• Ogłoszenia

Dziedziniec Królewski

Stolica Kraju Żab została wybudowana w jednym, prostym celu. By wyglądać. Wysokie kamienne mury i powiewające flagi dumnie rozpostarte na wysokim klifie kilkadziesiąt metrów nad morzem. Z wysokich wież strażnicy obserwują przypływające do portów ulokowanych na dole klifu, a także mają idealny punkt widokowy. Jedna z wież spełnia również funkcję latarni morskiej. Ulokowana przy jednym z ujść rzek, jest bezpośrednio połączona drogą rzeczną do bagien. Mieszkańcy Hikigaeru dbają o to, by miasto wręcz lśniło. Prawnie zakazane jest śmiecenie. Pojedyncze drzewa, klomby kwiatowe czy niewielkie parki dodają temu miejscu urokowi, jednak dominującym widokiem jest tutaj jasny, białawy kamień. Niczym prawdziwa perła, ma stanowić przykład chwały i dobrodziejstwa tego kraju.
Awatar użytkownika
Tora
Posty: 1623
Rejestracja: 27 kwie 2021, 15:24
Ranga dodatkowa: Główny Moderator Techniczny
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:
Techniki:

Dziedziniec Królewski

Dziedziniec Królewski
Dziedziniec Królewski w Hikigaeru jest niemalże tym samym, co całe miasto. Dowodem bogactwa i potęgi, nawet jeśli reszta kraju jest na moczarach. Przypomina ogromne tereny zielone, poprzedzielane murowaną drogą oraz wieloma fontannami i sztucznymi strumieniami. Jest to też miejsce, z którego można próbować prosić o audiencję u jednego z członków Triumwiratu, jakim jest Daimyō tego kraju. Wejście jednak do pałacu jest nadal pilnie strzeżone przez gondolierów. Z budynku wystaje balkon, skąd zapewne można wygłaszać przemowy, a akustyka w tym miejscu jest naprawdę dobra. Miejsce to jest bardzo popularne wśród wielu osób także jako miejsce do relaksu i spokoju, jako jeden z bogatszych parków wewnątrz Hikigaeru, a także często jest wykorzystywane do różnych wydarzeń państwowych, jak chociażby urodziny Lorda Feudalnego czy świętowanie rocznicy objęcia urzędu przez Haigondoranina.
Awatar użytkownika
Chinoike Rai
Posty: 82
Rejestracja: 09 lut 2022, 15:14
Ranga: Muryō no ninja
Ranga dodatkowa: Rai
Discord: vR4Y#1635
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Techniki:
Bank:

Re: Dziedziniec Królewski

Przybycie do stolicy Kraju Żab było jak zderzenie się dwóch odrębnych światów. Wszystko było tutaj wykonane bardziej dostojniej, a ludzie też jakoś inaczej wyglądali. Dla samego Raia był to jednak znak, że doszedł do cywilizacji, gdzie mógł wykąpać się, najeść czy nawet zorientować się na temat ciekawych miejsc. — Kiedy już skończy się to wszystko to może pójdę pozwiedzać miasto przed wyruszeniem dalej w podróż. Być może faktycznie odwiedzę ojczyznę naszego towarzysza... A może ruszę się do Kraju Lisów. Fajnie brzmi mi ta nazwa... — Rai tak naprawdę na ten moment nie wiedział co ze sobą zrobić, a sam fakt, że rozpoczynał się turniej sprawiało, że przynajmniej na chwilę mógł zająć czymś swoje życie. Wcześniejszy ból głowy tylko sprawił, że zaczął martwić się czy był to klimat czy może miał problemy z własną głową. Na szczęście od momentu tej sytuacji kaszlnięcia krwią już nic poważniejszego się nie wydarzyło, jednak... pozostał na baczności.
A przybywając na miejsce, gdzie miał rozpocząć się turniej widział wiele aspirujących osób do tego, aby zostać czempionem. Czy sam uważał siebie za czempiona? Raczej nie. Wolał chyba póki co poobserwować sobie innych... A nawet "przypadkiem" rzucić swój zmysł sensoryczny na przebadanie silniejszych jednostek. Oczywiście nie na najdłuższy dystans, więc nie musiał składać pieczęci. Tylko na te najbliższe otoczenie.
10,000 - 50 = 9,950
Awatar użytkownika
Tora
Posty: 1623
Rejestracja: 27 kwie 2021, 15:24
Ranga dodatkowa: Główny Moderator Techniczny
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:
Techniki:

Re: Dziedziniec Królewski

Miejsce zwane domem家と呼ばれる場所
Przybycie do stolicy Kraju Żab było jak zderzenie się z zupełnie nowym światem. Kraj ten nie okazywał się gościnny nie tylko samym klimatem i naturą, ale także i tymi kilkoma osobami, które to spotkał w Hebikawie. Hikigaeru była jednak inna. Czuł się tu chciany, a wręcz i zafascynowany tym miejscem. I chyba nie tylko on. Wiele osób, które zjechało na turniej nie mogło się doczekać, a sam Rai też chciał wiedzieć, jak się wszyscy tu prezentowali. Nie planował jednak zwracać na siebie uwagi i jedynie wczuł się w najbliższe otoczenie. Oczywiście wpierw wyczuł zasoby chakry Sasakiego. Mężczyzna niemalże mu dorównywał i zostawiał w tle Ishidę, choć nie była to jakaś większa różnica. Dwójka pod drzewem - chłopak z łuskami oraz drugi, z zwierzęcymi uszami mieli zdecydowanie mniejsze ich zasoby. Wahały się gdzieś w okolicy może trzydziestu, czterdziestu procent możliwości Chinoike, gdzie bardziej stonowany osobnik był poważny. Po czym nastąpił szok, który mógł zadziałać jak potężny plaskacz. Chudy mężczyzna, pokryty tatuażami i będący jedną ze spokojniejszych osób, które nawet nie zwróciły większej uwagi na Ryū. Jaszczur akurat warczał, odganiając od siebie natrętów, jednak nie to było ważne. To właśnie ten osobnik posiadał zasoby chakry znacząco przewyższające Raia. Pojawienie się Ryūnosuke razem z gondolierką oraz shinobim na pewno zwróciło na nich uwagę wielu pretendentów do tytułu, jednak niewielu chciało podejść zagadać. Nie, gdy gadzina zachowywała się nieprzyjaźnie, a czarny rycerz musiał ją uspokajać.

Nagle jednak, rozległ się dźwięk dzwonu, a szereg gondolierów wykonał synchroniczny ruch wiosłami. Z betonowych koryt woda wzniosła się w górę, przykuwając uwagę wszystkich, a przynajmniej większości na pałacu. Następnie uderzyli oni końcem swych wioseł o bruk, a woda opadła, jakby nigdy nic. Na balkonie w górze pojawiło się kilka postaci. Na przód wyszła kobieta, stosunkowo młoda, jednak o silnej aurze. W ręku miała wiosło, a patrząc po tym, że Fubuki cieszyła się jak małe dziecko, można było się domyślić kim ona była. Nagare Ryoko. Po jej prawej stronie, patrząc przynajmniej od strony widowni była inna kobieta. Jej włosy były różowe, a w porównaniu do atmosfery, która pojawiła się gdy Wielka Gondolier znalazła się na widoku, jej aura była... bardziej tajemnicza, niezbadana. Niczym ciemny las, wewnątrz którego nie wiadomo czego się spodziewać. Twarz miała miłą, ale jej delikatny uśmiech, dostrzegalny nawet z tego dystansu, zdawał się nieść za sobą jakieś niebezpieczeństwo. I wreszcie, po drugiej stronie, czyli lewej, patrząc w stronę balkonu, był mężczyzna w średnim wieku, elegancko ubrany, który zdawał się nie być fanem tego typu wydarzeń. A jednak uczestniczył. Kolejne uderzenie dzwonu jakby nakazało wszelkim rozmowom i zabawom się przerwać i zwrócić swoją uwagę na balkon.
-Witam was wszystkich. Jestem Nagare Ryoko, Wielka Gondolier, członkini Triumwiratu Kaeru no Kuni oraz organizatorka turnieju, na który się wszyscy zjechaliście. - przedstawiła się, a oczy Fubuki rozbłysły. Kilka osób się uśmiechało podekscytowanych, nie mogąc się doczekać kolejnych słów. -Zjechaliście tu z dalekich stron i w imieniu Triumwiratu chciałabym was przywitać oraz ugościć. Każdy z was ma zagwarantowany nocleg na terenie Hikigaeru przez najbliższy miesiąc. Korzystajcie więc z dobrodziejstw, jakie znajdziecie w perle Kaeru no Kuni, czcigodni mistrzowie sztuk wszelakich. - rzuciła wyraźnie dumna, a w jej głosie dało się wyczuć pewność siebie. -Oby nasze progi były dla was tak gościnne, jak wasze rodzinne domy. Widzę, że zjechaliście z dalekich i bliższych stron. Są wśród was ninja, wywodzący się ze Starego Kontynentu, jak i Gondolierzy, pochodzący właśnie stąd. Mistrzowie Run i Zaklinacze zwierząt. Żołnierze i pustelnicy. Jeźdźcy i ci, którzy otrzymali błogosławieństwa Pięciu Bogów. Cieszy mnie to, że na myśl o rywalizacji, znaleźliście czas by nas odwiedzić i tu przyjechać. - mówiła dość donośnie, po czym spojrzała na jegomościa po jej prawicy. -Niestety, czas turnieju miał być czasem jedności, pokazem, że ludzkość, nieważne jak odmiennie wychowana, potrafi się zjednoczyć i walczyć z dumą i honorem. Jak jednak możemy tak mówić, gdy Shōnin Ōkoku potrzebuje wsparcia? - słowa te wywołały pewnego rodzaju poruszenie, a Ryoko gestem nakazała mężczyźnie podejść bliżej.
-Jestem Arai Yoshifumi, członek Rady Setki. Przybyłem do was jako posłaniec w godzinie kryzysu, który spadł na mój naród. Po tym, jak straciliśmy naszą ukochaną Daimyō w barbarzyńskim ataku, spod pałacu zaczęła wydobywać się maź, a nasze piękne miasto, Stolica Kupców, znalazło się na skraju zniszczenia. Prosimy was o wasze wsparcie, a zostaniecie hojnie wynagrodzeni. - przedstawił siebie i swoją prośbę. W tłumie pojawiły się głosy i obawy, a także niezadowolenie. -Nagare-sama ugościła nas i pozwoliła naszym statkom stanąć w porcie Hikigaeru. Kto się zdecyduje nam pomóc, zapewnimy wam transport i wyżywienie, a po tym, jak nam pomożecie - sowitą wypłatę - dodał jeszcze. Nad tłumem jednak nie był w stanie zapanować. Wtem odezwała się różowowłosa kobieta, która wyszła do przodu.
-Wiele osób nie mogło się doczekać tego turnieju i przyjechało tu z daleka, włącznie ze mną. Jednak jak wielu wspaniałych wojowników ruszyło do Baibai z odsieczą? - zapytała retorycznie, lekko się uśmiechając. -Gościnność Kaeru no Kuni nie ma granic. Jak Nagare-sama powiedziała, macie tu zapewniony nocleg, w ramach którego możecie oczekiwać zwiedzania i czerpania pełnymi garściami z dobroci tego kraju. - jej słowa zdawały się trochę konfundować niektórych, zwłaszcza mężczyznę na balkonie, który się chyba tego nie spodziewał. -Czemu jednak nie sprawdzić się w boju jeszcze wcześniej? Zyskać renomę i sławę, zmierzyć się z innymi, którzy to przybyliby tu, gdyby ich obowiązki czy honor nie powiodły do stolicy Królestwa Kupieckiego? - tym zakończyła swoją wypowiedź, razem z lekkim uśmiechem. Nie dało się ukryć, że to zagranie było psychologiczne, jednak na wiele osób zadziałało.
-Wybaczcie za to wszystko i liczę, że znajdziecie w sobie dość cierpliwości, by poczekać jeszcze jakiś czas na start turnieju. - powiedziała jeszcze Wielka Gondolier. -Nie można świętować, gdy sąsiad cierpi na naszych oczach. Na tyle, na ile możemy, pomóżmy. - powiedziała, po czym jeszcze chwilę została obserwując reakcję tłumu. Wkrótce jednak cała trójka zniknęła z balkonu.

Tłum był skonfundowany. Nie dało się tego ukryć, że nie było to ciekawe wydarzenie, choć w tłumie dało się teraz dostrzec ludzi, którzy przechodzili i dawali informacje dotyczącą noclegu. Niektórzy nie wiedzieli co robić, inni byli wręcz zainteresowani chęcią pomocy i wręcz od razu ruszali do portu. Ale był też i Ryūnosuke.
-W takim razie na mnie już pora. Honor też mi nie pozwoli, by niewinni ludzie cierpieli. Skoro w Shōnin Ōkoku są kłopoty, pojadę pomóc. Obyśmy spotkali się, gdy turniej się wznowi. - dodał jeszcze, licząc, że reszta zejdzie. Ishida zdawała się być dość mocno wstrząśnięta całą sytuacją, ale cóż, sama mówiła, że specjalnie urlop na ten okres brała. A teraz? Jakby wszystko straciła. Czyżby tak mieli się rozdzielić, gdy tłum na dziedzińcu także się rozchodził?
NPCYama
PotwórRyū
Info od MG
Nagrody:
Chinoike Rai:
  • 15 PD
  • 30 PT
Tora (MG):
  • 15 PB
  • 4 PD
  • 30 PT
  • 700 Ryō
Możesz iść na event w Baibai. Gdybyś chciał mieć jakieś wątki "in the meantime" daj znać, to się je poprowadzi. Jak np. pożegnanie z resztą etc.

Nie musiałeś wydawać chakry jak bez pieczęci robiłeś sensora.
Awatar użytkownika
Chinoike Rai
Posty: 82
Rejestracja: 09 lut 2022, 15:14
Ranga: Muryō no ninja
Ranga dodatkowa: Rai
Discord: vR4Y#1635
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Techniki:
Bank:

Re: Dziedziniec Królewski

Hmmm... Wypadało spełnić "obywatelski obowiązek", prawda? Taka myśl przeszła przez umysł Raia, który to niedawno jeszcze nie myślał, aby udzielać się w Królestwie Kupieckim. Był tam jedynie chwilę i to dawno temu, skupiając się głównie na tym, gdzie mógłby zaciągnąć informację jak dostać się do Królestwa Żab. Okazywało się jednak, że poznał tam także trochę ludzi i wypadało... po prostu być człowiekiem - o ile się dało. Dlatego też poczekał jeszcze chwilę po samej przemowie od Wielkiej Gondolierki i członkini Triumwiratu. Nie omieszkał zerkać też na ludzi, którzy przyszli specjalnie na ten turniej i paru z nich na pewno by zapamiętał na przyszłość. Zaraz jednak też doszło do niego, że niedawno poznany "królewicz na smoku" odezwał się o czymś z odezwą i tym, aby podjąć się tego wyzwania. Chinoike podrapał się po ramieniu, aby zaraz wzruszyć ramionami.
Nie będzie mi obojętne to co się dzieje w tym państwie, skoro niedawno je opuściłem. Nie wiadomo czy kiedyś mnie nie zapamiętają i będą chcieli pomóc jeśli znowu ich odwiedzę. A kontakty to ważna rzecz. — Proste, logiczne stwierdzenie. Więcej jednak do powiedzenia miał Fubuki.
Ty nie powinnaś jednak z nami iść. Nie wiem czemu, ale po prostu sądzę, że lepiej jakbyś pozostała w kraju i po prostu dalej ćwiczyła. Bo jak wrócę i turniej znowu będzie możliwy to na pewno będę chciał z Tobą zawalczyć. A na ten moment... Wolę jednak oszczędzać siły na to co się zadzieje u Kupców. Ryūnosuke-san, spotkamy się w pewnym momencie ponownie i mam nadzieję, że z tobą też będzie dane mi zawalczyć. Póki co idę poszukać noclegu i najpewniej wyruszę kolejnym statkiem z rana. Muszę jeszcze popatrzeć parę rzeczy, odpocząć i tak dalej. Fubuki-san, ciebie też bardzo miło było spotkać. — Po czym ruszył przed siebie w sobie znanym już noclegowym kierunku.
Następnego dnia Chinoike Rai wraz z resztą shinobi, wojowników i innych ludzi - po prostu ruszył statkiem do Królestwa Kupców.
Awatar użytkownika
Tora
Posty: 1623
Rejestracja: 27 kwie 2021, 15:24
Ranga dodatkowa: Główny Moderator Techniczny
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:
Techniki:

Re: Dziedziniec Królewski

Zrozumieć przeszłość過去を理解する
Pożegnań nadszedł czas. Ryūnosuke skinął głową i wystawił rękę by się pożegnać z Raiem nim w podobnym geście, chwytem za przedramię pożegnać gondolierkę, z którą tu przybył. Czarny rycerz najwidoczniej nie planował czekać tylko udać się jak najszybciej tam, gdzie była potrzebna jego pomoc. Gdy skierował swoje słowa do Fubuki zaś... dostał wiosłem w łeb, niemalże w tym samym momencie, co na jej twarzy wyskoczyła żyłka.
-Przestań mnie lekceważyć! - rzuciła do niego wyraźnie złym tonem -Pójdę tam, gdzie Nagare-sama mnie wyśle. Skoro jednak turniej jest odwołany, nie ma sensu bym urlop zachowała. Idę poprosić o jego wycofanie w nadziei, że będę mogła ponownie go wziąć, gdy turniej będzie mógł się wreszcie rozpocząć. - skomentowała, po czym uśmiechnęła się delikatnie -Do zobaczenia wówczas. - i ruszyła biegiem w swoją stroną.
Sam Chinoike także udał się najpierw na nocleg, by następnego dnia udać się do Kraju Kupców.
Wszystko jednak kiedyś się kończy i kiedyś wypadałoby wrócić na turniej. Niestety, podróż powrotna, choć także zapewniona nie dostarczała mu wielkich wrażeń, a swoich towarzyszy z przygody w Kaeru no Kuni nie dostrzegł na swoim okręcie. Było to na swój sposób smutne, jednak nie należało tracić nadziei. Gdy statek przybił do portu ludzie powoli się z niego wysuwali, a kilku gondolierów (wśród których Fubuki ani innej znajomej twarzy nie było) dawało im informacje o noclegach w kwestii turnieju.
I był... jeszcze on. Chłopak z włosami niczym wilcze uszy i długimi kłami, uśmiechał się szeroko i biegał w pobliżu wyglądając kogoś z okrętu. Trochę mógł przypominać psa wyczekującego swojego właściciela, by móc wyjść razem na spacer - najlepszą rzecz, jaka istnieje na świecie. Gdy jednak nie dostrzegł głośno warknął i krzyknął, tak, że wiele osób go usłyszało.
-ARGH! Gdzie oni?! - po czym usiadł na tyłku i spuścił wzrok w dół... jak zbity pies prawie.
Awatar użytkownika
Chinoike Rai
Posty: 82
Rejestracja: 09 lut 2022, 15:14
Ranga: Muryō no ninja
Ranga dodatkowa: Rai
Discord: vR4Y#1635
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Techniki:
Bank:

Re: Dziedziniec Królewski

I nagle przypomniał sobie fakt związany z tym, że oberwał od niej wiosłem. Ała, nawet przetarł swój tył głowy na samą wzmiankę. Kraj Żab nie zmienił się także za bardzo od czasu, gdy wybył pomóc do Kraju Kupców, wracając do tak naprawdę takiego samego miasta... Z takim samym entuzjazmem jak u reszty ludzi... I oczywiście brakiem osób, które wcześniej widział, ale nie było mu już dawne spotkać. Nie byli też pomocni gondolierzy, których pytał czy Fubuki nadal jest w mieście. Albo czy cokolwiek się z nią działo. Wyglądało tak, jakby po prostu rozpłynęła się na ten moment z jego otoczenia znajomych. Wiwerniego Rycerza też ni widu ni słychu, więc pozostało chyba rozejrzeć się po mieście i dowiedzieć się co finalnie z turniejem, gdyby nie... No tak, ktoś postanowił być hałaśliwy. Dla Raia nie było to nader przyjemne widzieć kogoś zagradzającemu mu drogę, dlatego stanął za plecami chłopaka o dość... intrygującej aparycji i dosłownie powiedział mu:
Jak będziesz tak siedział na zimnym to złapiesz wilka. — Oznajmiając te stwierdzenie już zamierzał go pominąć, kiedy jednak zrobił obrót na pięcie i spojrzał na niego. — Hej. W sumie może pomożemy sobie nawzajem... Szukam mężczyzny w białych włosach, który miał wiwernę za wierzchowca. I pochodził z Kraju Jaszczurek. Był może z tobą? Albo czy widziałeś kogoś takiego? Albo... dziewczynę, która przypominała tutejszą i była jedną z gondolierów... — Podrapał się po tyle głowy, jakby wspominając nadal Fubuki.
Awatar użytkownika
Tora
Posty: 1623
Rejestracja: 27 kwie 2021, 15:24
Ranga dodatkowa: Główny Moderator Techniczny
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:
Techniki:

Re: Dziedziniec Królewski

Zrozumieć przeszłość過去を理解する
Gondolierzy w Kraju Żab nie zawsze kojarzyli Fubuki. Niektórzy owszem - znali ją, ale nie mieli pojęcia gdzie została przydzielona, inni zaś kompletnie o niej nie słyszeli. Sam Rai także nie wiedział, czy Wielka Gondolier nie wysłała jej do Baibai czy nie przydzieliła jej jakiegoś miejsca w Kraju Żab do działania na ten czas. Na pewno bardziej pewne informacje miał o Ryūnosuke. Rycerz ze swoim wierzchowcem z pewnością by się wyróżniali na tyle, by chociaż ktoś ich skojarzył. Tak jednak nie było. Możliwe, że nie wrócił jeszcze z Królestwa Kupieckiego... albo gorzej. Informacji nie miał a to oznaczało - że mogły sugerować kłopoty dla jego towarzysza niedawnej podróży.
W tym wszystkim był zaś jeden nadaktywny chłopak. Gdy Chinoike się do niego odezwał, ten się obrócił i... zaczął się turlać ze śmiechu.
-HAHAHAHH! Dostać wilka! HAHAHHA! Dobra, dobre! - faktycznie nie mógł opanować śmiechu, jakby Rai właśnie wzbił się na wyżyny komedii i to takiej, która może rozbawić innych dobrą puentą. W końcu się opanował na tyle by usiąść przodem do poparzonego chłopaka i ocierając łezkę śmiechu z prawego oka odpowiedział -Wilczy Wojownik dba o swój lud. Wilk mi nie straszny! AUUUUU! - i zawył, a jego usta wydały odgłos, który bardziej można było przybliżyć do faktycznego dzikiego stworzenia, aniżeli jedynie człowieka go imitującego. Szybko jednak się uśmiechnął, pokazując swoje wydłużone kły -Nie kojarzę człowieka z jaszczurką z jaszczurki! - wyjaśnił nadal chichotając na poprzedni "dowcip" Raia -Widziałem! - stwierdził nagle z pewną pasją w oczach -Jedna była przy Kitsuneōjo! Choć nie wiem czy teraz będzie. - dodał wyraźnie podekscytowany, aż psie uszy na głowie, które teraz białowłosy mógł dostrzec, zaczęły drżeć. Brakowało tylko merdającego ogona, gdy o tym wspominał.
Awatar użytkownika
Chinoike Rai
Posty: 82
Rejestracja: 09 lut 2022, 15:14
Ranga: Muryō no ninja
Ranga dodatkowa: Rai
Discord: vR4Y#1635
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Techniki:
Bank:

Re: Dziedziniec Królewski

A to się trafił mu gagatek rozbawiony. Dodatkowo taki, który nie wiedział nic o tym czy widział gdzieś wspomnianego wcześniej Ryuunosuke. Rai miał bardzo złe obawy względem tego co mogło się wydarzyć. Przecież nawet jeśli miałby tam płynąć to na pewno z kimś. Ktoś na pewno rozpoznałby jego i jego wiwernę. Wszystkie te rozmyślenia trwały w momencie, kiedy nadal wilczy chłopak śmiał się z jego wcześniej wypowiedzianych słów. Rai westchnął jednak pod nosem, krzywiąc się na samą myśl, że niemożliwe byłoby to, żeby mężczyzna i jaszczurka nie poradzili sobie... Byli w końcu silni, daliby sobie radę. Ale biorąc pod uwagę co wszyscy widzieli w Baibai to nie dziwił się, że być może... Faktycznie mogłoby się coś wydarzyć jego znajomym. Wykrzywił się, zaraz chcąc już sobie iść dalej, gdyby nie to, że Wilk powiedział, że jednak słyszał coś o Fubuki. A więc była nadzieja na to, że mogli sobie pomóc nawzajem.
Kitsuneōjo? Co to jest? Potrafiłbyś mnie tam zaprowadzić? Jak będzie trzeba, zapłacę. — Zobaczenie się z Fubuki obecnie, teraz, po takich wydarzeniach było mu bardziej zdecydowanie na rękę niż jakiekolwiek pieniądze. Chyba dlatego też już zamierzał sięgać do sakiewki i coś rzucić, gdyby nie to, że się powstrzymał. — Zwą Cię jakoś? Albo twoi przyjaciele, jak wyglądali? Może ja też ich pamiętam. Może byli tam... ze mną... wtedy. — Chciał się odpłacić czymś za ten drobny gest.
Awatar użytkownika
Tora
Posty: 1623
Rejestracja: 27 kwie 2021, 15:24
Ranga dodatkowa: Główny Moderator Techniczny
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:
Techniki:

Re: Dziedziniec Królewski

Zrozumieć przeszłość過去を理解する
Chłopak definitywnie był... oryginalną personą. Jak na porę roku był dość luźno ubrany no i nie przejmował się zimną podłogą siadając na niej jak gdyby nigdy nic. No i śmiał się z czegoś, co raczej żartem być nie miało. A rozbawiło go definitywnie za mocno. Rai już miał porzucić wszelką nadzieję związaną z tym oto osobnikiem, gdy powiedział coś, co go zainteresowało. Ten jednak słysząc jego słowa znowu się głośno zaśmiał, jakby kolejny żart wleciał. Czyżby Chinoike powinien rozpocząć pracę jako stand-uper? Bo zdawało się, że miał naturalny talent do bycia żartem opowiadania żartów.
-Kitsuneōjo to ktoś, nie coś głuptasku. - rzucił wyraźnie rozbawiony, jednak wstał poprawiając strój i otrzepując się z pyłu chodnika -Z chęcią cię do niej zaprowadzę! Gdyby była mężczyzną byłaby Kutsuneōji. Hihihi. - chyba naprawdę go bawiła cała ta sytuacja, jednak wystawił do poparzonego chłopaka rękę na powitanie -Mówią mi Kari! Nie musisz płacić. A z kim byłem... hmm... trochę nas było. Może kojarzysz Doku? Wyższy ode mnie, fioletowe łuski, nie lubi gdy mu się przeszkadza, rozmawia, zaczepia, najchętniej siedziałby gdzieś z tyłu. O! Albo Kegawa-chan. Jest najsłodsza z Neko! - rzucił lekko rozmarzony -Ma takie urocze kocie uszka. - aż jego uszka na wspomnienie dziewczyny się lekko poruszyły -No i zawsze chodzi z Arihiro-san. Jest nienasz, ale prawie jak nasz. Taki blondyn wysoki! Chyba blondyn! Są nierozłączni. Ech, zazdroszczę mu trochę, ale ona jest z Neko, a ja z Ōkami, więc i tak ciężko byśmy mieli okazję się spotkać! Kitsuneōjo kazała mi i Doku zostać, więc jestem ciekaw czy ich kojarzysz! Bo Kegawa-chan i Arihiro-san ruszyli - rzucił zdecydowanie zbyt głośno, jakby chciał by wszyscy przechodnie byli częścią tych rozmów.
Następnie ruszył przed siebie żwawo, podskakując co jakiś czas, jakby świetnie się bawiąc. Nakazał Raiowi iść za nim, gdy wesołym krokiem przemierzał ulice Hikigaeru. Czy Rai uda się za nim? A może miał coś jeszcze do zarzucenia chłopakowi.
NPCKari
ODPOWIEDZ

Wróć do „Stolica - Hikigaeru”