• Ogłoszenia
  •  
    Aktualności fabularne
    Obecna pora roku: Wiosna 164r.

    Poniżej znajdują się ostatnie wydarzenia oraz ważniejsze ogłoszenia. Są one często opatrzone datą dodania, przy czym najświeższe informacje umieszczone są na samym początku listy.

    01.07.2024 - pojawiła się spowiedź nowego eventu Chapter II: Rauken. Więcej informacji można znaleźć w ogłoszeniach.
    14.06.2024 - zostaje zamordowany kuzyn syna Nishi no Tsume. Więcej informacji w aktualnościach fabularnych.
    02.06.2024 - ex-Tsuchikage, Sabataya Shuten trafia do Bingo w związku z jej akcjami w Mieście Portowym Aki. Więcej informacji w aktualnościach fabularnych.
    30.04.2024 - nowe wydarzenie "wioskowe" w Tako no Kuni. Więcej szczegółów w aktualnościach fabularnych.
    Kącik Nowego GraczaSamouczek Wzór Karty Postaci AtrybutyRozwój postaci i koszty chakry Atuty Klany i organizacje Informacje o świecie Handbook
    Powyższe tematy powinny zawierać wystarczająco informacji, by móc bez przeszkód napisać Kartę Postaci i rozpocząć grę. W przypadku dalszych niejasności, zapraszamy do kontaktu zarówno na chatboxie, przez wiadomości prywatne oraz przez nasz serwer Discord.
    Administracja
    Pingwinek Chaosu
    Główny Administrator
    Norka
    Główna Mistrzyni Fabularna
    Hefajstos
    Główny Moderator Kuźni
    Tora
    Główny Moderator Technik

    W przypadku jakichkolwiek pytań bądź uwag, powyższe osoby zajmują się wyszczególnionymi w ich tytułach zagadnieniami. Pomocą służy również cała kadra forum, wraz z moderatorami. Zapraszamy również do dołączenia do forumowego Discorda.
    Kadra Sakura no HanaDiscord Sakura no Hana
     

Siedziba Zakonu Hanatora

O Nichibotsu no Kuni można powiedzieć wiele. Jest to mały kraj ulokowany między czterema znacznie większymi, a jego bogactwem jest przemysł kopalniany. Jednak prawdziwym diamentem kraju jest jego stolica widoczna z oddali i przy dobrych wiatrach - nawet zza granic. Kraj słynie z bardzo rygorystycznego systemu karnego, który skutecznie odstrasza potencjalnych przestępców przed złamaniem prawa, a systemy socjalne pozwalają wielu ludziom żyć godnie. ]Kraj jest swoistym obszarem przejściowym. Od pustyń z Królestwa Kupieckiego do nizinnych, żyznych gruntów Kraju Bananów; od górzystych zbocz Kraju Burz, do leśnych polan Kraju Lisów. Sprawia to, że cały ekosystem jest dość ciekawy, pozwalając turystom dostrzec przeróżne gatunki ptaków, ssaków, gadów czy płazów. Rzadko da się dostrzec jakieś hodowle zwierząt, choć te oczywiście istnieją, jednak ze względu na niską populację poza stolicą zwyczajnie ciężko na nie natrafić. Podobnie z polami uprawnymi.
Awatar użytkownika
Tora
Posty: 3024
Rejestracja: 27 kwie 2021, 15:24
Ranga dodatkowa: Główny Moderator Techniczny
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:
Techniki:

Re: Siedziba Zakonu Hanatora

Wygnany zakon騎士団のけ者
Mając kilka fantów uzbieranych z podziemi zamku, Jinsei postanowił rozszerzyć swój zakres eksploracji. Ciemne korytarze lochów twierdzy nie dawały mu jednak za wiele pozytywnych odgłosów, które mogłyby być miłym akompaniamentem tejże przygody. Głuche odgłosy jego kroków niosące się echem, kapanie wody, skroplonej z zawilgotniałego, podziemnego powietrza oraz piski szczurów, gdzieniegdzie się przebijające. Korytarze były rozległe, przynajmniej z tego co kiedyś o nich czytał bądź zasłyszał od innych zakonników, jednak w nich samych za wiele nie znalazł. Może gdyby obstukiwał ściany, ale było ich wiele. O wiele za wiele. Idąc zaś ich krętymi drogami często natrafiał albo na świeższą ścianę, która zabudowywała pewnie niekiedy dalsze przejścia, albo osuwiska, stanowiące istny testament tego, jak bardzo jego rodzina, jego zakon uległ recesji. Ostatecznie nie znalazł przejścia za zawalone korytarze, prawdopodobnie, gdyby chciał, czekałaby go długa i żmudna praca odsuwania kamieni i przebijania się na drugą stronę. Czy chciał się jej jednak teraz podejmować? No i jeszcze jedną rzecz ogarnął - lochy, przynajmniej w obecnej formie, praktycznie nie wysuwały się za obecny zakres zamku, nawet nie docierając do dalszych terenów, gdzie fundamenty i ruiny wież i innych fortyfikacji majaczyły mu się na widoku, gdy wędrował jakiś czas temu tego dnia murem. Jakby były ograniczone do tego, jak rozległy był zamek w jego obecnej formie. Jakby się cofały, wraz z zapominaniem kolejnych zabudowań.
Awatar użytkownika
Hanatora Jinsei
Posty: 49
Rejestracja: 27 lut 2022, 23:09
Ranga dodatkowa: Rycerz
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Siedziba Zakonu Hanatora

Im więcej przebywał w tym miejscu Jinsei tym bardziej zdawał sobie sprawę, że nie było tutaj już czego więcej tak naprawdę szukać. To co według niego miało zostać znalezione, zostało już dość dawno temu rozkradzione albo zarekwirowane przez któregoś z kasztelanów zamku Hanatory. Dlatego też w pewnym momencie nasz rycerz nie zamierzał jakkolwiek posuwać się dalej w głąb tych i tak już od dawna nieużywanych podziemi i postanowił powrócić na górę, gdzie istniała szansa, że znajdzie coś innego dla siebie do roboty. Ruszył się w kierunku, który kierował go zresztą na zewnątrz zamku, trzymając przy sobie zarówno podstarzały już miecz jak i zapiski, których nie udało mu się wcześniej dokładniej przeczytać, a jedynie sięgać wzmianek. Więc na dany moment nie czuł, że musi się jeszcze śpieszyć, odnajdując gdzieś samotne drzewo, które pozwalało mu na schronienie się w cieniu. Trzymając książkę w swoich dłoniach, Jinsei przetarł ją ręką, aby być może móc teraz dostrzec lepiej czy posiadała ona jakiś tytuł. Podstarzała książka mogła rozpaść się w dłoniach w każdej chwili, dlatego z czczą delikatnością blondyn zaczął szukać jakichkolwiek wzmianek, które Shiwa XIX posiadał na temat prób i swoich podróży. Wiedza była cenna.
Awatar użytkownika
Tora
Posty: 3024
Rejestracja: 27 kwie 2021, 15:24
Ranga dodatkowa: Główny Moderator Techniczny
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:
Techniki:

Re: Siedziba Zakonu Hanatora

Wygnany zakon騎士団のけ者
Cóż, zamek stał tu od wieków. Marzenie o tajemnej komnacie pełnej skarbów i bogactw mogło być niczym więcej jak naiwnym marzeniem. Choć czy to nie marzyciele sprawiają, że świat byłby lepszy? Mimo wszystko, uznając, że nic więcej tam nie znajdzie (choć czy była to prawda, to czas być może pokaże). Usiadł na środkowym placu zamku, pod drzewem i ostrożnie przetarł ją dłonią. Oczywiście delikatnie. Zamiast jednak tytułu, miała personalia - mocno wytarte i czasami bardziej wgłębienie w materiałowej okładce sugerowało kształt liter, ale potrafił rozczytać: "Hanatora Yōichirō". Ostrożnie otworzył i zaczął studiować. Czasami były to zwykłe zapiski w stylu "6.00 - pobudka 6.15 - trening, 8 - śniadanie", czasami jakieś analizy tekstów, których nawet nie rozumiał. Może pojedyncze słowa, ale bez materiału źródłowego - było to gadanie o czymś, na co nawet spojrzeć nie mógł. Ale chyba dotyczyło prób. Jedne z ostatnim zapisków sugerowały zaś, że wyruszał w podróż. Podjąć się próby. Podobno jeden z Mistrzów Run zaoferował mu swoją pomoc. Jedyne, co się przewijało to nazwa Ilillar - wioski na północy kraju. To było miejsce startowe, skąd ruszać miał dalej. Ale kończyły mu się kartki, patrząc po ulokowaniu tej notatki. Może na podróż wziął kolejny zeszyt? Jeszcze znalazł wzmiankę o mieczu. Podobno jego uczeń miał go otrzymać jako prezent.
Awatar użytkownika
Hanatora Jinsei
Posty: 49
Rejestracja: 27 lut 2022, 23:09
Ranga dodatkowa: Rycerz
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Siedziba Zakonu Hanatora

Można było powiedzieć, że Jinsei był tak naprawdę jednym z takich marzycieli. Przygarnięty przez zakon za młodości nasiąkał ich historiami przepełniony "magicznymi" historiami o tym jak tajemniczy miecz pozwalał na zbawienie całego świata od krwiożerczych bestii, które kiedyś nękały te ziemię. I że kiedyś ten zakon był znacznie wyżej rangi, aby zacząć niknąć w kronikach historii, stawać się powoli jednym akapitem. Następnie paroma zdaniami. Jednym zdaniem. Paroma słówkami. A ostatecznie jedynie tylko słowem. "Zakon". Tak najczęściej w istniejących księgach o Nichibotsu no Kuni zapisywało się Hanatorę. Jedynie jednym słowem, które tak bardzo kiedyś wywoływało respekt wśród innych. Nigdy jednak nie pytał Mistrza Shiwy czy kiedykolwiek było tak, że to zakonnicy chronili Mistrzów Runicznych, kiedy jeszcze takowych nie było. Jakie były początki istnienia zakonu. Jak powstało Nichibotsu. Czy miało jakieś swoje sekrety. Tyle było możliwych do zapełnienia kartek na nowo, a tak mało było chętnych. Świat wyparł się Zakonu, poszedł naprzód. Ale dla Jinseia to właśnie Zakon był światem. To chyba więc dlatego zaczął powoli wczytywać się w dziennik jednego z poprzednich Mistrzów, aby dowiedzieć się czegoś interesującego. Tyle ciekawych wzmianek, tyle nowych informacji. Kim był Yoichiro? Czy mistrz o tym wiedział? Jinsei postanowił wziąć ze sobą miecz, w drugą rękę dziennik. Wspiąć się w niedługim czasie po schodach, opuszczając zamkowe pola Hanatory, skierować się długim korytarzem, by znaleźć się zaraz pod drzwiami Mistrza Shiwy. Zapukać, poprosić o wejście. Zaraz coś powiedzieć.
Mistrzu Shiwa... Ja... Ja... Ja... chce się podjąć Prób. Ja.... dzięki nim... pomogę... zakonowi. Mam... huh... huh... poszlaki, gdzie mogę ruszyć... Po-....potrzebuje by ktoś naprawił.... M-Miecz... Ja... huh... Kim był Mistrz Yoichiro? Dlaczego nie nazywał się S-S...Shiwa... Jak ty i... reszta... — Zasapany Jinsei skupił się na tym, aby pokazać dziennik i miecz. Chciał odpowiedzi... Znaków... Czegokolwiek od swojego mistrza.
Awatar użytkownika
Tora
Posty: 3024
Rejestracja: 27 kwie 2021, 15:24
Ranga dodatkowa: Główny Moderator Techniczny
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:
Techniki:

Re: Siedziba Zakonu Hanatora

Wygnany zakon騎士団のけ者
Historie, którymi się nasiąka w młodości kreują nas tak samo jak otoczenie, w jakim się dojrzewa. Może ktoś bardziej sarkastyczny stwierdziłby, że jest to nic innego jak pierwszy kontakt z propagandą i manipulacją, choć czy tak było? Były to podstawy kreowania charakteru oraz światopoglądu i taki Jinsei zdecydowanie ulegał opowieściom, które słyszał od innych zakonników. Którzy zapewne usłyszeli je od swoich starszych. A oni od swoich. Czy taka międzypokoleniowa gra w "głuchy telefon" była jednak rzetelna? Na to pytanie każdy sam sobie musiał odpowiedzieć, możliwe, że używając do tego wspominanych właśnie ksiąg i kronik. Może to w nich znalazłyby się odpowiedzi na pytania dotyczących powstania zakonu Hanatora, powstania Mistrzów Run, powstania samego kraju, w którym obecnie się znajdowali. Każdy mógł historię tę napisać swoim piórem, swoimi słowami. Temu, jeśli młody blondyn chciał poznać prawdę, zapewne musiał poznać wiele opinii, wiele opisów tego samego wydarzenia i to z różnych punktów widzenia. W ten sposób mógłby sam wyciągnąć wnioski. Wiedział jednak jedno, co było faktem potwierdzonym także wydarzeniami dzisiejszego poranka. Zakon stracił na znaczeniu. Był wręcz zapomniany. Zaczął czytać stary notatnik, a gdy skończył - miał pytania. I tylko jedną osobę, która mogła mu w tym pomóc. Mistrz Shiwa XXIII. Skierował się ponownie w stronę jego gabinetu i zapukał, dość szybko słysząc proste "wejść", po czym pchnął stare odrzwia, które z głośnym i wysokim skrzypnięciem się otworzyły. Mężczyzna stał nad księgami, które chyba były księgami rachunkowymi, wnioskując po sporej liczbie cyferek, które tam się znajdowały, jednak nie patrzył na nie, a na młodego zakonnika, który przekroczył próg jego siedziby. Gorzki uśmiech znajdował się na jego twarzy, jakby próbował tym dodać siły swojemu podopiecznemu, gdy sam także robił co w jego mocy by zachować zamek. Gestem zachęcił go by mówił. I Jinsei zaczął. Tylko się jąkał.
-Wdech i wydech Jinsei. Uspokój się. - powiedział do niego ciepłym tonem, gdy jego wyraz twarzy coraz bardziej był szczery, jakby ból niedawnego przeglądania ksiąg powoli ustępował, gdy wchodził w swoistą rolę "ojca" dla blondyna. -Z mieczem udaj się do kowala. Tylko się pośpiesz, słyszałem, że wyrusza w podróż po wsiach by jak najszybciej dorobić na naprawach i drobnych produkcjach. - wydał mu polecenie i chwilę się zastanowił, odbierając od niego dziennik, a okiem jedynie zerkając na stary miecz. -Nie rodzimy się z imieniem Shiwa Jinsei. Gdyby tak było tytuł Wielkiego Mistrza zależałby od losu. Imię to przyjmujemy tak samo, jak i tytuł Wielkiego Mistrza. Ja też byłem inaczej zwany, zanim zostałem Wielkim Mistrzem. - lekko jego usta wygięły się w szerszym uśmiechu, gdy oczy pogrążyły się w nostalgicznych najwidoczniej wspomnieniach. -Prawdopodobnie Wielki Mistrz Shiwa XIX był znany jako Yōichirō, zanim nie stał się przywódcą naszego zakonu. - wyjaśnił, uważnie przeglądając dziennik i pewien grymas się na nim pojawił gdy wstał i podszedł do niewielkiej i dość ubogiej biblioteczki, skąd wziął największą z ksiąg, grube tomiszcze, gdzie kartki były rozmiaru minimum A4, a grubość sugerowała minimum tysiąc, jak nie dwa kart. -Jeśli dobrze pamiętam, Mistrz Shiwa XIX po tym, jak wrócił z jednej z podróży w poszukiwaniu prób, oddał się badaniom. I gdy znalazł wskazówkę, przekazał swoją rolę następnemu mistrzowi i ponownie udał się w podróż. Już z niej nie wrócił. - poklepał palcem wskazującym jakieś miejsce w zżółkłym, opasłym tomie. -Tak, dobrze pamiętam. - mruknął sam do siebie, gdyż najwidoczniej potwierdził to jakąś kroniką zakonną. -To, co mi się nie podoba to Ilillar. To opuszczona od dawna wioska i z tego co wiem, nawet farmerzy rzadko w niej nocują. I tak było jak ja byłem młodym zakonnikiem i Mistrz Shiwa XXI nami przewodził. - pokręcił głową uśmiechając się i gorzko, i nostalgicznie. -"Północ to zapomniane miejsce, skupmy się na naszych okolicach i pomocy ludziom, a nie na wędrówkach, które nie przyniosły nam nic prócz zguby." - jego głos był zmieniony, jakby cytował kogoś, kogo Jinsei nie znał. -Tak powtarzał, gdy zakonnicy chcieli wyruszać na podróż. Może był mądrzejszy niż się zdawało i próbował zebrać pieniądze zanim to, co się dziś wydarzyło, miało miejsce. - podrapał się po brodzie, po czym wrócił wzrokiem na Jinseia. -Nie zabronię ci podjęcia próśb czy wyruszenia do Ilillar, choć uważaj na siebie. I pamiętaj, to nie próby mają nas ocalić, a pieniądze. Próby mają ocalić świat. Jak my upadniemy... kto się ich podejmie? - zapytał, przypominając młodemu Hanatorze o tym, przed jakimi problemami stanął zakon.
Awatar użytkownika
Hanatora Jinsei
Posty: 49
Rejestracja: 27 lut 2022, 23:09
Ranga dodatkowa: Rycerz
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Siedziba Zakonu Hanatora

Jinsei wiedział, że nie miał zbyt wiele czasu, patrząc pod uwagę sam fakt, że wszyscy zakonnicy zaczynali planować jak mogą pomóc zakonowi. Tak samo było zresztą i z nim samym, kiedy zamierzał szukać podziemi. Sam fakt znalezienia miecza, dziennika, faktu, że mogła istnieć jakaś nadzieja sprawiała, że zamierzał się tego podejmować. Nie wiedział jednak na jakiego rodzaju zagrożenia powinien uważać, w końcu świat... był duży, a on sam nie wychylał się poza schematycznie dzialające Nichibotsu no Kuni. Sam kraj był dla niego po prostu miejscem w którym dorastał i poznawanie go w takim, a nie innym wydaniu sprawiało, że miał trochę zaburzenie jego postrzegania - w ten pozytywny oczywiście sposób. To mogło być dla młodego rycerza kiedyś naprawdę zgubne, jednak wiedziony ambicją i chęcią pomocy, wysłuchiwał co miał mu do powiedzenia Mistrz.
Wtedy też zaczęły się cale rozmowy na temat tego kim był tajemniczy mistrz zakonny z dziennika, a także na czym polegało jego życie. Jinsei przyglądał się jak Shiwa sięgał po księgę z żywotami dawnych mistrzów i wpatrywał się co jakiś czas to w nią, to w samego zwierzchnika, zdając sobie sprawę z tego, że pozwalał mu na to, aby podjął się owych zadań, które zostaly mu przedstawione.
Illiar... Czy za twoich czasów młodości też próbowałeś tam wyruszyć, mistrzu? Masz mapę do tego miejsca? — Pytanie z kategorii tych nie na miejscu, które Jinsei nie powinien wypytywać. Jednak jego ciekawość zdecydowanie brała górę, a poznawanie historii świata to jedno z miłych zainteresowań młodego Hanatory rozwinięte właśnie w samym momencie co eksploracja podziemi samego zamczyska. Jeśli historia polegała na rozwiązywaniu zagadek z przeszłości, przybliżeniu do celu i sprawienia, że można było dzięki nim poznać absolutną prawdę, Jin uznał to za jedno z lepszych hobby, które powinien rozwijać. — Dziękuję, Mistrzu, za pozwolenie... — Coś go jednak jeszcze trapiło, jednak poczekał dłuższą chwile zasysając swój policzek, jakby zastanawiając się czy powinien spytać. — ...Mogę wiedzieć jak się nazywałeś zanim zostałeś Mistrzem Shiwą? — Dopytał, praktycznie z czystej ciekawości zanim postanowił wyjść i odszukać kowala, który pomoże mu w przywróceniu świetności miecza.
Awatar użytkownika
Tora
Posty: 3024
Rejestracja: 27 kwie 2021, 15:24
Ranga dodatkowa: Główny Moderator Techniczny
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:
Techniki:

Re: Siedziba Zakonu Hanatora

Wygnany zakon騎士団のけ者
Celem Jinseia była pomoc. Czy to swojemu zakonowi czy całemu światu. Był młody i niedoświadczony, zapewne ulegającym porażkom, możliwe, że częściej niż chciałby temu przyznać racji, a możliwe, że rzadziej. Spokojnie czekał i słuchał tego, co miał mu do powiedzenia jego mistrz, a w końcu... zadał i swoje pytania.
-Nie. - odpowiedział Wielki Mistrz -Spędziłem na treningach, pomocy okolicznym lub w kopalniach Seidaitō. - wyjaśnił. -Uczestniczyłem też w kilku walkach z przestępcami i kilka nawet większych bitw się udało zaliczyć... choć tych nikomu nie zazdroszczę. - westchnął, wspominając zapewne coś, co dla niektórych było źródłem chwały, ale dla niego - najwyraźniej bólu. -Ilillar znajduje się na północy. W porównaniu do innych wiosek, ta będzie faktycznie opuszczoną z tego co wiem. - opisał miejsce, przypominając Jinseiowi, że w Kraju Zachodu Słońca wiele wiosek jest tylko tymczasowym noclegiem dla mieszkańców Wielkiej Wieży, którzy pracują w polach. -Sōma - odpowiedział mu mistrz na ostatnie pytanie, nawet lekko się uśmiechając, gdy jego oczy zaszyła nostalgia. -Powodzenia. - życzył jeszcze młodemu zakonnikowi, gdy ten udał się do kowala.
Faktycznie, mężczyzna, którego poszukiwał się pakował, a gdy blondyn do niego podszedł, poprosił o miecz, któremu się przyjrzał. Wedle jego słów - niegdyś dobra robota, ale obecnie nie ma czasu nadać mu dawnej świetności. Może oczyścić z rdzy i przygotować środek, który już sam Jinsei musiałby nakładać i pielęgnować, powoli i sukcesywnie pozbywając się rdzy z ostrza. Odradzał jednak walkę tym mieczem, do momentu jego odświeżenia przez jakiegoś rzemieślnika. Pytanie tylko czy to satysfakcjonowało zakonnika?
Awatar użytkownika
Hanatora Jinsei
Posty: 49
Rejestracja: 27 lut 2022, 23:09
Ranga dodatkowa: Rycerz
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Siedziba Zakonu Hanatora

Dziękuję, Mistrzu Sōma... To znaczy Shiwa, że mogę wyruszyć w tę podróż. Wrócę z pieniędzmi jak najprędzej! — Powiedział dość rozweselony Jinsei, zdając sobie sprawę z tego, że powinien już dawno wyruszyć do Illiar, ale zanim miałoby się to stać, chciałby jednak móc skonsultować się z kowalem, który być może odratowałby miecz do dawnej świetności, więc mógłby spełnić "być może" ostatnią wolę mistrza Yoichiro, który był posiadaczem tego miecza prawdpodobnie w przeszłości, ale coś spowodowało, że niechcący nie dał rady móc go donieść do wspomnianego wcześniej opuszczonego miasteczka. Tylko... Czy na pewno było opuszczone? I czy na pewno było bezpiecznie? Może historia mistrza Yoichiro kończyła się właśnie w tajemniczym, opuszczonym i przerażającym północnym Illiar? A może było tam ukryte coś, co mogłoby rozwiązać jego tajemniczą, niezbadaną śmierć? A może nie było żadnej śmierci i tylko coś się wydarzyło, co miało miejsce właśnie w Illiar? Tyle było pytań, tyle było odpowiedzi, a mimo to młody rycerz ruszył czym prędzej do kowala, który powoli zamierzal także wyruszać w swoją podróż.
Odpowiedź kowala na temat miecza sprawiała, że blondyn początkowo przygasł, ale zaraz jego oczy ponownie roznieciły się młodzieńczym ogniem. — Nie pozwolę temu mieczowi na to, aby jego historia skończyło się tak prosto, mistrzu kowalu! Sprawię, że jego stal jeszcze raz zabłyśnie nie tylko w słońcu, ale i boju. Przyrzekam! — Powiedział mu, praktycznie uśmiechając się do niego, po chwili jednak znowu gasnąć. — Ale będę potrzebował jakichś... mazideł i smarów.. i... i... tarczy. Masz na staniu jakąś tarczę? — Nie chcial już wspominać o zbroi. Jej też mu brakowało... Może nie był przez to najlepszym rycerzem, ale może w trakcie podróży uda mu się wszystko skompletować... Tak liczył. Tak czy siak oczekiwał na jakąkolwiek pomoc kowala i jeśli ją otrzymał, lub nie... Zamierzał już szykować się do podróży w kierunku Illiar, zabierając potrzebne mu akcesoria i rzeczy do przetrwania w świecie... No i swój miecz po jednej stronie... I drugi, pordzewiały, za plecami.
Awatar użytkownika
Tora
Posty: 3024
Rejestracja: 27 kwie 2021, 15:24
Ranga dodatkowa: Główny Moderator Techniczny
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:
Techniki:

Re: Siedziba Zakonu Hanatora

Wygnany zakon騎士団のけ者
Mistrz pożegnał go lekkim uśmiechem, a sam Jinsei udał się do kowala. Ten, jak już sam zaoferował, mazidła mu przygotował do pielęgnacji ostrza. Ba! Nawet wyjaśnił jak należało nakładać smarowidło na ostrze i jak często (raz dziennie). Sam masywny mężczyzna ze sporym zarostem na twarzy, rękach i klatce piersiowej uśmiechnął się i poklepał swoją ogromną dłonią zakonnika po głowie.
-To dobrze. - powiedział swoim niskim, dudniącym niczym setki młotów w głębinach -Coś powinienem mieć, poczekaj chwilę. - po czym udał się na zaplecze pracowni i wrócił z prostą, okrągłą tarczą. Była ona drewniana i obita karbowaną skórą. -Nic na razie lepszego nie mam. Powodzenia. - powiedział i samemu wrócił do swoich przygotowań.
Gdy Jinsei zaś zakończył swoje przygotowania oraz prowiant - kowala już nie było. Zapewne zgodnie z zapowiedzią - on także wybierał się w podróż. Samemu chłopakowi wędrówka zajęła dwa dni. Podróżował pieszo i musiał przez to spać raz w drodze, jednak nie było to nic, czego zakonnik, nawet tak młody i niedoświadczony jak blondyn, nie potrafił przetrwać. Popołudniem dotarł do Ilillaru. Wioska... naprawdę wyglądała na opuszczoną. Nawet te wioski, które czasami odwiedzał z zamku, wydawały się być bardziej zadbane i na bieżąco naprawiane, gdzie w tej... widać było ubytek czasu. Roślinność powoli zdobywała władzę nad ulicami i budowlami. Wioska sama z siebie zaś nie wyglądała w ogóle interesująco i ciekawie. Czego więc miał tu szukać jeden z poprzednich Wielkich Mistrzów jego zakonu?
DodatkoweZ/T
Zapraszam tutaj
Ostatnio zmieniony 28 gru 2023, 1:21 przez Tora, łącznie zmieniany 2 razy.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Nichibotsu no Kuni - Kraj Zachodu Słońca”