• Ogłoszenia

Dzielnica Rzemieślników

Wioska Ukryta w Deszczu stanowi jedyną "dużą" wioskę ninja pozostałą na Starym Kontynencie. Inne albo zostały zniszczone bądź rozwiązane, albo zmniejszyły swoją działalność nie chcąc rzucać się w oczy. Ame no Kuni zostało jedynym miejscem, gdzie shinobi są mile widziani. I słusznie, bowiem obecność wioski ninja pozwala trzymać na dystans przestępców i rzezimieszków, dość szybko się z nimi rozprawiając. Wioska jednak zamiast podejścia militarnego, szerzy bardziej prorodzinne wartości. Obecny Amekage stara się wykreować wioskę jako miejsce przyjazne rodzinom, wystarczająco bezpieczne do prowadzenia spokojnego życia, na jakie zasługuje każdy człowiek.

Shodaime Amekage: Kise Ogumo
Awatar użytkownika
Inuzuka Makoto
Posty: 45
Rejestracja: 21 lut 2022, 17:49
Discord: Midoro#5831
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Kuźnia:
Bank:

Re: Dzielnica Rzemieślników

W życiu trzeba było mieć czas na wszystko. Makoto co prawda większość swojego czasu poświęcała swoim starym nawykom bądź nowemu ludzkiemu hobby, jakim była praca rzemieślnicza, lecz teraz mogła się w pełni oddać czasom, za którym tak tęskniła. Łowy się rozpoczęły i liczyło się tylko dotarcie do ofiary i jej zabicie pojmanie. Ślady zaprowadziły ją do kubła na śmieci a w nim znalazła coś, co mogło dać jej trop. Wróciła więc szybko do osoby, która zleciła jej polowanie i zaczęła zadawać pytania, na jakie potrzebowała odpowiedzi. Mężczyzna odpowiedział na wszystkie z nich, a jej teoria zaczęła się potwierdzać. W wiaderku była farba, jaka nie należała do rzemieślnika. Wytłumaczył jej również gdzie znajduje się lokal, który najpewniej był na etykiecie. To było w zasadzie wszystko czego potrzebowała, lecz mężczyzna zdążył zadać jej pytanie.
- Nie. Ale zna ich. Musiał im to sprzedać. Przeproś żonę. Ode mnie. - powiedziała to po czym kiwnęła krótko głową i wyszła z lokalu.
Wiaderko nie było jej potrzebne, więc odłożyła je na miejsce czyli do kosza na śmieci. Wraz z swoją watahą ruszyła do zakładu malarskiego. Nie trudno go było znaleźć po szyldzie jaki dostrzegła. Przechodząc przez furtkę, do uszu dziewczyny dobiegły podniesione głosy z wnętrza budynku. Była to ta cała kłótnia, o której Sekine jej kiedyś opowiadała. Makoto tego też nie rozumiała, lecz pamiętała z opowieści jak to się może skończyć. Pstryknęła palcem by zwrócić uwagę wilków na siebie i dać im niemy gest, że od teraz muszą być cicho. Zarówno Inuzuka, Maro jak i Ranga, na czterech kończynach przebiegły by krótki dystans pod ścianę budynku i przywarły by do niej. Ona z jednej a oni z drugiej. Rękę trzymała na rękojeści ostrza, a drugą dała znak, by były w gotowości lecz czekały. Liczyła, że usłyszy coś więcej. Gdyby była taka możliwość, zerknęła by szybko przez okno lub drzwi, jeśli były otwarte. W zależności co by usłyszała lub zobaczyła, musiała dostosować swoją taktykę. Nie wiedziała, czy jej nos coś wyczuje pod natłokiem ciężkich zapachów, lecz nie wykluczała takiej możlwiości.
Obrazek
wof wof
Awatar użytkownika
Norka
Posty: 123
Rejestracja: 29 lip 2022, 0:50
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:

Re: Dzielnica Rzemieślników

Zaginione narzędzia [C] 行方不明の器材
Tury8
W głowie Makoto zaczynała się pojawiać coraz bardziej jasna wizja tego, co się mogło stać. Co prawda wciąż w tej układance brakowało wielu elementów, jednakże obraz był już całkiem wyraźny, dzięki czemu mogła odpowiednio zaplanować dalsze akcje, a mianowicie – najpierw dowiedzieć się, skąd w ogóle farba pochodziła. Wpadła więc do warsztatu ze swoimi wilkami niczym burza, zdała masę pytań, które trochę mężczyznę skonfundowały, jednakże na nie odpowiedział i w sumie więcej nie było Mako do życia potrzebne.
Dobrze, powodzenia! – odparł jedynie rzemieślnik, gdy dziewczyna się już zbierała. Zdecydowanie nie było czasu do stracenia, bo przestępcy w każdej chwili mogli próbować zacierać ślady, a tego zdecydowanie lepiej byłoby uniknąć.
Inuzuka ruszyła czym prędzej do zakładu malarskiego, by na miejscu niemal od razu usłyszeć krzyki. I pomimo tego że był dzień i po ulicy chodzili ludzie, to nikt za specjalnie nie zwracał na to uwagi – może to było coś, co często się zdarzało, a może po prostu nie chcieli się mieszać w nie swoje sprawy? Jakikolwiek powód by nie był, to działało to raczej na jej korzyść, bo nie będzie miała gapiów i przeszkadzaczy w pracy. Choć gdy postanowiła poruszać się na czterech kończynach, niektórzy ludzie zerknęli w jej stronę zaciekawieni. Ktoś rzucił „a, to pewnie Inuzuka, oni tak mają” i po prostu zaczęli się zajmować własnymi sprawami.
Gdy podeszła bliżej była w stanie usłyszeć znacznie więcej. Pierwsze co, była w stanie rozróżnić trzy głosy – wszystkie męskie. Dwa należały raczej do młodszych mężczyzn, drugi do nieco starszego, w sumie podobnego do jej zleceniodawcy, byli przecież znajomymi. Malarz widocznie był przestraszony, lekko się jąkał.
P – przecież, da – dałem fa – farby jako część spła – spłaty długu. Je – jesteśmy na – na czysto – odrzekł mężczyzna.
Zapomniałeś o odsetkach – odparł jeden z młodzików.
Gdy Makoto lekko się podniosła z kucków, by zajrzeć przez okno, mogła zobaczyć właśnie trójkę ludzi – starszego pana, który był przypierany przez dwójkę, młodszych mięśniaków do ściany. Ręce miał w górze w geście kapitulacji. Jeden z nich trzymał kunaia pod szyją rzemieślnika… sytuacja zdecydowanie nie wyglądała ciekawie. Zauważyła również, że po drugiej stronie pomieszczenia były drzwi – na dodatek uchylone, więc to była jakaś opcja dostania się do środka.
Awatar użytkownika
Inuzuka Makoto
Posty: 45
Rejestracja: 21 lut 2022, 17:49
Discord: Midoro#5831
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Kuźnia:
Bank:

Re: Dzielnica Rzemieślników

Zdobywanie kolejnych poszlak i tropów było niezbędne do polowania. Makoto doskonale o tym wiedziała. Im więcej informacji miała, tym łatwiej mogła się z tym wszystkim uporać. Wiaderko jakie znalazła, było potencjalną poszlaką. Udała się więc znów do rzemieślnika by zdobyć kilka informacji o ludzkim świecie, a którym nie była tak dobrze obeznana jak w dziczy. W końcu jednak na coś trafiła, co dawało jej jakiś wyraźniejszy trop. Zakład malarski ”Enogu”. To był jej obecny cel, i tam też się udała z swoją małą watahą.
Zbliżając się do drzwi wejściowych, jakie były zamknięte, doszły jej uszu podniesione głosy. Znajdując schronienie przy ścianie wraz ze swoimi wilkami, postanowiła zajrzeć szybko przez okno do środka. Część osób na ulicy zwróciło na nią uwagę, lecz ich komentarze się nie liczyły. Ważny był tylko cel w środku. Scena jaką zauważyła, oraz wyraźniejsze głosy jakie usłyszała były problematyczne. Tak naprawdę, to widziała już najpewniej sprawców całego zajścia. Dwójka dryblasów zastraszająca zapewne właściciela. W założeniu misji należało tylko odzyskać zabrany towar. Nie było nic o ratowaniu staruszka. Gdyby tamci podcięli mu gardło, zostali by za to ukarani przez władze. Jej to jednak nie dotyczyło. Co innego suszenie jej głowy przez Sekine o tym co człowiek powinien a czego nie. Tego jej się nie chciało słuchać. Musiała więc porzucić swój pierwotny plan zrobienia rzezi w środku sklepu i wymyślić dużo bardziej pacyfistyczny plan. Prawdziwy ból w dupie. Bycie człowiekiem było ciężkie. Strasznie problematyczne. Po chwili namysłu, nawet jeśli by się pozbyła mięśniaków, nadal nie wiedziała gdzie są narzędzia. To wymagało przesłuchania ich, więc przynajmniej jeden musiał wyjść z tego cały.
Westchnęła cichutko pod nosem po czym pstryknęła na swoje wilki i dała im znać, że mają iść za nią. Najszybciej i najciszej jak tylko mogła przeszła na tył budynku, gdzie drzwi były uchylone. Plan był banalny w swojej prostocie. Rzeczy, które mogły pójść nie tak jednak trochę go komplikowały. Wpierw, zerknęła by do środka ponownie, by sprawdzić, czy sytuacja nie uległa zmianie. Gdyby mężczyzna nadal był zastraszany kunaiem, plan wyglądał następująco. Dać znać Maro oraz Randze, że mają przedostać się na front sklepu, w okolicę drzwi, i ich pilnować. Jeśli któryś z mięśniaków zamierzał uciekać, miały mu to utrudnić. Szybki skok i gryzienie obu rąk lub nóg by w zupełności wystarczyło. Wydawali się silni, więc miały uważać by nie oberwać. Zwłaszcza bronią. Gdyby jednak i tak miało mu się udać uciec, miały wypuścić w jego stronę strumień moczu, by łatwiej go było później odszukać. Zagranie Makoto natomiast było uzależnione od samego tylnego wejścia. Nie wiedziała jak duża jest szpara między framugą a drzwiami. Jeśli udało by jej się przejść bez otwierania ich, albo mogła je otworzyć tak, by nie alarmować jej zwierzyny, wtedy było by idealnie. Przekradła by się między jakimiś rzeczami w sklepie tak blisko jak tylko mogła po czym zaszła mężczyznę z kunaiem od tyłu. Szybkim ruchem złapała by go za rękę przy nadgarstku, i zamiast mu go wytrącić, przyciągnęła by ją do siebie tak, by wbić mu go w ramię lub klatkę piersiową. By bardziej wyłączyć go z walki, przyrżnęła by czołem w jego potylicę by go skonfundować a następnie podstawiając nogę, pociągnąć do tyłu by się przewrócił. Oczywiście popchnęła by go jeszcze mocniej, by wspomóc matkę naturę i jej grawitację. Na drugiego dryblasa miała oko, gotowa przerwać swój plan w każdej chwili by dostosować się do wszelkich zmian, będąc gotowa na unik.
Całą strategia opierała się jednak na dobrze naoliwionych drzwiach. Mogło być jednak odwrotnie. Jeśli by skrzypnęły, a to zwróciło uwagę zebranych w środku, wstrzymała by się. Psy zamiast pilnować drzwi, miały zakraść się od tyłu do mężczyzn i zaatakować tego z kunaiem, rzucając się na jego rękę z bronią. Dopiero wtedy wkroczyła by do akcji, skracając dystans najszybciej jak to tylko możliwe. Gdyby była i tak już wykryta, nie było sensu się ukrywać, więc wyskoczyła by w powietrze będąc już dość blisko, i z wyskoku sprzedała by podwójnego kopniaka prosto w szczękę tego bardziej niebezpiecznego faceta. Jeśli by tego uniknął, złapała by go w locie rękoma za głowę by go obalić, a jeśli by ustał, to przynajmniej mogłaby wrócić na proste nogi zamiast lądować na płasko. Dopiero po tym, psy miały wrócić do początkowego planu ochrony frontu sklepu.
Chakra Maro x Ranga:
1 000 - 20 = 980
► Pokaż Spoiler | Makoto
Itamiken | The Fist of Pain痛みの拳
KlasyfikacjaTaijutsu, Styl Walki
Wymagania---
Sposób walki wręcz opracowany tylko i wyłącznie dla jednego celu: pokonywaniu przeciwników, sprawiając im zarówno podczas bitwy, jak i po niej, jak największy ból. Użytkownik tego stylu nie przejmuje się czymś takim jak honorowe zagrania, dbanie o własne dobro czy bycie "moralnie" poprawnym. Nie jest on też skupiony na bezpośrednim zabiciu przeciwnika, a unieszkodliwieniu go. Odebraniu mu broni, połamaniu rąk, wydłubaniu oczu, pobiciu do nieprzytomności... mówi się, że szybkie zabicie kogoś jest skazą dla tego stylu, z racji że krótko cierpiał. Z powodu tego podejścia, w większej ilości przypadków, walki z użytkownikami Itamiken są długie, a dla ofiar ciągną się w nieskończoność i potrafią być mentalnie męczące.

Styl ten opiera się na zadaniu przeciwnikowi jak największego bólu i sprawienie, by trwał on jak najdłużej. Bardzo często bazuje on na potężnych kopnięciach i uderzeniach pięścią. Z tego powodu potrzebna jest do niego siła oraz wytrzymałość. Siła zdolna łamać kości przeciwników bez problemów oraz wytrzymałość, aby móc je łamać przez jak najdłuższy czas. Dodatkowo potrzebna jest do tego precyzja, z racji że bolesne uderzenie jednak jej wymaga. Użytkownik tego stylu porzuca w większym stopniu uniki, na rzecz ciągłego ataku oraz wywarcia presji na swoim przeciwniku. Pokazania, że nie musi się bronić, i że mogą przetrwać wszystko, co rzuci się w ich stronę. Jest to kolejny powód, dla którego bardzo ważna jest dla nich wytrzymałość.

Posiadając rangę B Itamiken nabieramy większą wiedzę o tym, w jakich miejscach ciosy są faktycznie bolesne. Łatwiej jest nam wtedy je trafić, znając do nich jak najlepszą trasę.
Posiadając rangę A Itamiken użytkownik ma wystarczające doświadczenie, aby zwykłe ciosy jakie wykonuje sprawiały większy ból. Nawet kiedy ktoś uderzy w to samo miejsce z taką samą siłą, cios użytkownika Itamiken zaboli znacznie bardziej przez specyficzność tego stylu. Nie oznacza to jednak, że zadane obrażenia są większe. Zwyczajnie bardziej je "czuć".
Posiadając rangę S Itamiken oraz Wytrzymałość 9 użytkownik stylu zapomina wręcz o czymś takim jak ból oraz ograniczenia własnego ciała podczas używania stylu. Skupiony jest na tym, by zadać jeszcze większe obrażenia, nieważne jakim kosztem. Porozrywane mięśnie w ręce, czy nawet poważnie złamana kość? Dalej będzie w stanie wyprowadzić uderzenie jakby nic a nic go nie bolało. To jakie konsekwencje ta akcja przyniesie, jest jednak kompletnie inną kwestią.
Instynkt niebezpieczeństwaAtut wrodzony
Postać posiada swoisty szósty zmysł. Dzięki temu jest w stanie wyczuć niebezpieczeństwo, zanim normalnie byłaby w stanie je dostrzec. Czy to mina, na którą właśnie miała nadepnąć, czy czający się za rogiem nieprzyjaciele - postać może się zorientować, że coś jest nie tak. Nie oznacza to jednak, że jest w stanie wszystko przewidzieć.
► Pokaż Spoiler | Techniki Wilki
Dainamikku Mākingu | Dynamic Marking ダイナミックマーキング
KlasyfikacjaJŪJIN
Pieczęcie---
KosztStandardowy
Zasięg5 metrów
DodatkoweTechnika wykonywana jest przez psa
Ciężko nazwać tę technikę jutsu, aczkolwiek bywa dosyć często używana przez członków klanu Inuzuka. Polega na wysłaniu swojego psa w stronę przeciwnika by ten go oznaczył. Psiak wybija się w powietrze i następnie wydala z siebie mocz na wyznaczony cel. Może pomóc w np. tropieniu shinobi, który próbuje zbiec lub przy niektórych technikach klanowych. Mocz ma na tyle intensywny zapach, że pies klanu jest w stanie go wyczuć z dalekich dystansów. Dystans tropienia znajduje się w opisie psów i jest często zależny od warunków pogodowych oraz decyzji MG. Mocz zostawia też po sobie bardzo nieprzyjemną, swędzącą wysypkę.
Obrazek
wof wof
ODPOWIEDZ

Wróć do „Amegakure no Sato”