? Ale czy to jakkolwiek pomagało jego siostrze, pokrzepiało jej smutki? Wątpliwe. Przez chwilę musiała wybrzmieć bolesna cisza, podczas której mężczyzna ostrożnie dobierał kolejne słowa, które chciał wypowiedzieć. - Czasami... ludzie nie mogą być razem. Niezależnie od tego, jak mocno chce tego jedna strona. - Oho? Seems familiar? - Niezależnie od tego, czy tak jest zapisane w gwiazdach czy wydarzenia im sprzyjają... Zaś powód? Może być skrajnie błahy lub nieistotny. I możemy nie mieć na niego żadnego wpływu. - Spojrzał na Fujimi, zastanawiając się... czy w ogóle to ma sens, co mówił? - Chodzi mi o to, że powód nie musi być w tobie. Może był w nim? Może w czymś pomiędzy wami? Może był zupełnie niezwiązany z waszą relacją? Ja z pewnością nie znam odpowiedzi, może nikt jej nie zna. ALE. Jestem przekonany, że nie jest kwestia twojej atrakcyjności czy inteligencji - ponieważ obu ci nie brakuje. I nie uważam, że powinnaś się katować z tego powodu... - W końcu zerwane zaręczyny to nie koniec świata? Chociaż? Jeśli Fujimi szczerze kochała Toumę, to może był? Sazanami zastanawiał się, jak to jest kogoś szczerze kochać... nie jak rodzinę, jak mężczyzna kobietę. I co by czuł jakby miał stracić taką osobę? Postawienie się na miejscu Fujimi było niemożliwe. - Wybacz, Fujimi. Nie miałem pojęcia, co czujesz. I... nie potrafię... - Zawiesił wzrok w stoliku. "Nie potrafię zrozumieć, co czujesz"? "Nie potrafię postawić się na twoim miejscu"? No tak. Sana nawet nie miała prawa zerwać zaręczyn. Co jeśli by je zerwała? Czy doszukiwałby się błędu w sobie? Zapewne tak, bo dobrze wiedział, że błąd byłby w nim. Zaś Fujimi? Nie mogła mieć sobie nic do zarzucenia. Przynajmniej nie w oczach Sazanamiego. Moooże trochę widział ją przez braterskie, różowe okulary - ale to nie było teraz ważne. - ...chyba nie jestem odpowiednią osobą do takiej rozmowy. Przepraszam.
Czuł się... pokonany. To było odpowiednie określenie. Nie było nic, absolutnie nic, co mógł teraz powiedzieć: tak, aby to pomogło Fujimi i było zgodne z jego odczuciami. Szczerze chciał ją pokrzepić, dodać otuchy... ale nie potrafił. Miał być cool, mądrym i pomocnym starszym bratem a był... no całkowicie bezużyteczny dla swojej siostry, która przeżywała silny zawód miłosny. Chciał ją wesprzeć, ale nie miał pojęcia jak.
Obrazek
Awatar użytkownika
Kasane Fujimi
Posty: 46
Rejestracja: 06 paź 2023, 21:16
Discord: hanialke
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Kuźnia:
Bank:
Osiągnięcia:

Re: Herbaciarnia Ophiuchus

Rozmawianie o uczuciach też nie było czymś, co Fujimi robiła często – inaczej by nie kisiła tych wszystkich emocji związanych z zerwanymi zaręczynami, jednocześnie karmiąc swoją rodzinę uśmiechami i twierdzeniem, że wszystko jest dobrze i to ją tylko uczyni silniejszą. Częściowo było w tym ziarno prawdy, jednakże Fuji było daleko do radzenia sobie w pełni i pogodzenia się z sytuacją, w jakiej się znalazła, bo częściowo… czuła ogromny wstyd że te zaręczyny zostały zerwane. Wielu ludzi było ich świadomych i w głowie młodej Kasane pojawiało się wiele obaw „co ludzie sobie pomyśleli”, „co będą mówić o mnie za moimi plecami?” i wiele innych. Choć oczywiście najważniejszym faktorem w tym wszystkim wciąż było złamane serce i zastanawianie się, co takiego zrobiła, że Touma raptem rok przed zaplanowanym ślubem stwierdzić, ze jednak tego nie chce. Teoretycznie, gdyby nie była takim ogromnym tchórzem, mogłaby zapytać… jednakże nie miała nawet odwagi by stanąć w progu rezydencji jego rodziny i porozmawiać, budując w swojej głowie wiele różnych scenariuszy, gdzie w każdym to ona jest problemem. Chcąc to jakoś przykryć, zaczęła dążyć do ideału „rycerza”, którego sama pragnęła mieć, pragnąc dawać oparcie takie, jakiego samego by oczekiwała. Uśmiech, pozorna pewność siebie i twierdzenie, że nie potrzebuje mężczyzny w życiu było swoistym mechanizmem obronnym ze strony Fujimi, gdzie prawda… była zdecydowanie zupełnie inna.
Postanowiła się bratu wyżalić, bo poczuła… lekkie zachęcenie z jego strony do tego, że naprawdę chciał wysłuchać co miała do powiedzenia? Dlatego się przed nim otworzyła, nie oczekując jednak specjalnie niczego, bo wiedziała, że Sazanami będzie miał problem z postawieniem się w jej sytuacji. Mimo wszystko doceniała jego próby pocieszenia jej, wiedziała jak bardzo go to kosztowało i nie było to dla Sazama łatwe. Jednocześnie z tego samego powodu chciała jak najszybciej zamieść temat pod dywan, dlatego postarałaby się uśmiechnąć do brata – najszczerzej jak w tej chwili potrafiła.
Nawet najlepsi astrologowie mogą się mylić – odparła. Ich zaręczyny były oparte właśnie między innymi na fakcie, jak bardzo ich znaki zodiaku do siebie pasowały i na papierze mieli tworzyć idealną parę… a wyszło jak wyszło. – Dziękuję, Onii - san. Postaram się pamiętać – To akurat było szczere. Doceniała fakt, że Sazanami starał się podnieść ją na duchu, nawet jeśli nie do końca tak się stało i to nie sprawiło, że nagle przestała doszukiwać się winy w sobie za to, że jej relacja z Toumą skończyła się w taki, a nie inny sposób. – Nie masz za co przepraszać. I nie martw się za bardzo, dam sobie radę. Nie potrzebuję mężczyzny u boku, by być szczęśliwą. – Czy tak rzeczywiście jest Fujimi, czy tylko sobie wmawiasz? – Wspominałam Ci o nowym kierunku nauczania, jaki wybrałam w Akademii? – zapytała, chcąc zmienić temat, choć te nagłe przeniesienie się na wojskowy kierunek związany z wytwórstwem broni był w dużej mierze powiązany z faktem zerwanych zaręczyn; Fujimi chwyciłaby również za filiżankę ze swoją herbatą, by upić łyk, a następnie delikatnie ją odstawić z powrotem na spodeczek i spojrzeć na brata.
Ostatnio zmieniony 09 lut 2024, 1:32 przez Kasane Fujimi, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek
Awatar użytkownika
Kasane Sazanami
Posty: 30
Rejestracja: 07 paź 2023, 3:43
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Herbaciarnia Ophiuchus

Sezamowi się chyba należała naklejka dzielnego pacjenta i garść lizaków za te wszelkie próby pocieszenia Fujimi, jakie wykonywał. Bo to było dla niego naprawdę ciężkie. Gdyby to nie było jego własna, ukochana siostra - nawet by nie próbował. Po prostu by zrezygnował, pozostawiając drugą osobę z własnymi demonami. Ale Fujimi? Jak mógł zostawić Fujimi samą sobie, gdy ewidentnie czuła się tak okropnie? Zdecydowanie chciał ją wesprzeć, chciał ją zrozumieć. Jednak samymi chęciami nie dało się wiele zdziałać i Sazanami jak najbardziej to rozumiał. Powtarzanie drugiej osobie, że ma się dobre intencje i chce się jej pomóc nie było tym samym, co faktyczne wsparcie. Jego reakcja i słowa nie były tym, na co Fujimi zasługiwała. I tu był pies pogrzebany. Nie dość, że był okropnym mężem i ojcem, rozczarowującym synem, to jeszcze do tego beznadziejnym starszym bratem. Chodząca porażka człowieka, z fałszywie dumnie uniesioną głową. Po co w sumie? Nie miał pojęcia. Żył w takiej obłudzie, że sam zaczynał się sobą brzydzić.
Na komentarz o astrologach, spojrzenie Sazanamiego natychmiast utkwiło w jego siostrze. I chociaż jego mimika ani drgnęła, to czuł, jak w środku się krzywi. Oh, tak. Znał taki przypadek. Dwie osoby, rzekomo sobie przeznaczone, potrafiły się jedynie nawzajem ranić lub unikać. I czy to była wina tych osób czy astrologów? W przypadku Sezama i Sany - zapewnie całkowicie jego. W przypadku Fujimi nie chciał ani obarczać winą ani jej, ani jej byłego narzeczonego. A może astrologia to był jednak stek bzdur? Nawet jeśli czasami sobie tak myślał, nie śmiał powiedzieć czy zasugerować tego na głos. Cokolwiek było związane z jego ojczyzną czy Królem - stał za tym murem. Musiał stać za tym murem. Jego wewnętrzne uczucia nie miały żadnego znaczenia.
- Hm, teoria to nie zawsze praktyka, nie zapominaj o tym, proszę. - Odparł Fujimi, uśmiechając się lekko. Chociaż wiele osób w Tsuki podchodziło do astrologii lekko, to wolał jednak, aby jego rodzina publicznie nie podważała jej autorytetu. - Wykresy urodzinowe nie biorą pod uwagę przyszłych wydarzeń, które mogą wpłynąć na człowieka. Czynników zewnętrznych, wpływu środowiska, traum, chorób. Tak samo naukowiec może założyć jak powinna przebiec reakcja dwóch pierwiastków między sobą na podstawie swojej wiedzy i doświadczeń. Jednak efekt może być zupełnie inny jeśli to przebiega w warunkach laboratoryjnych, a zupełnie inaczej, jeśli coś z zewnątrz ingeruje w eksperyment. Albo, prościej: wszyscy wiemy, że niebieski i żółty powinny się razem wymieszać w zielony? Tylko co, jeśli będziemy mieszać je pokrytym czerwoną farbą pędzlem? I czy w tym wypadku to coś nie tak było z niebieską farbą? Żółtą? Z samą teorią kolorów? - Uniósł filiżankę do ust, obserwując Fujimi i to, czy jego słowa przyniosą jej nową perspektywę na tę sytuację.
Gdy mu podziękowała - skinął jej głową z uśmiechem. Pewien ciężar spadł z jego serca. Sytuacja między nimi nie była idealna, ale zdecydowanie udało się ją ponownie przedstawić na pozytywny tor. Przynajmniej w to wierzył.
- Wiem, że dasz sobie radę. W końcu jesteś Kasane. Albo co jeszcze bardziej istotne: jesteś sobą. Ciężko byłoby mi znaleźć na tej wyspie równie silną osobę jak ty. - Słowa o niepotrzebowaniu mężczyzny celowo przemilczał. Miał mocno mieszane uczucia i nie chciał w tym momencie ani niczego deklarować, ani podcinać skrzydeł Fujimi. Z jednej strony obowiązki wobec klanu i królestwa były dla niego skrajnie ważne, z drugiej... czy najważniejsze nie było szczęście Fujimi? Czy faktycznie byłaby bardziej szczęśliwa sama niż w małżeństwie? To była kwestia, którą zdecydowanie musiał przemyśleć. Plus gdyby stanął po stronie Fujimi wobec rodziców i wspierał ją w unikaniu zamążpójścia... to tym bardziej nie byłby spojrzeć Sanie w twarz. Odgonił jednak te myśli od siebie, zamykając w mentalnej szufladce "na później". Szczególnie, że Fujimi zadała kolejne pytanie.
- Wojskowy, prawda? - Sezam może i był betonem, ale w takich rzeczach się orientował. - Tak samo jak Mitsu i Kira. Planujesz po nim związać się z marynarką? Gwardią Królewską? - Zmiana tematu faktycznie mogła być dobrym posunięciem.
Obrazek
Awatar użytkownika
Kasane Fujimi
Posty: 46
Rejestracja: 06 paź 2023, 21:16
Discord: hanialke
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Kuźnia:
Bank:
Osiągnięcia:

Re: Herbaciarnia Ophiuchus

Fujimi doceniała fakt, że Sazanami się starał… i jak źle by to nie zabrzmiało, nie wymagała od niego wiele. Nie chodziło tu jednak o to, że uważała go za beznadziejnego brata, nic z tych rzeczy. Wiedziała doskonale, jak duże oczekiwania na nim były jako najstarszym dziecku i nie chciała nakładać na niego jeszcze większej presji, aniżeli miał normalnie. Ona sama była praktycznie dorosła i powinna być w stanie sobie radzić z własnymi problemami, nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli, niezależnie od tego jakbyśmy tego chcieli i trzeba było się z tym pogodzić i przyjąć z odpowiednią godnością. Fuji nie przychodziło to jednak łatwo. Cały czas jednak to ją uwierało, nie mogła przestać myśleć, co poszło nie tak, jednocześnie przybierając maskę, że wszystko jest w porządku, że przecież doskonale da sobie radę sama i nie będzie się przejmować jakimś chłopcem, który najwidoczniej na nią nie zasługiwał. Szkoda tylko, że to były tylko piękne słówka, nie mające żadnego potwierdzenia w tym, jak faktycznie młoda Kasane się czuła. Najgorsze w tym wszystkim było to, że niezależnie od tego jak bardzo będzie chciała Toumy unikać, to Królestwo jest na tyle małe, że w końcu się spotkają. I zupełnie nie była pewna tego, czy będzie w stanie swojemu byłemu narzeczonemu spojrzeć w oczy bez rozpłakania się niczym dziecko.
Wierzyła w astrologię i zupełnie nie chciała podważać jej autorytetu… po prostu, chciała na szybko jakoś się pocieszyć, że to wcale nie była jej wina, że tak to wszystko się potoczyło, a po prostu że nie zawsze wszystko jest pewne… astrologia była nauką jak każda inna i pewien margines błędu zawsze trzeba było przyjąć. Najwidoczniej, ten niewielki procent szans na niepowodzenie miał w przypadku Fujimi i Toumy miejsce, prawda?
Pamiętam – odparła, spoglądając na brata i przytakując głową. Rozumiała doskonale, skąd się ten wywód ze strony Sazanamiego pojawił i zamierzała go grzecznie na siebie przyjąć, nawet jeśli miała swoje zdanie na ten temat. Bo nawet jeśli będziemy mieszać farbę czystym pędzlem, a jedna będzie nieodpowiedniej jakości, to kolor może nie wyjść taki, jaki się tego oczekiwało. Nie wypowiedziała jednak tego na głos. – No nie wiem, okā – sama jest wybitnie silną kobietą – powiedziała zgodnie z prawdą. Ich matka była… zdecydowanie wyjątkowa. Można powiedzieć, że przykład tego, że za każdym wielkim mężczyzną stoi jego żona. Przez długi czas Fujimi chciała być taka jak ona – widziała się u boku swojego przyszłego męża, wspierając go, będąc opoką… choć w chwili obecnej to się trochę zmieniło. Myśl o zamążpójściu sprawiała, że żołądek Fuji zwijał się w kłębek i chciało się jej wymiotować. Było na to zupełnie za wcześnie.
Całe szczęście, Sazanami podłapał, że Fujimi chciała zmienić temat i nie będzie potrzeby ciągnięcia tej nieszczęsnej konwersacji na temat zawodów miłosnych Fu. Sazam mógł również zobaczyć, że dziewczyna nawet jakby się trochę… rozpromieniła, gdy zaczęła opowiadać o nowym kierunku nauczania?
Tak, dokładnie wytwórstwo broni. – Fujimi zawsze miała rękę do wszelkich sztuk rzemieślniczych, od najmłodszych lat takie rzeczy przychodziły dziewczynie wręcz naturalnie, więc kierunek przez nią obrany wydawał się dosyć naturalny? – Myślałam nad marynarką. Inżynier na statku zawsze będzie przydatny, prawda? – Uśmiechnęła się, nieco szerzej niż dotychczas. Był jeszcze jeden powód – mianowicie marynarka miała okazję zobaczyć trochę świata, gdy chociażby zajmowali się ochroną statków kupieckich Tsuki no Kuni przed atakami. I tak jak była wierna Królestwu, gotowa oddać za nie życie, tak… trochę się jej marzyło odwiedzić inne kraje. Nie powiedziała jednak tego na głos, trochę z obawą o reakcję brata, że mógłby to źle zrozumieć. – Broń, którą tworzymy na zajęciach przechodzi na rzecz Akademii… chciałabym więc mieć coś swojego. I stworzyłam już nawet projekt miecza. Dzięki odpowiednim tworzywom, będzie świetnym przekaźnikiem dla Ryokutonu. Będę musiała złapać jakieś dodatkową pracę, żeby zarobić na te materiały, ale będzie warto. – Czy mogłaby teoretycznie poprosić ojca o te pieniądze? Pewnie tak. Jednakże nie chciała, wolała żeby od początku do końca to był tylko jej wkład i jej praca włożone w ten miecz. I nie mogła się doczekać ich efektów.
Ostatnio zmieniony 15 lut 2024, 22:40 przez Kasane Fujimi, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek
Awatar użytkownika
Kasane Sazanami
Posty: 30
Rejestracja: 07 paź 2023, 3:43
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Herbaciarnia Ophiuchus

Dla Sazanamiego najważniejsza była rodzina. Zawsze i wszędzie, stawiał jej dobro na pierwszym miejscu. A jego najbliższa rodzina, czyli rodzeństwo oraz żona z dzieckiem byli jeszcze wyżej w hierarchii niż jakikolwiek inny członek klanu Kasane. Dla nich mógł zrobić wiele, wręcz wszystko. Bliźniaki i Fujimi mieli specjalne miejsce w jego sercu. Nawet jeśli przestał widywać ich na co dzień, to wciąż nie było dnia, aby nie wracał do nich myślami. Jak sobie radzą? Co robią? Czy napotykają właśnie jakieś trudności? Czy są szczęśliwi? Duża część niego chciała nad nimi wiecznie czuwać, nadopiekuńczo monitorować każdy ruch i metaforycznie dmuchać w łyżkę w zupą, aby się przypadkiem nie poparzyli. Ale rozumiał, że to nie jest właściwa droga. Jeśli chciał, aby jego rodzeństwo faktycznie było silne i szczęśliwe, to powinni podążać własną ścieżką i sami nauczyć się mierzyć z własnymi problemami. Nie powinien rozwiązywać ich za nich. Co najwyżej mógł wierzyć w nich, ich działania i wspierać ich wybory.
- I co raz bardziej ją przypominasz. W pozytywnym znaczeniu. - Odparł na słowa Fujimi. W sumie Kira i Sana też były niesamowicie silne. Może kobiety po prostu były silne? Albo kobiety w ich rodzinie? No i też nie mógł omówić siły mentalnej ich ojcu czy Mitsu... Więc trochę sam zaczął kontrować swój argument. Postanowił zatrzymać to dla siebie. Fujimi jednak chciała zmienić temat rozmowy, na co od razu przystał. Zresztą, słuchanie o planach i ambicjach jego siostry było dla niego szczerze ciekawe. Marynarka... jego mimika nawet nie drgnęła, ale w gruncie rzeczy niezbyt podobał mu się ten pomysł. Bo to oznaczało, że Fujimi byłaby daleko od rodziny. W sensie - dalej by ją wspierał, cokolwiek by nie obrała (no, prawie), ale... to chyba naturalne, że chciał mieć siostrę bliżej siebie? Jeśli nie on, to Mitsuki albo ojciec zawsze mogli zareagować. Nawet jeśli Fujimi nie chciała pomocy i ochrony żadnego mężczyzny... to ta trójka zdecydowanie by chciała chronić ją. Ciężko dbać o kogoś, kto jest daleko na statku? Jeśli jednak ostatecznie miałaby podążać drogą bardziej indywidualną, swoją własną... a w zamiar za to być szczerze szczęśliwa - Sazanami był w stanie to zaakceptować. Nawet jak miał swoje własne, troszkę egoistyczne "ale".
- Zawsze miałaś talent do takich rzeczy. Nie wiem czy pamiętasz jak od wujka Kougi otrzymałaś nakręcaną, mechaniczną małpkę, która sama grała? Byłaś tak ciekawa jak działa i jak to się dzieje, że się sama rusza, że ją rozkręciłaś. I ponownie złożyłaś. Nie wiem ile miałaś wtedy lat, 6? - Uśmiechnął się ciepło na samo wspomnienie. Jeśli chodziło o majsterkowanie, rękodzieło i wszelakie tworzenie, to Fujimi zdecydowanie miała do tego talent. Sam pamiętał to jak przez mgłę, ale w wspomnieniu utknęła mu zszokowana mina ich matki na to, co zrobiła Fuji. Oraz widok malutkiej Fujimi wśród śrubek i zębatek. - Chętnie rzucę okiem na ten miecz. Albo w ogóle, gdybyś chciała kiedyś brata obdarować dobrym, własnoręcznie wykonanym mieczem... - Mrugnął do niej porozumiewawczo, w dość żartobliwym tonie. - Albo mam chociaż nadzieję, że pokrewieństwo załatwi mi jakąś zniżkę albo pierwszeństwo w wykonaniu zlecenia ode mnie. - Miecz od własnej siostry? Własnoręcznie zrobiony, specjalnie pod potrzeby Sezama? No to byłby jeden z najlepszych przedmiotów, jakie mógłby posiadać - bo nie tylko od serca ale i praktyczny. Zarzucił więc jej pomysłem "hej, w sumie chce". - Ale myślę, że mógłbym spróbować... zorganizować ci praktykę w jednym z warsztatów w Ushioshi? Pewnie nie jeden kowal byłby chętny na współpracę z Kasane. Zyskałabyś doświadczenie i trochę Lunarów do kieszeni. - Rzucił pomysłem i zaproponował pomoc. Trzeba było być ślepym, aby nie zauważyć, jak bardzo temat wytwórstwa interesował Fujimi.
Obrazek
Awatar użytkownika
Kasane Fujimi
Posty: 46
Rejestracja: 06 paź 2023, 21:16
Discord: hanialke
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Kuźnia:
Bank:
Osiągnięcia:

Re: Herbaciarnia Ophiuchus

Dla Fujimi rodzina była bardzo ważna… niezależnie od tego, że czasem mogli się nie dogadywać i mieć wzloty i upadki, wciąż znaczyli dla niej wiele. Zwłaszcza rodzeństwo czy rodzice, a szczególności matka, z którą to miała nieco bliższą relację aniżeli z ojcem. I tak jak ta nigdy tego nie powiedziała na głos, tak Fuji była przekonana, że to właśnie rodzicielka przekonała ojca, żeby dać jej trochę czasu po zerwanych zaręczynach, przez co mogła trochę odpocząć, a jednocześnie spróbować jakiegoś innego życia… Choć nie zdziwiłaby się, gdyby w trakcie swojego pobytu czy to w Akademii, czy w wojsku nie zostałaby „spiknięta” z jakimś chłopcem z dobrego domu, który byłby również jej kolegą z roku… ach, dla publiki to wyglądałoby zapewne niczym szkolna miłość, prawda? Wracając jednak do tematu rodziny – nigdy nie zazdrościła Sazanamiemu bycia najstarszym synem. Wiedziała doskonale z jak wielkim stresem musiał się jej brat mierzyć, poczuciem znacznie większej odpowiedzialności, aniżeli ta, którą to młoda Kasane nosiła na własnych barkach. Bliźniaki zaś? Tak jak kochała Mitsukiego i Kirarę, tak miała wrażenie, że nie zawsze mieli wspólne tematy. Może dzięki temu, że Fujimi teraz również postanowiła kroczyć militarną ścieżką, to się do siebie zbliżą?
Pochlebiasz mi, ale jeszcze do okā – sama mi wiele brakuje – odparła Fuji na komplement ze strony brata, zupełnie się go nie spodziewając i trochę się przy tym czerwieniąc, co i tak było dosyć wyraźnie widoczne przez jasną cerę, oraz odwracając wzrok na chwilkę. Po paręnastu sekundach, wróciła jednak spojrzeniem najpierw na filiżankę z herbatą, by upić łyk, a potem z powrotem na brata.
Fujimi długo się zastanawiała gdzie dokładnie chciałaby odbyć swoją obowiązkową służbę wojskową… i im dłużej myślała, tym bardziej nie mogła oprzeć się temu uczuciu, że to właśnie marynarka była drogą, którą chciała podążyć. Morze miało w sobie coś… pociągającego i miała po prostu wrażenie, jakby te je wołało. Oczywiście to mogło być też związane z faktem, że Kasane pragnęła zobaczyć trochę świata poza Królestwem i to była jedyna opcja, która wydawała się czymś, na co by jej rodzina przystała. I tak jak ojcu jeszcze nie mówiła o swoich planach, tak miała nadzieję, że nie będzie jej powstrzymywał w żaden sposób i się zgodził.
Jak przez mgłę… nie licząc mechanizmu małpki. Mogłabym narysować schemat z pamięci. – odparła zupełnie szczerze. Mimo wszystko, była wtedy dosyć młoda, więc nie miała takich dokładnych wspomnień, nie licząc tych związanych właśnie z samym wnętrzem zabawki. Prawdę powiedziawszy, to jej umysł wymazał że to wujek Kougi jej ten prezent dał… Choć się do tego nie przyznała. – Oczywiście, będzie mi naprawdę miło! – Uśmiechnęła się. Posiadanie opinii brata na temat swojego dzieła było dla niej naprawdę ważne. – I jasne, że z chęcią coś dla Ciebie wykuję. Możemy się umówić, że po prostu zapłacisz za materiały? Sumienie mi nie pozwala zarabiać na własnym bracie – powiedziała pół serio, pół żartem. Faktem było, że tworzywa potrzebne do wykucia czegoś wyjątkowego i na miarę były… no drogie, a ojciec zawsze im powtarzał, że na „zachcianki” muszą sami zapracować. Tak więc, jak nie wyobraża sobie brać od Sazanamiego pieniędzy za „robociznę”, tak za materiały… byłoby pomocne. Słysząc zaś kolejne słowa brata? Otworzyła nieco szerzej oczy najpierw w lekkim szoku, który zaraz jednak został zastąpiony przez widoczną radość i ekscytację. Sazam mógł zobaczyć, jak na ustach Fu pojawia się szeroki uśmiech? – Byłabym wdzięczna, gdybyś był w stanie mi pomóc. Myślałam nad tym, ale nie chciałam robić samowolki. – Mimo wszystko, koniec końców osobą decydującą był zwykle ich ojciec, choć Sazanami jaki przyszły dziedzic też miał nieco większe wpływy niż sama Fujimi, więc jego pomoc w znalezieniu stażu w jakimś warsztacie była zdecydowanie nieoceniona!
Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Stolica - Ushioshi”