• Ogłoszenia

Miasto portowe Aki

Kompletnie pokryte śniegiem państwo będące domem dla legendarnych samurajów, wojowników dzierżących katany lepiej niż ktokolwiek na świecie. Dawniej położone było na szczycie ogromnych trzech gór zwanych Sanrō (Trzy Wilki) jednak w wyniku batalii kilkaset lat temu góry te zostały zniszczone. Tereny na jakie one upadły tworzą dzisiejsze Tetsu no Kuni, co tylko świadczy o tym jak ogromne były one, że ich zniszczenie stworzyło całe państwo. Od wschodu graniczą jedynie z Haru no Kuni, natomiast pozostałe granicy dzieli z oceanem i Morzem Chūshin. Kraj znany jest również ze swojej marynarki wojennej, będącej przez niektórych uważaną za jedną z trzech najsilniejszych na całym świecie. Sama polityka kraju jest bardzo prosta choć jest ona bardzo wymieszana z wręcz religijną wiarą samurajów i cywili niższego stopnia w Daimyō. Ziemia Tetsu no Kuni należy do jednej z bardziej surowych. Mroźna, chłodna, nieprzyjazna dla roślin. Nawet o jakieś krzewy ciężko i jedyne co można zielonego znaleźć w Kraju Żelaza, to bardzo odporne na zimno drzewa. Nie są one rozsiane po całym państwie, a jedynie można znaleźć ich większe skupiska w paru rejonach Tetsu no Kuni, najczęściej centralnych. Gdzieniegdzie trafimy na strzępki trawy, jednak nic mają one długiego żywota.
Awatar użytkownika
Kamaboko Gonpachiro
Posty: 134
Rejestracja: 18 maja 2021, 13:59
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Techniki:
Kuźnia:
Bank:

Re: Miasto portowe Aki

Największym problemem takich wydarzeń była ilość chakry. Nie ważne jak silni są, długie potyczki na sporą ilość osób musiały skutkować powolnym kumulowaniem ran i oraz stopniowym ubytkiem chakry. Czas grał na ich niekorzyść, nie samurajów. On miał jeszcze o tyle dobrze że rany nic nie zmieniały. Można było powiedzieć że "Albo go zabiją, albo nie" było jedynym istotnym elementem(Prawie). Z Chakrą w jego przypadku było gorzej. Nawet lalka odczuje jej ubytek, a więc jak można łatwo zauważyć była jedynym istotnym problemem Kamaboko. W każdym razie, schronił się zgodnie z planem za barakiem i po chwili zauważył zmierzające w jego stronę mrówki w postaci sześciu samurajów. Trójka nieco dalej, trójka nieco bliżej. 200 Chakry. Kolejne 200 drogocennej chakry. Złożył pieczęć klonowania i przywołał dwa cieniste klony. Trzech na trzech to była zdecydowanie bardziej sprawiedliwa potyczka. Jeden klon ruszył na ziomka z naginatą, natomiast drugi na tego z katanami. Kamaboko oryginał również ruszył na ziomka z katanami, tylko tego trzeciego. Jeśli ziomkowie biegli jeden obok drugiego a ten z naginatą znajdował się po boku, to Kamaboko oryginał atakował ziomka z katanami po przeciwległym boku. Jeśli ziomek z Naginatą biegł środkiem to Kamaboko oryginał atakował tego ziomka z katanami który znajdował się po stronie bliższej ostrza naginaty - czyli przeciwległej do potencjalnego kierunku cięcia. Istniała też opcja że nie biegli jeden obok drugiego a byli bardziej rozproszeni lub co byłoby dziwne ale wciąż niewykluczone, jeden za drugim. W wypadku tej bardziej prawdopodobnej opcji, Kamabokooryginał pobiegnie na tego ziomka z katanami z pozycji którego będzie miał lepszy widok na nadciagających od strony Norna samurajów. Jednocześnie rzecz jasna nie ruszy na samurajów "Tak od razu" tylko po czeka do momentu gdy walka będzie się działa za budynkiem baraków, ergo z dala od wzroku łuczników. Jeśli będzie trzeba, był gotów się nieco cofnąć by ściągnąć do siebie przeciwników. Co jednak jeśli przeciwnicy faktycznie są dziwni i biegną gęsiego? W tym wypadku bowiem plan jest zupełnie inny. Kamaboko oryginał ruszy przodem by zaatakować pierwszego z przeciwników jaki się nawinie, natomiast Klon1 i Klon2 pobiegną bokiem ale kawałek za Kamabokooriginal by wychynąć zza niego i rzucić się na dwóch samurajów za samurajem na przedzie - przy tym spróbują dłonią bliższą samurajowi1 przejechać mu po miednicy, ostre szpony z metalu z którego był i Kamaboko miały sporą szansę rozerwać pancerz samuraja i zranić miękką tkankę pod nim.

Sama walka nie będzie bardzo skomplikowana ale sprowadza się do istotnego elementu no i wbrew pozorom istotnym elementem nie był Kamabokooriginal a Naginaciarz. Pozycja osoby z Naginatą była kluczowa dla wszelkich planów Kamaboko, w odróżnieniu od Katan, Naginata była bronią o dużym zasięgu, wchodząc z nią w zwarcie samuraj tracił ogromnie problemem było właśnie to - wejście z nią w zwarcie. Załóżmy chwilowo że Naginaciarz znajdował się w środku orszaku. Z tej pozycji istniały dwie logiczne rzeczy które mógł zrobić wojownik walczący bronią drzewcową o sporym zasięgu(Nie służącą do rzucania) - Pchnięcie lub cięcie. Pchnięcie, mogłoby wyeliminować klona nr.1 i być bazą do kolejnych ataków. W przypadku pchnięcia, zdając się na refleks klon miał zrobić lekki krok w bok i obrócić się wokół własnej osi o 90 stopni tak, by drzewiec naginaty mieć przed sobą a następnie złapać go swoimi palcami i spróbować rozszarpać. Czy ten ruch by się powiódł czy nie, zrobił by wypad prawą nogą w przód, obracając się w kierunku Samuraja i pchnął palcami w kierunku najsłabiej osłoniętej części ciała samuraja. Co w wypadku jednak gdyby wykonywał cięcie? Cięcie mógł wykonać w dwa standardowe sposoby(+ Ogromną ilość niestandardowych). Przyjmijmy jednak że zachowa się jak typowy użytkownik broni drzewcowej o dużym zasięgu. Wchodziło więc w grę cięcie horyzontalne lub wertykalne - z tych dwóch oczywiście wertykalne było prostsze w uniknięciu. Gdyby atakował wertykalnie to cała akcja klona sprowadzała by się do właściwie tego samego co w przypadku pchnięcia oprócz próby łamania drzewca włóczni. Zwyczajnie unik a następnie obrót, wypad i atak - oburącz w tym wypadku. Gorzej będzie jednak, jeśli cięcie będzie horyzontalne, zwłaszcza że jako klon nie bardzo mógł sobie pozwolić na parowanie. Widząc nadciągające ostrze zdał by się na swój refleks i próbował by się schylić lub przeskoczyć ostrze, zależnie od tego co wydawało się że będzie miało sensu, zaraz po tym jak przy cięciu wertykalnym, rzuciłby się do przodu by wykonać atak oburącz na samuraja - zwyczajnie ręce do tyłu, a potem pchnięcie wkładając całą swoją siłę w najbliższą, najmniej osłoniętą część ciała złodupca. Co jednak w przypadku niestandardowych ataków? Tych było kilka i ciężko było je przewidzieć i odpowiednio zareagować: Atak drzewcem, cięcie skośne, szarża i uderzenie barkiem, kop z partyzanta... generalnie było wiele możliwych sposobów na to by wyjść naprzeciw nadciągającemu przeciwnikowi, jedne głupsze inne nieco mądrzejsze, no i też istotny był fakt jak samurajowie w ogóle zareagują na klony i czy zdawali sobie sprawę że cieniste mogły ich zranić. W każdym razie w przypadku niestandardowych ataków klon i tak będzie próbował wykonać jakiś unik a potem zaatakować. Jeśli oceni że nie będzie w stanie uniknąć ataku to zwyczajnie nim zniknie, spróbuje zadać jak największy damaż czy to broni czy jej właścicielowi.

Drugi klon zajmował się ziomkiem z dwoma katanami. Tutaj właściwie kwestia była duuużo prostsza. Zasięg broni był krótszy, plus istniała zdecydowanie mniejsza ilość rzecz jaką ziomek z dwiema katanami mógł zrobić, by miało to jakiś wpływ na walkę. Problem był taki że Kamaboko w wersji 2.0 był bardzo wytrzymały ale wolny. A że klony i tak znikały po jednym silnym uderzeniu, to naprawdę były po prostu kurewsko wolne. Musiały więc zatem do maksimum wykorzystywać swój refleks i to było właśnie zadanie tego klona, wykorzystać swój refleks do maksimum, zauważając, dedukując i unikając nadciagającego ataku. Póki styl walki samuraja nie będzie... bardzo dziki, powinno być to chociaż możliwe. Dzięki dużej percepcji klon planował spostrzec nie tylko ruchy rąk ale też nóg szermierza a następnie ocenić jaki atak wykona, dobierając do tego odpowiedni unik. Wypad, cięcie, pchnięcie... wszystkie względnie uniwersalne ruchy powinien ocenić po ruchu ciała przeciwnika. Gorzej jak zastosowane są różnego rodzaju zmyłki czy zwyczajnie mniej uniwersalne, trudne w przewidzeniu ruchy. Gdyby jakimś cudem klon dojrzał szansę na atak, to go przeprowadzi, również pchając palcami w jakieś delikatne miejsce na szermierzu.

No i pozostawał Kamaboko original którego celem, potencjalnie był drugi z szermierzy (Chyba tylko poza sytuacją, w której biegli gęsiego). Kamaboko chciał sprawę z nim załatwić dość szybko i sprawnie co by móc zająć się pozostałymi dwoma przeciwnikami, to wymagało wyeliminowania tego przeciwnika raczej jednym-dwoma atakim. Problem? Dwa miecze. Chociaż ich ograniczona ilość ataków i zasięg sprawiały że wbrew pozorom były nie najlepszą opcją ofensywną, to były genialną opcją defensywną, świetnie też sprawdzały się w kontrataku. I tak jak Kamaboko wierzył w twardość swej zbroi to mimo wszystko... eh. W każdym razie, wszedłby w zwarcie z szermierzem próbując jak najbardziej zmniejszyć dzielący ich dystans. W tym momencie szermierz zapewne będzie próbował ciąć - dlatego właśnie ludzie nie rzucali się na szermierzy, w momencie kiedy skracało się dystans do hand-to-hand zapewne było się już dawno pociętym. W przypadku Kamaboko sprawa nie była aż tak prosta i mógł zrobić nieco większe Yolo. Więc co mógł zrobić przeciwnik? Na pewno były to dwa cięcia; lewą i prawą dłonią. Jednoczesne byłyby błędem, niejednoczesne i bardziej prawdopodobne byłyby dobrym zagraniem(Przy tym ustawienie ciała pod lekkim kątem z jedną nogą w tyle, wiadomo). Najprawdopodobniejszy scenariusz zakładał cięcie lepszą u większości osób prawą ręką, a następnie jeśli okazałoby się nieskuteczne to pchnięcie/cięcie gorszą ręką. Noga wystawiona bardziej do przodu zwiastowała zwykle również która ręka wyprowadzi pierwszy z ataków i na tym na początek skupił się Kamaboko. Jeśli faktycznie szermierz zaczął od ataku jedną ręką, mając jedną z nóg wysuniętą do przodu, Kamaboko wykonał by obrót na nodze będącej po tej samej stronie co wyprowadzany atak. Powiedzmy że atak był wykonywany z prawej ręki przeciwnika, oznaczało to że Kamaboko obróciłby się na lewej nodze wokół własnej osi w kierunku ruchu zegara tak by w momencie cięcia katana przeciwnika znajdowała się przy jego łopatkach, a następnie dokończył by piruet tak, by przepuścić opuszczony już miecz pod swoją prawą ręką i mieć katanę po swojej prawej zamiast jak wcześniej, po swojej lewej. Oczywiście analogiczny ruch ale w drugą stronę, byłyby wykonany gdyby przeciwnik atakował drugą ręką. W tym momencie atak drugą dłonią samuraja był znacząco utrudniony bo sam sobie wchodził w drogę, a Kamaboko na tym nie poprzestając sam wykonał by wypad w przód, szpony na prawej dłoni wbiłby w biceps samuraja (Sprawdzając tym samym jak dobrze pójdzie przebijanie samurajskiej zbroi) natomiast te lewej wbiłby w gardło w przeciwnika. Prawa dłoń nawet jeśli nie przebiłaby zbroi, miała za zadanie zatrzymać przeciwnika w miejscu co by odskakiwać nie próbował. No dobra ale co jeśli przeciwnik nie planował atakować w ten sposób, a raczej wykonywał cięcie oboma rękoma na raz? Widząc wykonywany zamach, Kamaboko utrzymując dystans tak by być "Minimalnie" w zasięgu katany, poczekał aż przeciwnik ów cięcie wykona i odchyli się do tyłu tak by ataku uniknąć, a następnie skróci dystans by rozszarpać przeciwnikowi gardło - wyjątkiem od tego będzie cięcie znad głowy. W wypadku cięcia obiema katanami znad głowy lub pchnięcia obiema katanami na raz, będzie wykonywał unik w bok a nie do tyły na dodatek zaraz po ataku zamiast rzucać się do gardła przeciwnika, rzuci się do jego nadgarstków, by rozszarpać oba skoro są tak blisko. Dopiero po tym pociągnie przeciwnika w swoją stronę i spróbuje rozszarpać mu palcami gardło. Czuł się trochę jak ziomek który nie miał otwieracza do puszek i próbował coś nożem wyskrobać...

Pozostawała jeszcze kwestia tego, że mogli biec gęsiego. W takim wypadku Kamaboko zajmował się tym, biegnącym z przodu. Zarówno atak na ziomka z szermierzem jak i tego z naginatą wyglądałby podobnie do tego który Kamaboko lub klon1 wystosowywali w normalniejszej sytuacji. Teraz rzecz jasna jedynie klony uważały na akcje oryginału kiedy wykonywały swoje działania w tej sytuacji(Cięcie po miednicy ziomków za numerem 1).

Istniały setki kombinacji których nie dało się przewidzieć kiedy jeszcze nie doszło do zwarcia, jak również masa zmiennych która mogła wpłynąć na przebieg walki. Więc przede wszystkim najważniejsze było to że Kamaboko chciał szybko załatwić tą sprawę. Był gotów na "trochę ryzyka" byle tylko osiągnąć swój cel jakim było zabicie tej trójki w miarę błyskawicznie. Klon1 podzielał to zadanie, natomiast klon2 był bardziej skupiony na unikaniu, niż atakowaniu.

A co się u klona działo? Nooo... klon to miał przygodę życia. Widząc jak członek jego tymczasowej grupy pada martwy na ziemię, był całkiem zdziwiony. Więcej się spodziewał po kimś kogo wyznaczyli do tego zadania, a tutaj proszę? Nawet nie zranił swojego przeciwnika. Zdecydowanie świadczyło to o sile przeciwnika, ale też o głupocie i słabości jego towarzysza. Nieważne jak silny był przeciwnik, sposób w jaki zginął jego sojusznik był po prostu kiepski. Kamaboko klapnął sobie na schodku patrząc jak przeciwnik się posila.-Mało taktowne-Stwierdził, bo nawet jak dla niego, posilanie się sercem przeciwnika było po prostu... to zdecydowanie było bardzo dziwne.-Dlaczego pracujesz dla samurajów?-Nie wyglądał na samuraja, chociaż Kamaboko mimo tego oceniał, że na 75% nim był.-Może chciałbyś dołączyć do mnie? Jestem pewien że płacę lepiej niż Shogun... a jeśli faktycznie jesteś z nim, to dlaczego po prostu nie oddacie nam tego po co przyszliśmy? Nie sądzę żeby jeden podrzędny piracina był wart tego wszystkiego. Tych martwych samurajów, cywili...-Nie sądził też żeby jego rozmówca interesował się życiami innych. Ani że w ogóle miał ochotę na pogawędkę, ale heck, warto było spróbować, czyż nie? Zawsze był to sposób na zabicie czasu no i więcej danych dla oryginału.

//Pliss mapka jak mi dajesz tylu przeciwników ;; I tak, wiem że mogłem po prostu dopytać o detale xD//
► Pokaż Spoiler
Kojiki no Omo no Odori | The dance of the beggar lord乞食の主の踊り
KlasyfikacjaBukijutsu, Styl walki
Wymagania---
Styl walki stworzony został na początku z myślą o tych, których nie stać na zakup broni. Chociaż dla wielu z nich otwartą drogą wciąż pozostawało Taijutsu tak ci, którzy byli zbyt słabi by poradzić sobie w bezpośrednim starciu, a jednocześnie zbyt biedni by zakupić broń, stworzyli właśnie ten styl. W odróżnieniu od typowych szkół, nie uczy on władania mieczem i nauki finezyjnych ataków nim. Nie szkoli też w miotaniu shurikenami z niebywałą precyzją. Zamiast tego naucza czegoś bardzo prostego, a zarazem cennego - wszystko jest twoją bronią. Miecz, kij od szczotki, pusta butelka czy cegłówka. Styl ten pozwala wykorzystać każde element otoczenia jako niekonwencjonalną broń do walki w zwarciu lub na dystans w myśl zasady złap i zabij, nim zabiją ciebie.

Chociaż początkowo styl ten został stworzony przez biednych dla biednych, tak wielu mało utalentowanych adeptów szkół walk również się na niego przerzuciło. Jesteś kiepski w walce mieczem? Nic straconego, nadrobisz atakując przeciwnika z pomocą włóczni, gdy ten się tego nie spodziewa. Styl ten nie uczy żadnych specjalnych technik, nie wzmacnia żadnych podstaw ani zachowań podczas walki. Jedynym co daje ten styl jest sam fakt posiadania umiejętności użycia rozmaitego oręża.

Z tego powodu walka na miecze z użytkownikiem Kenjutsu, najpewniej skończy się porażką dla użytkownika tego stylu. Bo nie chodzi w nim o to, by być lepszym szermierzem, a o to by być cwańszym Szczurem. Tym samym styl ten w kontekście walki z użytkownikiem stylu skupiającego się na tej samej broni, której aktualnie używamy, traktujemy jak o 2 rangi niższy. Czyli jeśli walczymy krótkim kijem od szczotki w sposób przypominający szermierkę, a mamy styl na poziomie S, w starciu z szermierzem nasz styl traktowany jest tak, jakby miał poziom B. W przypadku walki z jakimkolwiek innym stylem walki, traktowany jest jak o rangę słabszy (czyli np. zamiast jako S, jako A).

Od rangi stylu B: Możemy wykorzystywać ten styl w korzystaniu z broni dystansowych
Kamaboko 2.0
Koszt4060
AtrybutySiła 10||8 | Szybkość 5||5 | Wytrzymałość 10||12 | Refleks 0 | Siła Woli 0 | Kontrola Chakry 0
Stacki/Sloty1/1
Żywa kukłaTak
Kamaboko 2.0 w niczym nie przypomina oryginału. Przede wszystkim jest wyższy i nieco masywniejszy - Ma około 2m wzrostu. Metal na ciele został tak uformoawny by zamiast te facto ciało, przypominał ubranie. Mamy więc kaptur, bardzo wysoki kołnierz oraz przedłużenie kaptura w postaci daszku, wszystko po to by ukryć wnętrze. Jednak znajduje się tam jak najbardziej „twarz”. A raczej coś co ją przypomina. Czarna masa w której znajduje się otwór imitujący usta oraz dwa otwory imitujące oczy. W otwory wciśnięto pomalowane na czarno gałki oczne z szarymi tęczówkami, w jednej gałce dodatkowo zamontowano lokalizator, przez co jeśli ktoś ma szanse przyjrzeć się oczom dokładniej, w jednym z nich dostrzeże lekkie, czerwone pobłyskiwanie. Dalej jest czarny „Płaszcz” z elementami w kolorach ciemnej czerwieni i granatu wraz z granatowym znakiem Iwy na plecach. Na lewym ramieniu znajduje się bordowe kanji 詩 oznaczające poezję natomiast na prawym ramieniu znajduje się bordowe kanji 愛 oznaczające miłość. Dolna część lalki jest w kolorze szarym. Pod płaszczem jest „Kitel” który w części poniżej pasa jest dość luźny i można go spokojnie odgiąć, pod nim znajdują się „Spodnie” również w kolorze szarym. Wszystkie elementy które widocznie mogą się odczepić bądź przesunąć są raczej mało widoczne na tle czarnej stali.
- Obie dłonie przymocowane są do przedramion na dwóch zawiasach po stronie wewnętrznej i zewnętrznej przedramienia, mniej więcej w miejscu gdzie wcześniej były kość łokciowa i promieniowa. Zawiasy te mogą unieść dłonie nad przedramię, odsłaniając dwie wyrzutnie kunai. W każdej z nich znajduje się 1 kuai. Do każdego kunaia przymocowane są 3 notki wybuchowe.
- Pod lewym kolanem ukryty ma granat dymny, tę część nogi może przesunąć na bok.
- W prawym ramieniu ma ukrytą bombkę świetlną, tę część ramieniu może przesunąć na bok, na dodatek ukryta pod bombką sprężynka czując brak oporu ze strony metalu zwalnia się, wyrzucając bombkę na odległość 2 metrów.
- Z podeszwy butów na całej jej długości mogą wysunąć się stalowe kolce o średnicy 1,5cm w najszerszym miejscu i długie na 2cm.
- W lewym ramieniu, część metalu może przesuwać się w kierunku pleców, odsłaniając zagłębienia długie na 7cm, szerokie na 2cm i głębokie na 0,75cm. Takich zagłębień jest 10 jedno pod drugim od barku po łokieć i znajdują się w nich przygotowane kartki do Kuchiyose: Raikō Kenka
- Palce dłoni zbudowane są ze stalowych nici mocno ze sobą skręconych. Jednak Kamaboko może dowolnie manipulować każdą z tych nici i chociaż zajmuje to chwilę czasu nadać swoim palcom fantazyjnych kształtów przy zachowaniu twardości tworzywa. Tak też jego palce mogą być wytrychem, wiertłem a nawet ostrzem. Jest to dość fancy mechanizm wymaga więc od kuglarza więcej uwagi niż normalne mechanizmy. Zależne jest więc dość od refleksu i MG.
- W prawej piersi znajduje się miejsce na tubę zawierającą serce i mózg. Tuba zabezpieczona jest stalowym, grubym wieczkiem chroniącą ją przed obrażeniami, ale jednocześnie zabierając możliwość odłączenia jej w szybkim czasie od ciała celem przeniesienia do innej marionetki.
Lista funkcji
1. Przesuwane elementy ciała
2. Kunaie
3. Notki wybuchowe
4. Granat dymny
5. Wyrzutnia sprężynowa
6. Bombka świetlna
7. Kolce
8. Plakietki do Raiko Kenka
9. Palce dłoni z cienkich żyłek w pełni kontrolowalnych
10. Tuba na serce i mózg
Kage Bunshin no Jutsu | Shadow Clone Technique影分身の術­
KlasyfikacjaNinjutsu, Technika Klonująca
PieczęciePieczęć klonowania
KosztChakra dzielona równo pomiędzy oryginał i kopie
standardowy D utrzymania od klona (minimum 3) płacone przez stworzone kopie
Zasięg---
Wymagania---
Jedna z najdoskonalszych technik klonowania, niosąca nie tylko dodatkowe możliwości, ale również ryzyko. Po złożeniu jednej pieczęci nasze pokłady chakry dzielą się równo pomiędzy wszystkie stworzone kopie. Są w stanie wykonywać techniki oparte na chakrze, jak również zadawać fizyczne obrażenia. Posiadają też wszelakie atuty, jakie posiada oryginał. Skopiowany zostaje także ekwipunek, z wyłączeniem zwojów z zapieczętowanymi przedmiotami lub technikami, zaawansowanych technologicznie urządzeń, przedmiotów o unikatowych właściwościach (np. unikaty) oraz przedmiotów jednorazowego użytku. Klon taki nie ma też dostępu do technik powiązanych z klanem bądź limitami krwi. Prócz klasycznych ograniczeń posiadanych przez klony, znikają one w przypadku straty przytomności przez twórcę lub w momencie jego zaśnięcia bez względu na to, czym zostało spowodowane. W zamian za to, są w stanie podróżować samodzielnie na dłuższe dystanse, a zdobyte przez nie informacje i doświadczenia wracają podczas ich zniszczenia do twórcy.

W przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca jedynie 20% pozostałej u kopii chakry, przez co technika jest niebezpieczna dla osób o jej zbyt małej ilości. Podczas utrzymywania klonów, ilość chakry pozostała u oryginału po dokonaniu podziału traktowana jest jako jego nowa, maksymalna jej ilość. Przez to, jej drastycznie pomniejszona ilość nie wpływa negatywnie na shinobi. Każdy klon po zniszczeniu pozostawia po sobie kłębek dymu, który może być zarówno przydatnym narzędziem, jak i utrudnieniem w zależności od sytuacji.

Na randze A Ninjutsu można dzielić chakrę dowolnie pomiędzy klony, jednak każdy z nich musi posiadać jej minimum 500.
Na randze S Ninjutsu można dzielić chakrę dowolnie pomiędzy klony, jednak każdy z nich musi posiadać jej minimum 250.
Na randze S Ninjutsu oraz posiadając Specjalizację w Ninjutsu można dzielić chakrę dowolnie pomiędzy klony, jednak każdy z nich musi posiadać jej minimum 100.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 6 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 35% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 7 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 50% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 8 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 60% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 9 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 70% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 10 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 80% pozostałej u kopii chakry.
Chakra:
Kamaboko 9.550 - 200 = 9.350
Klon 1 50 - 25 = 25
Klon 1a(vs Naginata) 100 - 25 = 75
Klon 2(vs Szermierz) 100 - 25 = 75
Zią 5.375 - 75 = 5.300
Pinky 2.500
Speedy 7.500
Mózg 15.000
Awatar użytkownika
Nara Shizu
Posty: 360
Rejestracja: 28 cze 2021, 12:57
Ranga: Genin
Discord: Fuyue#3535
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Bank:

Re: Miasto portowe Aki

Za tym co odległe - Arc III: Komplikacje­
WydarzenieWielka Przygoda
Post25/? (274/?)
Kamaboko + Kugane + Norn Part

Ogromna analiza korzyści i najbardziej efektywnych metod zaatakowania samurajów. I to naprawdę ogromna, jaka nie byłaby tak zwyczajnie dokonywalna przez resztę członków jego zespołu. Co jak co, ale to dawny poeta miał w tym miejscu najwyższe IQ. Różnego rodzaju przygotowanie do bitwy w zależności od formacji wrogów, jaka to ostatecznie była taka, że mężczyzna z naginatą był w środku. Tym samym, rozkład sił i swoich klonów jakiego chciał dokonać Gonpachiro był bardzo konkretny. Nie zostawiający cienia wątpliwości co, kto, gdzie i jak.
Zgodnie z przewidywaniami, odpowiedzią naginaciarza było wertykalne cięcie. Metoda jego uniku? Przeskoczenie nad nim, a następnie mocne pchnięcie w odsłoniętą krtań naginaciarza. I tak jak nie zabiło go to kompletnie, tak nic nie przeskadzało teraz klonowi od wbicia swoich pazurów, aby podobnie jak poprzedni rozerwać mu chociażby szczękę. Przeciwnicy z dwoma katanami paradoksalnie okazali się jednak bardziej problematyczni. Ich formacja bardziej defensywna, przez co ciężko było dobrze ograć sytuację. Klonowi pomógł jednak klon co szybko załatwił naginaciarza. Jeden wbił swoje pazury pod jedną pachę samuraja, a drugi wykorzystał to do przebicia prawie na wylot krtani.
Oryginał spotkał się jednak z cięciem obiema katanami na raz. Wertykalnie, to też zwyczajnie zadbał aby być minimalnie w zasięgu katany, aby następnie szybko rozszarpać gardło przeciwnikowi. Minus tego wszystkiego? Nagłe zwiększone pokrycie chakrą ostrzy ze strony samuraja, jakie to wbiły się w zbroję Kamaboko, zostawiając na jego klatce duży X. Nie bolało jednak. Ani nie było specjalnie problematyczne. Był waloną marionetką, jaka to już po chwili rozszarpała gardło wroga. Dość krwawo zresztą. A jakby chciał sobie przetestować, czy przebije się pazurami przez zbroję, to... kompletnie mu to nie wyszło. I znowu stał sobie tak sam. Po lewo w chuj chaosu ze strony Norna i Zioma, jaki to powoli pewnie kończył swoją robotę. Po prawo, cisza. Przed nim, jakiś tam harmider związany z uciekającymi w stronę portu ludźmi. Generalnie no, miał teraz trochę luz bluz i musiał pomyśleć sobie co by tu porobić.
Klon w tym czasie faktycznie bawił się lepiej od Kamaboko jaki to musiał opracować ogromną ilość planów na wszelakie zagrania ze strony samurajów. Ten mógł sobie spokojnie przysiąść na schodku, obserwując tylko jak nieznajomy pożywia się sercem. Tak, było to definitywnie dziwne. Bardziej niż mniej. Nawet jak na niego. Kiedy zadał jednak swoje pytanie, facet bezemocjonalnie przerzucił na niego wzrok. Kompletnie nieprzejęty jego obecnością w tym miejscu.
- Shogun... mój mistrz nie jest kimś takim nędznym, a moja robota nie jest dla pieniędzy. Moją pracę dla samurajów na pewno już dojrzałeś piętro wyżej, czyż nie... lalko? - dlaczego wiedział kim był Kamaboko? To było bardzo dobre pytanie. Cholernie dobre. Znał się na Kugutsu? Nawet jeśli, to był on klonem, więc i tak nie powinien go być w stanie rozpoznać. Musiało więc chodzić o coś innego, tylko o co? - Możesz zamiast tego, ty się do nas dołączysz? Mój mistrz jest w stanie spełnić każde twe życzenie. Od bogactw po możliwość ponownie zobaczenia zmarłej rodziny. Nawet jej przywrócenia do życia, jeżeli tylko ma misja tutaj się powiedzie. Nam pewno kogoś straciłaś, prawda lalko? Lata temu. We własnym domu.
Teraz, to definitywnie wiedział zbyt wiele. Mężczyzna przestał też opychać się sercem i zaczął powolnie iść w jego stronę.

Akane Part

Co się właśnie stało? Dlaczego to Ruri zeskoczyła ze statku? Było to pioruńsko dobre pytanie. Czy było to połączone z wizją jaką miała Akane, oraz tym śladem jaki to od niej wyczuwała? Możliwe. Nie było jednak czasu na większe teorię. Jeżeli Ruri była pod wpływem demonicznej istoty, to samej nie uda się jej z tego wpływu wydostać. Raczej nie. A definitywnie Akane nie mogła zakładać, że zwyczajnie wszystko skończy się dobrze. Było to zbyt naiwne podejście.
Niestety, w tym samym czasie pewien geniusz zostawił jej ofiarę jaką to musiała się zająć. Ruri się nie śpieszyła, ale nie reagowała na krzyk w jej stronę od Akane. Wzrok przeniosła w stronę Suroia, jednak Ci byli momentalnie zajęci. Ten spotkał się z nią wzrokiem jednak, nim odkrzyknął jej żeby zajęła się ranną przez chwilę. To też Akane to zrobiła. Posłała Goubę i szybko postarała się zatamować krwawienie. Dobrze jej szło, a po jakiejś minucie przybył już inny medyk aby przejąć jej robotę. Nie zostało jej więc nic innego jak zeskoczenie ze statku by ruszyć za małą, głupią dziewczynką o upośledzonym odczuwaniu emocji. Ta na szczęście była na tyle blisko, że nie musiała jej jakąś techniką wybadywać. Była też jednak na tyle daleko, że liznęła już tereny pola bitwy chodząc z drewnianych deseczek portu na kamienną drogę tuż przy nim. Szczurki, które wcześniej starały się ją przekonać? Teraz zajmowały się samurajami wokół niej, co by to Ci jej nie ruszyli - a definitywnie próbowali. Gouba za to przyczepił się do jej nóżki i próbował ją spowalniać. Teraz Akane ją jeszcze widziała, ale lada moment? Ta zniknie w tłumie walczących osób. Nie zostało jej więc nic innego jak zrzucenie czapeczki i odpalenie swoich oczu. Biegnąć też bez problemu była w stanie dogonić powolnie idącą dziewczynkę, jednak... co teraz? O włos uniknęła zamachu ze strony samuraja, nim jeden ze szczurków Kamaboko nim się zajął. Kupowali jej chyba czas aby ta pomogła Ruri.

Shuten Part

Zjawił się on. Ten którego to się obawiała i ten, którego to też Akane jej przewidziała. Czy to oznaczało, że przyszłość zawsze będzie taka sama? Że nie może jej zmienić? Cały trening z Touru również szlak zaczął trafiać, kiedy to nawet porządnie drgnąć nie mogła. Wizja była identyczna i Shuten już wiedziała jak ona się skończy. Nie było szczęśliwego końca z Reiem. Nie kiedy sama widziała tą sytuację teraz na żywo. Nie kiedy widziała stan w jakim był kapitan i w jakim to miał na siebie przyjąć kolejne uderzenie. Można było wiele powiedzieć o tym co Shuten przeżywała w tej krótkiej chwili. O tym jak przyćmiewało to jej wszelakie uczucia jakich to na przestrzeni lat doświadczyła. Te jednak sama była już w stanie dobrze opisać. Po tym roku bądź dwóch była ich bardziej świadoma niż ten rok, może dwa, temu. Zostało jej więc tylko upewnienie się, że te wszyscy przeżyją tą misję ratunkową. W tym ona i Rei.
Ibaraki. Ishi. Małż. Onimaru i Jinko. Ona sama. Modliła się chyba do wszystkich do kogo mogła, aby ktoś powstrzymał to co miało się zaraz stać. Chciała zmusić swoje ciało do ruszenia się, jednak te nie chciało. Czuła jednak jak coś... jej niezbyt znanego zaczęło się w niej gotować. Jakby chciało z niej wręcz wyskoczyć. Nic to uczucie jednak nie dawało. Małż zawrócił i zaczął robić nura tak, aby zbić ostrze Shoguna. Zobaczyła nawet jak Ibaraki zaczął się ruszać i złączył swoje łapki, wystrzelając . Ba! Kiedy tylko to zrobił, sama też mogła się ruszyć, wystawiajac już rękę do zablokowania ostrza władcy samurajów. Czas wręcz był spowolniony kiedy te wszystki trzy bodźce miały zablokować ich przeciwnika. W tym wszystkim jednak, nim każdy z nich się ocknął? To Ichiwa był najszybszy. Jak to zrobił? Czemu oni wszyscy byli tak opóźnieni, a kapitan już wręcz znajdował się w pozycji aby ją osłonić? Nie miało to znaczenia. Mogła się ruszyć. Wystarczyło, że zablokuje teraz uderzenie, prawda?
Błąd.
Widziała je. Ledwo, ale widziała. Ostrze mknące z prędkością, jaka dla niej była nienormalna. W jedyn momencie ostrze Shoguna było jeszcze skryte w sayi, a Ichiwa upadał w jej ramiona. Złapała go, a na plecach mogła wyczuć dość sporą cięknącą stróżkę... rzeczkę krwi. To była bardzo niebezpieczna rana. Cholernie niebezpieczna. W jego stanie, to... Uczucie jej wcześniej nieznane. Uczucie ciepła wewnątrz tylko rosło, jakby miała zaraz wybuchnąć i coś rozsadzić. Małż nie zdążył wychamować i przywalił w podest na jakim to się znajdowali. Zaczęli spadać w dół. Shogun bez mrugnięcia okiem uniknął serii pocisków drewnianych jaką zafundował mu Ibaraki, a same stworzonko zeskoczyło z jej ramienia i posyłało teraz atak za atakiem w jej przeciwnika. Shuten jednak jakoś nie mogła się na tym skupić. Nie. Słaby oddech jaki docierał do jej uszu. Słaby śmiech, zmieszany z przełknięciem czegoś i kaszlem po chwili. Kapitan wisiał bezwładnie w jej ramionach, z głową opartą na jej prawym ramieniu. Tak, że wpatrywał się w nią swoim jednym pozostałym okiem. Uśmiechnął się słabo, nim słabo uniósł rękę i dotknął jej policzka.
- W... wybacz. N... nie mogłem... Ci dać... zginąć... demonico. Chciał... Chciałem... - powiedział, nim jego ręka bezwładnie opadła, a oczy wygasły. Osunął się w jej ramionach tak, że musiała całkowicie jego ciało przytrzymywać. Rudowłosa nawet nie zarejestrowała jak wylądowali na ziemi. Na nogach, bez żadnego bólu. Ibaraki obok kupował czas walcząc z Shogunem. Nieznani jej ludzi, cywile jak i samurajowie otaczali ich, tworząc wokół nich krąg wręcz. Puls jej kapitana zanikał... zanikał, aż przestała go słyszeć.

Ichiwa Rei falls in battle.

5 metrów przed nią był Ibaraki, strzelającymi kolcami w Shoguna. 15 metrów od niej był Shogun dalej nonszalancko ich unikający, choć nie mógł się dzięki temu do nich zbliżyć. Nieznane uczucie ciepła? Rosło. Rosło coraz bardziej. Gotowało się w niej i prosiło się tylko o uwolnienie. A wraz z nim gniew i ból. Wystarczyło dać się ponieść. Wiedziała to, że wystarczyło oddać się temu uczuciu. Te jednak pytało ją o pozwolenie. Dawało jej decyzję. Tylko, czy miało to jakiekolwiek znaczenie? Teraz?
Stany postaci
Stan Shuten: Nieznane uczucie, jakiemu może dać się poniesć.
Stan Ruri: ?
Lista Zwierzaków
► Pokaż Spoiler | Ibaraki
Ibaraki | The Great Bamboo Sage (or not)
GatunekPanda wielka
RozmiarMały
Posiadane dziedzinyMokuton S | Doton A | Ninjutsu A | Katon B
Siła4
Szybkość8
Wytrzymałość5
Refleks8
Siła woli6
Kontrola Chakry9
Ilosc chakry10 000 E: 0 | D: 5 | C: 30 | B: 150 | A: 375 | S: 1 000
Panda, która zawsze miała być dużym misiem, ale nigdy bardziej nie urosła. Ktoś jej kiedyś wmówił, że jak opanuje Mokuton to urośnie, ale nie urósł. Z zaciekawieniem podchodzi do świata. Jedyne, co potrafi powiedzieć to "Umu", ale z jakiegoś powodu wszyscy rozumieją, co ma na myśli. Pocieszne stworzenie, lubiące siedzieć na głowie czy ramieniu innych ludzi, nie bardzo zaś preferuje przemieszczanie się na własnych łapkach. Lubi układać puzzle i gry hazardowe. Zwłaszcza, jeśli stawką są bambusy.
Panda jaka jest, każdy widzi. Prócz małego rozmiaru i uroczego pyszczka, ma typowe czarno-białe umaszczenie. Przykrótkie pazurki, okrągły ogonek i miłe w dotyku futerko. Dalej wierzy, że kiedyś urośnie, to i nie ma oporów z wpychaniem w siebie większej ilości jedzenia z nadzieją, że pójdzie w łapki.
Techniki
Ninjutsu // Pakt C // Shimo Suimin | Winter Sleep of the Beast King // standardowy
Ninjutsu C // Kuchiyose no Jutsu | Summoning Technique // różny
Ninjutsu C // Gyaku Kuchiyose no Jutsu | Reverse Summoning Technique // standardowy
Ninjutsu B // Kekkai: Tengai Hōjin | Barrier: Canopy Method Formation // standardowy na turę
MOKUTON C // Mokuton no Jutsu | Wood Creation Technique // różny
MOKUTON // Pakt A // Take no Hashira | Bamboo Fillars // standardowy
MOKUTON S // Mokuton: Hōbi no Jutsu |Wood Release: Hōbi Technique // standardowy
KATON C // Katon: Gōkakyū no Jutsu | Fire Release: Great Fireball Technique // różny
DOTON C // Doton: Daichi Ganshō | Earth Release: Ground Bedrock // standardowy
► Pokaż Spoiler | Guoba
Guoba | The Great Devouer
GatunekNiedźwiedź Brunatny
RozmiarŚredni
Posiadane dziedzinyMokuton B | Fūton C | Katon C
Siła4
Szybkość4
Wytrzymałość7
Refleks5
Siła woli4
Kontrola Chakry6
Ilosc chakry5 000 E: 10 | D: 50 | C: 100 | B: 400 | A: 1 500 | S: ---
Jeżeli ktoś byłby zainteresowany tym, kto był pierwszym niedźwiadkiem dokonującego włamania do pszczelego ula - Guoba. Tym niedźwiedziem Guoba był. Naturalny wróg Ibarakiego. Nie dlatego, że się nie lubią rzecz jasna. Pasje obu jednak momentami nakładają się w sposób mało kompatybilny, przez co w brzuszku Wielkiego Pożeracza wylądowały już dwie talie kart, trzy zestawy kości, cały set do Mahjonga oraz Ibaraki. Tego ostatniego jednak dało radę wyciągnąć dość szybko po tym, jak jego zgrabny kuper utknął w szerokim gardle Gouby. Jeżeli coś mieści się w pyszczku niedźwiadka - jest spora szansa, że odczuwając nawet delikatny głód spróbuje to pochłonąć. A że niemal nigdy nie jest w pełni najedzony, należy strzec się tego stworka o każdej porze dnia i nocy. Wieli fan jedzenia do tego stopnia, że sam nauczył się obsługi garnka i patelni, a w miarę sprawne, uzbrojone w pazurki łapki pozwalają na przygotowanie sporej części produktów - no, dopóki nie wymaga się od niego doskonałej precyzji czy krojenia cebuli "w piórka". Co więcej po latach jedzenia dziwnych rzeczy, dorobił się niemal stalowego żołądka. Dużo mniej substancji jest również dla niego szkodliwa. Nie jest zbyt werbalny, jednak jego zdolności gestykulacji są tak wyborne, że nie da się go nie zrozumieć.

Guoba jest przykładem, że jedzenie nie zawsze idzie w łapki. Czasem idzie w brzuszek. Co prawda odrósł od ziemi bardziej niż Ibaraki, jednak dalej daleko mu od górowania nad ludźmi, sięgając im gdzieś do pasa. Jasnobrązowe, miłe w dotyku futerko zapewnia ciepełko nie tylko niedźwiadkowi, ale również tym, którzy postanowiliby się w niego wtulić. Czasami użycza nawet własny brzuszek za poduszkę po zapłaceniu daniny z czegoś dobrego, jednak bywa, że obywa się i bez wcześniejszego haraczu. Brzuszek, okolice noska i część łapek jaśnieje, przybierając kremową barwę kontrastującą z czarnymi obwódkami wokół oczu - i nawet nie pytajcie, ile niedźwiedzi sobie żartuje z tego, że ten ma w sobie pand krew - oraz ciemnym wykończeniem łapek. Łebek zdobi również jasny, odwrócony półksiężyc rozciągający się pomiędzy jego brwiami.
Techniki zwierzęcia
Mokuton B // Mokuton: Mokujōheki | Wood Release: Wood Locking Wall // Standardowy
Katon E // Kaen | Flame // Standardowy
Katon E // Taiyō Sesshoku | Touch of the Sun // Standardowy na turę
Katon D // Keikoku Furea | Warning Flare // Pięciokrotny
Katon C // Katon: Hōsenka no Jutsu | Fire Release: Phoenix Sage Fire Technique // Standardowy na 5 pocisków
Katon C // Katon: Kasumi Enbu no Jutsu | Fire Release: Mist Blaze Dance Technique // Standardowy
Fūton E // Habuyō | Leaf Dance // Standardowy na turę
Fūton E // Kaze Hitokuchi | Breeze Bite // Standardowy na turę
Fūton D // Hatsukaze | First Wind // Standardowy
► Pokaż Spoiler | Mózg
Mózg
GatunekSzczur
RozmiarMały
Posiadane dziedzinyHyōton S
Ninjutsu S
Fūinjutsu S
Suiton A
Doton A
Siła5
Szybkość7
Wytrzymałość5
Refleks8
Siła woli10
Kontrola Chakry10
Ilosc chakry15.000 E: - | D: - | C: 20 | B: 100 | A: 250 | S: 500
Mózg jest geniuszem zbrodni. Wielkim mastermindem planów. Uwielbia knuć, szydzić i wywyższać się nad innymi. Uwielbia żółty ser i nachosy z sosem serowym. Gderliwy i marudny. Udaje niedostępnego i chłodnego, ale tak naprawdę kocha Pinkiego i łatwo przywiązuje się do innych. Osoby pod paktem traktuje jak dostawców sera, więc z łatwością można mu się podlizać i uzyskać jego względy, obdarowując go ów dobrem. Do Kamaboko pochodzi z dystansem - lubi go, ale nie bardzo mu ufa ze względu na jego dziwne i często niejasne zachowania. Z wyglądu jest to biały szczur z nieco przerośniętą główką, co utrudnia mu walki luchadorskie. Ma czerwone oczka i typowy, szczurzy ogon.
Techniki zwierzęcia
NinjutsuC // Gyaku Kuchiyose no Jutsu | Reverse summoning technique // Standardowy
NinjutsuC // Kuchiyose no Jutsu | Summoning Technique // Różny
NinjutsuA // Chakura Tensō no Jutsu | Chakra Transfer Technique // Przekazywana chakra
Ninjutsu // PaktS // Densenbyō | The Plague // Trzykrotny, minimum 10 000 Chakry
HyōtonS // Hyōgaki | Ice Age // Dwukrotny za użycie, standardowy B na turę za utrzymanie
FūinjutsuS // Bōkyaku no tatchi | A touch of oblivion // Standardowy C za dzień
SuitonA // Suiton: Daibakuryū no Jutsu | Water Release: Great Waterfall Flow Technique // Standardowy
Doton // PaktB // Hadakadebanezumi kaitai-tai | Mole-rat demolition squad // Trzykrotny
DotonA // Doton: Arijigoku no Jutsu | Earth Release: Antlion Technique // Standardowy na turę
► Pokaż Spoiler | Pinky
Pinky
GatunekMysz
RozmiarMały
Posiadane dziedzinyHyōton D
Katon D
Ninjutsu C
Siła5
Szybkość4
Wytrzymałość4
Refleks4
Siła woli4
Kontrola Chakry4
Ilosc chakry2.500 E: 30 | D: 100 | C: 250 | B: x | A: x | S: x
Pinky jest debilem. Ale kocha Mózga. Ale jest głupi. Głupi jest jak but. Generalnie robi to, co każe mu Mózg, tak jak mu każe Mózg i najlepiej - kiedy każe mu Mózg. Pinky lubi Mózga i patrzeć w ścianę. Jego ulubioną potrawą jest woda z podajnika i sianko, a o walkach luchadorów wie tyle, że nie umie tego wymówić. Kamaboko wręcz uwielbia. To jego ulubiony człowiek i zrobi dla niego wszystko - tak długo, jak Mózg mu nie zabroni. Pinky jest wysoką białą myszą o czarnych oczach. Posiada długi różowiutki ogon i pchły.
Techniki zwierzęcia
Hyōton D // Kōri no Kishitsu | Ice substrate // Standardowy za pole o promieniu 3m
Hyōton D // Hyō | Hail // Standardowy za trzy pociski
Katon D // Hinote | Fire hands // Standardowy na turę od dłoni, minimum 3 chakry
Katon D // Katon: Hōsenka Tsumabeni | Fire Release: Phoenix Sage Flower Nail Crimson // Standardowy za 5 broń miotaną na turę
Ninjutsu C // Kawara Shuriken | Roof Tile Shuriken // Standardowy za 5 przedmiotów
Ninjutsu C // Gyaku Kuchiyose no Jutsu | Reverse summoning technique // Standardowy
Ninjutsu C // Kuchiyose no Jutsu | Summoning Technique // Różny
► Pokaż Spoiler | Zią
Zią
GatunekGolec
RozmiarŚredni
Posiadane dziedzinyDoton S
Ninjutsu A
Hyōton A
Katon B
Siła6
Szybkość6
Wytrzymałość6
Refleks8
Siła woli7
Kontrola Chakry7
Ilosc chakry10.000 E: 5 | D: 25 | C: 75 | B: 300 | A: 750 | S: 3500
Zią jest ziomkiem. Przyjacielem każdego. Władcą leżingu, imprez i pieniędzy. Naczelny alkoholik krainy szczurów. Szef kasyna i nielegalnych zakładów luchadorskich. Fan narkotyków i nikotyny. Z Kamaboko dogaduje się znakomicie, widząc w nim pokrewną duszę. Zawsze chętnie mu pomaga - tylko nie zawsze jest przy tym trzeźwy. Krążą plotki, że od używek wyłysiał, ale to tylko plotki. Jest golcem - one z reguły są gołe. No i ślepe, więc i Zią jest niemal ślepy. Widzi baaaaaardzo słabo. Dlatego woli siedzieć pod ziemią, gdzie jest chłodniej i ciemniej.
Techniki zwierzęcia
NinjutsuC // Gyaku Kuchiyose no Jutsu | Reverse summoning technique // Standardowy
NinjutsuC // Kuchiyose no Jutsu | Summoning Technique // Różny
NinjutsuA // Kumoshin no Jutsu | Cloud Transport Technique // Dwukrotny
Doton // PaktB // Hadakadebanezumi kaitai-tai | Mole-rat demolition squad // Trzykrotny
DotonB // Ishi no kami no abatā | God of Stones avatar // Dwukrotny, standardowy C na turę za utrzymanie
KatonC // Katon: Gōkakyū no Jutsu | Fire Release: Great Fireball Technique // Różny
HyōtonA // Ekitai chisso | Liquid Nitrogen // Dwukrotny
► Pokaż Spoiler | Speedy
Speedy
GatunekMyszoskoczek
RozmiarMały
Posiadane dziedzinyNinjutsu A
Hyōton B
Futon B
Raiton C
Siła4
Szybkość8
Wytrzymałość4
Refleks8
Siła woli5
Kontrola Chakry6
Ilosc chakry7.500 E: 10 | D: 50 | C: 100 | B: 400 | A: 1500 | S: x
Speedy jest niewielkim myszoskoczkiem o brązowym futerku. Ma długi i cieniutki ogonek. Ubrany chodzi w białe spodenki i koszulkę, zaś na głowie nosi sombrero. Uwielbia grać na mandolinie i marakasach, a poza tym biegać, ruszać się i płatać figle! Jest wiecznie wesoły, rozradowany i wręcz wypełniony energią. Nienawidzi nudy. W większości wykonując zadania, opiera się na tym, czy będzie co robić, czy nie bardzo. Zadania pokroju czujki czy strażnika to nie dla niego. Ale bieganie? Zabijanie? Figlów płatanie? Zawsze. Z Kamaboko się zwyczajnie nie dogadują. Pracuje dla niego, ale lubi wykręcać mu numery czy robić rzeczy "po swojemu".
Techniki zwierzęcia
NinjutsuC // Gyaku Kuchiyose no Jutsu | Reverse summoning technique // Standardowy
NinjutsuC // Kuchiyose no Jutsu | Summoning Technique // Różny
NinjutsuA // Kumoshin no Jutsu | Cloud Transport Technique // Dwukrotny
Hyōton D // Kōri no Kishitsu | Ice substrate // Standardowy za pole o promieniu 3m
HyōtonC // Yukidama | Snowball // Standardowy
FūtonB // Fūton: Hane no Mai | Wind Release: Feather Dance // Standardowy na turę
RaitonC // Hagane piasuinparusu | Steel-piercing impulse // Dwukrotny
RaitonC // Ka jūden | Overcharge // Różny
Lista NPC
Obrazek
Wcielenie Jelenia
Prowadzone wątki 3/4 [aktywne wątki]
  • Za tym co odległe - Kamaboko Gonpachiro, Sabataya Shuten & Mirai Akane
  • Tam gdzie bogowie poprowadzą... - Kaguya Kaede
  • Pierwsza uczennica - Inuzuka Nana
Awatar użytkownika
Kamaboko Gonpachiro
Posty: 134
Rejestracja: 18 maja 2021, 13:59
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Techniki:
Kuźnia:
Bank:

Re: Miasto portowe Aki

I tak przeciwnicy padli, pod gradem ataków Kamaboko. A właściwie trzech Kamaboko. Co prawda został cięty przez jednego samurajów, ale nie robiło to na nim aż takiego wrażenia, nie mniej JAKIEŚ robiło. Przede wszystkim, jak widać nie zdołał przewidzieć wszystkiego, a to było coś, o czym pomyśleć był powinien nim rzucił się na przeciwnika. No nic. Gdyby był narwanym ziomkiem w pomarańczowym dresie, pewnie pogratulowałby teraz swoim klonom dobrej roboty, ale zamiast tego po prostu je puffnął. W sensie te dwa u góry. Nie były mu dłużej potrzebne. No i co? Co dalej? Klon na dole nie wracał, sytuacja na pozostałych arenach pola bitwy nie ulegała większym zmianom... Czyli co, łucznicy? A może przekraść się i pomóc Nornowi albo Ziomowi? Tyle opcji... Gdyby tylko wiedział o tragicznych rzeczach dziejących się w porcie. Ale nie wiedział.

Kamaboko klon spojrzał na krótko do góry, a potem znów na nieznajomego przed sobą i wzruszył ramionami.-Nie wiem więc dla "Czego" jest twoja robota, ale jeśli ktoś by mnie pytał to osoba która jest gotowa poświęcić życia wielu osób dla jakiegoś podrzędnego pirata jest całkiem nędzna. Zarówno twój Shogun, jak i Ja.-Wzruszył ramionami. Aktualnie nawet nie próbował zdenerwować rozmówcy, zwyczajnie kontynuując całkiem interesującą ze swojego punktu widzenia wymianę zdań. Nie mniej odnotował w głowie głęboki szacunek tej osoby do Shoguna. Zdecydowanie był to punkt który będzie można próbować w starciu oryginału wykorzystać. Wiedział też że był lalką... interesujące. Kolejne słowa nieznajomego jednak mocno Kamaboko zaskoczyły. Naprawdę mocno! Aż zaczął bić brawo nieznajomemu.-Fascynujące. Wiele wiesz, zbyt wiele jeśli śmiałbym rzec... czytanie myśli? Widzenie przeszłości? A może to w ogóle nie powiązane z żadnymi zdolnościami i zwyczajnie też tam byłeś?-Myśl o tym ostatnim trąciła jakąś zębatkę w Kamaboko i przez krótką chwilę poczuł coś, czego nie czuł od miesięcy - ogromną, niepohamowaną złość. Ojoj, prawie to on został sprowokowany.-Ah, wybacz, tak, twoje pytanie. Dołączyć do ciebie co?-Zastanowił się chwilę.-Jeśli naprawdę jesteś taki fenomenalny jak mówisz i jesteś w stanie oddać nam to po co tutaj przypłynęliśmy zdecydowanie jestem gotów usiąść do rozmów dotyczących mojego potencjalnego dołączenia do ciebie, mniemam jednak że to niemożliwe-Wzruszył ramionami.-Co do wskrzeszania mojej rodziny, muszę przyznać że to ciekawa próba i na pewno skuteczna w wielu przypadkach. Ciebie też tak zwerbowali? Widzisz jednak ja już swoje przeżyłem. Wiele też... myślałem. Gdybyś zapytał przed wojną, cholera, może bym się nawet zgodził? Pewnie nie. Teraz jednak, na pewno nie. Co umarło niech nie żyje. I tak nie byli by zadowoleni z tego kim się stałem.-Westchnął. Ani on nie zasługiwał na nich, ani oni nie zasługiwali na niego. Zasługiwali na szczęście tam, gdzie teraz są. On natomiast stał się kompletnym przeciwieństwem szczęścia. Widząc potwora jakim się stał, przyniósł by im tylko cierpienie. Dość się nacierpieli. Czy to był ten moment kiedy znikał? Jeśli go nieznajomy nie zniknął, to sam się zniknie.

I gdy tylko klon zniknął a Kamaboko dostał jego wspomnienia, wzrok Kuglarza powędrował w miejsce w którym znajdował się jego przeciwnik. Bo tak, to był jego przeciwnik, a Kamaboko był jego przeciwnikiem. Takie były już koleje losu. Wiedział też jedno - nie tutaj, było ich pole walki, lecz tam. W podziemiach. Tak też spokojnie używając na sobie Henge i zmieniając się w samuraja ruszył sobie spokojnie do koszar. Wszystko po to by go nikt nie widział. Nie strzelał ze strzał i nie przyłaził gdy odda się w taniec z tym fascynującym człowiekiem siedzącym przy ciele jego "Towarzysza".

I szkoda że Kamaboko nie wiedział, że to nie "Shogun" jest mistrzem nieznajomego...
► Pokaż Spoiler
Kage Bunshin no Jutsu | Shadow Clone Technique影分身の術­
KlasyfikacjaNinjutsu, Technika Klonująca
PieczęciePieczęć klonowania
KosztChakra dzielona równo pomiędzy oryginał i kopie
standardowy D utrzymania od klona (minimum 3) płacone przez stworzone kopie
Zasięg---
Wymagania---
Jedna z najdoskonalszych technik klonowania, niosąca nie tylko dodatkowe możliwości, ale również ryzyko. Po złożeniu jednej pieczęci nasze pokłady chakry dzielą się równo pomiędzy wszystkie stworzone kopie. Są w stanie wykonywać techniki oparte na chakrze, jak również zadawać fizyczne obrażenia. Posiadają też wszelakie atuty, jakie posiada oryginał. Skopiowany zostaje także ekwipunek, z wyłączeniem zwojów z zapieczętowanymi przedmiotami lub technikami, zaawansowanych technologicznie urządzeń, przedmiotów o unikatowych właściwościach (np. unikaty) oraz przedmiotów jednorazowego użytku. Klon taki nie ma też dostępu do technik powiązanych z klanem bądź limitami krwi. Prócz klasycznych ograniczeń posiadanych przez klony, znikają one w przypadku straty przytomności przez twórcę lub w momencie jego zaśnięcia bez względu na to, czym zostało spowodowane. W zamian za to, są w stanie podróżować samodzielnie na dłuższe dystanse, a zdobyte przez nie informacje i doświadczenia wracają podczas ich zniszczenia do twórcy.

W przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca jedynie 20% pozostałej u kopii chakry, przez co technika jest niebezpieczna dla osób o jej zbyt małej ilości. Podczas utrzymywania klonów, ilość chakry pozostała u oryginału po dokonaniu podziału traktowana jest jako jego nowa, maksymalna jej ilość. Przez to, jej drastycznie pomniejszona ilość nie wpływa negatywnie na shinobi. Każdy klon po zniszczeniu pozostawia po sobie kłębek dymu, który może być zarówno przydatnym narzędziem, jak i utrudnieniem w zależności od sytuacji.

Na randze A Ninjutsu można dzielić chakrę dowolnie pomiędzy klony, jednak każdy z nich musi posiadać jej minimum 500.
Na randze S Ninjutsu można dzielić chakrę dowolnie pomiędzy klony, jednak każdy z nich musi posiadać jej minimum 250.
Na randze S Ninjutsu oraz posiadając Specjalizację w Ninjutsu można dzielić chakrę dowolnie pomiędzy klony, jednak każdy z nich musi posiadać jej minimum 100.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 6 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 35% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 7 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 50% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 8 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 60% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 9 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 70% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 10 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 80% pozostałej u kopii chakry.
Henge no Jutsu | Transformation Technique変化の術
KlasyfikacjaNinjutsu, Technika Transformacji
PieczęciePies → Dzik → Baran
KosztStandardowy
ZasięgNa siebie
Wymagania---
Technika transformacji polega dokładnie na tym, co głosi nazwa. Po złożeniu pieczęci pojawia się niewielka chmurka białego dymu, która na moment otacza postać ninja. Po opadnięciu zaś - wygląd tego zostaje całkowicie odmieniony. Technika ta rządzi się jednak kilkoma zasadami, które sprawiają, że jest ona skuteczniejsza. Im lepiej znamy cel, w jaki chcemy się zamienić, tym bardziej dokładna transformacja. Im lepsza i dokładniejsza wizualizacja, tym łatwiej zmylić przeciwnika. Modyfikacji podlega również głos, jednak nie takie rzeczy jak zachowania czy charakter. Jakiekolwiek doznane obrażenia są w stanie rozproszyć transformację, co następuje po krótkiej chwili po otrzymaniu ciosu. Istnieje również ograniczenie co do wielkości celu, w jaki można się zamienić. Henge jest w stanie dodać nam lub odjąć kilkanaście centymetrów. Nie więcej, nie mniej. Niemożliwe jest więc zamienienie się w skrajnie małe czy duże obiekty. Nie zyskamy też właściwości takowych, bowiem zmienia się tylko nasz "wygląd", a nie fizjonomia. Zamieniając się w ptaka nie polecimy, a zamieniając w rekina - nie będziemy w stanie oddychać pod wodą.
Chakra:
Kamaboko 9.350 + 50 z klonów 1a + 2 - 5 = 9.395
Klon 1 25 - 25 = 0 DED
Klon 1a(vs Naginata) 75 - 25 = 50/2 = 25 DED
Klon 2(vs Szermierz) 75 - 25 = 50/2 = 25 DED
Zią 5.300 - 75 = 5.225
Pinky 2.500
Speedy 7.500
Mózg 15.000
Awatar użytkownika
Sabataya Shuten
Posty: 868
Rejestracja: 27 kwie 2021, 12:40
Ranga dodatkowa: ex-Kage
Discord: Amphare#3038
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Miasto portowe Aki

Cokolwiek stało za tym, że Ichiwa jako jedyny był w stanie działać - nie wiedziała. Nie miała wiele czasu, by o tym myśleć. Jedyne, co bowiem zaprzątało jej głowę, to zatrzymanie ostrze Shoguna, nim wyrządzi nieodwracalne szkody. Czy chciała tak wiele? Czy było to nagle zadanie zbyt ciężkie dla kogoś, kogo tyle osób uważało za silną? To tylko jedno ostrze. Natłok myśli przetaczający się przez jej głowę nie był przyjemny. Nie był nawet szczególnie budujący, będąc jedynie oliwą dolaną do ognia frustracji i gniewu, jaki, jak sądziła, zaczął ją trawić od środka niczym pożoga. Czy to właśnie on stopił pęta, w jakie pochwycił ją Shogun? Mogła jedynie zgadywać. To, co jednak się liczyło, to uzyskana szansa. Szansa dostana w ostatnim momencie. Rei był już przy niej. Starczyło wykonać odpowiedni ruch. Mogła zdążyć. Przez krótką chwilę wierzyła, że nieunikniony los przewidziany przez Akane jednak nie jest nieunikniony. W następnej zaś - życie dość szybko zweryfikowało jej czcze nadzieje.

Nie rozumiała. Czy Bramy nie miały dać jej szansy na równą walkę? A jednak, pomimo płacenia własnym zdrowiem za ich siłę, czuła się niczym dziecko. Wyciągnął ostrze z sayi i schował je z powrotem tak szybko, że można by pomyśleć, że nigdy go z niej nie wyciągnął, gdyby nie mignęło jej szybko przed szeroko otwartymi oczami. Mogłaby uwierzyć, że nie opuściło swego miejsca, gdyby przez palce dłoni ułożonej na plecach Kapitana nie zaczęła czuć strumienia ciepłej krwi. Ale... ale to jeszcze nie koniec, tak? Żył. Jeżeli zaniesie go wystarczająco szybko na statek, może... może jeszcze nie wszystko stracone? A jednak gdy wylądowała i spojrzała na Reia, na jego okropny stan, nie mogła uwierzyć w to, co się właśnie działo. Trzymała go sztywno, nie dając mu upaść na ziemię, w uszach zaś słysząc jego śmiech. Co go bawiło? Dlaczego? Obserwowała go zarówno ze zgrozą jak i z niezrozumieniem. Jakby cokolwiek się działo, nie miała prawa się dziać. Nie... Nie mogło się dziać. To nie miało sensu. To... to byłoby zbyt okrutne, prawda? Dlaczego wyglądał...
- Nie... - wyrzuciła z siebie z trudem, czując ciepłą dłoń mężczyzny na własnym policzku. Dłoń, która chciała, żeby tam została jak najdłużej. - Rei, nie...
On nie mógł. Nie mógł tego zrobić, prawda? Przecież on... to nie tak miało być. Nie tak. Miał jej przecież tyle opowieści do opowiedzenia, Mieli pływać razem na pokładzie Wieloryba. Mieli wrócić do Kumo. A teraz? Stała zagubiona, patrząc bezradnie na skatowanego mężczyznę. Cokolwiek działo się wokół, nie miało przez te kilka krótkich chwil żadnego znaczenia. Wybaczyć? Miała mu wybaczyć? Czy on też chciał ją właśnie zostawić? Poświęcić własne życie? Czy on... dlaczego? Dlaczego przestała słyszeć jego puls? Czy on... Nie. Nie mógł. Nie mógł, prawda?

Stała w kręgu ludzi. Cywili i samurajów. Bez większych dróg ucieczki. I z jedynym mężczyzną, na jakim jej szczerze zależało, umierającym w jej ramionach.

Nie akceptowała tego. Nie mogła. Nie potrafiła. Nie mogła przystać na taki koniec. Nie mogła przyjąć go do wiadomości. Miała Kapitana w końcu we własnych ramionach, jego głowę wspartą o bark. Trzymała jego bezwładne ciało, na jakie zaczęły staczać się po jej polikach słone krople. A jednak część niej wiedziała, co się stało. Część niej wiedziała, dlaczego czuła się, jakby ktoś chwycił jej serce w żelazny uścisk i zaczął drzeć je powoli na małe strzępy. Dobrze wiedziała, skąd ten ciężar we własnej klatce, tak samo jak dobrze wiedziała, dlaczego, chociaż z trudem była w stanie wyrzucić z siebie pojedyncze słowa, chciało jej się krzyczeć. I jeszcze ten gorąc... Chociaż może to nie był zły pomysł? Przegrali, tak? Onimaru dalej był potrzebny Sakiemu, Akane i Ruri zostały wmieszane w nieswoją wojnę, a Kamaboko pewnie był w stanie znaleźć sobie tysiące lepszych zajęć, ale ona? Nie miała nic do stracenia. Czy przeżyje, czy umrze - w tej chwili nie miało znaczenia. Jeśli miała wracać bez Ichiwy, mogła równie dobrze nie wracać wcale. Nie zależało jej. Czy zginie w Aki, czy gdziekolwiek indziej... co za różnica? Była zmęczona. Zbyt zmęczona. Dlaczego nie? Dlaczego by nie pozwolić czemukolwiek, co ją wyżerało od środka, przejąć ster? Najgorsze już się stało. Dlaczego by więc chociaż raz nie powziąć zemsty? Chociaż raz, zanim zapewne Shogun zetnie i ją?

Gdyby tylko życzyła sobie z całego serca śmierci Shoguna... Tak. To byłby plan. Ale pomimo tego, co zrobił, nie mogła. Nienawiść nie była jej bronią. Nie przyszła niszczyć. Nie przyszła mścić się. To była domena Samurajów, nie jej. Cel Sabatayi zaś znajdował się dalej w jej ramionach.
- Same problemy z tobą...
Rzuciła cicho, a chociaż nie zamierzała rzucać się samurajom do gardła: w obecnej chwili nie krępowałaby się z likwidacją każdego, kto chciałby wejść jej w drogę. Omiotła ich wzrokiem, nie próbując szczególnie tłumić tego niepodobnego do niczego uczucia w środku siebie. Ale nie próbowała też puszczać lejcy. Cokolwiek planowali - zamierzała im w ten jakże subtelny sposób dać znać, że mogą nie chcieć tego robić. W tym też czasie przycisnęła ramieniem Ichiwe mocniej do siebie. Tak, by nie upadł, ale tak, by mogła puścić go na moment dłonią, składając pieczęć klonowania.
- Zajmę się na moment Shogunem. Potrzebujemy czegoś, co wytrzyma cokolwiek, co w nas rzuci.
Poinformowała chłodno, samej kucając z Ichiwą i sadzając go przed sobą bokiem, opierając o siebie i obejmując go delikatnie ramieniem. Krwawił z rany na plecach i zdecydowanie wolała, żeby na niej nie leżał. Nie w takich warunkach. Klon zaś zaczął szybko składać pieczęcie, tworząc wodną kopułę. Zamierzała otoczyć i siebie z Reiem, i Ibarakiego. Na tym jednak nie mogła zakończyć. Definitywnie trzeba było zająć Shoguna, by dalej nie miał większej sposobności podejścia, to też bez większego namysłu, użyje kolejnej techniki, celem ostrzelania go wodnymi pociskami wystrzelonymi ze ściany stworzonej bariery. Byle kupić Ibarakiemu czas. I sobie.

Sama też nie zamierzała czekać. Nie miała takiej wiedzy jak Akane czy Tamura, jednak akcję serca z pewnością dało się ponowić. Krew? Miała odpowiednie zaplecze do radzenia sobie z takim problemem. Jedyny problem był taki, że nie była medykiem. Nie była lekarzem. Miała podstawowe obeznanie z tematem, jednak na tym jej użyteczność w większości wypadków kończyła się, robiąc miejsce dla prawdziwych ekspertów. Ale teraz żadnych ekspertów wokół nie było, a skoro nie mogła opatrzeć jego ran we właściwy sposób, musiała radzić sobie inaczej. Trzymając go, przytulając do siebie, zebrała trochę chakry, skupiając się nie tylko na jej kontroli, ale własnych siłach życiowych. A jednak drżała, głównie ze strachu. Nigdy tego nie robiła. Nie w warunkach takich, jak te. Nie była nawet do końca pewna, czy będzie mogła po tym wydostać ich trójkę w bezpieczne miejsce, jednak były to problemy, jakie musiały zaczekać. Teraz zaś jedyne, na czym jej zależało, to złapać tego nieszczęsnego Kapitana za fraki i wyciągnąć go siłą zza progów śmierci. O ile było to możliwe. Bo co, jeśli nie? Myśl, że mogliby już więcej się nie spotkać, nigdy słowa nie zamienić, rozdzierała ją od środka. Nie o to walczyła. Nie o taki koniec.
- To strasznie samolubne, Kapitanie... - wyrwało się jej z ust, niewiele myśląc nad tym, co robi - Ja... naprawdę dałam z siebie wszystko, wiesz? Żeby cię znaleźć. Żeby móc posłuchać o waszych przygodach. Żeby... Żeby... - przerwała. Było tyle rzeczy. Tyle rzeczy, jakie chciała powiedzieć, Tyle rzeczy, których może nie mieć okazji powiedzieć mu już kiedykolwiek. Łzy jedynie bardziej w niej wezbrały, zmuszając do pociągnięcia nosem i opuszczenia głowy. - ...po co mam żyć w świecie, w którym nie ma być ciebie, ty przygłupi wilku morski...?
Nie oczekiwała odpowiedzi. Jak mogła jej oczekiwać od kogoś, kto nie dawał znaków życia? Nawet nie była pewna, czy chciała, żeby ją słyszał. Jeśli miał już nigdy się nie obudzić? Pewnie tak. W przeciwnym czasie miała wrażenie, że nie tylko brzmi, ale i wygląda nader żałośnie. Na tyle, że jedynie wyszłaby na durnia. Ale nie mogła inaczej. Nie czuła, żeby mogła. Nawet jeśli nie była to nawet połowa rzeczy, jakie w sobie kotłowała, czy sformułowane tak, jak rzeczywiście by chciała: nie było stać jej na nic więcej czując, jak słowa utykają jej w gardle.

To, co robił klon, poniekąd zależało też od tego, co zamierzał Ibaraki. Mógł utrzymać barierę przez jakiś czas. Niezbyt długi, ale jednak. Dopóki zaś klon widział przeciwnika - miał zamiar strzelać. Zwykłymi samurajami szczególnie się nie przejmował. Zwykłymi mieczami wiele zrobić nie powinni, jednak nie wiedziała, co z tymi pokrytymi chakrą. Stąd też, chociaż zwracała na nich dużo mniejszą uwagę, to jednak jakąś też zwracała. Nie mniej po stworzeniu defensywy przez niedźwiadka, potrzeba tej wodnej stałaby pewnie pod znakiem zapytania. Nie mniej pozwoli sobie ją jeszcze zachować, jedynie wstrzymując się z ostrzałem, jeśli nie będzie widzieć celu. Możliwe jednak, że bańka będzie wchodzić w drogę czemukolwiek, co stworzy Ibaraki. Wtedy naturalnie ją zniszczy. Problemem też było samo leczenie. Sama bezpiecznie mogła użyć niewiele własnych, jednak na nich nie zamierzała się zatrzymać. Zamiast tego planowała Zużyć ich więcej (3), pierw zużywając 2 na zaleczenie najpoważniejszej rany. Następnie przełamałaby pieczęcie, jakie podczas podróży na Valkyrii nałożyła na Ruri i Akane, po czym kolejny punkt wykorzystałaby na inne, poważniejsze rany. A później to się zobaczy, jakie efekty przyniosło to, co w ogóle robiła. O ile przyniosą.

Chakra Shuten14 315- 20 (Tsūjitegan) - 5 000 (Kage Bunshin no Jutsu) - 300 (Katsuryoku no Dentatsu) = 8 995
Chakra Klona5 000 - 1 500 (Kairyū no Yurikago) - 300 (Suiton: Amearare) = 3 200
HachimonSiła +2 (12), Szybkość +2 (9), Refleks +2 (10), Wytrzymałość 6 || 4/12 tury
Hyakka KigōStacki u Akane: 1 - 1 = 0 || Stacki u Ruri: 1-1 = 0 || Wytrzymałość: 7 - 3 + 1 + 1 = 6
SpecjalizacjaTsūjitegan
AtutyInstynkt Niebezpieczeństwa
Ekwipunek- Katana; - 3 kunaie
► Pokaż Spoiler
Sakki | Killing Intent殺気
KlasyfikacjaNinjutsu
Pieczęcie---
Koszt---
ZasięgZasięg wzroku
Wymagania---
Specyficzna technika pozwalająca wywrzeć swoją wolą presję na innych. Porównuje się wówczas Siłę Woli celu do Siły Woli użytkownika i korzysta z poniższej tabeli:
Różnica Siły Woli celu do użytkownikaEfekt
Większa bądź równa 0Cel odporny na technikę
-1 lub -2Cel czuje niepokój
-3 lub -4Cel czuje strach
-5Cel jest przerażony
-6 i dalejCel jest sparaliżowany ze strachu
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 9 możemy zapłacić koszt standardowy A na turę, by za jej pomocą zmaterializować za użytkownikiem "wizję". Może być to demoniczna postać, czysta aura, cokolwiek. Dodaje to dodatkowej presji w postaci +1 przy przeliczaniu różnic na korzyść użytkownika tej techniki.
Kage Bunshin no Jutsu | Shadow Clone Technique影分身の術­
KlasyfikacjaNinjutsu, Technika Klonująca
PieczęciePieczęć klonowania
KosztChakra dzielona równo pomiędzy oryginał i kopie
standardowy D utrzymania od klona (minimum 3) płacone przez stworzone kopie
Zasięg---
Wymagania---
Jedna z najdoskonalszych technik klonowania, niosąca nie tylko dodatkowe możliwości, ale również ryzyko. Po złożeniu jednej pieczęci nasze pokłady chakry dzielą się równo pomiędzy wszystkie stworzone kopie. Są w stanie wykonywać techniki oparte na chakrze, jak również zadawać fizyczne obrażenia. Posiadają też wszelakie atuty, jakie posiada oryginał. Skopiowany zostaje także ekwipunek, z wyłączeniem zwojów z zapieczętowanymi przedmiotami lub technikami, zaawansowanych technologicznie urządzeń, przedmiotów o unikatowych właściwościach (np. unikaty) oraz przedmiotów jednorazowego użytku. Klon taki nie ma też dostępu do technik powiązanych z klanem bądź limitami krwi. Prócz klasycznych ograniczeń posiadanych przez klony, znikają one w przypadku straty przytomności przez twórcę lub w momencie jego zaśnięcia bez względu na to, czym zostało spowodowane. W zamian za to, są w stanie podróżować samodzielnie na dłuższe dystanse, a zdobyte przez nie informacje i doświadczenia wracają podczas ich zniszczenia do twórcy.

W przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca jedynie 20% pozostałej u kopii chakry, przez co technika jest niebezpieczna dla osób o jej zbyt małej ilości. Podczas utrzymywania klonów, ilość chakry pozostała u oryginału po dokonaniu podziału traktowana jest jako jego nowa, maksymalna jej ilość. Przez to, jej drastycznie pomniejszona ilość nie wpływa negatywnie na shinobi. Każdy klon po zniszczeniu pozostawia po sobie kłębek dymu, który może być zarówno przydatnym narzędziem, jak i utrudnieniem w zależności od sytuacji.

Na randze A Ninjutsu można dzielić chakrę dowolnie pomiędzy klony, jednak każdy z nich musi posiadać jej minimum 500.
Na randze S Ninjutsu można dzielić chakrę dowolnie pomiędzy klony, jednak każdy z nich musi posiadać jej minimum 250.
Na randze S Ninjutsu oraz posiadając Specjalizację w Ninjutsu można dzielić chakrę dowolnie pomiędzy klony, jednak każdy z nich musi posiadać jej minimum 100.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 6 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 35% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 7 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 50% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 8 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 60% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 9 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 70% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 10 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 80% pozostałej u kopii chakry.
Kairyū no Yurikago | Sea Dragon's Cradle海竜の揺り篭
KlasyfikacjaSuiton, Transformacja Natury
PieczęcieBaran → Pies → Małpa → Szczur → Wąż → Tygrys → Ptak → Wąż → Pies → Baran
KosztPodwójny za stworzenie, połowiczny za utrzymanie na turę
ZasięgDo 50m od użytkownika, max. 5m średnicy
WymaganiaSuiton: Suijinheki
Jedna z nielicznych technik defensywnych oferowanych przez Suiton. Ninja przy składaniu pieczęci generuje sporą ilość wody, która następnie tworzy kopułę - najczęściej z tworzącym w środku, jednak stworzyć ją można w dowolnym miejscu w zasięgu techniki. Samą kopułę można dostosować wielkościowo do panujących warunków, nawet ją spłaszczając bądź wydłużając przy czubku tworząc jajo bądź wpływając na kształt ścian tworząc pionową taflę wody. Woda tworząca barierę ciągle wiruje w różnych kierunkach, tworząc na powierzchni charakterystyczne wzory. Co jest jednak ważniejsze, woda znajdująca się w ciągłym ruchu spełnia dodatkowe zadania. Wszelakie obiekty fizyczne po wpadnięciu pomiędzy ścierające się ze sobą masy wody (Siła 8) najpewniej zostaną zniszczone bądź złamane, czy nawet przekierowane w innym kierunku. Podobnie ma się z ludzkimi kośćmi czy stalą. Na inne żywioły reaguje tak, jak zareagowałaby woda - dużo lepiej poradzi sobie z wysokopoziomowymi technikami Katonu nawet rangi S, podczas gdy Hyōton poniżej S będzie mieć problem z zamrożeniem wody będącej w ciągłym ruchu. Podobnie ma się z technikami innych dziedzin, gdzie większość technik poniżej S nie będą w stanie przez nią przejść. Inaczej ma się z technikami Dotonu, gdzie już techniki B mają szansę przebić się przez barierę. Wszystko jednak zależy od natury jutsu - wir ziemi stworzony pod całą strukturą z pewnością sprawdzi się lepiej, jak chociażby kamienne pociski wpadające pomiędzy ścierające się masy wody. Co więcej możliwe jest wystrzelenie części technik Suitonu ze ścian kopuły, jeżeli ma to sens i jest fizycznie wykonalne np. bicze z Suiton: Suiryūben czy smoka z techniki Suiton: Suiryūdan no Jutsu.

Posiadając Suiton rangi S możliwe staje się utrzymanie techniki przy użyciu do niej większej ilości chakry. Płacąc podwójny koszt jak za technikę S na stworzenie i połowiczny S na turę, ta staje się jeszcze potężniejsza, dużo lepiej radząc sobie z technikami Uwolnienia Ognia czy Ziemi. Ciężej wodę zamrozić czy odparować.
Posiadając Sennina Suitonu możliwe staje się swobodne przemieszczanie z kopułą czy nawet podróżowanie w środku niej przez wielkie zbiorniki wodne niczym w łodzi podwodnej. Wówczas ta zamyka się również od spodu.
Posiadając Specjalizację w Suitonie woda wiruje z taką siłą (9), że jest w stanie poważnie zranić nawet ogromne i monstrualne istoty, jeśli nie będą wystarczająco ostrożne.
Suiton: Amearare | Water Release: Rain Barrage水遁・雨あられ­
KlasyfikacjaSuiton, Transformacja Natury
PieczęcieWąż → Tygrys → Wół → Tygrys → Pies
KosztStandardowy za 20 pocisków
Zasięg20m
Wymagania---
Po złożeniu serii pieczęci i wystawieniu dłoni do przodu, spomiędzy tych wystrzelona zostaje seria niewielkich pocisków złożonych ze skompresowanej wody - twarde, każdy wielkości piłki do ping-ponga. Zostają wystrzelone z dużą siłą, zdolną łamać gałęzie czy demolować drzewa w przypadku uderzenia kilku pocisków. Zdolne łamać kości są niebezpieczne, jak niemalże wszystkie techniki tej rangi i wyżej, jednak ilość pocisków przekłada się na celność. Wystrzelone zostają w konkretnym kierunku, jednak nie ma sposobu by jakkolwiek wycelować pociskami. Jest ich wystarczająco, by uniknięcie ich było rzecz jasna ciężkie, jednak technika nie sprawdza się w przypadku chęci trafienia w konkretne miejsce.

Posiadając Suiton na randze A możliwe jest stworzenie pocisków nie przed sobą, a wokół siebie. Pociski można wtedy rozsiać po większym obszarze niż pozwala na to standardowy sposób wystrzału, jednak odległość pomiędzy pociskami zwiększa się, czyniąc uniknięcie ich prostszym. Dalej istnieje jednak opcja skierowania ich w jednym kierunku.
Posiadając Suiton na randze S do wykonania techniki wystarczy pieczęć Psa.
Posiadając Specjalizację w Suitonie wielkość pocisków jest zbliżona do piłki tenisowej.
Katsuryoku no Dentatsu | Vitality Transfer活力の伝達
KlasyfikacjaTsūjitegan, Kinjutsu
Pieczęcie---
KosztStandardowy
ZasięgDotykowy
WymaganiaSennin Tsūjitegana
Niestandardowa technika lecznicza, niosąca ze sobą duże ryzyko dla wykonującego. W przeciwieństwie do Iryō Ninjutsu, korzystające do takowych operacji ze specjalnej chakry, sztuka ta wykorzystuje siły życiowe używającego jej shinobi celem wyleczenia ran innych. Chakra sama w sobie wykorzystywana jest jedynie do ułatwienia przepływu wspomnianej energii życiowej, grającej "pierwsze skrzypce". Im więcej sił życiowych przeleje shinobi na swój cel, tym bardziej sam słabnie. Nie jest to efekt stały, jednak potrzeba odpoczynku, a przy nadmiernym używaniu - rekonwalescencji. Sprawia to, że używanie tej techniki w środku walki jest dodatkowo niebezpieczne. Zdążają się również przypadki, gdzie nadużywanie tejże w krótkim czasie kończy się śmiercią.
  • Niewielkie zadrapania czy skaleczenia nie wymagają dużych ilości energii i przy pojedynczych zranieniach tego typu można nawet nie odczuć utraty cennej witalności.
  • Każde złamanie i poważniejsza rana pobierają znacznie większą część sił życiowych, pozostawiając shinobi po każdej, takowej, wyleczonej ranie bardziej zmęczonego. Zaleczenie jednej takiej rany porównywalne jest z dokonaniem wysiłku godnego przebiegnięcia sporego odcinka drogi bez odpoczynku oraz obniżeniem Wytrzymałości postaci o 1 punkt.
  • Najcięższe rany, uznawane jako krytyczne i będące w stanie zagrozić życiu człowieka, stanowią wyzwanie również dla osoby posługującej się ów techniką. Przyjmuje się, że każda taka wyleczona rana obniża Wytrzymałość shinobi o 3 punkty.
Obniżenie poziomu Wytrzymałości do 0 lub mniej tym sposobem wiąże się ze śmiercią używającego oraz częściowym bądź całkowitym wyleczeniem ran leczonego. Nie mniej, sama technika jest w stanie wyciągnąć człowieka znad skraju śmierci, przywracając mu dodatkowo niewielką część sił. Osłabiony organizm leczącego wymaga odpoczynku nim wróci do pełni sił. Czas ten jest różny i zależy od wielu czynników, jak chociażby poziom zmęczenia czy jakość odpoczynku. Przyjmuje się jednak, że 1 punkt postać jest w stanie odzyskać po dniu faktycznego odpoczynku. Ostateczną decyzję w tej kwestii podejmuje Mistrz Gry.

Posiadając Specjalizację Tsūjitegana możliwe jest zaleczenie dwóch złamań w "cenie' jednego, zaś koszt leczenia ran krytycznych spada o 1 punkt wytrzymałości na ranę.
Hyakka Kigō | Hundered Blossom Mark百花記号
KlasyfikacjaTsūjitegan, Technika Pieczętująca, Kinjutsu
PieczęcieSmok → Pies → Królik → Wół → Wąż → Koń
KosztStandardowy + ilość energii fizycznej zapieczętowanej w symbolu
ZasięgDotykowy przy nałożeniu
WymaganiaSennin Tsūjitegana, Fūinjutsu B
Technika opracowana przez Godaime Tsuchikage bazująca na jednej ze zdolności klanu Sabataya opierającej się na kontroli energii fizycznej. Technika ta pieczętuje w stworzonym symbolu niewielką część własnych zasobów. Ten można wytworzyć zarówno na własnym ciele, czyimś czy nawet przedmiocie. Wspomniany kształt przyjmuje kształt kwiatu z niewielkimi listkami odstającymi pomiędzy nimi. Chociaż ilość płatków, ich kształt czy kolor mogą różnić się pomiędzy członkami klanu, tak sam ogólny koncept jego wyglądu jest jeden i ten sam. Pojawia się w miejscu dotknięcia celu. Ten zaś można do/uzupełniać energią do woli, bez potrzeby tworzenia nowych. Wystarczy wtedy jedynie dotknąć istniejący już kwiat i przelać weń swoje pokłady. Na jednym ciele fizycznym może istnieć jeden taki symbol, a każdy stworzony musi mieć w sobie zapieczętowany minimum jeden punkt energii fizycznej, by istnieć.

Istnieje maksymalny limit tego, ile energii fizycznej można zapieczętować po za ciałem i jest ona równa poziomowi Wytrzymałości pieczętującego. Każdy zapieczętowany punkt energii fizycznej osłabia czasowo statystykę Wytrzymałości o 1, zaś każdy ów punkt straconej statystyki potrzebuje co najmniej doby faktycznego odpoczynku na zregenerowanie. Co więcej każdy stracony tak czasowo punkt wiąże się również ze zmęczeniem porównywalnym przy stracie 1 punktu Wytrzymałości do wyczerpania jak po przebiegnięciu maratonu. Nie mniej w zamian za to uzyskujemy zewnętrzne zasoby energii fizycznej, jakie możemy następnie wykorzystać do technik pokrewnych do Hyakka Kigō, a bazujących na utylizacji ów rodzaju "mocy".

Pieczęć można zerwać w dowolnym momencie sprawiając, że zapieczętowane w nim pokłady wracają do właściciela. Im bliżej znajduje się symbol, tym proces ten jest szybszy. W przypadku, gdy ten znajduje się nie dalej niż 5m, proces ten jest natychmiastowy. W zależności od odzyskanej energii fizycznej skutki mogą być różne: może nie być ich wcale, jednak odzyskanie odpowiednio dużej ilości tejże jest w stanie postawić osobę - pod względem posiadanej energii i sił - z powrotem na nogi, a nawet zanegować negatywne efekty wpływające na wytrzymałość używającego techniki jak np. jej czasowe obniżenie spowodowane pieczętowaniem własnej energii. W przypadku zerwania pieczęci przez kogoś innego niż osoba nakładająca, energia nie wraca. Możliwe jest jednak wyczucie, że ta została zdjęta zwalniając z siebie konkretną ilość energii fizycznej.

Posiadając Specjalizację w Tsūjiteganie limit energii fizycznej, jaki można zapieczętować po za ciałem wynosi dwa razy więcej niż normalnie.
Posiadając Sennina w Fūinjutsu możliwe staje się również zapieczętowanie pokładów własnej chakry, jakie można wykorzystać na poczet przyszłych, pokrewnych do Hyakka Kigō technik.
Ostatnio zmieniony 15 paź 2022, 22:13 przez Sabataya Shuten, łącznie zmieniany 5 razy.
Obrazek
Awatar użytkownika
Mirai Akane
Posty: 98
Rejestracja: 31 maja 2021, 23:26
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Miasto portowe Aki

Wszystko zapewne przebiegało właśnie zgodnie z planem! Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie do końca wiedziała z czyim planem, a fakt, że Ruri właśnie tuptała sobie bardziej lub mniej radośnie przez pole bitwy wskazywał na to, że ten plan nie był im zbyt przychylny. Mimo wszystko miejsce gdzie ścierają się niebezpieczne osoby nie było idealnym miejscem, żeby się znajdować. Nieważne ile się miało lat. Serio. Pole bitwy było słabym miejscem. Szczególnie kiedy duża część osób tam się znajdujących wymachiwało długim ostrym żelastwem.
Jedynym szczęściem było to, że po chwili stabilizowania pacjentki, inny medyk mógł ją przejąć, przez co Akane mogła ruszczyć w pościg za Ruri, a przynajmniej taki miała plan. Trzeba oddać ostatniemu treningu to, że teraz miała jakiekolwiek szanse to zrobić. Widziała nadchodzące ostrze i uniknęła go by chwilę później jeden z szczurków się nim zajął. Trochę przerażające było to, że w tym wszystkim dziewczynka utrzymywała równy marsz, nawet jeśli miała uczepionego Goube do nogi. Sam niedźwiadek nie należał do najlżejszych z jego wielkim apetytem... na wszystko.
Cóż jednak teraz dogoniła tą wesołą grupkę tylko co dalej. Złapała za nadgarstek Ruri by obrócić ją w swoją stronę, a po tym złapać ją za ramiona. Gdyby nie była w stanie jej obrócić po prostu spróbowałaby ją wyprzedzić by wtedy łapiąc ją za ramiona zatrzymać.
- Ruri. Stój. - Naparła na nią jakby próbując ją siłowo zmusić do posłuszeństwa, ale głównie chciała sprawdzić czy wywoła to jakąkolwiek reakcję. - Gouba, dobra robota, pilnuj nas teraz proszę. - Rzuciła do niedźwiadka zmieniając mu komendę tak by wspomógł szczurki, może dzięki temu będą miały trochę "przestrzeni" w tym całym chaosie.
Gdy czyste siłowe rozwiązania by nie zadziałały, cofnęłaby się by być nieco przed Ruri i szybko złożyłaby pieczęcie i klasnęłaby w dłonie wyrzucając z siebie antydemoniczną aurę przy pomocy Shinka. Może ten dziwny demoniczny ślad sprawi, że sama Ruri nie będzie mogła przejść dalej. Cóż, musiała to sprawdzić zanim jakoś bardziej dosadnie będzie musiała zmusić dziewczynę do zatrzymania się.
JikaganAktywny
Chakra 3 700 - 750 (A - Shinka) = 2950
► Pokaż Spoiler | Techniki
Shinka | Sacred Flame神火
KlasyfikacjaJikagan, Anty-demoniczna technika
Pieczęcie KOŃ → MAŁPA → SMOK → PTAK → SZCZUR → KLAŚNIĘCIE DŁOŃMI
KosztPodwójny za turę
Zasięg20 metrów
Wymagania---
Technika kapłanek polegająca na uwolnieniu z siebie ogromnej ilości jasnej, białej chakry przystosowanej przeciwko demonom. Wokół kapłanki tworzy się niewielka, jasna powłoka jaka to nie oślepia specjalnie nikogo. Dla demonów jednak, staje się ona jak mini-słońce którego instynktownie się boją. I o to w tej technice chodzi. O zasianie strachu w sercach demonów. Te czują wewnętrzną niechęć do prowadzenia konfliktu z taką kapłanką. Dodatkowo nie są w stanie się zbliżyć do taki kapłanki bliżej niż na 20 metrów dopóki technika jest aktywna. Dalej mogą jednak zaatakować z daleka. Technika działa tylko na demony jakich SW wynosi maksymalnie 9.

Posiadając rangę S w Jikagan możemy pominąć pierwsze 3 pieczęci.
Posiadając Specjalizację w Jikagan technika działa nawet na demony o SW 10.
Ostatnio zmieniony 16 paź 2022, 0:40 przez Mirai Akane, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
Nara Shizu
Posty: 360
Rejestracja: 28 cze 2021, 12:57
Ranga: Genin
Discord: Fuyue#3535
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Bank:

Re: Miasto portowe Aki

Za tym co odległe - Arc III: Komplikacje­
WydarzenieWielka Przygoda
Post29/? (278/?)
Kamaboko + Kugane + Norn Part

Tymczasem w podziemiach, rozbrzmiał krótki śmiech. Ze strony to faceta, lubiącego ludzkie serca. Czy czyniło to go kanibalem? Trochę tak. Z drugiej strony, Kamaboko nie wiedział, aby ten jadł jakieś inne kawałki ciałka, więc też tak nie do końca. Czy pożywianie się sercem wystarczyło do bycia kanibalem? Szczególnie w ten sposób? Tak jak ten u góry mógłby się nad tym zastanawiać, tak ten u dołu... raczej tego nie robił. A przez tego u dołu, ten u góry miał na myśli stalową laleczkę klona. Wracając jednak do śmiechu. Nie był on radosny, ani nawet szczególnie uradowany. Ochrypły, drwiący i generalnie nieprzyjemny. Taki był ten śmiech.
- Pirat? Ah. On jest zwyczajnym zbiegiem okoliczności. Planowanym przypadkiem, jaki pozwolił mi tutaj dzisiaj zawitać, a Twoi przyjaciele - planowanym odwróceniem uwagi. Zdecydowanie lepiej na sobie nie mieć uwagi Shoguna, niż ją mieć. Życie mi jeszcze miłe. - powiedział zwyczajnie, choć w detale się nie zagłębiał. Kiedy jednak Kamaboko zaczął bić brawa, facet przed nim się ukłonił. Po tym jednak wrócił do swojego bardzo powolnego spacerku w jego stronę. Nic sobie nawet nie zrobił z nagłej złości Kamaboko... jakie to zresztą nawet nie był w stanie wyczuć, ani zobaczyć. W końcu Gonpachiro był lalką. - Niestety, nie mogę Ci tego wyjawić. Mój mistrz nie zezwala na zdradzanie moich tajemnic. Co do jednak odzyskania tego po co przyszliście... czemu nie. Tak długo, jak do nas dołączysz. Tam gdzie się udamy jednak, Twoi towarzysze nie są mile widziani.
Odpowiedź... zapewne zaskakująca dla Kamaboko. W końcu ten był przeciwnikiem. Nie wsparciem. Miały im pomóc w ich zadaniu? Dziwne. Raczej niespodziewane. Oferta wskrzeszenia rodziny jednak, została odrzucona. Mężczyzna zatrzymał się, słysząc to. Przypatrywał mu się przez dłuższą chwilę, nic nie mówiąc. Aż to Gonpachiro sobie zniknął, dając informacje o całym zajściu oryginałowi... jaki to zaraz użył Henge, a następnie udał się w stronę koszar. Bez problemu właściwie ominął wszystkich, a wkraczając do budynku - zastał faceta jaki to teraz znajdował się na parterze.
- Co jeżeli bym Ci powiedział, że tam gdzie jest Twoja rodzina nie ma szczęścia? Jest tylko pustka, ból i nicość? Nie są razem. Nie są z nikim. Samotnie w nicości, przez te wszystkich lata, jakie dla nich byłby wiecznością. Dalej wolałbyś, żeby zostali tam gdzie są? Dalej uważasz, że nie byliby szczęśliwsi żywi? Co jeżeli odzyskując ją, mógłbyś również odzyskać swoje ciało? Wrócić do dawnych chwil, nie splamionych pożogą wojny? Mój mistrz jest dobry. Wynagradzający. Jedyne co by Cie powrót do przeszłości kosztował, to teraźniejszość... ale ta nie jest jakaś niesamowita, prawda? Towarzysze jacy Cię nie doceniają. Przetrwają bez Ciebie bez problemu. Nawet twoja "uczennica" spędza więcej czasu z kapłanką. - jeżeli ktoś miał wątpliwości co do tego, ile wie facet przed nim, to prawdopodobnie nie byłoby przesadzą powiedzenie, że wszystko. Tak póki co to brzmiało.

Akane Part

Ciężka sprawa. Ciężka sytuacji. Ruri wędrująca sobie przez pole bitwy jak gdyby nigdy nic, w nieznanym jej kierunku z nieznanym kompletniem celem, a także nieznanym powodem. Zbyt dużo nieznanych w tej sytuacji, jak na moment szturmowania bardzo potężnie bronionego miasta samurajów. Akane jednak nie była byle kim... znaczy... trochę była. Po ostatnim treningu jednak, była trochę wyżej od byle kogo, dzięki czemu najpewniej teraz mogła pozwolić sobie na minimalnie większy luz otoczona przez dziesiątki samurajów, których napór był jedynie odcinany przez szczurki i Goubę, który po chwili dołączył do pomagania im. Wszyscy pracowali jak tylko mogli, aby dać im czas.
Kapłanka zatrzymała się przed bezemocjonalną dziewczynką i naparła na jej ramiona, zatrzymując ją w miejscu. Zadziałało? Wręcz niemożliwe. Dziewczyna uniosła swój wzrok, dalej niezbyt emocjonalny. Pokręciła głową.
- Nie mogę. Ona... woła mnie. Muszę iść. - stwierdziła niezbyt przejęta, obserwując oczy Akane. Nagle jednak rozszerzyła swoje, a kapłanka mogła dojrzeć w nich zdziwienie. Dziewczynka złapała się za gardło i... zaczęła mieć problemy z oddychaniem? Ścisnęła je sama, i obserwując jej dłonie, dzięki swojej medycznej wiedzy białowłosa była w stanie dojrzeć, jak nienaturalnie mocno dla jej figury to robi. Uh oh. To nie mogło oznczać nic dobrego. Plus taki, że nie użyła swojej techniki, więc miała trochę więcej chakry.

Shuten Part

Miesiące poszukiwań, lata rozłąki i parę sekund kontaktu przed końcem. Tak można by zdefiniować relację Shuten i Ichiwy, kiedy tylko ktoś znałby ich historię i był na miejscu. Nie wiedziała czemu mężczyzna był w stanie się ruszyć. Nie wiedziała czemu te cholerne bramy nie pozwoliły jej się ruszyć. To nie miało znaczenia. Nie, kiedy teraz w jej ramionach znajdował się ranny kapitan. Ranny... skromne określenie oddające jego stan. Oddające ulotność duszy jaką to zobaczyły bezpośrednio sama Sabataya. Nie potrzeba było do tego specjalnych oczu, aby dojrzeć jak życie jej ukochanego wygasło. Wszystko wokół przestało mieć znaczenia i mogła jedynie dziękować Ibarakiemu, za jego walczeność w powstrzymywaniu Shoguna od dotarcia bliżej nich. W końcu jego szybkość była taka, że ostatni atak czerwonowłosa ledwo dojrzała.
Gorąc w niej się tlił. Kusi to oddania się mu, kiedy to tylko kapitan oddał ostatni oddech. Kusił mocno. Nic innego przecież nie miało znaczenia, prawda? Zemsta. Mogła się tylko zemścić. Tak jak ten gorąc prosił o pozwolenie na zrobienie masakry, tak sama Sabataya... odrzuciła jego ofertę. Uspokoiła się. Nie myślała o śmierci Shoguna. Myślała tylko o tym jak sprawić, aby Ichiwa przetrwał - nawet kiedy to wkroczył już na ścieżkę śmierci. Nawet jak było już zbyt późno. Klon został utowrzony, i wraz z Ibarakim miał on kupić im czas. Tym też się oboje zajęli, wyrzucając z siebie salwę pocisków jaka to ciężka była do wyminięcia. Również, wodna kopuła była kolejną osłoną, przez jaką nawet kiedy okoliczni samurajowie próbowali się przebić, tak nie byli w stanie. Nie to wszystko było jednak najważniejsze.
Ichiwa. To na nim skupiła się nasza bohaterka, próbując jedynej metody jaką znała, a jakiej nigdy nie próbowała. Szczególnie w takich okolicznościach, gdzie każda sekunda się liczyła, a oddanie zbyt dużej ilości własnych sił mogło skończyć się bardzo źle dla nich wszystkich. Słowa jakie wyrywały się z jej ust nie otrzymały odpowiedzi. Nawet najmniejszej, co było szczęściem w nieszczęści. Pozostało jej jedynie zaleczenie. Trzy punkty wytrzymałości zostały zużyte, starając się zaleczyć wszystkie najpoważniejsze u niego rany... i przynosiły efekt. Kunoichi widziała, jak rana na plecach powoli się zasklepia. Jak pojawia się przy niej czerwona chakra, powoli reperująca ciało jej kapitana. To było jednak tylko to. Ciało. Co z duszą, tak bardzo cenniejszą?
Każda sekunda obserwacji kapitana jej się dłużyła. Chociaż najmniejszy znak. Znak życia. Obserwowała go, czekając tylko na... coś. Przekazała swoją energię życiową. W połączeniu, że miała aktualnie aktywny Hachimon? Zabolało ją to. Tak jak bramy nie wyłączyły się, tak zmęczenie jakie odczuwała było znacznie większe niż naturalnie. Nie padła martwa, ani nieprzytomna. Co to to nie... mogła jednak już w kościach czuć, że jej stan będzie kiepski po tym jak bramy się zakończą. Bardzo kiepski. Raczej było to jednak poświęcenie, na jakie była gotowa... tak długo jak jej kapitan pokaże znaki życia. Czekała... czekała... aż zauważyła. Niewielki bo niewielki, ale płomień życia. Siły witalne w jego ciele, a przykładając ręke do nadgarstka, wyczuła słaby puls.

Żył.

I usłyszała grzmot.

Szczęście, jedynie chwilowe, szybko zostało zniszczone. W jednym momencie trzymała kapitana w dłoniach. W drugim coś zasłoniło jej twarz. W trzecim poleciała daleko do tyłu, turlając się parę metrów po ziemi. Leżała na plecach i widziała ciemność... aż nagle światłość zaczęła się przed nią pojawiać. Krople deszczu zaczęły opadać na jej twarz. Rozejrzała się. Obok niej, leżała jakaś... drewniana maska, jaką to wcześniej miała na twarzy. W jej głowie wszystko się kołowało. Nie było jednak czasu na zbieranie myśli, z racji że trzeba było rozeznać się w sytuacji. Co się stało? Wspomnienia jakie otrzymała od klona, dość jasno to wyjaśniały.
Shogun się zdenerwował. W pewnym momencie się zatrzymał, przybierając pozę do iaido. Powietrze wokół niego zaczęło parować. Złapał swoj białe wakizashi. Pojawiły się wyładowania elektryczne wokół niego, szczególnie za jego plecami. Utworzyły jakiś... avatar. Ryczącego, niebieskiego tygrysa... nim do uszów klona dotarł grzmot. Shogun zniknął. Wszystkie pociski jakie ich oddzielały nagle zaczęły się rozpadać, czy to wodne kule, czy bambusy Ibarakiego. Barriera ich chroniąca również wybuchła nie zdolna wytrzymać... czegoś. Klon był jedynie w stanie dojrzeć, jak mała panda rzuca się przed oryginał i Ichiwę z determinacją na twarzy... nim puffnął.
Chakra wróciła do Shuten. Spojrzała w miejsce, z jakiego to odleciała. Widziała kapitana leżącego na ziemi. Widziała Shoguna stojącego przed nim, odcinającego jej drogę do Ichiwy. Wyładowania dalej wokół niego skakały, jednak kiedy zdjął rękę z białej sayi, zaczęły się zmniejszać. Zobaczyła jednak coś gorszego. Tonę rozerwanego drewna wokół nich, jakie to najpewniej miało obronić wszystkich przed atakiem... a pośród niego Ibarakiego. Małą pandkę z dużą plamą na brzuszku. Powoli podnosiła się z ziemi. Cała się trzęsąc. Zrobiła krok. Ciężki krok. Drugi krok. Chwiejny, po jakim to się wywróciła na ziemię. Uniosła łebek. Wzrokiem spotkała się z rudowłosą kunoichi, jaka to tak bardzo walczyła o życie kapitana. Wzrok Ibarakiego był... smutny. Dlaczego? Dlaczego tak na nią patrzył? Mogła się domyślać. Jego stan był okropny. Nim jednak zdążyła zareagować, ten dziarsko wstał na dwie nóżki. Zdeterminowany, zrobił kolejne cztery kroczki... i znalazł się przy kapitanie. Dotknął go. Ostatnie spotkanie w czerwonymi oczami Shuten... jakby pożegnalne. Ostatnie pożegnanie. I puffnęli w kłębku dumu.
Shuten i Shogun. Oddzielenie od siebie o 10 metrów. Ten zdawał się nawet nie przejęty tym, że jego cel całej tej akcji zniknął z miasta. Wokół, masa samurajów, jacy to nie śmieli się zbliżyć bliżej niż na 15 metrów do niej. Uczucie gorąca dalej się w niej przebudziło, kiedy to tylko zobaczyła Ibarakiego. Ponownie pytało. Ostatni raz. Ponieść się? Czy opanować? To była jej decyzja.
Stany postaci
Stan Shuten: Nieznane uczucie, jakiemu może dać się poniesć. Migrena. Lekko kręci Ci się w głowie.
Stan Ruri: Podduszana.
Lista Zwierzaków
► Pokaż Spoiler | Ibaraki
Ibaraki | The Great Bamboo Sage (or not)
GatunekPanda wielka
RozmiarMały
Posiadane dziedzinyMokuton S | Doton A | Ninjutsu A | Katon B
Siła4
Szybkość8
Wytrzymałość5
Refleks8
Siła woli6
Kontrola Chakry9
Ilosc chakry10 000 E: 0 | D: 5 | C: 30 | B: 150 | A: 375 | S: 1 000
Panda, która zawsze miała być dużym misiem, ale nigdy bardziej nie urosła. Ktoś jej kiedyś wmówił, że jak opanuje Mokuton to urośnie, ale nie urósł. Z zaciekawieniem podchodzi do świata. Jedyne, co potrafi powiedzieć to "Umu", ale z jakiegoś powodu wszyscy rozumieją, co ma na myśli. Pocieszne stworzenie, lubiące siedzieć na głowie czy ramieniu innych ludzi, nie bardzo zaś preferuje przemieszczanie się na własnych łapkach. Lubi układać puzzle i gry hazardowe. Zwłaszcza, jeśli stawką są bambusy.
Panda jaka jest, każdy widzi. Prócz małego rozmiaru i uroczego pyszczka, ma typowe czarno-białe umaszczenie. Przykrótkie pazurki, okrągły ogonek i miłe w dotyku futerko. Dalej wierzy, że kiedyś urośnie, to i nie ma oporów z wpychaniem w siebie większej ilości jedzenia z nadzieją, że pójdzie w łapki.
Techniki
Ninjutsu // Pakt C // Shimo Suimin | Winter Sleep of the Beast King // standardowy
Ninjutsu C // Kuchiyose no Jutsu | Summoning Technique // różny
Ninjutsu C // Gyaku Kuchiyose no Jutsu | Reverse Summoning Technique // standardowy
Ninjutsu B // Kekkai: Tengai Hōjin | Barrier: Canopy Method Formation // standardowy na turę
MOKUTON C // Mokuton no Jutsu | Wood Creation Technique // różny
MOKUTON // Pakt A // Take no Hashira | Bamboo Fillars // standardowy
MOKUTON S // Mokuton: Hōbi no Jutsu |Wood Release: Hōbi Technique // standardowy
KATON C // Katon: Gōkakyū no Jutsu | Fire Release: Great Fireball Technique // różny
DOTON C // Doton: Daichi Ganshō | Earth Release: Ground Bedrock // standardowy
► Pokaż Spoiler | Guoba
Guoba | The Great Devouer
GatunekNiedźwiedź Brunatny
RozmiarŚredni
Posiadane dziedzinyMokuton B | Fūton C | Katon C
Siła4
Szybkość4
Wytrzymałość7
Refleks5
Siła woli4
Kontrola Chakry6
Ilosc chakry5 000 E: 10 | D: 50 | C: 100 | B: 400 | A: 1 500 | S: ---
Jeżeli ktoś byłby zainteresowany tym, kto był pierwszym niedźwiadkiem dokonującego włamania do pszczelego ula - Guoba. Tym niedźwiedziem Guoba był. Naturalny wróg Ibarakiego. Nie dlatego, że się nie lubią rzecz jasna. Pasje obu jednak momentami nakładają się w sposób mało kompatybilny, przez co w brzuszku Wielkiego Pożeracza wylądowały już dwie talie kart, trzy zestawy kości, cały set do Mahjonga oraz Ibaraki. Tego ostatniego jednak dało radę wyciągnąć dość szybko po tym, jak jego zgrabny kuper utknął w szerokim gardle Gouby. Jeżeli coś mieści się w pyszczku niedźwiadka - jest spora szansa, że odczuwając nawet delikatny głód spróbuje to pochłonąć. A że niemal nigdy nie jest w pełni najedzony, należy strzec się tego stworka o każdej porze dnia i nocy. Wieli fan jedzenia do tego stopnia, że sam nauczył się obsługi garnka i patelni, a w miarę sprawne, uzbrojone w pazurki łapki pozwalają na przygotowanie sporej części produktów - no, dopóki nie wymaga się od niego doskonałej precyzji czy krojenia cebuli "w piórka". Co więcej po latach jedzenia dziwnych rzeczy, dorobił się niemal stalowego żołądka. Dużo mniej substancji jest również dla niego szkodliwa. Nie jest zbyt werbalny, jednak jego zdolności gestykulacji są tak wyborne, że nie da się go nie zrozumieć.

Guoba jest przykładem, że jedzenie nie zawsze idzie w łapki. Czasem idzie w brzuszek. Co prawda odrósł od ziemi bardziej niż Ibaraki, jednak dalej daleko mu od górowania nad ludźmi, sięgając im gdzieś do pasa. Jasnobrązowe, miłe w dotyku futerko zapewnia ciepełko nie tylko niedźwiadkowi, ale również tym, którzy postanowiliby się w niego wtulić. Czasami użycza nawet własny brzuszek za poduszkę po zapłaceniu daniny z czegoś dobrego, jednak bywa, że obywa się i bez wcześniejszego haraczu. Brzuszek, okolice noska i część łapek jaśnieje, przybierając kremową barwę kontrastującą z czarnymi obwódkami wokół oczu - i nawet nie pytajcie, ile niedźwiedzi sobie żartuje z tego, że ten ma w sobie pand krew - oraz ciemnym wykończeniem łapek. Łebek zdobi również jasny, odwrócony półksiężyc rozciągający się pomiędzy jego brwiami.
Techniki zwierzęcia
Mokuton B // Mokuton: Mokujōheki | Wood Release: Wood Locking Wall // Standardowy
Katon E // Kaen | Flame // Standardowy
Katon E // Taiyō Sesshoku | Touch of the Sun // Standardowy na turę
Katon D // Keikoku Furea | Warning Flare // Pięciokrotny
Katon C // Katon: Hōsenka no Jutsu | Fire Release: Phoenix Sage Fire Technique // Standardowy na 5 pocisków
Katon C // Katon: Kasumi Enbu no Jutsu | Fire Release: Mist Blaze Dance Technique // Standardowy
Fūton E // Habuyō | Leaf Dance // Standardowy na turę
Fūton E // Kaze Hitokuchi | Breeze Bite // Standardowy na turę
Fūton D // Hatsukaze | First Wind // Standardowy
► Pokaż Spoiler | Mózg
Mózg
GatunekSzczur
RozmiarMały
Posiadane dziedzinyHyōton S
Ninjutsu S
Fūinjutsu S
Suiton A
Doton A
Siła5
Szybkość7
Wytrzymałość5
Refleks8
Siła woli10
Kontrola Chakry10
Ilosc chakry15.000 E: - | D: - | C: 20 | B: 100 | A: 250 | S: 500
Mózg jest geniuszem zbrodni. Wielkim mastermindem planów. Uwielbia knuć, szydzić i wywyższać się nad innymi. Uwielbia żółty ser i nachosy z sosem serowym. Gderliwy i marudny. Udaje niedostępnego i chłodnego, ale tak naprawdę kocha Pinkiego i łatwo przywiązuje się do innych. Osoby pod paktem traktuje jak dostawców sera, więc z łatwością można mu się podlizać i uzyskać jego względy, obdarowując go ów dobrem. Do Kamaboko pochodzi z dystansem - lubi go, ale nie bardzo mu ufa ze względu na jego dziwne i często niejasne zachowania. Z wyglądu jest to biały szczur z nieco przerośniętą główką, co utrudnia mu walki luchadorskie. Ma czerwone oczka i typowy, szczurzy ogon.
Techniki zwierzęcia
NinjutsuC // Gyaku Kuchiyose no Jutsu | Reverse summoning technique // Standardowy
NinjutsuC // Kuchiyose no Jutsu | Summoning Technique // Różny
NinjutsuA // Chakura Tensō no Jutsu | Chakra Transfer Technique // Przekazywana chakra
Ninjutsu // PaktS // Densenbyō | The Plague // Trzykrotny, minimum 10 000 Chakry
HyōtonS // Hyōgaki | Ice Age // Dwukrotny za użycie, standardowy B na turę za utrzymanie
FūinjutsuS // Bōkyaku no tatchi | A touch of oblivion // Standardowy C za dzień
SuitonA // Suiton: Daibakuryū no Jutsu | Water Release: Great Waterfall Flow Technique // Standardowy
Doton // PaktB // Hadakadebanezumi kaitai-tai | Mole-rat demolition squad // Trzykrotny
DotonA // Doton: Arijigoku no Jutsu | Earth Release: Antlion Technique // Standardowy na turę
► Pokaż Spoiler | Pinky
Pinky
GatunekMysz
RozmiarMały
Posiadane dziedzinyHyōton D
Katon D
Ninjutsu C
Siła5
Szybkość4
Wytrzymałość4
Refleks4
Siła woli4
Kontrola Chakry4
Ilosc chakry2.500 E: 30 | D: 100 | C: 250 | B: x | A: x | S: x
Pinky jest debilem. Ale kocha Mózga. Ale jest głupi. Głupi jest jak but. Generalnie robi to, co każe mu Mózg, tak jak mu każe Mózg i najlepiej - kiedy każe mu Mózg. Pinky lubi Mózga i patrzeć w ścianę. Jego ulubioną potrawą jest woda z podajnika i sianko, a o walkach luchadorów wie tyle, że nie umie tego wymówić. Kamaboko wręcz uwielbia. To jego ulubiony człowiek i zrobi dla niego wszystko - tak długo, jak Mózg mu nie zabroni. Pinky jest wysoką białą myszą o czarnych oczach. Posiada długi różowiutki ogon i pchły.
Techniki zwierzęcia
Hyōton D // Kōri no Kishitsu | Ice substrate // Standardowy za pole o promieniu 3m
Hyōton D // Hyō | Hail // Standardowy za trzy pociski
Katon D // Hinote | Fire hands // Standardowy na turę od dłoni, minimum 3 chakry
Katon D // Katon: Hōsenka Tsumabeni | Fire Release: Phoenix Sage Flower Nail Crimson // Standardowy za 5 broń miotaną na turę
Ninjutsu C // Kawara Shuriken | Roof Tile Shuriken // Standardowy za 5 przedmiotów
Ninjutsu C // Gyaku Kuchiyose no Jutsu | Reverse summoning technique // Standardowy
Ninjutsu C // Kuchiyose no Jutsu | Summoning Technique // Różny
► Pokaż Spoiler | Zią
Zią
GatunekGolec
RozmiarŚredni
Posiadane dziedzinyDoton S
Ninjutsu A
Hyōton A
Katon B
Siła6
Szybkość6
Wytrzymałość6
Refleks8
Siła woli7
Kontrola Chakry7
Ilosc chakry10.000 E: 5 | D: 25 | C: 75 | B: 300 | A: 750 | S: 3500
Zią jest ziomkiem. Przyjacielem każdego. Władcą leżingu, imprez i pieniędzy. Naczelny alkoholik krainy szczurów. Szef kasyna i nielegalnych zakładów luchadorskich. Fan narkotyków i nikotyny. Z Kamaboko dogaduje się znakomicie, widząc w nim pokrewną duszę. Zawsze chętnie mu pomaga - tylko nie zawsze jest przy tym trzeźwy. Krążą plotki, że od używek wyłysiał, ale to tylko plotki. Jest golcem - one z reguły są gołe. No i ślepe, więc i Zią jest niemal ślepy. Widzi baaaaaardzo słabo. Dlatego woli siedzieć pod ziemią, gdzie jest chłodniej i ciemniej.
Techniki zwierzęcia
NinjutsuC // Gyaku Kuchiyose no Jutsu | Reverse summoning technique // Standardowy
NinjutsuC // Kuchiyose no Jutsu | Summoning Technique // Różny
NinjutsuA // Kumoshin no Jutsu | Cloud Transport Technique // Dwukrotny
Doton // PaktB // Hadakadebanezumi kaitai-tai | Mole-rat demolition squad // Trzykrotny
DotonB // Ishi no kami no abatā | God of Stones avatar // Dwukrotny, standardowy C na turę za utrzymanie
KatonC // Katon: Gōkakyū no Jutsu | Fire Release: Great Fireball Technique // Różny
HyōtonA // Ekitai chisso | Liquid Nitrogen // Dwukrotny
► Pokaż Spoiler | Speedy
Speedy
GatunekMyszoskoczek
RozmiarMały
Posiadane dziedzinyNinjutsu A
Hyōton B
Futon B
Raiton C
Siła4
Szybkość8
Wytrzymałość4
Refleks8
Siła woli5
Kontrola Chakry6
Ilosc chakry7.500 E: 10 | D: 50 | C: 100 | B: 400 | A: 1500 | S: x
Speedy jest niewielkim myszoskoczkiem o brązowym futerku. Ma długi i cieniutki ogonek. Ubrany chodzi w białe spodenki i koszulkę, zaś na głowie nosi sombrero. Uwielbia grać na mandolinie i marakasach, a poza tym biegać, ruszać się i płatać figle! Jest wiecznie wesoły, rozradowany i wręcz wypełniony energią. Nienawidzi nudy. W większości wykonując zadania, opiera się na tym, czy będzie co robić, czy nie bardzo. Zadania pokroju czujki czy strażnika to nie dla niego. Ale bieganie? Zabijanie? Figlów płatanie? Zawsze. Z Kamaboko się zwyczajnie nie dogadują. Pracuje dla niego, ale lubi wykręcać mu numery czy robić rzeczy "po swojemu".
Techniki zwierzęcia
NinjutsuC // Gyaku Kuchiyose no Jutsu | Reverse summoning technique // Standardowy
NinjutsuC // Kuchiyose no Jutsu | Summoning Technique // Różny
NinjutsuA // Kumoshin no Jutsu | Cloud Transport Technique // Dwukrotny
Hyōton D // Kōri no Kishitsu | Ice substrate // Standardowy za pole o promieniu 3m
HyōtonC // Yukidama | Snowball // Standardowy
FūtonB // Fūton: Hane no Mai | Wind Release: Feather Dance // Standardowy na turę
RaitonC // Hagane piasuinparusu | Steel-piercing impulse // Dwukrotny
RaitonC // Ka jūden | Overcharge // Różny
Lista NPC
Ostatnio zmieniony 24 gru 2022, 13:33 przez Nara Shizu, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek
Wcielenie Jelenia
Prowadzone wątki 3/4 [aktywne wątki]
  • Za tym co odległe - Kamaboko Gonpachiro, Sabataya Shuten & Mirai Akane
  • Tam gdzie bogowie poprowadzą... - Kaguya Kaede
  • Pierwsza uczennica - Inuzuka Nana
Awatar użytkownika
Sabataya Shuten
Posty: 868
Rejestracja: 27 kwie 2021, 12:40
Ranga dodatkowa: ex-Kage
Discord: Amphare#3038
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Miasto portowe Aki

Czym w zasadzie był gniew? Ludzie miewają w zwyczaju postrzegać go jako coś złego. Jako niszczycielską siłę, zdolną burzyć, ale nie budować. Coś, czego lepiej się wystrzegać, jak gdyby szczery gniew nie stanowił również motywacji do podjęcia się rzeczy dobrych. Gniew, sam w sobie, nie miał nic z bycia złym. Shuten to wiedziała, zwłaszcza jako osoba, która dość solidną część życia spędziła zirytowana i niezadowolona, wciśnięta tam, gdzie może i pasowała, ale gdzie stanowczo nie należała. Gniew nigdy nie był oznaką nienawiści, a czegoś zupełnie innego, zakorzenionego głęboko w ludziach. Jeśli sama Sabataya miałaby powiedzieć, czym był gniew dla niej - byłaby to ta część niej, która najbardziej domagała się dla niej samej jakiejkolwiek sprawiedliwości, zrozumienia i zadośćuczynienia. To była ta część, która dbała o nią bardziej, niż sama rudowłosa. Ten zaś, gdy tylko dała radę go nieco przygasić, zaczynał palić ją znowu ze zdwojoną siłą, jak gdyby chcąc w końcu wziąć sprawy we własne ręce. Nie przez pogardę i chęć zemsty na stojącym przed nią człowieku, ale przez to okropne uczucie w środku niej, do którego doprowadzał z każdym celniejszym uderzeniem klingi.

W tym wszystkim to jednak nie ona była najbardziej pokrzywdzona. Własna bariera i wszelakie zabezpieczenia Ibarakiego musiały jej wystarczyć, by w środku krwawej bitwy, z największym jej niebezpieczeństwem kilka metrów od niej samej, ratować Kapitana. Kapitana, którego mogła już nie być w stanie wyratować, jednak nigdy nie wybaczyłaby sobie, gdyby nie spróbowała. Ile ją to miało kosztować? Nie wiedziała, jednak kiedy tylko zaczęła przelewać swoje własne siły życiowe wiedziała, że nie czeka ją po tym nic dobrego. Nie obchodziło ją to. Nie miało to żadnego znaczenia tak długo, jeśli ten miał dzięki temu przeżyć. Kiedy jednak ciało wracało do znośnego stanu, tak początkowo nic po za tym się nie działo. Może potrzebował czasu? Może musiała doleczyć go jeszcze bardziej? Czekała i wypatrywała, obserwując Reia przez zaszklone oczy spięta i zdeterminowana. Az w końcu niewielki znak życia sprawił, że ta otworzyła szerzej powieki, a ogromny ciężar spadł jej na krótki moment z serca. To jednak było tyle. Tyle, zanim coś pojawiło się na jej twarzy, a ona ponownie została miotnięta z dala od Ichiwy.

Już to kiedyś widziała. Ten obrazek, gdzie Ichiwa znajduje się ponownie za Shogunem, a ona sama tuż przed nim kawałek dalej. Jak gdyby sytuacja z jej pojawienia się na platformie miała się znowu powtórzyć, jednak tym razem nie czuła tego okropnego paraliżu, jaki wtedy przejął jej ciało. Jej wzrok jednak nie spoczął od razu na samuraju. Przelotnie spojrzała na maskę, jaka spadła z jej twarzy, by następnie skierować szkarłatne tęczówki na Ibarakiego, nim ponownie zamarła. Miała wgląd w to, co się stało, dzięki klonowi. Czegokolwiek użył Musashi, musiało być niesamowicie potężne. Na tyle, by przebić się przez warstwy ich zabezpieczeń, odrzucić ją i... Jak miała mu pomóc? Co miała zrobić, kiedy Ibaraki był w takim stanie? Patrzyła na niego bez większego zrozumienia, co się właściwie dzieje, biorąc jego smutne spojrzenie początkowo z dozą niepewności. Nie dlatego, że nie rozumiała, w jak ciężkim skończył stanie po uratowaniu ich dwójki, ale zupełnie nie mogąc dopuścić do siebie myśli, że miały być to ich ostatnie kilka chwil razem. Z tą małą, napchaną bambusem pandą, jaka to w gabinecie Tsuchikage nauczyła ją grać w mahjonga. Znów coś ją ścisnęło za gardło widząc, jak ten z trudem przemieszcza się ku Ichiwie, tylko po to, by ostatecznie zabrać go w bezpieczniejsze miejsce. Jedyna dobra rzecz na tle tych wszystkich, przez jakie ponownie uderzył w nią okropny gorąc. Wstała na nogi podnosząc z ziemi drewnianą maskę, jaką wsunęła do jednej z toreb. Oddychała ciężko, acz powoli, jakby miało to jakkolwiek pomóc przed rzuceniem się Shogunowi prosto do gardła.
Miała dość.
- Jak na egzekucję jednej osoby, ściągnęliście tu nie małe zgromadzenie. - stwierdziła oschle, składając pieczęć klonowania i tworząc swoją kopię tuż za sobą - Wybacz, Miyamoto-dono, ale ten pirat jest mój. I panda też. Zabieram ich do domu.
Pomimo niewinnego stwierdzenia, dało się w nim wyczuć groźbę nie mniejszą, niż tą niesioną przez dźwięk pękającej tafli lodu na środku jeziora. Jej oczy nie tylko były zaś czerwone od łez, jakie to niedawno potoczyły się po jej polikach, czy od blasku dawanego przez Tsūjitegan, ale dodatkowo coś w środku nich skrzyło się i dodatkowo lśniło niebezpiecznie, jakby cała kłębiona w środku furia szukała jakiegokolwiek źródła ujścia.

Jeśli sama Sabataya miałaby powiedzieć, czym był gniew dla niej - byłaby to ta część niej, która najbardziej domagała się dla niej samej jakiejkolwiek sprawiedliwości, zrozumienia i zadośćuczynienia. W tym jednak momencie, pomimo pożogi trawiącej ją od środka, nie potrzebowała żadnej z tych trzech rzeczy. To, co potrzebowała, to żywego Reia i Ibarakiego. Oraz wydostania ich małej armii z tego przeklętego miejsca. Do tego zaś potrzebowała skupienia i szybkiego myślenia, a nie ślepego oddania się emocjom. Na nie miała czas wcześniej - kiedy zastanawiała się nad sensem wystawiania jej do walki z najpotężniejszym samurajem, jaki obecnie żyje, czy dając się ponieść panice, kiedy wpadła na podest z Reiem. Teraz jednak? Nie mogła sobie na to pozwolić nawet, jeśli jej dłoń chciała pochwycić Shoguna za kark, zatopić w nim pazury i rozszarpać aortę.

Cały ten czas poświęcony na zupełnie zbędny komentarz miał również drugi cel. Od razu po stworzeniu klona, zamierzała złożyć kolejne pieczęcie do stworzenia mgły. Tej dużo lepszej rzecz jasna, jaka zdała egzamin przy walce z Yami. Hachimon powinien jeszcze działać przez dłuższy czas, to też wystarczyło do tego zebrać chakrę w dłoniach, chcąc szybko zaostrzyć paznokcie i wydłużyć je o kilka centymetrów. Nie za dużo, żeby nie przeszkadzały jej w walce, jednak na tyle, by te same w sobie utwardziły się i zmieniły kształt. Nie musiała jej też później utrzymywać, co zdecydowanie było dużym plusem. Ze względu na pewne domysły co do natury zdolności Shoguna - nie, żeby dosłownie właśnie nie był otaczany co chwilę przez błyskawice - chciała jeszcze przepuścić przez ciało chakrę wiatru. Wprawić część z niej w ciągły ruch, nim ostatecznie przyszła pora na ostatnie, co miała w rękawie, a było jej kolejną techniką klanową. Została ostatnia część - kupienie czasu klonowi i innym. A do tego musiała definitywnie zająć Shoguna. Stworzoną mgłę miała zamiar skupić wokół jego głowy, utrudniając mu jak najbardziej odbieranie bodźców z zewnątrz. Jeśli się zacznie przemieszczać - mgłę przesunie tuż za nim. Problemem był sam atak. Musashi był zwyczajnie za szybki. Wyprowadzenie przez niego chociaż jednego cięcia, jakiego nie będzie w stanie zauważyć, mogło równać się stratą głowy. Nie było też szans na to, by była w stanie zablokować jego ostrza zwykłym kunaiem, a na dobrą sprawę otworzyłoby jej to drogę do nieco bezpieczniejszej kontry. Nie mniej miała coś, co powinno być w stanie przyjąć na siebie jego uderzenie. Chwyciła w dłoń Midori no Kannazuki, odbezpieczając rękojeść i chwytając jian tak, by móc w każdej chwili ustawić ostrze wzdłuż własnego ramienia. Długa klinga mogła jej ostatecznie przeszkadzać, to też dobrze byłoby mieć możliwość zaradzenia problemowi w trakcie. Nie czekając, ruszyła w jego stronę. Jednak i tym razem nie bez wyciągnięcia kolejnego asa z rękawa. Zamierzała bowiem użyć Ura Renge, chcąc nie tylko podbiec do niego od strony, w której podpiętą ma saye od wakizashi, ale by go minąć i dostać się bardziej za jego plecy. Czemu od tej? Rzecz jasna, by Shogun miał ciężej i musiał włożyć więcej wysiłku w to, by wykonać cięcie. A i wtedy nie chciałaby wykonać ów manewru stojąc zbyt blisko, a biorąc pod uwagę długość klingi i jego ramienia. Trzymając odpowiedni dystans, zachodząc go od najmniej wygodnej dla niego strony, ograniczając pole widzenia i samej przemieszczając się nisko na nogach, szybko i z podniesioną gardą: był to jedyny pomysł, jaki miała, by poradzić sobie z jego potencjalnie najniebezpieczniejszym cięciem. Po tym zaś tak długo, jak będzie mogła wyprowadzić swoje uderzenie w sylwetkę mężczyzny, mogąc uniknąć lub zablokować jadeitowym ostrzem jego - miejmy nadzieję spowolnioną - ofensywę, tak długo jej plan spełniałby swoją rolę. Krążenie się to w jednym, to w drugim kierunku wokół niego, wyprowadzanie uderzeń i kopnięć w bardziej odsłonięte części, zwłaszcza w tkanki miękkie, by zmaksymalizować obrażenia od ciosów Kyotōryū, i zbijanie z parowaniem jego ataków stanowiło sedno jej taktyki - do momentu, aż nie okaże się niewystarczająca. W przypadku mniej przewidzianego toku wydarzeń, czy to poprzez użycie jakiejś bardziej problematycznej techniki czy drugiego ostrza, cały czas pamiętała o leżącym nieopodal małżu. Miała zamiar go wówczas wykorzystać, ściągając go do siebie i uderzając nim Shoguna z taką siłą, by przerwać mu wprowadzenie planu w życie. Małża też zamierzała użyć, gdyby jakiś mniej inteligentny samuraj chciał wtrącić się w ich pojedynek. Raczej mała szansa, ale bez oporów zmiotłaby go latającym owocem morza z powrotem w tłum ludzi.
Łatwiej byłoby zapewne powiedzieć, czego nie zamierzała wykorzystywać w tym momencie do walki...

* * *
Nie mniej ważne zadanie miał stworzony klon. Korzystając z okazji, zamierzał bowiem szybko przejechać po zranionym przedramieniu Shuten, zgarniając nieco jej krwi. Wszystko po to, by użyć Kuchiyose, ściągnąć Raijina i kazać mu cofnąć się ze sobą do niedźwiedziej krainy, do samego Ibarakiego. Nie miała absolutnie NICZEGO, by go wyleczyć. Zgadza się. Nie miała też za bardzo czasu dostać się na statek po pomoc. Było jednak coś, co mogła zrobić. I co Ibaraki też mógł zrobić, o ile wpadło mu to do jego móżdżka. I co każdy inny niedźwiedź też mógłby zrobić. Ponieważ jednak nie miała pewności, że to zrobią, szybka wycieczka była więcej, niż zalecana. Cel miała banalnie prosty - znaleźć ranną pandę z Ichiwą i użyć na tym pierwszym Shimo Suimin, o ile on sam jeszcze tego nie zrobił. Dopóki nie będzie w stanie uzyskać dla niego pomocy medycznej, to było wszystko, co mogła zaoferować ze swojej strony. Sprawdziłaby też przy okazji stan Reia. Zaczął dawać znaki życia, ale nie oznaczało to, że był zdrowy. Równie dobrze mógł pociągnąć w tym stanie niewiele dłużej, nim znowu stanie się coś niedobrego. Z tej przyczyny spróbuje przeskanować go jeszcze techniką medyczną, dość podstawową swoją drogą i chociaż oszacować, na ile jego stan jest stabilny.


Chakra Shuten8 995 - 20 (Tsūjitegan) - 1 600 (Kage Bunshin no Jutsu) + 1 600 (zniszczony klon) - 375 (Tsūjitegan: Muon Asagiri) - 75 (Kemono no Haji) +/- 300 (chakra w ruchu) - 1 750 (Tsūjitegan: Ryakudatsu za 4 tury) = 6 475
Chakra Klona1 700 - 900 (Kuchiyose no Jutsu) - 300 (Shimo Suimin) - 25 (Bunseki no Jutsu) = 375
HachimonSiła +2 (12), Szybkość +2 (9), Refleks +2 (10), Wytrzymałość 6 || 5/12 tury || Ura Renge 1/2
Ryakudatsu1/4 tury
SpecjalizacjaTsūjitegan
Style walkiKyotōryū S | Hachimon S | Kimyōnaryū B
AtutyInstynkt Niebezpieczeństwa
Ekwipunek- Katana; - 3 kunaie
► Pokaż Spoiler | Techniki oryginału
Tsūjitegan | Through Eye通じて眼
Niezwykłe oczy klanu z Kirigakure no Sato. Włączone barwią tęczówkę na szkarłatny kolor nadając im delikatną poświatę. Zasięg zdolności i jej możliwości zwiększają się wraz z jej lepszym opanowaniem. Możliwość widzenia na długie dystanse czy wgląd w czyjeś siły fizyczne stanowią jedynie niewielką część możliwości Tsūjitegana. Sam wygląd oczu nie zmienia się wraz z lepszym opanowaniem zdolności, pozostając tak samo czerwone we wszystkich innych stadiach rozwoju.
Zasięg i koszta
Tsūjitegan posiada zasięgi dla dwóch trybów: widzenia przestrzennego oraz sferycznego. Przyjmuje się, że zasięg wzroku w dal jest większy niż podczas patrzenia wokół siebie. Jest on również krótszy niż zasięg Byakugana, przez który zdolności klanu Sabataya bywają uznawane za "gorsze", jednak przewyższają w tej materii Białe Oko podczas widzenia sferycznego, mając lepsze rozeznanie w otaczającym ich najbliższym terenie. Wraz z rozwojem dziedziny zmniejszają się także koszty jego utrzymania.
Ranga dziedzinyWidzenie w dal [m]Widzenie sferyczne [m]Max. dziedzina stylu przewidywanych ruchówKoszt utrzymania na turę
E504---350
D50040E250
C1 00080D150
B1 500120C100
A2 000160B50
S2 500200A20
Zdolności
Już na wstępnych etapach Dōjutsu pozwala patrzeć przez przeszkody czy postrzegać siły - zarówno chakry jak i te fizyczne - swojego celu. Wizja dotycząca tych dwóch jest jednak niekompletna, dając wgląd w obecne zasoby energii przeciwnika czy pozwalając na szacowanie jego ogólnego stanu. Sam zasięg też nie zwala z nóg, zwiększając się wraz z biegłością w danej dziedzinie. Dość specyficzną zdolnością, wartej wspomnienia, jest również zdolność kontroli mgły w bardzo precyzyjny sposób, tworząc ją tak gęstą, że nawet Białe Oko nie jest w stanie przedrzeć się przez nią. Jest to główny powód, dla którego Tsūjitegan jest znany również jako "naturalny wróg Byakugana".
  • Widzenie przez przeszkody - wzrok Sabataya jest w stanie prześwietlać obiekty, pokonując w ten sposób wszelakie przeszkody stojące na linii wzroku. Z łatwością pokonuje grube mury jak i "bariery" tak nieznaczące jak ściany pudełka czy warstwy ubrań. Wizja zawsze jest w kolorze.
  • Wizja stereoskopowa i sferyczna - Tsūjitegan posiada dwa tryby postrzegania świata: klasyczny, pozwalający sięgać wzrokiem w dal na kilkaset metrów w przód, jak i wizja sferyczna, która to jest pozbawiona słabych punktów. Widzenie przestrzenne zawsze jest uznawane jako domyślny tryb, w jakim włączona zostaje zdolność.
  • Postrzeganie chakry i sił fizyczne - widoczne jako kolejno niebieski i zielony płomień. Są widoczne zawsze, nawet pomimo wszelakich ciemności wokół. Możliwe jest szacowanie czyjejś chakry czy dostrzeżenie zaburzeń wywołanych przez Genjutsu, zaś wgląd w siły fizyczne pozwala na dokładne ocenienie stanu celu. Postrzeganie tej drugiej energii jest bardziej wykształcone niż samo postrzeganie chakry.
    • Przewidywanie ruchów - możliwość obserwowania sił fizycznych pozwala na przewidywanie ruchów przeciwnika tak długo, jak nie przeczą one logice. Dopóki ranga dziedziny używanego stylu walki jest mniejsza od dziedziny Tsūjitegana, ten jest w stanie dostarczyć na czas odpowiednie informacje.
    • Rozpoznawanie klonów - wgląd w chakre istot żywych pozwala na rozpoznawanie klonów dopóki nie są to bardzo zaawansowane klony jak Kage Bunshin czy Bunretsu no Jutsu. Domyślnie każdy klon, który nie ma wpisane, że może oszukać Byakugan itp. jest rozpoznawany przez te oczy
Posiadając Specjalizację w technikach Tsūjitegana, ninja zyskuje zdolność słyszenia "na odległość" dźwięków z miejsc, w które sięga wzrok shinobi, a po osiągnięciu rangi S w dziedzinie możliwe staje się przewidywanie ruchów stylów walki dziedziny rangi S.
Sposób zdobycia
Zdolność budząca się sama z siebie u osób, które odziedziczyły ją w genach. Najczęściej objawia się już w młodym wieku, pojawiając się niczym mleczaki i aktywując się samoistnie. Czasami mają w tym udział emocje, jednak żadne traumy czy ciężkie przeżycia nie są konieczne do obudzenia w sobie Tsūjitegana.
Kage Bunshin no Jutsu | Shadow Clone Technique影分身の術­
KlasyfikacjaNinjutsu, Technika Klonująca
PieczęciePieczęć klonowania
KosztChakra dzielona równo pomiędzy oryginał i kopie
standardowy D utrzymania od klona (minimum 3) płacone przez stworzone kopie
Zasięg---
Wymagania---
Jedna z najdoskonalszych technik klonowania, niosąca nie tylko dodatkowe możliwości, ale również ryzyko. Po złożeniu jednej pieczęci nasze pokłady chakry dzielą się równo pomiędzy wszystkie stworzone kopie. Są w stanie wykonywać techniki oparte na chakrze, jak również zadawać fizyczne obrażenia. Posiadają też wszelakie atuty, jakie posiada oryginał. Skopiowany zostaje także ekwipunek, z wyłączeniem zwojów z zapieczętowanymi przedmiotami lub technikami, zaawansowanych technologicznie urządzeń, przedmiotów o unikatowych właściwościach (np. unikaty) oraz przedmiotów jednorazowego użytku. Klon taki nie ma też dostępu do technik powiązanych z klanem bądź limitami krwi. Prócz klasycznych ograniczeń posiadanych przez klony, znikają one w przypadku straty przytomności przez twórcę lub w momencie jego zaśnięcia bez względu na to, czym zostało spowodowane. W zamian za to, są w stanie podróżować samodzielnie na dłuższe dystanse, a zdobyte przez nie informacje i doświadczenia wracają podczas ich zniszczenia do twórcy.

W przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca jedynie 20% pozostałej u kopii chakry, przez co technika jest niebezpieczna dla osób o jej zbyt małej ilości. Podczas utrzymywania klonów, ilość chakry pozostała u oryginału po dokonaniu podziału traktowana jest jako jego nowa, maksymalna jej ilość. Przez to, jej drastycznie pomniejszona ilość nie wpływa negatywnie na shinobi. Każdy klon po zniszczeniu pozostawia po sobie kłębek dymu, który może być zarówno przydatnym narzędziem, jak i utrudnieniem w zależności od sytuacji.

Na randze A Ninjutsu można dzielić chakrę dowolnie pomiędzy klony, jednak każdy z nich musi posiadać jej minimum 500.
Na randze S Ninjutsu można dzielić chakrę dowolnie pomiędzy klony, jednak każdy z nich musi posiadać jej minimum 250.
Na randze S Ninjutsu oraz posiadając Specjalizację w Ninjutsu można dzielić chakrę dowolnie pomiędzy klony, jednak każdy z nich musi posiadać jej minimum 100.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 6 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 35% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 7 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 50% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 8 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 60% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 9 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 70% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 10 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 80% pozostałej u kopii chakry.
TSŪJITEGAN: Muon Asagiri | Through Eye: Soundless Morning Mist通じて眼: 無音朝霧
KlasyfikacjaTSŪJITEGAN, Suiton, Transformacja Natury
PieczęcieBaran → Tygrys → Smok → Pies → Klaśnięcie dłońmi
Koszt1/2 standardowego na turę
Zasięgdo 100m
Wymaganiaznajomość TSŪJITEGAN: KIRIGAKURE NO JUTSU oraz UTSUSEMI NO JUTSU
Technika opracowana przez Godaime Tsuchikage. Poprzez złożenie odpowiednich pieczęci tworzymy wokół przeciwnika mgłę wzbogaconą dodatkowo o właściwości wyciszania dźwięków. Osoba znajdująca się w środku zjawiska zostaje odcięta od wszelakich bodźców tego typu; stanowi barierę dźwiękoszczelną pomiędzy wszystkimi przebywającymi w niej osobami oraz światem znajdującym się poza istniejącym zjawiskiem pogodowym. Dodatkowo sprawia, że dźwięki mające swoje źródło we mgle nie dalej jak 2 metry od danej osoby, zdają się dobiegać z innego, losowo wybranego miejsca niż rzeczywiście ma to miejsce, co może poważnie zmylić wroga. Kształtem mgły można manipulować, a tę samą przemieszczać wedle woli rzucającego. Zyskuje również zdolności maskowania chakry, utrudniając sensorom oraz Byakuganowi przedarcie się przez nią w takim samym stopniu, co Tsūjtegan: Kirigakure no Jutsu.

Technika została spisana tuż przed rozpoczęciem Największej Wojny Shinobi i powierzona członkom klanu.
Kemono no Haji | Grasp of the Beast獣の把持
KlasyfikacjaNinjutsu, Technika Transformacji
PieczęcieDzik → Wąż → Tygrys → Wół
KosztPołowiczny za użycie na jednej kończynie
ZasięgNa siebie
Poprzez złożenie odpowiednich pieczęci i skupienie chakry, możliwe jest dokonanie dość nietypowej techniki transformacji, wyglądającej w swoim działaniu i założeniach dość banalnie. Skumulowana w paznokciach chakra ma za zadanie zmienić ich właściwości o kształt, wpływając na ich zgrubienie i czernienie. Ze względu na działanie techniki, wizualnym zmianą zachodzą również dłonie aż po nadgarstki, barwiąc skórę na czerwono. W zależności od wprawy w sztuki Ninjutsu, wzmocnione tak paznokcie można utwardzić i wydłużyć w różnym stopniu. Osoba dopiero zaczynająca przygodę z Ninjutsu, jest w stanie wydłużyć je o maksymalnie 5cm (acz może mniej), nadając im wytrzymałość drewna. Kształt paznokci ulega również zmianie i zamiast łagodnych łuków zauważyć można ostre zakończenia. Możliwa jest zamiana paznokci również u nóg - należy jednak pamiętać, że koszt dotyczy tylko jednej kończyny. Kolejnym ważnym faktem jest wpływ długości szponów. Zbyt długie mogą przeszkadzać w wykonywaniu czynności.

Pazury tak stworzone nie są stricte bronią, chociaż można nimi atakować czy blokować ciosy. Traktowane są jako część ciała i jakiekolwiek posługiwanie się nimi zależne jest raczej od posiadanego Taijutsu. Uznaje się, że nie potrzebują jednak własnego stylu walki - chociaż jeśli ktoś ma życzenie, może taki zrobić dla większej ilości profitów.

Ponowne wykonanie techniki na tej samej kończynie anuluje przemianę.

Posiadając rangę B w Ninjutsu maksymalnie można wydłużyć pazury o dodatkowe 5cm (10cm łącznie). Ich twardość porównywalna jest z metalem.
Posiadając rangę A w Ninjutsu można wydłużyć pazury o kolejne 5cm (do maksymalnie 15cm).
Posiadając rangę S w Ninjutsu nie ma potrzeby składać pieczęci, a pazury można wydłużyć o kolejne 5 cm (aż do 20cm łącznie).
Posiadając Specjalizację w Ninjutsu twardość pazurów porównywalna jest z hartowanym metalem. Posiadając dość siły, można próbować przebić nimi stal. Dalej jednak da się je zniszczyć bądź połamać.
Tsūjitegan: Ryakudatsu | Through Eye: Life-Force Plundering通じて眼・略奪
KlasyfikacjaTsūjitegan, Kinjutsu
PieczęcieCzas skupiania chakry jak przy 5 pieczęciach
KosztPołowiczny S za 3 tury
ZasięgDotykowy
Wymagania---
DodatkoweTechnika traktowana jest jako wspomaganie
Podczas gdy najbardziej znamienita technika klanu Sabataya skupia się na heroicznym przelaniu na innych własnych sił fizycznych celem zasklepienia ich ran, Ryakudatsu jest niczym zła siostra. Druga, nie koniecznie jasna, strona tego samego medalu. Co można bowiem dać, to również można odebrać. Poprzez skupianie chakry przez pewien czas jesteśmy w stanie wejść w tryb, gdzie każdy nasz kontakt fizyczny niesie ze sobą ogromne szkody celowi. Nie wynikają one z włożonej siły czy dokonanych zniszczeń, a samych efektów, jakim poddany zostaje przeciwnik bez względu na noszony pancerz czy inne elementy defensywne. Każdy trafiony cios, mniej bądź bardziej celny, niesie ze sobą odebranie celowi części jego sił fizycznych sprawiając, że jedno uderzenie zostawia nasz cel sfatygowany tak samo, jakby przebiegł długi kawałek drogi bez odpoczynku. Każde kolejne pogłębia ten stan, a im bardziej nasz oponent jest wytrzymały, tym więcej trafień potrzeba, by ten w sposób znaczący odczuł efekt techniki. Co więcej raz na turę każdy trafiony przeciwnik traci 1 punkt wytrzymałości.

Istnieją jednak pewne niuanse sprawiające, że używanie tej techniki nie jest aż tak proste i oczywiste, jakie może się wydawać. Czas trwania techniki musimy określić przed jej użyciem, płacąc chakrę "z góry". W przypadku wcześniejszego przerwania tejże, chakra nie wraca. Podczas trwania techniki niemożliwe jest używanie wspomagań i technik prócz tych rangi E nieposiadających w wymaganiach otwartej dziedziny na randze D oraz technik, jakich koszt chakry wynosi 0. Nie mniej techniki oraz wspomagania, jakie zostały użyte przed włączeniem Ryakudatsu nie zostają przerwane i działają dalej również po jego aktywacji. Co więcej odebrana za pomocą tej techniki wytrzymałość wraca dużo szybciej, niż w wypadku innych technik bazujących na energii fizycznej. Jej powrót rozpoczyna się 3 tury po zakończeniu działania techniki. Jest to proces stopniowy, a podczas jednej tury wraca jeden punkt wytrzymałości. Nie zostaje zanegowane jednak zmęczenie, a rany zadane podczas trwania trybu, bez względu na ilość Wytrzymałości celu w tamtym momencie, po jej odzyskaniu nie ciążą mniej niż w chwili ich otrzymania.

Posiadając Specjalizację Tsūjitegana czas działania wzrasta do 4 tur za koszt połowiczny S.
Posiadając Sennina Tsūjitegana możliwe staje się wyłączenie trybu wcześniej. Ponowne jego włączenie możliwe jest dopiero w momencie, w którym wcześniej zakończona technika przestałaby działać, gdyby nie została wyłączona. Oznacza to, że jeśli użyjemy techniki z początkowym zamiarem utrzymywania jej 6 tur, a wyłączymy ją po 1 - musimy odczekać kolejne 5, nim będzie możliwe ponowne jej użycie.
Posiadając Specjalizację oraz Sennina Tsūjitegana przedwczesne wyłączenie techniki nie wiąże się z nałożeniem czasu oczekiwania do jej ponownego użycia.
Ura Renge | Reverse Lotus裏蓮華
KlasyfikacjaHachimon, Kinjutsu
Pieczęcie---
Koszt---
ZasięgDotykowy
WymaganiaOtworzona co najmniej trzecia brama [Seimon]
To, co może się wydawać zwykłymi uderzeniami i kopnięciami o dużej sile, w rzeczywistości wymaga nieco więcej wprawy do poprawnego wykonania Ura Renge. Na czas pełnej tury, shinobi wykorzystuje w pełni potencjał dawany mu przez otwarte bramy, pozwalając mu przez ten czas poruszać się z niesamowitą szybkością, jakby przemieszczał się za pomocą Shunshin no Jutsu niezależnie od tego, ile posiada finalnie Szybkości pod względem czystych statystyk. Śledzenie przeciwnika wzrokiem bez dodatkowych instrumentów lub dużego Refleksu staje się niemożliwe, zaś blokowanie - utrudnione. Zwłaszcza dla osób, jakie nie korzystają ze wspomagań, a i wtedy nie jest to rzecz prosta. Przyjmuje się, ze przy trzeciej bramie należy mieć co najmniej 8 Refleksu, 9 dla bram od czwartej do szóstej oraz 10 dla bram pozostałych. Co więcej uderzenia wykonywane w tym stanie są na tyle szybkie, że podąża za nimi dodatkowa fala uderzeniowa o zasięgu 2m średnicy i sile techniki B, zdolnej łamać kości czy doprowadzając do uszkodzeń terenu.

Ze względu na obciążenie, jakie Ura Renge nakłada na organizm używającej osoby, nie zaleca się korzystania z niego nazbyt często. Posiadając dobrą (6) Wytrzymałość, możliwe jest "bezpieczne" wykonanie Ura Renge raz. Każdy kolejny poziom Wytrzymałości zwiększa tę liczbę o 1, z czego każde wykonanie zwiększa zmęczenie odczuwalne po dezaktywacji Hachimona - bez względu na to, czy skończy się sam z siebie czy za wolą użytkownika. Osoba o stosunkowo dobrej (6) Wytrzymałości będzie zmęczona po jednym użyciu Ura Renge w takim samym stopniu, co osoba z lepszą (7) Wytrzymałością po użyciu go dwukrotnie i tak samo jak osoba z ogromną (8) Wytrzymałością po użyciu go trzykrotnie itd.. Wykorzystanie Ura Renge jednak więcej razy, niż jest to zalecane, skutkuje rozerwaniem mięśni i krwotokiem jeszcze podczas wykonywania techniki, będąc oddzielnymi obrażeniami niż te, które dodatkowo wiążą się z utylizacją otwartych bram. Grozi to niepowodzeniem wykonania techniki, co zależy w dużej mierze od wytrzymałości i siły woli wykonującego.

Posiadając Hachimon na randze S możliwe jest wykonanie Ura Renge o 1 raz więcej, niż dyktuje to posiadana Wytrzymałość.
Posiadając Sennina w Hachimonie tworzona fala uderzeniowa jest w stanie ominąć część pancerza noszonego przez przeciwnika czy bariery i ściany, za którymi się ukrywa, dosięgając go osłabiona o rangę za pokonanie każdej jednej przeszkody rangi S, trzech przeszkód rangi A bądź pięciu rangi B.
Posiadając Specjalizację w Hachimonie poziom wymaganego refleksu dla poszczególnych bram rośnie o 1.
► Pokaż Spoiler | Techniki klona
Kuchiyose no Jutsu | Summoning Technique口寄せの術
KlasyfikacjaNinjutsu, Technika Czasoprzestrzenne
PieczęcieDzik → Pies → Ptak → Małpa → Baran
KosztRóżny
Koszt zależny jest od dwóch czynników: rangi przywoływanego stworzenia oraz jego wielkości. W przypadku zwierząt rangi niższej niż C, ich koszt traktowany jest, gdyby były rangi C.
  • Zwierzęta malutkie, małe i średnie tj. do rozmiaru psa - koszt standardowy rangi zwierzęcia;
  • Zwierzęta spore, duże i wielkie tj. do rozmiaru słonia - koszt potrójny rangi zwierzęcia;
  • Zwierzęta olbrzymie i monstrualne tj. do rozmiaru największych Ogoniastych Bestii - koszt pięciokrotny rangi zwierzęcia. Minimalny koszt to 1 000 chakry.
  • Zwierzęta-molochy, sięgające swym rozmiarem setek metrów wysokości i więcej - koszt siedmiokrotny rangi zwierzęcia. Minimalny koszt to 7 500 chakry.
WymaganiaPodpisany pakt
Prócz złożenia potrzebnych pieczęci, do wykonania potrzebujemy odrobiny własnej krwi na dłoni, którą w finalnym etapie dotkniemy ziemi. Posiadając podpisany pakt z grupą zwierząt, jesteśmy w stanie przywołać mniej ludzkiego towarzysza w miejscu, gdzie obecnie przebywamy. Jest to też podstawą, by moc korzystać z najważniejszego profitu udzielanego przez spisany pakt: wsparcia jednego bądź kilku zwierząt, z jakim shinobi zawiązał współpracę.

Przy jednorazowym użyciu techniki można przyzwać tyle zwierząt, na ile shinobi starczy chakry. Używając krwi innej osoby z podpisanym paktem, możliwe jest przyzwanie jego zwierząt. To jednak, kogo przyzwiemy jest w pełni losowe, chociaż zależy od włożonej chakry.

Posiadając rangę S w Ninjutsu można pominąć składanie pieczęci kumulując chakrę przez tyle czasu, ile zajęłoby rzeczywiste ich złożenie. Dalej konieczne jest użycie własnej krwi.
Shimo Suimin | Winter Sleep of the Beast King霜睡眠­
KlasyfikacjaNinjutsu, Kontrola Chakry
PieczęcieZając → Tygrys → Pies → Wąż
KosztStandardowy
ZasięgNa siebie bądź na dotyk
WymaganiaPakt z Niedźwiedziami lub bycie niedźwiedziem
Poprzez wysłanie odpowiednio dużego impulsu chakry do organizmu, swojego bądź cudzego, możemy wprowadzić go w stan niezwykle zbliżony do hibernacji przeprowadzanej przez niedźwiedzie w okresie zimowym. W efekcie tego organizm zwalnia: praca serca drastycznie spada, tak samo jak wszelaka fizjologia i zapotrzebowanie na składniki odżywcze. Rzecz jasna osoba pod wpływem techniki nie jest w stanie funkcjonować w ten sposób rzeczywiście zapadając w sen. Krwotoki przestają zagrażać życiu, a trucizny znajdujące się w krwiobiegu również nie mają łatwo: czas pomiędzy kolejnymi uszkodzeniami wynikających z ich obecności wydłuża się w ten sam sposób, co w przypadku utraty krwi. Istnieją dwie metody użycia:

Na siebie - nie trzeba spełniać do tego żadnych wymogów. Starczy jedynie użyć techniki by drastycznie spowolnić wszystkie procesy w organizmie bez natychmiastowych ubocznych skutków. Nie mniej, każde dwa dni w tym stanie sprawiają, że siła postaci spada o 1 na okres kolejnych dwóch dni do maksymalnie 1 punktu siły. Organizm wtedy nie jest w stanie po tym czasie dalej utrzymywać stanu hibernacji, wybudzając tym samym daną osobę. Inną metodą wybudzenia się jest uzyskanie pomocy medycznej bądź stabilizacja własnego stanu zdrowia. W przypadku zastosowania techniki na sobie będąc w pełni sił, ninja budzi się po kilku godzinach lub będąc zbudzonym bardziej "siłowymi" metodami.

Na kogoś - możliwe użycie tylko, jeżeli dana osoba jest nieprzytomna (nie może po prostu spać), bliska tego stanu lub jeśli wyrazi zgodę bądź nie będzie stawiać oporu. Wymagany jest z nią również przynajmniej krótki kontakt fizyczny. Każde dwa dni w tym stanie sprawiają, że siła postaci spada o 1 na okres kolejnych dwóch dni do maksymalnie 1 punktu siły. Organizm wtedy nie jest w stanie po tym czasie dalej utrzymywać stanu hibernacji, tym samym wybudzając daną osobę. Inną metodą wybudzenia się jest uzyskanie pomocy medycznej bądź stabilizacja własnego stanu zdrowia. Użycie na osobie wyczerpanej, ale zdrowej sprawia, że ten wybudzi się po kilku godzinach lub będąc zbudzonym bardziej "siłowymi" metodami.

Posiadając rangę S w Ninjutsu można pominąć pieczęcie.
Bunseki no Jutsu | Analysis Technique分析術
KlasyfikacjaIryō Ninjutsu, Kontrola Chakry
PieczęciePies → Zając → Małpa
KosztStandardowy na turę
WymaganiaKontrola Chakry 5
Jedna z najbardziej podstawowych medycznych technik, stosowana nie bezpośrednio do leczenia, a do analizy ciała naszego pacjenta. Skupiając medyczną chakrę w dłoniach, otacza je jasnofioletowa barwa. Następnie, przykładając dłonie do pacjenta, jesteśmy w stanie zidentyfikować co mu dolega. Gdzie znajduje się problem (np. w wątrobie/płucach) oraz jakiego rodzaju on jest (np. trucizna, choroba).

Wraz z rozwojem Iryō Ninjutsu możemy z większą pewnością wykryć, czy dana osoba padła ofiarą trucizny. Wykryjemy tylko truciznę o randze równej bądź niższej od naszej rangi Iryō Ninjutsu. W przeciwnym razie wiemy, że pacjent ma np. problem z płucami. Oznacza to, że posiadając Iryō Ninjutsu na randze B wykryjemy, że problemem są trucizny o randze D, C i B oraz gdzie znajduje się problem. W przeciwnym razie, dowiemy się tylko, że problem znajduje się w konkretnym miejscu. Sytuacja ta, zależnie od MG, może dotyczyć też rzadszych bądź bardziej specyficznych chorób.

Posiadając rangę B w Iryō Ninjutsu jesteśmy również w stanie ocenić sprawność ciała osoby nie posiadającej żadnych ran. Gdzie ma słabsze mięśnie/kości, a gdzie te silniejsze. Jesteśmy również w stanie ogólnie ocenić jej siłę, wytrzymałość, szybkość.
Posiadając rangę A w Iryō Ninjutsu jesteśmy w stanie rozpoznać nawet przyczynę śmierci osoby, tak długo, póki wszystkie niezbędne elementy są na miejscu. Nie wykryjemy, że przyczyną śmierci była trucizna blokująca drogi oddechowe, jeśli został sam szkielet.
Posiadając rangę S w Iryō Ninjutsu jesteśmy w stanie rozpoznać nawet drobnoustroje, normalnie niezauważalne.
Posiadając Specjalizację w Iryō Ninjutsu wszystkie wymagania dotyczące Kontroli Chakry są obniżone o 1 poziom. Dodatkowo możliwe jest pominięcie pieczęci. Czas mieszania chakry trwa jednak tyle, ile trwałoby faktyczne ich złożenie.
► Pokaż Spoiler | Style walki
Kyotōryū | Flow of the Empty Sword虚刀流
KlasyfikacjaTaijutsu, Styl Walki
Wymagania---
Sposób walki bez używania broni wszelakiego kalibru, również tego dedykowanego do walki wręcz jak np. kastety. Wedle ideologii Kyotōryū, osoba dzierżąca ów styl nie używa miecza, a zamiast tego sam staje się jednym - siłą zdolną przebić się przez każdą defensywę, "tnąc" przez wrogów jak najlepsze ostrze. Ostatecznie styl ten przez lata zamiast skupiać się na ofensywie czy defensywie per se, znalazł swoją specjalizację w kruszeniu defensywy innych i pozostawianiu ich bezbronnymi na dłuższą metę. Ostatecznie dla mistrzów tej sztuki nie ma tarczy wystarczająco wytrzymałej, czy miecza dość niezniszczalnego, by ostatecznie nie ugiąć się pod uderzeniem Kyotōryū.

Styl ten opiera się w podobnej mierze na uderzeniach dłońmi, jak i kopnięciach. Mniej popularne są ciosy wykonywane pięścią, bardziej stawiając na ataki otwartą dłonią. Poprzez odpowiednią utylizację posiadanych mięśni, siła przyłożona do obiektu jest tym bardziej efektywna, im twardszy cel. Prócz skupiania się na czystej sile, przy unikach istotną kwestię stanowi również refleks oraz szybkość.

Posiadając rangę B Kyotōryū uderzenia wyprowadzone w twarde powierzchnie są mniej odczuwalne. Ciężej jest doznać kontuzji uderzając pięścią w stal czy inne, wytrzymałe obiekty.
Posiadając rangę A Kyotōryū ciosy wyprowadzane w twarde obiekty zyskują na sile. Łatwiej jest złamać komuś kość czy wyważyć ciężkie drzwi. Można też próbować łapać miecz w dłoniach. Uderzenia w tkanki miękkie są przez to mniej efektywne, jednak dalej niebezpieczne przy użyciu odpowiednio dużej siły.
Posiadając rangę S Kyotōryū oraz Refleks 8 ninja jest wystarczająco wprawiony, by nie tylko złapać bezpiecznie nadciągające ostrze, ale również nadciągającą broń miotaną. Zatrzymanie ataku kogoś posługującego się podobną szybkością łapiąc odpowiednio jego kończynę nie stanowi większego wyzwania.
Kimyōnaryū | Styleless奇妙な流
KlasyfikacjaKenjutsu, Styl Walki
WymaganiaBrak innego stylu walki Kenjutsu
DodatkowePosiadając ów styl walki, nie można opanować obok niego innych stylów Kenjutsu
Styl, którego nie ma. Nieuznawany, ale istniejący. Jack-of-all-trades. Sposób walki bez narzucanych z góry wytycznych, bez wyuczonych pozycji czy konkretnych ciosów. Każda osoba praktykująca go jest w stanie zaadaptować go pod siebie, zaś dwie osoby posługujące się nim nigdy nie zawalczą tak samo. Brak ukierunkowania sprawia, że uderzenia wykonane w tym stylu są słabsze i mniej efektywne niż wykonane przez osoby innych szkół. W zamian za to styl ten jest w stanie zapożyczyć od innych technikę i poszczególne ciosy, przez co możliwe jest ich imitowanie. Każdy wojownik szyje go własnymi nićmi porzucając ogólnie pojętą skuteczność na rzecz uniwersalności i szerszej gamy możliwości.

Posiadając rangę S Kimyōnaryū możliwe staje się zapożyczanie efektów oferowanych przez inne style walki. By zaadaptować takowe do swojego, należy mieć styczność ze stylem "pożyczanym" - czy to mogąc go obserwować przez dłuższy czas, walcząc przeciw osobie posługującej się nim lub znajdując nauczyciela.
Specjalna zasada #1: styl ten zmienia się wraz z walczącym i po pewnym czasie niewykluczone, by przerodził się w zupełnie nowy sposób walki odznaczający się unikalnością. Możliwe jest wtedy opracowanie na jego podstawie nowej szkoły walki. Kimyōnaryū zamienia się wtedy w rzeczony styl. Jego ranga wynosi tyle, ile wynosiłoby podzielenie obecnej rangi Kimyōnaryū na dwa (zaokrąglając wynik w dół). Nie można po tym ponownie rozwijać Kimyōnaryū. Wszelakie nauczone sztuki zapożyczone z innych stylów przepadają, o ile nowy styl walki nie twierdzi inaczej.
Specjalna zasada #2: inną możliwością jest nauczenie się już istniejącego stylu walki na miejsce Kimyōnaryū. Ze względu na jego uniwersalność, opanowanie na jego miejsce innego stylu jest prostsze. Jak we wcześniejszym wypadku, po zastąpieniu Kimyōnaryū nowym stylem, jego poziom jest równy poziomowi Kimyōnaryū podzielonemu na dwa i zaokrąglonemu w dół. Nie można po tym ponownie rozwijać Kimyōnaryū. Wszelakie nauczone ataki zapożyczone z innych stylów przepadają, o ile nowy styl walki nie twierdzi inaczej.
► Pokaż Spoiler | Przedmioty
Makigai Sheru Mēsu | Conch Shell Mace巻き貝 シェル メース
Legenda
W świecie ninja wielu nie zdziwią zwierzęta wyszkolone przez shinobi, potrafiące samodzielnie korzystać z ninjutsu. Ba, niektóre nawet potrafią mówić! Jednak ta legenda jest... specyficzna. Żywa muszla zdolna do walki jak równy z równym? Niektórzy twierdzą, że istota ta, czy to zwykła muszla, czy to małż, swego czasu starła się z przeciwnikami, którzy mogli zagrozić pokojowi na świecie. Inny zaś mówią, że by móc się przemieszczać opanowała rzadką sztukę faktycznej zmiany kształtu, znacznie przewyższającą zwykłe Henge no Jutsu.
Stack/SlotZawsze zajmuje pełen zwój, niezależnie od jego wielkości
Zdolności
Jaka by prawda nie była, muszla ta była wykorzystywana do walki przez shinobi od stuleci. Tak jak nawet jej posiadacze nie są w stanie powiedzieć czy jest ona prawdziwym zwierzęciem czy legenda kłamie, tak są w stanie wykorzystywać do walki jej unikatowe właściwości:
  • Niezwykle twarda skorupa, jaką są w stanie zniszczyć jedynie najpotężniejsze techniki, jak np. Bijūdama lub uderzenie o Sile 14.
  • Zdolność zmiany małża w formę potrafiącą latać. Shinobi za standardowy koszt B chakry jest w stanie zmienić podstawową formę małża w latająca, a następnie dowolnie sterować torem jego lotu. Prędkość małża wynosi 8 i dopóki coś nie zatrzyma jego lotu, wzrasta ona do 9 po 3 turach latania. Małż jest również w stanie udźwignąć 90 kg, toteż użytkownik może na nim latać. Kontrolować w ten sposób małża może jedynie jego aktualny lub dawny posiadacz z racji, że odrzuca on chakrę innych osób. Aby zostać zaakceptowanym do grona posiadaczy, trzeba trzymać małża we własnych dłoniach przez 3 tury.
  • Małż musi być zapieczętowany w zwoju tak długo jak nie jest wykorzystywany w walce. Jeżeli "zwierze" wykryje, że jest na wolności i nie trwa w najbliższym otoczeniu walka, to po 4 turach spokoju samo ją zaczyna - atakując wszystkich w pobliżu swoją powietrzną formą, osiągając w niej prędkość 10. Aby go wtedy zapieczętować, wymagane jest najpierw jego unieruchomienie - czy to przez proste złapanie, czy potężne uderzenie jakie ogłuszy zwierzę.
Midori no Kannazuki - Green October
Koszt4.500 ryo
Stack/slot1/1
Jest to obosieczny Jian o zielonkawym kolorze, który zawdzięcza materiałowi wykorzystanemu do wykucia ostrza. Ostrze to zostało bowiem wykute z Jadeitu, wzmocnionego jeszcze dodatkowo chakrą podczas wykuwania. Krawędź tnąca została odpowiednio ukształtowana, dając ostrze o dużej sile tnącej, jednak dość nieregularnych krawędziach - nie na tyle, by miało to wpływ na walkę, ale na tyle by wprawne oko dostrzegło te niedoskonałości. Rękojeść, wykonana została z kasztanowego drzewa i pokryto ją czerwonym oplotem ze skóry i barwionego jedwabiu. Garda, przypomina dwie strzałki skierowane na zewnątrz broni, wykonane są z brązu oraz jadeitu. Broń ta nie posiada u dołu rękojeści typowych dla Jian "frędzelków"(Jianpao) wciąż jednak posiada brązowe zakończenie (Jiantan). Rękojeść ma długość 12cm natomiast ostrze 70cm. Pochwa wykonana jest z kasztanowego drewna, prosta i skromna, bez zbędnych dekoracyjnych elementów. W rękojeści broni zamontowano specjalny mechanizm. W momencie chwycenia za rękojeść, nagły nacisk aktywuje mechanizm który uruchamia się po trzech sekundach. Wykonanie specyficznego ruchu nadgarstkiem i dłonią powoduje przekręcenie ukrytego w rękojeści mechanizmu i jego de-aktywację. Jeśli nie nastąpi to w ciągu 3 sekund, ukryte w rękojeści ostrza wysuną się z dużą szybkością, tnąc dłoń która trzyma broń.
Dodatkową cechą broni jest to że w procesie tworzenia twórca przelał weń chakrę i zapieczętował jutsu. W momencie w którym osoba korzystająca z miecza przeleje weń chakrę, aktywuje automatycznie jutsu Giman-tekina Doku(Genjutsu C). Koszt jaki ponosi za korzystanie z tej właściwości odpowiada normalnemu kosztowi tego jutsu, jednakże nie musi ona posiadać Genjutsu, tego konkretnego jutsu, ani składać pieczęci.
Wymagania do stworzeniaZnajomość Giman-tekina doku, Fuinjutsu C
Ostatnio zmieniony 25 gru 2022, 19:31 przez Sabataya Shuten, łącznie zmieniany 3 razy.
Obrazek
Awatar użytkownika
Mirai Akane
Posty: 98
Rejestracja: 31 maja 2021, 23:26
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Miasto portowe Aki

Jakby nie patrzeć wędrująca Ruri była jednym problemem. Następnym był definitywnie fakt, że miejsce w którym postanowiła sobie powędrować, było miejscem bitwy. Czyli nie było to zbyt dobre miejsce do odbywania pieszych wędrówek. No bo... cóż, dookoła jedni próbowali po ludzku nie umierać, a drudzy w równie ludzkich odruchach próbowali tych pierwszych tego życia pozbawić. Ogólnie sytuacja niezbyt ciekawa. Ostatnim i jakże ważnym elementem tej całej sytuacji, że nawet jeśli Ruri miała swoje problemy, to w tym momencie nie była do końca sobą. Podejrzenie naznaczenia przez demona było dość duże, a jak wiadomo kiedy w sytuacje mieszały się siły, których nie do końca się rozumiało, to nie do końca była to dobra sytuacja.
Przykładowo taka Akane definitywnie nie chciałaby się znaleźć w takiej sytuacji. I to z kilu powodów, których wszystkich wymieniać tutaj nie będzie, ale zaznaczy najważniejsze. Przykładowo to ona miała sprawować pieczę nad Ruri, to ona miała największe doświadczenie z demonami z ich grupy, a ostatecznie była prawdopodobnie najsłabszą osobą z ich drużyny. Oh well...
Pomimo wszystkich tych przeciwności losu udało jej się zatrzymać ich najnowszy nabytek. Czy był to sukces? W pewnym sensie. Później to zaczęło generować więcej pytań i problemów. "Ona woła mnie" - jaka ona? Kim była ona? O czym mówiła Ruri? Tego Akane nie wiedziała, ale jedynie mogła się domyślać i powiązać ową "ją" z demonicznym śladem, który był na dziewczynce. Następnie jej wzrok zmienił się kiedy to spojrzała w jej kapłańskie spojrzenie... i zaczęła się dusić. Szlag.
Przez chwilę Akane musiała przeanalizować sytuację, bo Ruri nie była jej pacjentką z problemami... była no Ruri... i miała jakieś powiązania z demonami co dało się potwierdzić taką reakcją. Początkowo nie wiedziała co zrobić... co w tej sytuacji zrobił by Hou? Mimo wszystko on znał się na demonach o wiele lepiej niż ona. Szlag. Z naprawdę dużym prawdopodobieństwem by ją wyśmiał.
Klasnęła w dłonie zbierając kapłańską chakrę, musiała działać szybko, zanim Ruri straci wystarczająco dużo powietrza.
- To ja jestem Twoim przeciwnikiem. - Warknęła głośno łapiąc za dłonie, dziewczynki. Miała nadzieje, że uda jej się powstrzymać to coś co ją kontrolowało przed próbą samobójstwa, a antydemoniczna chakra w tym wszystkim pomoże...
JikaganAktywny
Chakra 3 700 - 375 (A - ONIKOROSHI ) = 3325
► Pokaż Spoiler | Techniki
Onikoroshi | Demon Slayer鬼殺し
KlasyfikacjaJikagan, Anty-demoniczna technika
PieczęciePTAK → KOŃ → SZCZUR → SMOK → KRÓLIK → KLAŚNIĘCIE DŁOŃMI
KosztStandardowy za turę
ZasięgBezpośredni
Wymagania---
Technika kapłanek polegająca na otoczeniu dłoni jasną, białą chakrą jakiej przeznaczeniem jest zadanie jak największego bólu demonom. Złapanie dłońmi broni, przenosi również tą aurę na broń użytkownika. Normalne osoby zranione tak pokrytym ostrzem, strzałą czy pięścią nie odczuwają nic specjalnego. W przypadku jednak demonów oraz Ogoniastych Bestii, każda zadana w ten sposób rana zaczyna ich palić od wewnątrz. Ból taki rozprzestrzenia się powolnie po całym ciele bestii. Im więcej takich ran, i im dłużej trwa walka, tym większa szansa że demon padnie nieprzytomny od samego bólu. To ocenia jednak MG. W dodatku ostrze/strzały pokryte taką chakrą łatwiej przechodzą przez demoniczne bariery/pancerze/skóre np. przez skorupę Sanbiego.

Posiadając rangę S w Jikagan możemy pominąć 3 pierwsze pieczęci. Nie da się jednak pominąć klaśnięcia w dłonie.
Posiadając rangę S i Specjalizację w Jikagan możemy pominąć kolejne 2 pieczęci. Nie da się jednak pominąć klaśnięcia w dłonie.
Awatar użytkownika
Kamaboko Gonpachiro
Posty: 134
Rejestracja: 18 maja 2021, 13:59
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Techniki:
Kuźnia:
Bank:

Re: Miasto portowe Aki

Sytuacja potoczyła się w stronę, której Kamaboko nie przewidział. Nie spodziewał się. W ogóle nie zakładał iż rzeczy mogą potoczyć się właśnie tak. Natrafił nie tylko na osobę która mogła sprawić mu trudności w walce, która zabiła nauczyciela Shuten... trafił przede wszystkim na kogoś, kto czytał z niego jak z otwartej księgi. Przynajmniej, jeśli chodziło o jego przeszłość. Było to zdumiewające, zaskakujące i dziwne. Najgorsze że Kamaboko nie miał czasu by po prostu usiąść i powoli przeanalizować to, co usłyszał. Musiał zamiast tego zająć jegomościa w koszarach rozmową a kto wie, być może i walką. Nie podobało mu się to. Inicjatywa była w rękach nieznajomego. To on kierował tym spotkaniem, a Kamaboko nie czuł by był w stanie wytrącić mu lejce z rąk i przejąć ster. Jeszcze nie. A z każdą chwilą zamiast się przybliżać, czuł że się od tego oddala. Słowa które nieznajomy wypowiadał sprawiały Kamaboko wielki problem i dysonans w tym co odczuwał względem tego. Z jednej strony, cała ta sytuacja była obrzydliwie irytująca ale z drugiej, była ciekawa i wyzwalająca. Stanął właśnie w szranki na słowa z kimś, kto może pomóc mu "Lepiej zrozumieć siebie". Bacząc na jego wiedzę i słowa, była na to spora szansa. Następne chwile mogły być więc bardzo znaczące. Chociaż może nie w sposób który zakładał tajemniczy jegomość. Wróć. Na razie zdawał się wiedzieć wszystko. Bezpiecznie więc założyć że tok myślenia na który zepchnięty został kuglarz, był od samego początku celem przeciwnika. Szlag by trafił gry słowne. Oczywiście będąc już w środku, przestał używać Henge.

-Życie ci jeszcze miłe? Nie wyglądasz mi ani na słabeusza, ani na tchórza. Nieważne jak silny jest Shogun nie sprawiasz wrażenia kogoś, kto szczególnie przejął by się koniecznością stanięcia w nim szranki?-Najzwyczajniej w świecie, jeśli przeżywało się TAKIE uderzenie i pakowało w TAKIE miejsce, nie można było mieć wszystkich klepek. Ryzyko śmierci podążało tutaj za wszystkimi, na każdym kroku i on mówił, że życie mu miłe i dlatego wolałby nie mieć na sobie wzroku Shoguna? To po kiego grzyba się tu pchał? Po cholerę walczył z silnymi osobami? Może on miał wiedzę dzięki której był w stanie drążyć w Kamaboko, ale sam Gonpachiro postanowił wykorzystać logikę oraz słowa rozmówcy by po drążyć w nim samym. Mimo bycia na przegranej pozycji, mogło z tego wyniknąć coś ciekawego.-Muszę przyznać że brak towarzystwa moich znajomych, to raczej dość spora wada.-Kłamstwo. I zapewne jego rozmówca to wiedział. Niemniej - Kamaboko grał na czas. Potrzebował czasu. By zebrać myśli, by ubrać je w słowa, by znaleźć punkt zaczepienia do tego by poprowadzić rozmowę w swoim tempie, nie jego.-Trzeba przyznać że moja sytuacja nie jest bajeczna, ale rety słuchając twoich słów mam wrażenie że jesteś tak samo zniszczony jak Ja. Więc twój mistrz chyba nie jest taki wszechmogący co? Kogo ty straciłeś?-Prychnął. A przynajmniej tak mu się wydawało że prychnął. Kukły mogły nie prychać tak do końca jak ludzie.-Zazdrość, niepewność, strach, pycha, duma, gniew, irytacja...-Pokręcił głową.-Wyciągasz co najgorsze, by zaoferować zbawienie. Kuszące. Ogrom ludzi w naszej sytuacji wyciągnęłoby ku temu dłoń. Twój pan musi być bardzo inteligentny i przebiegły. Ale tak długo jak zdajesz sobie sprawę z tego z czym masz do czynienia - ogromnym przekrętem - nie może to na ciebie zadziałać. Nie ma dnia bez nocy, nie ma czerni bez bieli, dobra bez zła ani przyszłości bez teraźniejszości. Wszystko o czym mówisz jest piękne, kuszące z nutką groźby w tle. Jaki jednak mam dowód na to, że w zaświatach jest tak źle jak mówisz? Jaki na to, że tu będzie im lepiej zwłaszcza z potworem jakim się staną idąc za tobą? Jaki w ogóle miałby twój "Dobry pan" w tym zysk? I jeśli mi powiesz że żaden, to przestań proszę. Skoro chce mojej teraźniejszości, to jest w niej coś, za co jest gotów dać tak wiele, chociażby - rozrywka. Czy to go czyni dobrym czy złym? Nie mnie oceniać, bo oba słowa przeplatają się bardziej niż losy ludzi w tym miejscu. Gdyby jednak był tak dobry jak mówisz, po prostu by nam pomógł.-Wzruszył ramionami. Kolejny bufon o zbyt dużej mocy i ego. Być może nawet Zero.-Skoro nie jesteś tu po naszego pirata, a jedynie dla chaosu, mógłbym cię tu zostawić byś robił swoje. Mógłbym. Nawet kuszące-Spojrzał ku podłodze-Ale tak jak skończył tamten, tak mogłyby skończyć te ostatnie osoby które wolałbym pozostawić przy życiu. To chyba wyklucza pokojowe rozwiązanie?-Zapytał, bo kto wie, może był sposób by się dogadali. Sposób by uniknąć rozlewu krewi w tym miejscu. Nie sądził, ale jeśli tylko było to możliwe... a to dlatego że ten człowiek był niebezpieczny. Nie wiedział czy zdoła go powstrzymać, ale jeśli nie, to wolał nie wiedzieć co by się stało gdyby to Ruri a nie on, wpadła w jego sidła.

Cały czas też uważał bo nieznajomy mógł próbować zaatakować. W takim wypadku Kamaboko próbował by uniknąć a jeśli nie było to możliwe to zablokować, w sposób jednak nie zdradzający gdzie konkretnie znajdowała się jego tuba z sercem. Problem w tym że z wiedzą przeciwnika, ten od dawna mógł o tym wiedzieć.
► Pokaż Spoiler
Chakra:
Kamaboko 9.395
Zią 5.225 - 75 = 5.150
Pinky 2.500
Speedy 7.500
Mózg 15.000
Awatar użytkownika
Nara Shizu
Posty: 360
Rejestracja: 28 cze 2021, 12:57
Ranga: Genin
Discord: Fuyue#3535
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Bank:

Re: Miasto portowe Aki

Za tym co odległe - Arc III: Komplikacje­
WydarzenieWielka Przygoda
Post33/? (282/?)
Kamaboko Part

Dziwna sytuacja. Definitywnie było to dobre określenie spotkania kogoś, kto zdawał się wręcz czytać Ci w myślach. Nie, nawet nie było to czytanie w myślach. Wszystko to co mówiło nie było najbardziej aktualne, a raczej odnosiło się głównie do przeszłości. Choć, biorąc pod uwagę późniejsze słowa, i tego mógł nie być pewien. Na pewno było to coś nietypowego, porozmawiać z kimś kto miał w Ciebie aż taki wgląd. Shuten mimo znania go, raczej takiej rozmowy nie byłaby w stanie mu zaoferować. Nie rozmawiali o przeszłości. Zawsze teraźniejszość lub przyszłość. Nie to co było, choć oboje byli przez to w jakimś stopniu zranieni. Słysząc komentarz co do swojej siły, mężczyzna uśmiechnął się i pokręcił głową przecząco.
- Moja siła nie ma tu znaczenia, kiedy po drugiej stronie jest potwór. Szczęśliwie, jego wzrok został odwrócony od tego miejsca, więc mogę swoja zadanie wykonać. - stwierdził wzruszając ramionami, nim lekko się przeciągnął. Tak by coś mu w plecach strzeliło. Uniósł tylko brew, słysząc jak to brak sojuszników był wadą. Nawet osoby takie jak Shuten czy Akane mogłyby to stwierdzenie zakwestionować. Jego "uczennica" również by wykryła to kłamstwo, a jego przeciwnik? Nawet go nie skomentował. Kiedy jednak metalowa puszka dokonała swojej analizy, przeciwnik przekręcił głowę w bok. - Ahh. Moja sytuacja jest dość... wyjątkowa. Emocje nie były mi znane od urodzenia i dalej nie są. Kiedyś był to dla mnie problem. Teraz? Codzienność. Jestem więc tak zniszczony jak ty, jak to ująłeś, lecz nie mam pragnienia ani powodu żeby to zmienić.
Wymiana wszystkich negatywnych emocji, jakie to nieznany mu facet starał się wyciągnąć, została skomentowała lekkim ukłonem. Rękoma w kieszeniach i luźnym staniem.
- Oferuję zbawienie, bo wiem że jest możliwe do osiągnięcia z jego mocą. Zwyczajnie wymaga poświęceń. Dowodu oczywiście, nie masz. Co bym nie zrobił, próbując Cię do tego przekonać, będziesz mógł sprowadzić me próby do iluzji lub kłamstw. Jedynie mój mistrz byłby w stanie Ci faktycznie pokazać świat pośmiertny. Jego zysk natomiast, jest prosty. Żołnierz. Kolejna silna jednostka gotowa do wykonania zadań, jakie ten pragnie wykonane. Jak widzisz, mogą one wymagać udania się we względnie niebezpieczne lokacje jak ta. - uniósł dłoń, wskazując na wszystkich trupy z uśmiechem na twarzy. Szybko jednak wrócił do kontynuowania. - Mój pan jest "dobry", ale jedynie dla osób jakie go interesują lub dla niego służą. I dalej jest wymagający. Nie na tyle jednak, by potrzebować każdej sekundy Twojego życia. Miałbyś czas dla rodziny - choć czy wykorzystałbyś go wystarczająco dobrze by byli szczęśliwi jest już Twoją kwestią. Dostałbyś szansę. A to wszystko za skromną cenę teraźniejszości.
Dość rozbudowana odpowiedź, nim nadszedł ten dylemat. Pokojowe rozwiązanie było opcja, czy nie było? Mężczyzna patrzył przez chwilę na Kamaboko. Uniósł jedną rękę, otwartą dłonią skierowaną w górę.
- Możesz do nas dołączyć i odzyskać rodzinę. Możesz nie dołączać i zostać w miejscu, w jakim teraz jesteś. Z fałszywymi "przyjaciółmi, na jakich ani to Tobie nie zależy, ani im na Tobie. Tylko takie opcje zostają w tym momencie. Możesz również towarzyszyć mi na mojej misji, jeżeli potrzebujesz zostać przekonanym do nas.
I tak jak walka wisiała w powietrzu, tak jeszcze do niej nie doszło. Widocznie mężczyzna zostawiał wybór w dłoniach Kamaboko, niezbyt przejęty na dłuższą metę tym co zadecyduje. Właściwie gadał coś tam, o upośledzeniu emocjonalnym, więc to by się nawet zgadzało.
Akane Part

Kim była ona? Nie wiedziała. Definitywnie jednak nie była to zwykła istotna, a sfera tego wszystkiego wręcz śmierdziała demoniczoną. Ślad jaki wyczuła na Ruri wcześniej w tym momencie zdawał się dawać we znaki. Ciekawe, czy wcześniej nie mogłaby go jakoś wyeliminować, i wtedy do tego wszystkiego by nie doszło? Na to jednak było zbyt późno. W momencie, w jakim to Ruri zaczęła się sama dusić, musiała zacząć działać. Wyeliminowanie śladu teraz na pewno by też zadziałało, prawda? Na pewno. Nie, żeby była specjalistką od demonów. Paradoksalnie jak na kapłanki, spotykały one bardzo niewielką ilość faktycznie democznicznych istot. Jakieś teorie czy coś takiego nawet był rzadkie, a więcej rzeczy nauczył ją już Hou. Może w Hanie jakoś lepiej już działały, ale to jak była wychowana w Iwie? Nie było to wystarczające na takie momenty. Brakowało jej Hou. Tęskniłą, z serco pragnęło tego ogiera. Na daremne jednak, bo była zdana na siebie. A skoro była zdana na siebie, mogła jedynie zrobić to co potrafiła najlepiej... improwizować.
Dłonie na ręce dziewczyny i głośne warknięcie, wraz z przelaniem chakry. Chęć wygonienia demonicznych sił, jakie to nie dawały jednak tak łatwo za wygraną. A jej młodsza podopieczna robiła się powolnie fioletowa. Jeszcze trochę i na pewno puści. Jeszcze trochę!
- Uważaj! - usłyszała krzyknięcie, dojrzała wokół siebie płatki róż i nagle coś w nią uderzyło. Odrzuciło ją na bok, tak że przeturlały się po ziemi przez jakieś 3 metry. Akane i osóbka jaka w nią padła, jaką to było... Jinko. Kapłanka na dole, dziewczyna nad nią pochylona, masująca tył swojej głowy. Nie miała jednak nawet sekundy aby zastanowić się co się stało, nim jej towarzyszka złapała kosę jaka upadła obok, a następnie skoczyła na dość masywnego samuraja z no-dachi, jaki to teraz stał w miejscu, gdzie wcześniej była Akane z Ruri. Musiał jakoś przejść zwierzaki, jakie i tak były zajęte trzymaniej sporej ilości samurajów z dala od nich. "Demoniczna" istota jednak to musiała wykorzystać, bo Hatsu zaczęła tym razem biec w stronę, w jaką to zmierzała. Już była o 10 metrów oddalona od Mirai. Przeciskając się przez walczących, gdzie Jinko dalej ścierała się z masywniejszym samurajem, jaki to chciał przygnieść ją w ziemię. Komu pomóc? Wybory, wybory.
Shuten Part

Ona i Ichiwa. A między nimi Shougn. Sytuacja się powtórzyła, chociaż tym razem w innym wydaniu. I z konającym Ibarakim. Kolejną osobą padajacą, kiedy to jej przeciwnik dokonał swojego ataku, Drugi cios jaki widziała, druga ofiara praktycznie martwa. Jak będzie wyglądał trzeci cios? Czy go przetrwa? Nie wiedziała. Martwiła się jedynie Ibarakim, wiedząc że stan Ichiwy powinien być stabilny. Jej wierny towarzysz jednak, jaki to uczył ją gry w Mahjonga? Nie mogła sobie ostatecznie pozwolić na oddanie się gniewowi. Oschłe słowa zostały rzucone w stronę mężczyzny, jaki to do tej pory nie był zbyt rozmowny. Ten wbił w nią swoje spojrzenie, ale nie było w nim nawet gniewu czy specjalnych chęci mordu. Zwyczajnie, spokój.
- Obawiam się, że nie mogę Ci na to pozwolić. Jako Shogun, mam obowiązek wobec swoich ludzi, pokrzywdzonych przez twoich, ex-Tsuchikage. - stwierdził neutralnie, groźba skierowana w jego stronę zwyczajnie po nim spływająca. Nie przejął się nią. Był tak pewny swojej siły, a może zwyczajnie chłodny charakter blondyna był skąpy we własnych emocjach. W przeciweństwie do Shuten, jeszcze się gotującej, nim cała jej złość zwyczajnie musiała wyciec. Uciec, aby przemyśleć takie rzeczy jak stworzenie klona i jakiś plan. Nie dała się ponieść, a uczucie gorąca nie było już tak silne jak wcześniej. Dalej było. Zwyczajnie, nie było ono gotowe na wybuch. Sam plan kunoichi miał wiele warstw. Wiele technik, nakładanych jedna na drugą, z czego tylko z jedną niezbyt jej wyszło. Wprawienie wiatru w ruch, z jej poziomem zaawansowanie, kontrolą chakry i aktualną ilością już podtrzymywanych technik? Zwyczajnie nie wyszło. Użyta chakra rozproszyła się wokół, z racji na to jak improwizowana była to kontrola przy i tak już sporym obciążeniu ciała jakim był Hachimon. Cała reszta jednak się udała, więc nie miała co narzekać zbyt bardzo, prawda? Nie można było jednak obwiniać kogoś, za pragnienie jak największej przewagi nad Shougem, jaki to nawet otoczony mgłą nie zdawał się zbytnio przejmować. Przybrał swoją pozycję Iaido, a wokół niego ponownie pojawiły się wyładowania elektryczne. Bestia ponownie zaczęła się za nim formować jednak... Shuten była nieustraszona.
Ruszyła w niesamowitym tempie, zostawiając za sobą klona i popękaną ziemię w wyniku odbicia. Jian w pozycji defensywnej. Zgodnie z planem, pojawiła się bardziej za Shougen, jaki to nawet nie obrócił się w jej stronę. Najbardziej niewygodną stroną definitywnie było zajście go bardziej od tyłu, pod kątem. Szczególnie kiedy ten przybierał pozycję iaido. Musiałby zrobić niesamowicie dziki obrót, aby ciąć ją w aktualnej pozycji. Zbliżyła się do niego, względnie bezpiecznie i przede wszystkim szybko. Jej aktualne tempo było definitywnie najszybszym tempem jakie osiągnęła kiedykolwiek w swoim życiu. Teleportowała się praktycznie, a zwykli samurajowie z pewnościa nie mogli nawet jej ruchów dojrzeć. Zupełnie tak, jak ona wcześniej, kiedy Shougn postanowił ją ciąć. Jakby ponownie pouczająco, jej instynkt ponownie zakrzyczał.
- To wszystko? - zapytał Shogun cichym głosem, a Sabataya usłyszała grzmot. Dojrzała, jak ten zaczął wyciągać ostrze, dalej się nie obracając. Jak ono było pokryte potężną błyskawicą, krzyczącą wręcz o uwolnienie. Następnie... ruchy Shougna zdawały się wręcz klatkowane. Była w stanie dojrzeć jego atak, jednak niesamowicie ledwo i tylko dzięki zasłudze swoich oczu. Dojrzała, jak ostrze zostało wyciągnięte. Jak obrócił się na pięcie, tak że jego broń powędrowała po pół okręgu i leciała teraz w jej głowę. To wszystko warto powiedzieć, dojrzała w jakichś 4 klatkach. Zwyczajnie, był on tak znacznie szybszy od niej. Nawet z Hachimon nie była konkurencja. Mogła jedynie unieść swoje Jian w czas, nim oberwała. Impet za uderzeniem tak jak może nie zabolał bardzo, tak posłał ją w tył na 5 metrów. Blyskawica przeniosła się po jej ostrzu, rążąc jej rękę, przez co ta była lekko odrętwiała. Dalej mogła nią ruszać jednak, co częściowo mogła zawdzięczyć Hachimonowi jaki pobudzał jej organizm. Zaraz miała ruszyć na niego ponownie, nim ten jej mignął. Znalazł się tuż przed nią, w powietrzu, otoczony dalej błyskawicą. Uniósł swoją katanę i ponownie dało się usłyszeć grzmot.
Jej ofensywa raczej będzie musiała zaczekać, bo chyba czekało ją spotkanie tego, co powstrzymywał Ibaraki. Znowu, obraz niczym w 4 klatkach. Jej przeciwnik był zwyczajnie zbyt szybki. Uniosła wysoko Jian, co by to zablokować uderzenia jakie w nią zmierzały. I tak jak widziała jedno, tak odczuła trzy. Nie miała nawet specjalnie czasu na myślenie, nim cięcia zamieniły się w falę pchnięć. Blokowała co się dało, czy to dłońmi czy to Jianem. Zwyczajnie aby jak najmniej oberwać, jednak... jej przeciwnik był zbyt szybki. Rozcięty policzek, przedramię, bok... fala ran ciętych pojawiała się na Shuten, jaka to nie mogła nawet dobrze zablokować Shoguna. Nie mogła go dobrze złapać. Jedno zamachnięcie, które dzięki swojemu tempu również miało impet i Shogun od niej odskoczył, bliżej jakiegoś postronnego samuraja. Wyciągnął mu z pasa katanę, nim ponownie mignął, pojawiając się po prawicy Shuten. 10 metrów od niech, choć równie dobrze mogłoby to być nic. Wszyscy zwiększyli teraz dystans, dając im nawet arenę o promieniu 20 metrów. Nie chcąc się zbliżać. A Shogun? Wyciągnął ostrze błyskawicy jakie trzymał w prawej dłoni w bok. Dalej błyskawice po nim skakały, a za nim była bestia. Lewą rękę wyciągnął identycznie, a katanę zaczęła otaczać czerwona energia. Niebezpieczna, Shuten była to w stanie wykryć. Jej mglista forma zaczęła się wspinać po ramieniu mężczyzny, aż spotkała bestię z błyskawicy. Zaczęła się z nią mieszać, tworząc ciężkiego do opisania stwora. Mieszankę smoka i tygrysa, jaka to zaryczała. Włosy stanęły Shuten dęba. Plus? No... raz udało jej się go musnąć, także chociaż wykorzystała jedno ze swoich wspomagań. Coś jej podpowiadało jednak, że lepiej aby teraz nie została muśnięta przez jej przeciwnika.

Cel: Przeżyć (tura 1/?)


Klon w tym samym czasie, miał bardzo ważne zadanie. Cofnięcie się do Krainy Niedźwiadków, aby to pomóc jak tylko mógł i sprawdzić stan swoich podopiecznych. W tym celu, ku pomocy miał zjawić się Raijin. Inne jej wierne zwierzątko, jakie to miało ich cofnąć podczas kiedy to oryginał zajmował się największym zagrożeniem na tym polu bitwy. Pieczęci zostały złożone z zaczerpniętej przez klona krwi, a następnie dłoń dotknęła ziemii. Shuten przelała chakrę... i nic. Czuła, jak chakra potrzebna do przywołania z niej ubywa, ale jednocześnie wyczuła coś dziwnego. Nietypowego. Odmowę. Jakby gość jakiego to chciała wezwać nie chciał się zjawić. Dlaczego Raijin miałby być zajęty, szczególnie w dniu jednej z poważniejszych imprez? Nie wiedziała. Klon jednak też nie miał co zbyt długo się zastanawiać, bo pobliscy samurajowie postanowili się na nią rzucić, jak tylko ją dojrzeli. Pięciu z prawej, pięciu z lewej. Typowych szaraków, patrząc po zbrojach i drżących dłoniach niektórych. W końcu, mogła być tylko jakimś klonem, ale dla nich była demonem jaki walczył z jej mistrzem.
Stany postaci
Stan Shuten: Spora ilość niezbyt głębokich rozcięć na ciele, jakie pieką i dają uczucie mrowienia. Nic poważniejszego jednak.
Stan Ruri: Ucieka.
Lista Zwierzaków
► Pokaż Spoiler | Guoba
Guoba | The Great Devouer
GatunekNiedźwiedź Brunatny
RozmiarŚredni
Posiadane dziedzinyMokuton B | Fūton C | Katon C
Siła4
Szybkość4
Wytrzymałość7
Refleks5
Siła woli4
Kontrola Chakry6
Ilosc chakry5 000 E: 10 | D: 50 | C: 100 | B: 400 | A: 1 500 | S: ---
Jeżeli ktoś byłby zainteresowany tym, kto był pierwszym niedźwiadkiem dokonującego włamania do pszczelego ula - Guoba. Tym niedźwiedziem Guoba był. Naturalny wróg Ibarakiego. Nie dlatego, że się nie lubią rzecz jasna. Pasje obu jednak momentami nakładają się w sposób mało kompatybilny, przez co w brzuszku Wielkiego Pożeracza wylądowały już dwie talie kart, trzy zestawy kości, cały set do Mahjonga oraz Ibaraki. Tego ostatniego jednak dało radę wyciągnąć dość szybko po tym, jak jego zgrabny kuper utknął w szerokim gardle Gouby. Jeżeli coś mieści się w pyszczku niedźwiadka - jest spora szansa, że odczuwając nawet delikatny głód spróbuje to pochłonąć. A że niemal nigdy nie jest w pełni najedzony, należy strzec się tego stworka o każdej porze dnia i nocy. Wieli fan jedzenia do tego stopnia, że sam nauczył się obsługi garnka i patelni, a w miarę sprawne, uzbrojone w pazurki łapki pozwalają na przygotowanie sporej części produktów - no, dopóki nie wymaga się od niego doskonałej precyzji czy krojenia cebuli "w piórka". Co więcej po latach jedzenia dziwnych rzeczy, dorobił się niemal stalowego żołądka. Dużo mniej substancji jest również dla niego szkodliwa. Nie jest zbyt werbalny, jednak jego zdolności gestykulacji są tak wyborne, że nie da się go nie zrozumieć.

Guoba jest przykładem, że jedzenie nie zawsze idzie w łapki. Czasem idzie w brzuszek. Co prawda odrósł od ziemi bardziej niż Ibaraki, jednak dalej daleko mu od górowania nad ludźmi, sięgając im gdzieś do pasa. Jasnobrązowe, miłe w dotyku futerko zapewnia ciepełko nie tylko niedźwiadkowi, ale również tym, którzy postanowiliby się w niego wtulić. Czasami użycza nawet własny brzuszek za poduszkę po zapłaceniu daniny z czegoś dobrego, jednak bywa, że obywa się i bez wcześniejszego haraczu. Brzuszek, okolice noska i część łapek jaśnieje, przybierając kremową barwę kontrastującą z czarnymi obwódkami wokół oczu - i nawet nie pytajcie, ile niedźwiedzi sobie żartuje z tego, że ten ma w sobie pand krew - oraz ciemnym wykończeniem łapek. Łebek zdobi również jasny, odwrócony półksiężyc rozciągający się pomiędzy jego brwiami.
Techniki zwierzęcia
Mokuton B // Mokuton: Mokujōheki | Wood Release: Wood Locking Wall // Standardowy
Katon E // Kaen | Flame // Standardowy
Katon E // Taiyō Sesshoku | Touch of the Sun // Standardowy na turę
Katon D // Keikoku Furea | Warning Flare // Pięciokrotny
Katon C // Katon: Hōsenka no Jutsu | Fire Release: Phoenix Sage Fire Technique // Standardowy na 5 pocisków
Katon C // Katon: Kasumi Enbu no Jutsu | Fire Release: Mist Blaze Dance Technique // Standardowy
Fūton E // Habuyō | Leaf Dance // Standardowy na turę
Fūton E // Kaze Hitokuchi | Breeze Bite // Standardowy na turę
Fūton D // Hatsukaze | First Wind // Standardowy
► Pokaż Spoiler | Mózg
Mózg
GatunekSzczur
RozmiarMały
Posiadane dziedzinyHyōton S
Ninjutsu S
Fūinjutsu S
Suiton A
Doton A
Siła5
Szybkość7
Wytrzymałość5
Refleks8
Siła woli10
Kontrola Chakry10
Ilosc chakry15.000 E: - | D: - | C: 20 | B: 100 | A: 250 | S: 500
Mózg jest geniuszem zbrodni. Wielkim mastermindem planów. Uwielbia knuć, szydzić i wywyższać się nad innymi. Uwielbia żółty ser i nachosy z sosem serowym. Gderliwy i marudny. Udaje niedostępnego i chłodnego, ale tak naprawdę kocha Pinkiego i łatwo przywiązuje się do innych. Osoby pod paktem traktuje jak dostawców sera, więc z łatwością można mu się podlizać i uzyskać jego względy, obdarowując go ów dobrem. Do Kamaboko pochodzi z dystansem - lubi go, ale nie bardzo mu ufa ze względu na jego dziwne i często niejasne zachowania. Z wyglądu jest to biały szczur z nieco przerośniętą główką, co utrudnia mu walki luchadorskie. Ma czerwone oczka i typowy, szczurzy ogon.
Techniki zwierzęcia
NinjutsuC // Gyaku Kuchiyose no Jutsu | Reverse summoning technique // Standardowy
NinjutsuC // Kuchiyose no Jutsu | Summoning Technique // Różny
NinjutsuA // Chakura Tensō no Jutsu | Chakra Transfer Technique // Przekazywana chakra
Ninjutsu // PaktS // Densenbyō | The Plague // Trzykrotny, minimum 10 000 Chakry
HyōtonS // Hyōgaki | Ice Age // Dwukrotny za użycie, standardowy B na turę za utrzymanie
FūinjutsuS // Bōkyaku no tatchi | A touch of oblivion // Standardowy C za dzień
SuitonA // Suiton: Daibakuryū no Jutsu | Water Release: Great Waterfall Flow Technique // Standardowy
Doton // PaktB // Hadakadebanezumi kaitai-tai | Mole-rat demolition squad // Trzykrotny
DotonA // Doton: Arijigoku no Jutsu | Earth Release: Antlion Technique // Standardowy na turę
► Pokaż Spoiler | Pinky
Pinky
GatunekMysz
RozmiarMały
Posiadane dziedzinyHyōton D
Katon D
Ninjutsu C
Siła5
Szybkość4
Wytrzymałość4
Refleks4
Siła woli4
Kontrola Chakry4
Ilosc chakry2.500 E: 30 | D: 100 | C: 250 | B: x | A: x | S: x
Pinky jest debilem. Ale kocha Mózga. Ale jest głupi. Głupi jest jak but. Generalnie robi to, co każe mu Mózg, tak jak mu każe Mózg i najlepiej - kiedy każe mu Mózg. Pinky lubi Mózga i patrzeć w ścianę. Jego ulubioną potrawą jest woda z podajnika i sianko, a o walkach luchadorów wie tyle, że nie umie tego wymówić. Kamaboko wręcz uwielbia. To jego ulubiony człowiek i zrobi dla niego wszystko - tak długo, jak Mózg mu nie zabroni. Pinky jest wysoką białą myszą o czarnych oczach. Posiada długi różowiutki ogon i pchły.
Techniki zwierzęcia
Hyōton D // Kōri no Kishitsu | Ice substrate // Standardowy za pole o promieniu 3m
Hyōton D // Hyō | Hail // Standardowy za trzy pociski
Katon D // Hinote | Fire hands // Standardowy na turę od dłoni, minimum 3 chakry
Katon D // Katon: Hōsenka Tsumabeni | Fire Release: Phoenix Sage Flower Nail Crimson // Standardowy za 5 broń miotaną na turę
Ninjutsu C // Kawara Shuriken | Roof Tile Shuriken // Standardowy za 5 przedmiotów
Ninjutsu C // Gyaku Kuchiyose no Jutsu | Reverse summoning technique // Standardowy
Ninjutsu C // Kuchiyose no Jutsu | Summoning Technique // Różny
► Pokaż Spoiler | Zią
Zią
GatunekGolec
RozmiarŚredni
Posiadane dziedzinyDoton S
Ninjutsu A
Hyōton A
Katon B
Siła6
Szybkość6
Wytrzymałość6
Refleks8
Siła woli7
Kontrola Chakry7
Ilosc chakry10.000 E: 5 | D: 25 | C: 75 | B: 300 | A: 750 | S: 3500
Zią jest ziomkiem. Przyjacielem każdego. Władcą leżingu, imprez i pieniędzy. Naczelny alkoholik krainy szczurów. Szef kasyna i nielegalnych zakładów luchadorskich. Fan narkotyków i nikotyny. Z Kamaboko dogaduje się znakomicie, widząc w nim pokrewną duszę. Zawsze chętnie mu pomaga - tylko nie zawsze jest przy tym trzeźwy. Krążą plotki, że od używek wyłysiał, ale to tylko plotki. Jest golcem - one z reguły są gołe. No i ślepe, więc i Zią jest niemal ślepy. Widzi baaaaaardzo słabo. Dlatego woli siedzieć pod ziemią, gdzie jest chłodniej i ciemniej.
Techniki zwierzęcia
NinjutsuC // Gyaku Kuchiyose no Jutsu | Reverse summoning technique // Standardowy
NinjutsuC // Kuchiyose no Jutsu | Summoning Technique // Różny
NinjutsuA // Kumoshin no Jutsu | Cloud Transport Technique // Dwukrotny
Doton // PaktB // Hadakadebanezumi kaitai-tai | Mole-rat demolition squad // Trzykrotny
DotonB // Ishi no kami no abatā | God of Stones avatar // Dwukrotny, standardowy C na turę za utrzymanie
KatonC // Katon: Gōkakyū no Jutsu | Fire Release: Great Fireball Technique // Różny
HyōtonA // Ekitai chisso | Liquid Nitrogen // Dwukrotny
► Pokaż Spoiler | Speedy
Speedy
GatunekMyszoskoczek
RozmiarMały
Posiadane dziedzinyNinjutsu A
Hyōton B
Futon B
Raiton C
Siła4
Szybkość8
Wytrzymałość4
Refleks8
Siła woli5
Kontrola Chakry6
Ilosc chakry7.500 E: 10 | D: 50 | C: 100 | B: 400 | A: 1500 | S: x
Speedy jest niewielkim myszoskoczkiem o brązowym futerku. Ma długi i cieniutki ogonek. Ubrany chodzi w białe spodenki i koszulkę, zaś na głowie nosi sombrero. Uwielbia grać na mandolinie i marakasach, a poza tym biegać, ruszać się i płatać figle! Jest wiecznie wesoły, rozradowany i wręcz wypełniony energią. Nienawidzi nudy. W większości wykonując zadania, opiera się na tym, czy będzie co robić, czy nie bardzo. Zadania pokroju czujki czy strażnika to nie dla niego. Ale bieganie? Zabijanie? Figlów płatanie? Zawsze. Z Kamaboko się zwyczajnie nie dogadują. Pracuje dla niego, ale lubi wykręcać mu numery czy robić rzeczy "po swojemu".
Techniki zwierzęcia
NinjutsuC // Gyaku Kuchiyose no Jutsu | Reverse summoning technique // Standardowy
NinjutsuC // Kuchiyose no Jutsu | Summoning Technique // Różny
NinjutsuA // Kumoshin no Jutsu | Cloud Transport Technique // Dwukrotny
Hyōton D // Kōri no Kishitsu | Ice substrate // Standardowy za pole o promieniu 3m
HyōtonC // Yukidama | Snowball // Standardowy
FūtonB // Fūton: Hane no Mai | Wind Release: Feather Dance // Standardowy na turę
RaitonC // Hagane piasuinparusu | Steel-piercing impulse // Dwukrotny
RaitonC // Ka jūden | Overcharge // Różny
Lista NPC
Ostatnio zmieniony 23 sty 2023, 21:31 przez Nara Shizu, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek
Wcielenie Jelenia
Prowadzone wątki 3/4 [aktywne wątki]
  • Za tym co odległe - Kamaboko Gonpachiro, Sabataya Shuten & Mirai Akane
  • Tam gdzie bogowie poprowadzą... - Kaguya Kaede
  • Pierwsza uczennica - Inuzuka Nana
Awatar użytkownika
Kamaboko Gonpachiro
Posty: 134
Rejestracja: 18 maja 2021, 13:59
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Techniki:
Kuźnia:
Bank:

Re: Miasto portowe Aki

Kamaboko pstryknął palcami-A, więc po prostu jesteś tchórzem-Kiedyś nawet słyszał wiersz, w czasach kiedy jeszcze go interesowały. "Potwór, nie potwór, byle miał otwór". A tu proszę, "Potwór" bał się innego potwora. Bo w oczach Kamaboko osoba przed nim była potworem. I pewnie w oczach wielu osób on sam takowym był. Czy był więc sens bać się potworów?-Ludzie zawsze byli i zawsze będę potworami. Bać się któregoś tylko dlatego że jest nieco silniejszy niż reszta... jesteś pewien że twój pan ma z ciebie jakikolwiek pożytek?-Na pewno miał, to było bardzo tanie zagranie i Kamaboko sobie świetnie zdawał sprawę z tego że brzmiał co najmniej śmiesznie z tymi żałosnymi próbami sprowokowania przeciwnika. Ale i to miało swój cel. Nie wymagało pomyślunku co pozwalało Kamaboko zastanawiać się nad istotniejszymi kwestiami, a na dodatek nie powodowało że panowało między nimi milczenie. Tak długo jak toczyła się między nimi dyskusja tak długo był jeszcze czas. By coś zrobić. Coś wymyślić.-To oznacza że po prostu przegrałeś. Przegrałeś walkę o siebie. Poddałeś się i sięgnąłeś po proste rozwiązanie.-Półprawda. Ale zdecydowanie nie było to tak proste jak Kamaboko to przedstawiał. Jednak czy w tej rozmowie miało to jakiekolwiek znaczenie? Nie.-Jesteś pełen sprzeczności, wiesz o tym? Nie miałeś uczuć, nie masz uczuć. Te kwestie ci nie przeszkadzają. A mimo to mówisz o etycznym koncepcie dobra i zła tak jak gdybyś go rozumiał. Ale, ktoś kto nigdy nie zaznał szczęścia, ktoś kto nigdy nie zaznał rozpaczy, nie może mieć pojęcia o dobrze i źle. Dobro i zło to są koncepty dla ludzi a ludzie mają uczucia. Ty jesteś jedynie biedną marionetką w rękach swojego "Boga", taką która uczepiła się czegoś innego niż jej wcześniejsze monotonne życie i podąża za tym tylko dlatego że nie zna nic innego-Prychnął.-I mówi ci to faktyczna kukiełka. To chyba JEST jakieś osiągnięcie. Na pewno lepsze niż chowanie się przed oczami Shoguna. Hej, hej-Przerwał na moment.-Właściwie to masz jakieś uczucia! Strach. Czujesz strach.-Znów pół prawda i znów nie był to tak prosty temat. W gruncie rzeczy jego rozmówca mógł być po prostu rozważny i nie porywać się z motyką na słońce, jeśli nie widział w tym zysku a ryzyko było ogromne. Ale hej, to była całkiem niezła prowokacja. O 2 klasy akademii lepsza niż poprzednie.

Kamaboko wzruszył ramionami.-Niech będzie. Ruszę z tobą poobserwować twoja misję i jeśli uznam, że jest spoko to dołączę do twojego władcy. To pozwoli mi również powstrzymać cię przed dobraniem się do moich towarzyszy. Mając się nawzajem w szachu, wyjdziemy na tym najlepiej.-Przeciwnik mógł myśleć że miał go w szachu, natomiast Kamaboko wolał myśleć o tym, że to on ma w szachu jego. Jak było? Miało się okazać właśnie teraz. Bo ile można kumulować chakrę potrzebną do złożenia 1 pieczęci? Raczej niedługo. Shunshin no Jutsu prosto w przeciwnika zdawało się Kamaboko powoli jego wizytówką. Ale co się dziwisz kiedy jesteś klockiem żelaza wielkości dorosłego człowieka poruszającym się z zawrotną szybkością? Każdy cywil który by tym dostał, jeśli jakimś cudem by przeżył, to skończyłby w stanie krytycznym w szpitalu. Rzecz w tym że przeciwnik Kamaboko nie był cywilem. Ta technika, to był dopiero początek. wbijając się w przeciwnika, Kamaboko lekko wyskakiwał a plan był prosty. Chciał wbić kciuki swoich dłoni, zmienione w żelazne ostrza, prosto w oczodoły przeciwnika, przy odrobinie szczęścia sięgając mózgu. Natomiast stopami uderzyć w uda przeciwnika tuż nad kolanami, jednocześnie wysuwając z podeszw but kolce, które miały się w niego wbić. Liczył że tak zaatakowany i oślepiony przeciwnik się przewróci. Na dodatek uszkodzone oczy i mięśnie nóg miały my utrudnić potencjalną dalszą walkę. Kamaboko jednak nie zapominał że był to człowiek który przeżył jak gdyby nigdy nic cios od kogoś, kto prawdopodobnie zabolałby jego, co oznaczało że rany zadane przez Kamaboko mogły nie być wystarczająco skuteczne, stąd też zaraz po ataku, nastąpił by Shunshin w tył, co by ocenić zadany damaż. Jasne, dawanie pola przeciwnikowi mogło nie być najlepszym rozwiązaniem, ale nie było też najgorszym. Kamaboko jako Kamaboko 2.0 czuł się lepiej w zwarciu niż taka Berry która nadawała się na średni dystans. Problemem była jednak nadnaturalna siła, wytrzymałość oraz wiedza przeciwnika, które mogły okazać się druzgoczące jeśli pozostałby w zasięgu jego rąk. Ręce, to zdecydowanie była kolejna z rzeczy których chciał swojego przeciwnika pozbawić.-Ups. Potknąłem się-Stwierdziłby spokojnie, gdyby był na to czas.
► Pokaż Spoiler
Shunshin no Jutsu | Body Flicker Technique瞬身の術­
KlasyfikacjaNinjutsu, Kontrola Chakry
PieczęcieTygrys
KosztStandardowy
ZasięgBazowo 20 metrów
Wymagania---
Pomimo zaliczania się w poczet podstawowych zdolności ninja, stanowi technikę dość chakrożerną. Przez to, nie bywa ona dostępna dla niskopoziomowych shinobi. Chociaż często mylona z teleportacją, technika ta poprzez krótkie skupienie chakry jest w stanie przez bardzo krótką chwilę zwiększyć możliwości organizmu, pozwalając na niesamowicie szybkie poruszanie się. Mimo tego mylnego wrażenia, jest w rzeczywistości niesamowitym przyśpieszeniem, które na takowe wygląda. Ninja potrafi w mgnieniu oka pojawić się w innym miejscu, o ile jest fizycznie dostępne. Tak duże prędkości zezwalają głównie na poruszanie się w linii prostej, o ile przeszkody na drodze nie są stosunkowo łatwo do ominięcia np. kłoda bądź przewalone drzewo. Niektórzy używają jej też, by znaleźć się nad przeciwnikiem zamiast tuż obok niego.

Podany zasięg pozwala przenieść się na wspomnianą odległość przy poświęceniu standardowego kosztu techniki. Możliwe jest jednak jego zwiększenie, poprzez przeznaczenie większej jej ilości. Warto jednak pamiętać, że strata zbyt dużej ilości chakry w krótkim czasie może negatywnie odbić się na shinobi.

Istnieje wiele wariantów tej techniki, wszystkie różniące się tylko wizualnie. Możliwe jest zarówno wytworzenie niewielkiej chmurki celem kamuflażu, chociaż nie jest ona konieczna. Są również ninja, którzy zamiast ów dymku tworzą zasłony z wody, liści czy piasku - wszystkie mające tę sama funkcję, nie dając innych profitów niż efekt wizualny.

Użycie tej techniki przez osoby z ponadprzeciętną, wręcz nieludzką prędkością nadal znajduje swoje zastosowanie. Pomijając możliwość utworzenia dodatkowego kamuflażu w momencie korzystania z techniki, zwyczajnie prędkość przemieszczania się, nawet na wyższych poziomach Szybkości, przy pomocy tego Jutsu jest zwyczajnie większa niż normalnie osiągalna. Takie osoby nie muszą się także martwić o odpowiednią manipulację własną prędkością, start czy wyhamowanie, gdyż technika niejako "zajmuje się tym za nie", co pozwala na bardziej efektywne jej wykorzystanie.

Specjalna zasada: każdy poziom Szybkości użytkownika zwiększa maksymalny zasięg techniki przy standardowym koszcie o 3m na każdy poziom Szybkości, do maksymalnego bonusu +30 metrów (łącznie 50m).
Posiadając rangę S w Ninjutsu zamiast pieczęci Tygrysa, można w zamian użyć Pieczęci Konfrontacji.
Posiadając Specjalizację w Ninjutsu ninja może pominąć pieczęć kumulując chakrę tyle czasu, ile zajęłoby jej złożenie.
Kamaboko 2.0
Koszt4060
AtrybutySiła 10||8 | Szybkość 5||5 | Wytrzymałość 10||12 | Refleks 0 | Siła Woli 0 | Kontrola Chakry 0
Stacki/Sloty1/1
Żywa kukłaTak
Kamaboko 2.0 w niczym nie przypomina oryginału. Przede wszystkim jest wyższy i nieco masywniejszy - Ma około 2m wzrostu. Metal na ciele został tak uformoawny by zamiast te facto ciało, przypominał ubranie. Mamy więc kaptur, bardzo wysoki kołnierz oraz przedłużenie kaptura w postaci daszku, wszystko po to by ukryć wnętrze. Jednak znajduje się tam jak najbardziej „twarz”. A raczej coś co ją przypomina. Czarna masa w której znajduje się otwór imitujący usta oraz dwa otwory imitujące oczy. W otwory wciśnięto pomalowane na czarno gałki oczne z szarymi tęczówkami, w jednej gałce dodatkowo zamontowano lokalizator, przez co jeśli ktoś ma szanse przyjrzeć się oczom dokładniej, w jednym z nich dostrzeże lekkie, czerwone pobłyskiwanie. Dalej jest czarny „Płaszcz” z elementami w kolorach ciemnej czerwieni i granatu wraz z granatowym znakiem Iwy na plecach. Na lewym ramieniu znajduje się bordowe kanji 詩 oznaczające poezję natomiast na prawym ramieniu znajduje się bordowe kanji 愛 oznaczające miłość. Dolna część lalki jest w kolorze szarym. Pod płaszczem jest „Kitel” który w części poniżej pasa jest dość luźny i można go spokojnie odgiąć, pod nim znajdują się „Spodnie” również w kolorze szarym. Wszystkie elementy które widocznie mogą się odczepić bądź przesunąć są raczej mało widoczne na tle czarnej stali.
- Obie dłonie przymocowane są do przedramion na dwóch zawiasach po stronie wewnętrznej i zewnętrznej przedramienia, mniej więcej w miejscu gdzie wcześniej były kość łokciowa i promieniowa. Zawiasy te mogą unieść dłonie nad przedramię, odsłaniając dwie wyrzutnie kunai. W każdej z nich znajduje się 1 kuai. Do każdego kunaia przymocowane są 3 notki wybuchowe.
- Pod lewym kolanem ukryty ma granat dymny, tę część nogi może przesunąć na bok.
- W prawym ramieniu ma ukrytą bombkę świetlną, tę część ramieniu może przesunąć na bok, na dodatek ukryta pod bombką sprężynka czując brak oporu ze strony metalu zwalnia się, wyrzucając bombkę na odległość 2 metrów.
- Z podeszwy butów na całej jej długości mogą wysunąć się stalowe kolce o średnicy 1,5cm w najszerszym miejscu i długie na 2cm.
- W lewym ramieniu, część metalu może przesuwać się w kierunku pleców, odsłaniając zagłębienia długie na 7cm, szerokie na 2cm i głębokie na 0,75cm. Takich zagłębień jest 10 jedno pod drugim od barku po łokieć i znajdują się w nich przygotowane kartki do Kuchiyose: Raikō Kenka
- Palce dłoni zbudowane są ze stalowych nici mocno ze sobą skręconych. Jednak Kamaboko może dowolnie manipulować każdą z tych nici i chociaż zajmuje to chwilę czasu nadać swoim palcom fantazyjnych kształtów przy zachowaniu twardości tworzywa. Tak też jego palce mogą być wytrychem, wiertłem a nawet ostrzem. Jest to dość fancy mechanizm wymaga więc od kuglarza więcej uwagi niż normalne mechanizmy. Zależne jest więc dość od refleksu i MG.
- W prawej piersi znajduje się miejsce na tubę zawierającą serce i mózg. Tuba zabezpieczona jest stalowym, grubym wieczkiem chroniącą ją przed obrażeniami, ale jednocześnie zabierając możliwość odłączenia jej w szybkim czasie od ciała celem przeniesienia do innej marionetki.
Lista funkcji
1. Przesuwane elementy ciała
2. Kunaie
3. Notki wybuchowe
4. Granat dymny
5. Wyrzutnia sprężynowa
6. Bombka świetlna
7. Kolce
8. Plakietki do Raiko Kenka
9. Palce dłoni z cienkich żyłek w pełni kontrolowalnych
10. Tuba na serce i mózg
Kojiki no Omo no Odori | The dance of the beggar lord乞食の主の踊り
KlasyfikacjaBukijutsu, Styl walki
Wymagania---
Styl walki stworzony został na początku z myślą o tych, których nie stać na zakup broni. Chociaż dla wielu z nich otwartą drogą wciąż pozostawało Taijutsu tak ci, którzy byli zbyt słabi by poradzić sobie w bezpośrednim starciu, a jednocześnie zbyt biedni by zakupić broń, stworzyli właśnie ten styl. W odróżnieniu od typowych szkół, nie uczy on władania mieczem i nauki finezyjnych ataków nim. Nie szkoli też w miotaniu shurikenami z niebywałą precyzją. Zamiast tego naucza czegoś bardzo prostego, a zarazem cennego - wszystko jest twoją bronią. Miecz, kij od szczotki, pusta butelka czy cegłówka. Styl ten pozwala wykorzystać każde element otoczenia jako niekonwencjonalną broń do walki w zwarciu lub na dystans w myśl zasady złap i zabij, nim zabiją ciebie.

Chociaż początkowo styl ten został stworzony przez biednych dla biednych, tak wielu mało utalentowanych adeptów szkół walk również się na niego przerzuciło. Jesteś kiepski w walce mieczem? Nic straconego, nadrobisz atakując przeciwnika z pomocą włóczni, gdy ten się tego nie spodziewa. Styl ten nie uczy żadnych specjalnych technik, nie wzmacnia żadnych podstaw ani zachowań podczas walki. Jedynym co daje ten styl jest sam fakt posiadania umiejętności użycia rozmaitego oręża.

Z tego powodu walka na miecze z użytkownikiem Kenjutsu, najpewniej skończy się porażką dla użytkownika tego stylu. Bo nie chodzi w nim o to, by być lepszym szermierzem, a o to by być cwańszym Szczurem. Tym samym styl ten w kontekście walki z użytkownikiem stylu skupiającego się na tej samej broni, której aktualnie używamy, traktujemy jak o 2 rangi niższy. Czyli jeśli walczymy krótkim kijem od szczotki w sposób przypominający szermierkę, a mamy styl na poziomie S, w starciu z szermierzem nasz styl traktowany jest tak, jakby miał poziom B. W przypadku walki z jakimkolwiek innym stylem walki, traktowany jest jak o rangę słabszy (czyli np. zamiast jako S, jako A).

Od rangi stylu B: Możemy wykorzystywać ten styl w korzystaniu z broni dystansowych
Chakra:
Kamaboko 9.395 - 600 = 8.795
Zią 5.150 - 75 = 5.075
Pinky 2.500
Speedy 7.500
Mózg 15.000
Awatar użytkownika
Mirai Akane
Posty: 98
Rejestracja: 31 maja 2021, 23:26
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Miasto portowe Aki

Kimkolwiek była ONA, była definitywnie bytem ze strefy demonicznej, a co było najgorsze? Akane ponoć miała sobie z takimi bytami radzić. Niech będą przeklęte wszystkie te lata "spokoju" z demonami. Gdyby przykładowo takie demony latałyby sobie luzem przez pokolenia, na pewno byłaby bardziej przygotowana na takie spotkania, a teraz? Miała... może maksymalnie 12 godzin doświadczenia bojowego w tej dziedzinie. To nie było dużo, szczególnie, że przez większość czasu po prostu umierała. Dodatkowo skoro demony latałyby luzem po świecie to by świadczyło o niemocy kapłanek... to też nie była dobra opcja. Nic tylko usiąść i płakać w kącie.

Improwizacji part pierwszy.
Wyglądało na to, że demon tak łatwo nie zamierzał odpuścić... co było niepokojące. Patrząc po zmianach koloru samej Ruri mogła wnioskować tylko jedno. Miała coraz mniej czasu, a nie ruszyła się w tamtym momencie ani o krok (dosłownie i w przenośni) do uwolnienia najmłodszego nabytku ich drużyny. Przez co nagłe uderzenie i odrzucenie było zarazem przerażające jak i w pewnym sposób pocieszające.
Zamrugała całkowicie zaskoczona faktem, że nad nią pojawiła się Jinko, kompletnie pomijając fakt, że przeturlały się kawałek razem. Sekundę później widok wielkiego samuraja tłumaczył wszystko. Właśnie została uratowana. Dodatkowo niezidentyfikowana "ona" w ciele Ruri wykorzystała ten moment by ruszyć biegiem. Nie było to najlepsze, ale przynajmniej dalej oddychała, to już coś. Gorzej, że cokolwiek kontrolowało teraz najmłodszą, wiedziało o jej obecności... no i Jinko wydawała się mieć problem...
Miała ją zostawić i biec za Ruri? Miała jej pomóc dając młodszej na kompletne zniknięcie w tłumie i bogowie sami wiedzą co jeszcze.
To było problematyczne... nie mogła zostawić Ruri samej, ale również nie chciała zostawiać osoby, która uratowała jej życie w takiej sytuacji. Tylko co mogła zrobić przy takiej górze mięcha jakim był ten samuraj? Otóż bardzo niewiele. Gdyby okazało się, że samuraj był demonem - to może mogłaby zrobić coś, ale tak to... to nie bardzo miała co. Więc jedynym sensownym wyjściem było pobiec za Ruri, modląc się w duchu do wszystkich znanych i nieznanych bogów, o to by Jinko wyszła z tego cało...
Jinko...
Kapłanka sięgnęła do torby i wyciągnęła z niego metalową kulę. Nie miała pojęcia jak to zadziała, ale instrukcje były jasne - przelać chakrę i rzucić w stronę wroga. Tak też zrobiła, starając się rzucić nisko i by ów przedmiot znalazł się bardziej za samurajem. Ponoć miało boom więc liczyła, że:
1) Jinko zauważy znajomy przedmiot i zareaguje odpowiednio.
2) Przedmiot zrobi "boooom!" za samurajem.
3) Jeśli Jinko nie zauważy przedmiotu to i tak samuraj przyjmnie większość eksplozji.
Zaraz po tym zaczęła się cofać i dla bezpieczeństwa sięgnęła po katanę od Shuten (czy też inne ostrze). Ot, Miała broń to mogła się bronić.
Chciała też zaobserwować jak zachowa się ów przedmiot i czy faktycznie będzie boom.
Jeśli będzie boom. Świetnie!
Jeśli nie będzie boom. Mniej świetnie!

Cokolwiek jednak by się stało, kapłanka zacisnęłaby zęby, palcami wolnej dłoni dociskając do swojego ciała na szybko lokalizując odpowiednie żebra.
Jak to mówią, najszybsza droga do serca mężczyzny prowadzi między trzecim, a czwartym żebrem.
Kobiety aż tak bardzo się nie różniły w tej kwestii.

Poświęcając całą swoją medyczną wiedzę.....

Skierowała odpowiednio ostrze, zaciskając drżące palce na rękojeści.

.... jak również resztki własnej poczytalności.

-Będzie dobrze...- mruknęła do siebie i nawet cicho się zaśmiała.
Nie miała dużo czasu im dłużej się nad tym zastanawiała tym bardziej nie chciała tego robić.
Wypuszczając coraz szybciej powietrze przez zaciśnięte zęby wbiła ostrze we własne ciało.

Mając nadzieje, że i tym razem technika zadziała...


► Pokaż Spoiler | Techniki?
Obrazek
Mae | Before
KlasyfikacjaJikagan, Kontrola Chakry
Pieczęcie---
KosztNieograniczony
ZasięgNieograniczony
WymaganiaPrzebudzenie oka Jikagan
Główna technika kapłanek, na której to bazowana jest cała reszta. Technika cofająca czas. Technika nie jest używana przez gracza, a zawsze aktywuje się w przypadku dużego zagrożenia. Użytkownik może jedynie zadecydować nad tym kiedy techniki użyć. Poza tym, nie ma żadnej kontroli nad tą zdolnością. Może cofnąć się nawet o wiele lat. Pełnia efektów rzadko kiedy jest taka sama - podobnie jak ich cena. Podczas używania techniki, oczy kapłanek zmieniają kolor i przybierają charakterystyczny wzór.

Mechanicznie, gracz sam decyduje kiedy chce cofnąć czas. W tym momencie post pisze nie MG gracza, a GMF lub MF przez niego wyznaczony. To on decyduje ile czasu zostało cofnięte, a także jaka jest cena za to. Warto jednak wiedzieć, że cofanie czasu w przypadku mało istotnych rzeczy może nieść za sobą spore konsekwencje, tak samo jak nadużywanie swojej mocy lub cofanie czasu w przypadku bardzo istotnych fabularnie i złożonych wydarzeń uwzględniających wielu graczy. Generalnie w większości przypadków mówimy raczej o zapłacie w postaci zmęczenia, zakazu korzystania z Dōjutsu do końca wątku czy chwilowej ślepoty. Jeśli jednak gracz będzie nadużywał tej mocy do błahych celów, w każdej sytuacji, która nie idzie po jego myśli, konsekwencje mogą być dużo większe.
JikaganAktywny
Chakra 3325 - ??? (granat) - ??? (E - Mae)
Poczytalność???
Ostatnio zmieniony 24 sty 2023, 11:52 przez Mirai Akane, łącznie zmieniany 4 razy.
Awatar użytkownika
Sabataya Shuten
Posty: 868
Rejestracja: 27 kwie 2021, 12:40
Ranga dodatkowa: ex-Kage
Discord: Amphare#3038
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Miasto portowe Aki

Cóż za ironia losu... Naprawdę? To było wszystko, co Shogun miał jej do powiedzenia? Proszę... Niczym płachta na byka, tym było jego spokojnie rzucone stwierdzenie. Nie raził jej jednak jego ton, tak neutralny i bez wyrazu. Nie był nawet dla niej dużym zaskoczeniem. Ale treść? Cóż za hipokryzja.
- To zabawne. Mogłabym powiedzieć dokładnie to samo.
Nie śmiała się. Nie było jej do śmiechu. Nawet, jeśli nie przyszła tu dla zemsty, a przeszłe wspomnienia nie bolały aż tak - coś w środku niej drgnęło. Coś, czemu najbliżej było do jakiegoś dziwnego rodzaju żałość, obserwując niewzruszonego mężczyznę przed nią. Nie miało to jednak znaczenia. Ani to, co czuła, ani to, co miało miejsce lata temu. Ważne było to, by przeżyć i wrócić do domu. Uratować Ibarakiego. Wrócić Reia na jego pokład. Przeszłości nic nie zmieni, kiedy przyszłość dalej stanowiła niezapisaną kartę. Nie wszystko jednak, co chciała użyć do jej zapisania, zadziałało jak chciała. Nie mniej - większość technik w miarę "grała", co sprawiało, że jej sytuacja była całkiem niezła. Chyba. Nie miała jak tego tak naprawdę sprawdzić, dopóki nie rzuci się z nimi w środek wiru. Albo utrzyma się na powierzchni, albo zostanie pociągnięta na samo dno. Ruszyła. Szybciej, niż kiedykolwiek. Szybciej, niż wydawałoby się, że jest w stanie. A jednak było to za mało. Cokolwiek by nie powiedzieć, Shogun był szybki. Za szybki dla Shuten, podobnie jak za szybki był dla niej Norn. W przypadku tego drugiego dawała sobie "jakoś" radę. Kradnąc jego sztuczki, ale jednak. W przypadku samuraja, bardzo dużo przemawiało przeciw niej. Jakakolwiek ofensywa z jej strony odpadała pod gradem cięć i pchnięć, których część dosięgnęła rudowłosej. Ta jednak zdawała się być nieprzejęta. Zmrużyła jedynie powieki starając się jakkolwiek nadążyć za przeciwnikiem, jednak wniosek po pierwszej fali miała jeden - ciosy Touru bolały dużo bardziej.

Miecz od Kamaboko spełniał swoje zadanie, chroniąc dziewczynę przed najgorszymi skutkami ataków Miyamoto. Ile jednak mógł tak wytrzymać, nie wiedziała. Nie chciała tego sprawdzać, z pewnością. Nie mniej działo się zbyt wiele i zbyt prędko, by pozwolić sobie na samym początku na oszczędzanie broni wręczonej przez Gonpachiro. Ile dała radę, tyle sparowała czy odbiła. Czego rady nie dała, pozostawiło krwawe ślady na jej ciele, jakie szczęśliwie nie były najgłębsze. Mogła śmiało powiedzieć, przynajmniej na chwilę obecną, że bywało gorzej. Kiedy jednak ten od niej odskoczył, chwytając miecz innego samuraja, wiedziała, że szykuje coś większego. Co było... dość pocieszające. Nie zabił jej jednym ciosem. Chyba zrujnowała nieco jego reputację...? Chyba. W każdym razie miała chociaż jedną rzecz, jaką mogłaby się "pochwalić" przed Touru. Czy jednak "to wszystko" z jej strony? Bynajmniej. Jasnym było, że nastawienie się na ofensywę nie miało sensu. Mogła śmiało zrezygnować z podtrzymywania jednego ze wspomagań, tego korzystającego ze zdolności jej klanu, ciesząc się, że nie włączyła go od razu na cały czas działania bram. Mogła podziękować przeszłej sobie. I paradoksalnie Hyakuzawie, wyciągając przed siebie dłoń, formując z niej wodne lustro. Mogła mu mieć za złe wiele, ale technika, jaką jej użyczył, wyjątkowo spisywała egzamin. Jeśli Shuten nie mogła mierzyć się z Shogunem, a przynajmniej bardzo duża część niej nie chciała mierzyć się z czymkolwiek, co teraz tworzył, niech Shogun mierzy się z Shogunem. Stanie jednak na trasie techniki, która prawdopodobnie po zderzeniu się z jej techniką zrobi "drobne" zamieszanie, nie brzmiało jak najlepszy sposób na przeżycie. Zamierzała jednocześnie ściągnąć w swoją stronę małża, pochwycić go i dać się pociągnąć w górę i w tył, może nawet w bok gdyby zrobiło się mimo tego naprawdę niebezpiecznie, chcąc możliwie niepostrzeżenie acz szybko znaleźć się na jednym z dachów. Bądź jakimkolwiek innym, bezpiecznym kawałku terenu, prawdopodobnie nie okupowanym przez samurajów. Co... prawdopodobnie nie wyjdzie, szczególnie niepostrzeżenie nawet, jeśli wyczeka do tego odpowiedni moment. Próbować jednak mogła. Ostatecznie wcale nie miała zabić Shoguna. Miała go zająć. Tymczasem z wysokości miała nadzieję na nieco lepsze rozeznanie terenu, jaki mógł jako jedyny posłużyć na jej korzyść. Przynajmniej dopóki nie zjawi się znowu tuż obok niej, a postawiona nagle przed Shogunem mogła podjąć jedynie jedną taktykę - taktykę blokowania ciosów jianem oraz uników, skupiając się bardziej na tych, które będą odnosiły największy skutek, przytrzymując się chakrą dachu i pomagając sobie w całym procesie nie zostania posiekaną latającym małżem. Czy będzie atakował, czy parował to, czego sama nie zdoła - wszystko miało zależeć od tego, co będzie potrzebne bardziej bądź też co miałoby odnieść najlepszy skutek. No i dalej zamierzała utrzymywać mgłę. Nie chciało jej się wierzyć, że NIC jej nie dawała. To byłoby za smutne. W każdym razie była jeszcze jedna rzecz, jaką musiała zrobić, jeśli tylko pojawi się do tego okazja - dać znać, czy to przez Kagayaku Rantan czy krótkofalówkę (co ma, bo chyba jakąś opcję miała dostać... chyba), że jej fenomenalna armia ma się zbierać na statek i płynąć do Kumo. Misja... wykonana? Tak jakby? W każdym razie Rei był bezpieczny, to też jedyne, co zostało, to kupić czas na odwrót.

Trochę gorzej miał klon. Tak... Dużo gorzej. Chakra zużyta, a misia brak. Oznaczać to mogło wiele. Nie miał sił? Moze. Ratował Ibarakiego? Oby. Był jednak jedynym niedźwiedziem, jakiego mogła przyzwać. W takim wypadku, podróż do niedźwiedziej krainy zupełnie odpadała, pozostawiając klona z zagwozdką. Co dalej? Pech chciał, że samurajowie wokół również zamierzali dorzucić jej problemów. I... postanowiła ich bardzo kulturalnie zignorować. Zapewne klona zniszczą. Nie ma problemu. Było to w porządku. Klon zaś zamierzał wykorzystać tę chwilę czasu na ułatwienie życia oryginałowi. Zamierzała bowiem wybić się w kierunku Shoguna z Habatobi, kupując sobie czas na zebranie chakry, złożenie pieczęci i posłanie fali w technikę, jaką formował Musashi. Jeśli mogła ją osłabić, zwłaszcza już po uformowaniu przez oryginał lustra i stworzeniu kopii (bo swojej techniki kopiować nie chciała, to też klon by się przed taflę z tym nie pchał) to tym lepiej. A dalej? Dalej zniknie pewnie tak czy inaczej, czy to od samurajskich mieczy, czy zderzenia obu technik.


Chakra Shuten6 475 + 300 (chakra w ruchu, bo siem nie ruszyła) - 20 (Tsūjitegan) - 375 (Tsūjitegan: Muon Asagiri) - Suiton: Mizukagami no Jutsu (2 250) - 5 (Ki Nobori no Shugyō) = 4 125
Chakra Klona375 + 300 (Shimo Suimin) + 25 (Bunseki no Jutsu) - ??? (nie wiem, ile w sumie wyjdzie tak, by mieć Shoguna w zasięgu, a nie wpaść przed lustro - ??? (cała reszta idzie w Kowasu) = 700 - ??? = ???
HachimonSiła +2 (12), Szybkość +2 (9), Refleks +2 (10), Wytrzymałość 6 || 6/12 tury || Ura Renge 1/2
Ryakudatsu1/4 tury
SpecjalizacjaTsūjitegan
Style walkiKyotōryū S | Hachimon S | Kimyōnaryū B
AtutyInstynkt Niebezpieczeństwa
Ekwipunek- Katana; - 3 kunaie
► Pokaż Spoiler | Techniki oryginału
Tsūjitegan | Through Eye通じて眼
Niezwykłe oczy klanu z Kirigakure no Sato. Włączone barwią tęczówkę na szkarłatny kolor nadając im delikatną poświatę. Zasięg zdolności i jej możliwości zwiększają się wraz z jej lepszym opanowaniem. Możliwość widzenia na długie dystanse czy wgląd w czyjeś siły fizyczne stanowią jedynie niewielką część możliwości Tsūjitegana. Sam wygląd oczu nie zmienia się wraz z lepszym opanowaniem zdolności, pozostając tak samo czerwone we wszystkich innych stadiach rozwoju.
Zasięg i koszta
Tsūjitegan posiada zasięgi dla dwóch trybów: widzenia przestrzennego oraz sferycznego. Przyjmuje się, że zasięg wzroku w dal jest większy niż podczas patrzenia wokół siebie. Jest on również krótszy niż zasięg Byakugana, przez który zdolności klanu Sabataya bywają uznawane za "gorsze", jednak przewyższają w tej materii Białe Oko podczas widzenia sferycznego, mając lepsze rozeznanie w otaczającym ich najbliższym terenie. Wraz z rozwojem dziedziny zmniejszają się także koszty jego utrzymania.
Ranga dziedzinyWidzenie w dal [m]Widzenie sferyczne [m]Max. dziedzina stylu przewidywanych ruchówKoszt utrzymania na turę
E504---350
D50040E250
C1 00080D150
B1 500120C100
A2 000160B50
S2 500200A20
Zdolności
Już na wstępnych etapach Dōjutsu pozwala patrzeć przez przeszkody czy postrzegać siły - zarówno chakry jak i te fizyczne - swojego celu. Wizja dotycząca tych dwóch jest jednak niekompletna, dając wgląd w obecne zasoby energii przeciwnika czy pozwalając na szacowanie jego ogólnego stanu. Sam zasięg też nie zwala z nóg, zwiększając się wraz z biegłością w danej dziedzinie. Dość specyficzną zdolnością, wartej wspomnienia, jest również zdolność kontroli mgły w bardzo precyzyjny sposób, tworząc ją tak gęstą, że nawet Białe Oko nie jest w stanie przedrzeć się przez nią. Jest to główny powód, dla którego Tsūjitegan jest znany również jako "naturalny wróg Byakugana".
  • Widzenie przez przeszkody - wzrok Sabataya jest w stanie prześwietlać obiekty, pokonując w ten sposób wszelakie przeszkody stojące na linii wzroku. Z łatwością pokonuje grube mury jak i "bariery" tak nieznaczące jak ściany pudełka czy warstwy ubrań. Wizja zawsze jest w kolorze.
  • Wizja stereoskopowa i sferyczna - Tsūjitegan posiada dwa tryby postrzegania świata: klasyczny, pozwalający sięgać wzrokiem w dal na kilkaset metrów w przód, jak i wizja sferyczna, która to jest pozbawiona słabych punktów. Widzenie przestrzenne zawsze jest uznawane jako domyślny tryb, w jakim włączona zostaje zdolność.
  • Postrzeganie chakry i sił fizyczne - widoczne jako kolejno niebieski i zielony płomień. Są widoczne zawsze, nawet pomimo wszelakich ciemności wokół. Możliwe jest szacowanie czyjejś chakry czy dostrzeżenie zaburzeń wywołanych przez Genjutsu, zaś wgląd w siły fizyczne pozwala na dokładne ocenienie stanu celu. Postrzeganie tej drugiej energii jest bardziej wykształcone niż samo postrzeganie chakry.
    • Przewidywanie ruchów - możliwość obserwowania sił fizycznych pozwala na przewidywanie ruchów przeciwnika tak długo, jak nie przeczą one logice. Dopóki ranga dziedziny używanego stylu walki jest mniejsza od dziedziny Tsūjitegana, ten jest w stanie dostarczyć na czas odpowiednie informacje.
    • Rozpoznawanie klonów - wgląd w chakre istot żywych pozwala na rozpoznawanie klonów dopóki nie są to bardzo zaawansowane klony jak Kage Bunshin czy Bunretsu no Jutsu. Domyślnie każdy klon, który nie ma wpisane, że może oszukać Byakugan itp. jest rozpoznawany przez te oczy
Posiadając Specjalizację w technikach Tsūjitegana, ninja zyskuje zdolność słyszenia "na odległość" dźwięków z miejsc, w które sięga wzrok shinobi, a po osiągnięciu rangi S w dziedzinie możliwe staje się przewidywanie ruchów stylów walki dziedziny rangi S.
Sposób zdobycia
Zdolność budząca się sama z siebie u osób, które odziedziczyły ją w genach. Najczęściej objawia się już w młodym wieku, pojawiając się niczym mleczaki i aktywując się samoistnie. Czasami mają w tym udział emocje, jednak żadne traumy czy ciężkie przeżycia nie są konieczne do obudzenia w sobie Tsūjitegana.
TSŪJITEGAN: Muon Asagiri | Through Eye: Soundless Morning Mist通じて眼: 無音朝霧
KlasyfikacjaTSŪJITEGAN, Suiton, Transformacja Natury
PieczęcieBaran → Tygrys → Smok → Pies → Klaśnięcie dłońmi
Koszt1/2 standardowego na turę
Zasięgdo 100m
Wymaganiaznajomość TSŪJITEGAN: KIRIGAKURE NO JUTSU oraz UTSUSEMI NO JUTSU
Technika opracowana przez Godaime Tsuchikage. Poprzez złożenie odpowiednich pieczęci tworzymy wokół przeciwnika mgłę wzbogaconą dodatkowo o właściwości wyciszania dźwięków. Osoba znajdująca się w środku zjawiska zostaje odcięta od wszelakich bodźców tego typu; stanowi barierę dźwiękoszczelną pomiędzy wszystkimi przebywającymi w niej osobami oraz światem znajdującym się poza istniejącym zjawiskiem pogodowym. Dodatkowo sprawia, że dźwięki mające swoje źródło we mgle nie dalej jak 2 metry od danej osoby, zdają się dobiegać z innego, losowo wybranego miejsca niż rzeczywiście ma to miejsce, co może poważnie zmylić wroga. Kształtem mgły można manipulować, a tę samą przemieszczać wedle woli rzucającego. Zyskuje również zdolności maskowania chakry, utrudniając sensorom oraz Byakuganowi przedarcie się przez nią w takim samym stopniu, co Tsūjtegan: Kirigakure no Jutsu.

Technika została spisana tuż przed rozpoczęciem Największej Wojny Shinobi i powierzona członkom klanu.
Suiton: Mizukagami no Jutsu | Water Release: Water Mirror Technique水遁・水鏡の術­
KlasyfikacjaSuiton, Transformacja Natury
PieczęcieWyciągnięcie dłoni w odpowiednim kierunku
KosztTrzykrotny
ZasięgOgraniczony przez fizyczne właściwości lustra, maksymalnie 20 metrów
Wymagania---
Po wykonaniu odpowiedniego gestu, przed wyciągniętą ręką kształtuje się wodne lustro zdolne skontrować każdą technikę o fizycznej formie - bez względu na to, czy jest to Ninjutsu, Taijutsu, technika żywiołowa czy sztuki klanowe. Formuje się około sekundę, kopiując wybrane przez shinobi techniki, jakie w momencie stworzenia odbiją się w tafli. Osoby, których techniki chcemy skopiować, bądź same jutsu muszą być widoczne lustrze i maksymalnie od niego oddalone o 20 metrów. Z tego wyłaniają się ich kopie wykonujące synchronicznie techniki tychże, poruszając się w identyczny sposób celem zniwelowania w ten sposób zagrożenia. Dłoń należy trzymać wyciągniętą przez cały czas - od chwili formowania lustra, aż do stworzenia kopii. Po tym owe zamienia się w wodę i znika.

Lustro jest wielkości człowieka, które go używa. Jest w stanie skopiować techniki posiadające trzykrotny koszt i niższy. Stworzona kopia posiada maksymalny poziom statystyk fizycznych równy 12 punktom.

Pomimo dość prostego działania, istnieją kwestie, o których warto pamiętać. Lustro kopiuje techniki i ruchy przeciwnika, co oznacza, że sami nie mamy kontroli nad tym, co wyłoni się z tafli. Jeżeli więc cel wykona jakieś jutsu, ale żadne z jego akcji nie będzie nosiło znamion działań ofensywnych - kopia zachowa się w taki sam sposób. Możliwe jest jednak skontrowanie techniki odbijając je w tafli od boku, a nie frontu. Dodatkowo należy zaznaczyć, że chociaż sama technika może zostać w ten sposób zablokowana - chwilowo lub zupełnie - bądź zniszczona, efekty zderzenia się dwóch jednakowych jutsu mogą być przeróżne, czasem nawet pogarszając sytuację na polu walki niż ją polepszając np. zderzenie dwóch fal lawy nie sprawi, że te znikną. Zamiast tego będzie więcej lawy.
Ki Nobori no Shugyō | Tree Climbing Practice木登り修業­­
KlasyfikacjaNinjutsu, Kontrola Chakry
PieczęcieBaran
KosztStandardowy na turę
ZasięgNa siebie
Wymagania---
Kolejna podstawowa zdolność ninja. Poprzez odpowiednio precyzyjne skupienie chakry w podeszwach stóp, ten może bez problemów przyczepić się do dowolnej powierzchni, chodząc wzdłuż niej jak po prostej drodze. To dzięki tej zdolności możliwe jest wbieganie po ścianach czy wchodzenie po drzewach bez użycia dłoni. Zdolność ta wymaga jednak konkretnych zdolności kontroli chakry (4 i więcej) dla szybszego opanowania. Jej za mała ilość skupiona w tak problematycznym miejscu jak stopy jest w stanie odczepić shinobi od powierzchni. Za duża zaś - pozwala wybić się od powierzchni, po której ten stąpa, jednocześnie uszkadzając te bardziej podatne na zniszczenia pozostawiając widoczny ślad. Kluczem jest stałe utrzymywanie idealnie określonej ilości energii w chcianym miejscu.

Posiadając rangę B Ninjutsu chodzenie po płaskich powierzchniach nie wymagają składania pieczęci. Czas kumulacji chakry wynosi jednak tyle, ile zajęłoby ich złożenie.
► Pokaż Spoiler | Techniki klona
Habatobi | Long Jump幅跳び­­
KlasyfikacjaNinjutsu, Kontrola Chakry
PieczęcieBaran
KosztStandardowy za 2 metry
ZasięgRóżny, maksymalnie 10 metrów
WymaganiaKi Nobori no Shugyō
Jedna z najbardziej podstawowych zdolności ninja, bazująca na technice chodzenia po drzewach. Podobnie jak we wspomnianej technice, shinobi skupia chakrę w podeszwach swoich stóp. W tym przypadku jednak, używa zdecydowanie większej ilości chakry aby efektywnie wybić się od podłoża na jakim stoimy. W ten sposób jesteśmy w stanie wyskokiem przebyć dystans maksymalnie 10 metrów, a samo tempo takie “lotu” jest bliskie biegu samego shinobi wykonującego technikę. Dalej jednak uszkadzamy podłoże od jakiego to się wybijamy.

Posiadając technikę Suimen Hokō no Gyō jesteśmy w stanie w ten sposób wybijać się od wody po jakiej chodzimy.
Posiadając rangę C w Ninjutsu jesteśmy w stanie wybijać się bez uszkadzania podłoża na jakim stoimy, choć jeżeli ktoś chce, dalej może to robić.
Posiadając rangę B w Ninjutsu jesteśmy w stanie pominąć składanie pieczęci.
Posiadając rangę A w Ninjutsu jesteśmy w stanie wyskoczyć na maksymalnie 20 metrów.
Posiadając Specjalizację oraz Sennina w Ninjutsu jesteśmy w stanie odbijać się nawet od powietrza. Pod stopą shinobi tworzy się wtedy niewielka, okrągła platforma od której to następnie się odbijamy. Koszt takiego odbicia to Połowiczny B za 2 metry.
Kowasu | Break壊す
KlasyfikacjaNinjutsu, kontrola chakry
PieczęcieWół → Baran → Ptak → Pies → Pieczęć Konfrontacji
KosztDowolny
Zasięg5 metrów
Wymagania---
Prosta technika polegająca na "pchnięciu" własnej chakry w kierunku przeciwnika i uderzeniu go przy jej pomocy. Normalnie chakra ta jedynie odpycha cel, jednak sytuacja ta zmienia się, jeśli na jej drodze znajduje się energia w postaci chakry. W takim momencie dochodzi do zderzenia się dwóch technik, w których najzwyczajniej w świecie zwycięża technika zawierająca w sobie więcej chakry. Jeśli na drodze techniki stoi więcej technik będących jutsu opartymi na energii, brane pod uwagę jest to, w które technika uderzy jako pierwsza. Jeśli uderzy w kilka na raz, siła jutsu dzieli się równo pomiędzy uderzone techniki, a więc gdyby zderzyło się to jutsu z 1000 chakry z wrogą techniką 1000 chakry, za którą leci kolejne 1000 chakry, to pierwsza technika zniknie, a druga poleci dalej normalnie. Jeśli dwie techniki uderzą jednak w tą jednocześnie to obie przelecą dalej osłabione o połowę. Pchnąć chakrę można jedynie przed siebie więc ma ona wysokość i szerokość użytkownika. W przypadku, w którym Kontrola Chakry użytkowników jest różna, należy wziąć pod uwagę poziom tego atrybutu i porównać je ze sobą. Osoba z KC 10, by skontrować coś o sile S potrzebowałaby na to 500 chakry, gdy osoba z KC 7 - 3 500. Analogicznie w przypadku mniejszych rang. Gdy technika posiada bardziej dowolne koszta chakry - decyzja należy do MG, który uwzględnia tę proporcjonalność.

Posiadając rangę S w Ninjutsu można pominąć dwie pierwsze pieczęci
Posiadając Specjalizację w Ninjutsu można pominąć dwie kolejne pieczęci
Posiadając Sennina Ninjutsu można wykonać technikę w postaci sfery dookoła użytkownika. W tym wypadku siła techniki w konkretnym kierunku wynosi jedynie 1/4 włożonej weń chakry.
► Pokaż Spoiler | Style walki
Kyotōryū | Flow of the Empty Sword虚刀流
KlasyfikacjaTaijutsu, Styl Walki
Wymagania---
Sposób walki bez używania broni wszelakiego kalibru, również tego dedykowanego do walki wręcz jak np. kastety. Wedle ideologii Kyotōryū, osoba dzierżąca ów styl nie używa miecza, a zamiast tego sam staje się jednym - siłą zdolną przebić się przez każdą defensywę, "tnąc" przez wrogów jak najlepsze ostrze. Ostatecznie styl ten przez lata zamiast skupiać się na ofensywie czy defensywie per se, znalazł swoją specjalizację w kruszeniu defensywy innych i pozostawianiu ich bezbronnymi na dłuższą metę. Ostatecznie dla mistrzów tej sztuki nie ma tarczy wystarczająco wytrzymałej, czy miecza dość niezniszczalnego, by ostatecznie nie ugiąć się pod uderzeniem Kyotōryū.

Styl ten opiera się w podobnej mierze na uderzeniach dłońmi, jak i kopnięciach. Mniej popularne są ciosy wykonywane pięścią, bardziej stawiając na ataki otwartą dłonią. Poprzez odpowiednią utylizację posiadanych mięśni, siła przyłożona do obiektu jest tym bardziej efektywna, im twardszy cel. Prócz skupiania się na czystej sile, przy unikach istotną kwestię stanowi również refleks oraz szybkość.

Posiadając rangę B Kyotōryū uderzenia wyprowadzone w twarde powierzchnie są mniej odczuwalne. Ciężej jest doznać kontuzji uderzając pięścią w stal czy inne, wytrzymałe obiekty.
Posiadając rangę A Kyotōryū ciosy wyprowadzane w twarde obiekty zyskują na sile. Łatwiej jest złamać komuś kość czy wyważyć ciężkie drzwi. Można też próbować łapać miecz w dłoniach. Uderzenia w tkanki miękkie są przez to mniej efektywne, jednak dalej niebezpieczne przy użyciu odpowiednio dużej siły.
Posiadając rangę S Kyotōryū oraz Refleks 8 ninja jest wystarczająco wprawiony, by nie tylko złapać bezpiecznie nadciągające ostrze, ale również nadciągającą broń miotaną. Zatrzymanie ataku kogoś posługującego się podobną szybkością łapiąc odpowiednio jego kończynę nie stanowi większego wyzwania.
Kimyōnaryū | Styleless奇妙な流
KlasyfikacjaKenjutsu, Styl Walki
WymaganiaBrak innego stylu walki Kenjutsu
DodatkowePosiadając ów styl walki, nie można opanować obok niego innych stylów Kenjutsu
Styl, którego nie ma. Nieuznawany, ale istniejący. Jack-of-all-trades. Sposób walki bez narzucanych z góry wytycznych, bez wyuczonych pozycji czy konkretnych ciosów. Każda osoba praktykująca go jest w stanie zaadaptować go pod siebie, zaś dwie osoby posługujące się nim nigdy nie zawalczą tak samo. Brak ukierunkowania sprawia, że uderzenia wykonane w tym stylu są słabsze i mniej efektywne niż wykonane przez osoby innych szkół. W zamian za to styl ten jest w stanie zapożyczyć od innych technikę i poszczególne ciosy, przez co możliwe jest ich imitowanie. Każdy wojownik szyje go własnymi nićmi porzucając ogólnie pojętą skuteczność na rzecz uniwersalności i szerszej gamy możliwości.

Posiadając rangę S Kimyōnaryū możliwe staje się zapożyczanie efektów oferowanych przez inne style walki. By zaadaptować takowe do swojego, należy mieć styczność ze stylem "pożyczanym" - czy to mogąc go obserwować przez dłuższy czas, walcząc przeciw osobie posługującej się nim lub znajdując nauczyciela.
Specjalna zasada #1: styl ten zmienia się wraz z walczącym i po pewnym czasie niewykluczone, by przerodził się w zupełnie nowy sposób walki odznaczający się unikalnością. Możliwe jest wtedy opracowanie na jego podstawie nowej szkoły walki. Kimyōnaryū zamienia się wtedy w rzeczony styl. Jego ranga wynosi tyle, ile wynosiłoby podzielenie obecnej rangi Kimyōnaryū na dwa (zaokrąglając wynik w dół). Nie można po tym ponownie rozwijać Kimyōnaryū. Wszelakie nauczone sztuki zapożyczone z innych stylów przepadają, o ile nowy styl walki nie twierdzi inaczej.
Specjalna zasada #2: inną możliwością jest nauczenie się już istniejącego stylu walki na miejsce Kimyōnaryū. Ze względu na jego uniwersalność, opanowanie na jego miejsce innego stylu jest prostsze. Jak we wcześniejszym wypadku, po zastąpieniu Kimyōnaryū nowym stylem, jego poziom jest równy poziomowi Kimyōnaryū podzielonemu na dwa i zaokrąglonemu w dół. Nie można po tym ponownie rozwijać Kimyōnaryū. Wszelakie nauczone ataki zapożyczone z innych stylów przepadają, o ile nowy styl walki nie twierdzi inaczej.
► Pokaż Spoiler | Przedmioty
Makigai Sheru Mēsu | Conch Shell Mace巻き貝 シェル メース
Legenda
W świecie ninja wielu nie zdziwią zwierzęta wyszkolone przez shinobi, potrafiące samodzielnie korzystać z ninjutsu. Ba, niektóre nawet potrafią mówić! Jednak ta legenda jest... specyficzna. Żywa muszla zdolna do walki jak równy z równym? Niektórzy twierdzą, że istota ta, czy to zwykła muszla, czy to małż, swego czasu starła się z przeciwnikami, którzy mogli zagrozić pokojowi na świecie. Inny zaś mówią, że by móc się przemieszczać opanowała rzadką sztukę faktycznej zmiany kształtu, znacznie przewyższającą zwykłe Henge no Jutsu.
Stack/SlotZawsze zajmuje pełen zwój, niezależnie od jego wielkości
Zdolności
Jaka by prawda nie była, muszla ta była wykorzystywana do walki przez shinobi od stuleci. Tak jak nawet jej posiadacze nie są w stanie powiedzieć czy jest ona prawdziwym zwierzęciem czy legenda kłamie, tak są w stanie wykorzystywać do walki jej unikatowe właściwości:
  • Niezwykle twarda skorupa, jaką są w stanie zniszczyć jedynie najpotężniejsze techniki, jak np. Bijūdama lub uderzenie o Sile 14.
  • Zdolność zmiany małża w formę potrafiącą latać. Shinobi za standardowy koszt B chakry jest w stanie zmienić podstawową formę małża w latająca, a następnie dowolnie sterować torem jego lotu. Prędkość małża wynosi 8 i dopóki coś nie zatrzyma jego lotu, wzrasta ona do 9 po 3 turach latania. Małż jest również w stanie udźwignąć 90 kg, toteż użytkownik może na nim latać. Kontrolować w ten sposób małża może jedynie jego aktualny lub dawny posiadacz z racji, że odrzuca on chakrę innych osób. Aby zostać zaakceptowanym do grona posiadaczy, trzeba trzymać małża we własnych dłoniach przez 3 tury.
  • Małż musi być zapieczętowany w zwoju tak długo jak nie jest wykorzystywany w walce. Jeżeli "zwierze" wykryje, że jest na wolności i nie trwa w najbliższym otoczeniu walka, to po 4 turach spokoju samo ją zaczyna - atakując wszystkich w pobliżu swoją powietrzną formą, osiągając w niej prędkość 10. Aby go wtedy zapieczętować, wymagane jest najpierw jego unieruchomienie - czy to przez proste złapanie, czy potężne uderzenie jakie ogłuszy zwierzę.
Midori no Kannazuki - Green October
Koszt4.500 ryo
Stack/slot1/1
Jest to obosieczny Jian o zielonkawym kolorze, który zawdzięcza materiałowi wykorzystanemu do wykucia ostrza. Ostrze to zostało bowiem wykute z Jadeitu, wzmocnionego jeszcze dodatkowo chakrą podczas wykuwania. Krawędź tnąca została odpowiednio ukształtowana, dając ostrze o dużej sile tnącej, jednak dość nieregularnych krawędziach - nie na tyle, by miało to wpływ na walkę, ale na tyle by wprawne oko dostrzegło te niedoskonałości. Rękojeść, wykonana została z kasztanowego drzewa i pokryto ją czerwonym oplotem ze skóry i barwionego jedwabiu. Garda, przypomina dwie strzałki skierowane na zewnątrz broni, wykonane są z brązu oraz jadeitu. Broń ta nie posiada u dołu rękojeści typowych dla Jian "frędzelków"(Jianpao) wciąż jednak posiada brązowe zakończenie (Jiantan). Rękojeść ma długość 12cm natomiast ostrze 70cm. Pochwa wykonana jest z kasztanowego drewna, prosta i skromna, bez zbędnych dekoracyjnych elementów. W rękojeści broni zamontowano specjalny mechanizm. W momencie chwycenia za rękojeść, nagły nacisk aktywuje mechanizm który uruchamia się po trzech sekundach. Wykonanie specyficznego ruchu nadgarstkiem i dłonią powoduje przekręcenie ukrytego w rękojeści mechanizmu i jego de-aktywację. Jeśli nie nastąpi to w ciągu 3 sekund, ukryte w rękojeści ostrza wysuną się z dużą szybkością, tnąc dłoń która trzyma broń.
Dodatkową cechą broni jest to że w procesie tworzenia twórca przelał weń chakrę i zapieczętował jutsu. W momencie w którym osoba korzystająca z miecza przeleje weń chakrę, aktywuje automatycznie jutsu Giman-tekina Doku(Genjutsu C). Koszt jaki ponosi za korzystanie z tej właściwości odpowiada normalnemu kosztowi tego jutsu, jednakże nie musi ona posiadać Genjutsu, tego konkretnego jutsu, ani składać pieczęci.
Wymagania do stworzeniaZnajomość Giman-tekina doku, Fuinjutsu C
Ostatnio zmieniony 25 sty 2023, 21:34 przez Sabataya Shuten, łącznie zmieniany 7 razy.
Obrazek
Awatar użytkownika
Nara Shizu
Posty: 360
Rejestracja: 28 cze 2021, 12:57
Ranga: Genin
Discord: Fuyue#3535
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Bank:

Re: Miasto portowe Aki

Za tym co odległe - Arc III: Komplikacje­
WydarzenieWielka Przygoda
Post37/? (286/?)
Kamaboko Part

Facet, jakie to imienia w sumie chyba dalej nie znał, patrzył na niego długo. Dłuuuugo, kiedy to ten nazwał go tchórzem. Nie z jakąś złością. Bardziej z taką właśnie... nijakością. Ewentualnie kwestionowaniem, czy ten na pewno miał tyle lat ile miał, stosując tego rodzaju prowokacje. Westchnął tylko, kiedy ten zakwestionował czy jego pan ma z niego jakikolwiek pożytek.
- A czy Kage mają pożytek z geninów? Chunninów? - odpowiedział zwyczajnie, choć ta odpowiedź była kompletnie zbędna. Oboje wiedzieli, że kukiełka w tym momencie gadała bzdury, ale widocznie nieznajomemu aż tak się nie śpieszyło, skoro miał czas na rozmowy. Zastanowił się jednak chwilę nad stwierdzeniem, że był pełen sprzeczności. - Też mówisz sprzeczności. Etyczny koncept dobra i zła, narzucony jest w większej części przez normy społeczne, niż personalne uczucia ludzkie. Żyję już na tym świecie wystarczająco, aby poznać to jak działają ludzię. Nie muszę czuć tego sam. Myślę, że pewna Twoja podopieczna stosuje podobne reguły, czyż nie?
Po chwili jednak uśmiechnął się, trochę drwiąco.
- Nie mnie, niejako Cię oszukałem. Jakieś emocje tam mam. Czerpię przyjemności z niektórych rzeczy, jakby chociaż rozlewanie krwi. Nie uważam jednak, żebyś był lepszy w kwestii podążania za kimś ode mnie, czyż nie? W końcu co tutaj robisz? Jaki jest Twój powód bycia tutaj? Oboje wiemy, że pirat Cię nie obchodzi. Jedynie jego śmierć uczyni twoją tworzyszkę problematyczną... ale co to za problem dla Ciebie? Czemu za nią jeszcze podążasz, Kamaboko? Czyżby ostatni kawałek przeszłości, jakiego kurczowo się trzymasz i nie potrafisz się puścić? Jedyny element znanego Ci do tej pory życia, po śmierci rodziny, upadku Iwy i odebranej zemście? Jesteś z nią bo Ci zależy, a może zwyczajnie nie masz nic innego w swoim życiu co mógłbyś zrobić? - i tak patrzył, jakby czekając na odpowiedź. Kurde, chyba ta jego prowokacja, trochę lepsza od tej Kamaboko. Tak o kolejne 2 klasy szkolne.

Gadu gadu, ale ostatecznie jednak Discord (bo wiecie, niezgoda) i bitka. Shunshin faktycznie był szybki. Jak torpeda fleciał w swojego przeciwnika, przesuwając go o parę metrów do tyłu, choć trzeba było przyznać - całkiem stabilnie trzymał się on ziemi. Nawet nie bardzo się wzruszył, choć jego ciało definitywnie się wgniotło. Nie było słychać jednak pęknięcia. Kciuki zmieniły się w ostrza, chcąc wbić się w oczy przeciwnika, jednak ten uniósł ręce. Złapał Kamaboko za ramiona, ściskając mocno. Był jednak szybszy w tym poruszaniu się od samej kukiełki. Plus taki, że Kamaboko był wytrzymały. To też, ścisk nie spowodował żadnych wgnieceń w metalu... ale trzymał jednak mocno. Był silny, i to tak... dużo. Na tyle, że mimo udanego wbicia kolcy w uda przeciwnika, nie mógł później cofnąć się Shunshinem bo no... był trzymany. Dziwniejsze jednak było, że tak uszkodzone uda, nie wywołały u jego przeciwnika nawet drobnej mimiki bólu. Ba! Zamiast tego, używając siły no większej od Kamaboko, postanowił go przerzucić przez ramię - jednocześnie bardziej sobie kalecząc uda. Od razu też po przerzucie, sprawiającym że no, laleczka była w locie - kopnął naszego lalkarza prosto w twarz, posyłając go trochę dalej. Leżał tak sobie teraz 3 metry od nieznajomego na pleckach, obok jakiegoś trupa samuraja. Nie zabolało, co było normalne. Na blaszce też nie powstało wgniecenie, co było ponownie normalne z jego wytrzymałością. Przeciwnik też nie był zaskoczony. Ciekawostka dla naszego lalkarza jednak? Rany na udach jakie zadał zaczęły się goić. Mięśnie zaczęły się sklejać, same z siebie. Problematyczne.

Akane Part

Decyzje decyzje. Ruri czy Jinko, Ruri czy Jinko. Wychodziło na to, że jednak Ruri. Najmłodsza członkini ich drużyny nie mogła być pozostawiona po prostu na pastwę losu. Nie mniej, Akane nie mogła tak po prostu pozostawić swojej nowej kompanki, jaka to jeszcze przed chwilą uratowała jej życie. Na szczęście, mimo że samuraj nie był demonem - co by było bardzo dziwną statystyką, ilość demonów jakie napotkała w przeciągu ostatnich tygodni, a reszty lat życia - tak miała coś, co powinno też zadziałać nie na demony. Granat od Jinko! Szczęśliwie więc go rzuciła, ciekawsko obserwując jego efekty. Jinko też go zauważyła i w porę cofnęła się swoją dziwną techniczką przemieszczania się, a następnie... boom! Take o promieniu 5 metrów boom, jakie rozerwało samuraja na kawałki, i Akane chyba nawet dostała kawałkiem jego flaków w twarz.
Poczytalność kapłanki spada.
A następnie... seppuku. Na pochybel lepszej przyszłości i tego typu sprawy. Akane nie chciała kontynuować tego żywota, tej linii czasowej, chcąc zaprowadzić zmiany wcześniej. Jakie zmiany? Tylko ona mogła wiedzieć. Przyłożyła broń. Wzięła głęboki oddech. Ręce się trzęsły, a nawet kiedy chciała - to miała problem z użyciem wystarczającej siły. Naturalny strach przed śmiercią. Przed samobójstwem. Była to kompletnie inna sprawa, kiedy ktoś Cię zabijał. Była to kompletnie inna sprawa, kiedy jej cofnięcie się w czasie przywróciłoby do życia setki martwych już samurajów. Nie rozmyślała jednak na tym. Musiała to zrobić. Nacisnęła mocniej na ostrze. I się przeliczyła, zapominając o pewnym czynniku trzecim.
- CO TY ROBISZ?! - zakrzyknęła w momencie Jinko, pojawiając się przy niej błyskawicznie, łapiąc za ostrze i wyrywając je z rąk kapłanki. I... oj... oj oj. Mirai mogła dojrzeć w jej oczach furię. Biorąc pod uwagę, że ta też miała krew na twarzy, te zdawały się wręcz świecić złością niczym oczy Shuten czasami... choć nie powinny. Jakiś samuraj się zbliżył, ale Jinko ze swoją kosą w ręce bezceremoniałnie odcięła mu głowę, jaka to poszybowała wysoko i przeturała się obok nich. Cicha furia w jej oczach, jaka po prostu kipiała. Ani milimetra tej duszyczki, jaką to znała. Zwierzaczki dalej ich dzielnie broniły, choć Ruri się oddalała. Tylko... no. Właśnie chciała popełnić samobójstwa na oczach Jinko. - Małolatka właśnie biegnie w stado samurajów, a ty postanawiasz się zapierdolić! Pojebało Cię?! Wstawaj i lecimy za nią!

Ups. Aż mocny deszcz zaczął padać.
Shuten Part

Słowa Shoguny rozjuszyły, lecz nie wystarczająco. Musiała użyć wszelakich sztuczek na jakie pozwalał jej rozum, zapominając o czymś takim jak jakiś większy gniew. Danie się ponieść. Nie mniej, sytuacja faktycznie nie była kolorowa. Tempo w jakim walczył z nią Shougun, było niekomfortowe na co najmniej parę sposobów. Otrzymywała rany, i te były irytujące, lecz nie bolały. Touru bolał bardziej. Co mogła ugrać, to starała się ugrać, wraz ze swoim zwiększonym tempem poruszania się. Nie zabił jej jednym ciosem, co było wyraźną różnicą biorąc pod uwagę jego reputację i to jak skończyli poprzedni towarzysze. To nie był jednak koniec. W końcu, jak sama dość łatwo stwierdziła, jej przeciwnik szykował coś grubszego. Bardziej potężnego, jeżeli miała strzelać. Tak jak miała powody do dumy przed Touru, tak jednocześnie... musiała przeżyć, aby to zrobić. Na ten moment? Najlepsze do tego wydawało się tak naprawdę lustro, co było bardzo trafnym założeniem. Stworzyła je, a z niego wyłonił się klon Shoguna, szykującego się do ataku. Małż również zdążył jej wrócić nawet, choć najszybciej to on nie leciał, a ona mogła go złapać i trochę się wycofywać. Do góry i w dół, mając perfekcyjny widok na całą sytuację. W między czasie, jakby chcąc dodać im grobowego nastroju, zaczął padać dość intensywny deszcz.

Dwa Shouguny naprzeciwko siebie. Odbiły się od ziemi, tworząc na niej pajęczynkę, i dalej byli otoczeni błyskawicami oraz mglistą czerwienią, aż w końcu byli centymetry od czołowego spotkania się. Cięcie. Oboje wykonali jedno cięcie przy pomocy katany losowego samuraja. Tutaj niestety objawiła się słabość lustra wodnego, gdzie ono... przegrało. Shogun przeciął swoją kopię, jakby ta była jakimś masełkiem. Niestety, fizycznie, nie dorównywała mu. Na to by wychodziło. Nie było epickich efektów starcia tych dwóch technik. Zwyczajne, jedno cięcie. Klon Shuten wysłał falę, jaka zachwiała technikę Shoguna całkiem sporo, choć ten szybko nad nią zapanował. Widocznie przelewając większą ilość chakry lub... cokolwiek. Nie znała się na jego technikach, ani tym jak one działały. Klon też szybko zginął przez to, ale przekazał informacje oryginałowi.
I tak to stał teraz Shogun. Wyprostowany. Dalej z demoniczną zmorą za swoimi plecami. Mgłą wokół głowy, jaka to miała blokować mu wizję, ale coś nie działała. I z dwiema katanami, jakieś 20 metrów od Shuten, jaka to dopiero co wylądowała na dachu. Sięgnęła po krótkofalówkę, lecz dojrzała ją zniszczoną. Pewnie przez cios Shoguna. Przesłała jednak sygnał Kagaku Rantan, z nadzieją że ludzie go dostaną. Odbiorą. I jakoś zareagują na to wszystko. Nie miała czasu nawet zerknąć, nim dojrzała coś... dziwnego. Burzowe, gęste chmury na niebie w jakich to nagle pojawiło się jasne.... oko? Gigantyczne. Mające pewnie ze 200 metrów szerokości oko. Otwarte. Przypominające te Shoguna i skupione na niej.

Cholera.

Nagle był przed nią. W momencie, wybił się ze swojego poprzedniego miejsca. Zamachnął się mglistym ostrzem, a Shuten mogła tylko zablokować Jianem jaki... pękł w pół, nawet nie stawiając długiego oporu. Zamachnął się drugim ostrzem, po przekątnej tnąc ją po twarzy. Instynktownie odskoczyła, jednak czuła ból. Cięcie było dość... głębokie. Nos miała rozwalony, a reszta krwawiła i to nawet mocno. Najgorsze, że jej prawe oko było przez to zalewane krwią, co irytowało. Miała 5 metrów do Shoguna.
Cel: Przeżyć (tura 2/?)

Stany postaci
Stan Kamaboko: W sumie to nic się nie stało.
Stan Akane: Pobrudzona kurzem, drobne otarcia i krew na twarzy - ale jej wrogów!!
Stan Shuten: Spora ilość niezbyt głębokich rozcięć na ciele, jakie pieką i dają uczucie mrowienia. Poważniejsze cięcie po skosie przez twarz. Od prawego polika, do lewego skrawka czoła przez nos. Nos rozwalony, reszta krwawi mocno i uczucie pieczenia twarzy.
Stan Ruri: Ucieka.
Lista Zwierzaków
► Pokaż Spoiler | Guoba
Guoba | The Great Devouer
GatunekNiedźwiedź Brunatny
RozmiarŚredni
Posiadane dziedzinyMokuton B | Fūton C | Katon C
Siła4
Szybkość4
Wytrzymałość7
Refleks5
Siła woli4
Kontrola Chakry6
Ilosc chakry5 000 E: 10 | D: 50 | C: 100 | B: 400 | A: 1 500 | S: ---
Jeżeli ktoś byłby zainteresowany tym, kto był pierwszym niedźwiadkiem dokonującego włamania do pszczelego ula - Guoba. Tym niedźwiedziem Guoba był. Naturalny wróg Ibarakiego. Nie dlatego, że się nie lubią rzecz jasna. Pasje obu jednak momentami nakładają się w sposób mało kompatybilny, przez co w brzuszku Wielkiego Pożeracza wylądowały już dwie talie kart, trzy zestawy kości, cały set do Mahjonga oraz Ibaraki. Tego ostatniego jednak dało radę wyciągnąć dość szybko po tym, jak jego zgrabny kuper utknął w szerokim gardle Gouby. Jeżeli coś mieści się w pyszczku niedźwiadka - jest spora szansa, że odczuwając nawet delikatny głód spróbuje to pochłonąć. A że niemal nigdy nie jest w pełni najedzony, należy strzec się tego stworka o każdej porze dnia i nocy. Wieli fan jedzenia do tego stopnia, że sam nauczył się obsługi garnka i patelni, a w miarę sprawne, uzbrojone w pazurki łapki pozwalają na przygotowanie sporej części produktów - no, dopóki nie wymaga się od niego doskonałej precyzji czy krojenia cebuli "w piórka". Co więcej po latach jedzenia dziwnych rzeczy, dorobił się niemal stalowego żołądka. Dużo mniej substancji jest również dla niego szkodliwa. Nie jest zbyt werbalny, jednak jego zdolności gestykulacji są tak wyborne, że nie da się go nie zrozumieć.

Guoba jest przykładem, że jedzenie nie zawsze idzie w łapki. Czasem idzie w brzuszek. Co prawda odrósł od ziemi bardziej niż Ibaraki, jednak dalej daleko mu od górowania nad ludźmi, sięgając im gdzieś do pasa. Jasnobrązowe, miłe w dotyku futerko zapewnia ciepełko nie tylko niedźwiadkowi, ale również tym, którzy postanowiliby się w niego wtulić. Czasami użycza nawet własny brzuszek za poduszkę po zapłaceniu daniny z czegoś dobrego, jednak bywa, że obywa się i bez wcześniejszego haraczu. Brzuszek, okolice noska i część łapek jaśnieje, przybierając kremową barwę kontrastującą z czarnymi obwódkami wokół oczu - i nawet nie pytajcie, ile niedźwiedzi sobie żartuje z tego, że ten ma w sobie pand krew - oraz ciemnym wykończeniem łapek. Łebek zdobi również jasny, odwrócony półksiężyc rozciągający się pomiędzy jego brwiami.
Techniki zwierzęcia
Mokuton B // Mokuton: Mokujōheki | Wood Release: Wood Locking Wall // Standardowy
Katon E // Kaen | Flame // Standardowy
Katon E // Taiyō Sesshoku | Touch of the Sun // Standardowy na turę
Katon D // Keikoku Furea | Warning Flare // Pięciokrotny
Katon C // Katon: Hōsenka no Jutsu | Fire Release: Phoenix Sage Fire Technique // Standardowy na 5 pocisków
Katon C // Katon: Kasumi Enbu no Jutsu | Fire Release: Mist Blaze Dance Technique // Standardowy
Fūton E // Habuyō | Leaf Dance // Standardowy na turę
Fūton E // Kaze Hitokuchi | Breeze Bite // Standardowy na turę
Fūton D // Hatsukaze | First Wind // Standardowy
► Pokaż Spoiler | Mózg
Mózg
GatunekSzczur
RozmiarMały
Posiadane dziedzinyHyōton S
Ninjutsu S
Fūinjutsu S
Suiton A
Doton A
Siła5
Szybkość7
Wytrzymałość5
Refleks8
Siła woli10
Kontrola Chakry10
Ilosc chakry15.000 E: - | D: - | C: 20 | B: 100 | A: 250 | S: 500
Mózg jest geniuszem zbrodni. Wielkim mastermindem planów. Uwielbia knuć, szydzić i wywyższać się nad innymi. Uwielbia żółty ser i nachosy z sosem serowym. Gderliwy i marudny. Udaje niedostępnego i chłodnego, ale tak naprawdę kocha Pinkiego i łatwo przywiązuje się do innych. Osoby pod paktem traktuje jak dostawców sera, więc z łatwością można mu się podlizać i uzyskać jego względy, obdarowując go ów dobrem. Do Kamaboko pochodzi z dystansem - lubi go, ale nie bardzo mu ufa ze względu na jego dziwne i często niejasne zachowania. Z wyglądu jest to biały szczur z nieco przerośniętą główką, co utrudnia mu walki luchadorskie. Ma czerwone oczka i typowy, szczurzy ogon.
Techniki zwierzęcia
NinjutsuC // Gyaku Kuchiyose no Jutsu | Reverse summoning technique // Standardowy
NinjutsuC // Kuchiyose no Jutsu | Summoning Technique // Różny
NinjutsuA // Chakura Tensō no Jutsu | Chakra Transfer Technique // Przekazywana chakra
Ninjutsu // PaktS // Densenbyō | The Plague // Trzykrotny, minimum 10 000 Chakry
HyōtonS // Hyōgaki | Ice Age // Dwukrotny za użycie, standardowy B na turę za utrzymanie
FūinjutsuS // Bōkyaku no tatchi | A touch of oblivion // Standardowy C za dzień
SuitonA // Suiton: Daibakuryū no Jutsu | Water Release: Great Waterfall Flow Technique // Standardowy
Doton // PaktB // Hadakadebanezumi kaitai-tai | Mole-rat demolition squad // Trzykrotny
DotonA // Doton: Arijigoku no Jutsu | Earth Release: Antlion Technique // Standardowy na turę
► Pokaż Spoiler | Pinky
Pinky
GatunekMysz
RozmiarMały
Posiadane dziedzinyHyōton D
Katon D
Ninjutsu C
Siła5
Szybkość4
Wytrzymałość4
Refleks4
Siła woli4
Kontrola Chakry4
Ilosc chakry2.500 E: 30 | D: 100 | C: 250 | B: x | A: x | S: x
Pinky jest debilem. Ale kocha Mózga. Ale jest głupi. Głupi jest jak but. Generalnie robi to, co każe mu Mózg, tak jak mu każe Mózg i najlepiej - kiedy każe mu Mózg. Pinky lubi Mózga i patrzeć w ścianę. Jego ulubioną potrawą jest woda z podajnika i sianko, a o walkach luchadorów wie tyle, że nie umie tego wymówić. Kamaboko wręcz uwielbia. To jego ulubiony człowiek i zrobi dla niego wszystko - tak długo, jak Mózg mu nie zabroni. Pinky jest wysoką białą myszą o czarnych oczach. Posiada długi różowiutki ogon i pchły.
Techniki zwierzęcia
Hyōton D // Kōri no Kishitsu | Ice substrate // Standardowy za pole o promieniu 3m
Hyōton D // Hyō | Hail // Standardowy za trzy pociski
Katon D // Hinote | Fire hands // Standardowy na turę od dłoni, minimum 3 chakry
Katon D // Katon: Hōsenka Tsumabeni | Fire Release: Phoenix Sage Flower Nail Crimson // Standardowy za 5 broń miotaną na turę
Ninjutsu C // Kawara Shuriken | Roof Tile Shuriken // Standardowy za 5 przedmiotów
Ninjutsu C // Gyaku Kuchiyose no Jutsu | Reverse summoning technique // Standardowy
Ninjutsu C // Kuchiyose no Jutsu | Summoning Technique // Różny
► Pokaż Spoiler | Zią
Zią
GatunekGolec
RozmiarŚredni
Posiadane dziedzinyDoton S
Ninjutsu A
Hyōton A
Katon B
Siła6
Szybkość6
Wytrzymałość6
Refleks8
Siła woli7
Kontrola Chakry7
Ilosc chakry10.000 E: 5 | D: 25 | C: 75 | B: 300 | A: 750 | S: 3500
Zią jest ziomkiem. Przyjacielem każdego. Władcą leżingu, imprez i pieniędzy. Naczelny alkoholik krainy szczurów. Szef kasyna i nielegalnych zakładów luchadorskich. Fan narkotyków i nikotyny. Z Kamaboko dogaduje się znakomicie, widząc w nim pokrewną duszę. Zawsze chętnie mu pomaga - tylko nie zawsze jest przy tym trzeźwy. Krążą plotki, że od używek wyłysiał, ale to tylko plotki. Jest golcem - one z reguły są gołe. No i ślepe, więc i Zią jest niemal ślepy. Widzi baaaaaardzo słabo. Dlatego woli siedzieć pod ziemią, gdzie jest chłodniej i ciemniej.
Techniki zwierzęcia
NinjutsuC // Gyaku Kuchiyose no Jutsu | Reverse summoning technique // Standardowy
NinjutsuC // Kuchiyose no Jutsu | Summoning Technique // Różny
NinjutsuA // Kumoshin no Jutsu | Cloud Transport Technique // Dwukrotny
Doton // PaktB // Hadakadebanezumi kaitai-tai | Mole-rat demolition squad // Trzykrotny
DotonB // Ishi no kami no abatā | God of Stones avatar // Dwukrotny, standardowy C na turę za utrzymanie
KatonC // Katon: Gōkakyū no Jutsu | Fire Release: Great Fireball Technique // Różny
HyōtonA // Ekitai chisso | Liquid Nitrogen // Dwukrotny
► Pokaż Spoiler | Speedy
Speedy
GatunekMyszoskoczek
RozmiarMały
Posiadane dziedzinyNinjutsu A
Hyōton B
Futon B
Raiton C
Siła4
Szybkość8
Wytrzymałość4
Refleks8
Siła woli5
Kontrola Chakry6
Ilosc chakry7.500 E: 10 | D: 50 | C: 100 | B: 400 | A: 1500 | S: x
Speedy jest niewielkim myszoskoczkiem o brązowym futerku. Ma długi i cieniutki ogonek. Ubrany chodzi w białe spodenki i koszulkę, zaś na głowie nosi sombrero. Uwielbia grać na mandolinie i marakasach, a poza tym biegać, ruszać się i płatać figle! Jest wiecznie wesoły, rozradowany i wręcz wypełniony energią. Nienawidzi nudy. W większości wykonując zadania, opiera się na tym, czy będzie co robić, czy nie bardzo. Zadania pokroju czujki czy strażnika to nie dla niego. Ale bieganie? Zabijanie? Figlów płatanie? Zawsze. Z Kamaboko się zwyczajnie nie dogadują. Pracuje dla niego, ale lubi wykręcać mu numery czy robić rzeczy "po swojemu".
Techniki zwierzęcia
NinjutsuC // Gyaku Kuchiyose no Jutsu | Reverse summoning technique // Standardowy
NinjutsuC // Kuchiyose no Jutsu | Summoning Technique // Różny
NinjutsuA // Kumoshin no Jutsu | Cloud Transport Technique // Dwukrotny
Hyōton D // Kōri no Kishitsu | Ice substrate // Standardowy za pole o promieniu 3m
HyōtonC // Yukidama | Snowball // Standardowy
FūtonB // Fūton: Hane no Mai | Wind Release: Feather Dance // Standardowy na turę
RaitonC // Hagane piasuinparusu | Steel-piercing impulse // Dwukrotny
RaitonC // Ka jūden | Overcharge // Różny
Lista NPC
Ostatnio zmieniony 26 sty 2023, 0:53 przez Nara Shizu, łącznie zmieniany 3 razy.
Obrazek
Wcielenie Jelenia
Prowadzone wątki 3/4 [aktywne wątki]
  • Za tym co odległe - Kamaboko Gonpachiro, Sabataya Shuten & Mirai Akane
  • Tam gdzie bogowie poprowadzą... - Kaguya Kaede
  • Pierwsza uczennica - Inuzuka Nana
Awatar użytkownika
Sabataya Shuten
Posty: 868
Rejestracja: 27 kwie 2021, 12:40
Ranga dodatkowa: ex-Kage
Discord: Amphare#3038
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Miasto portowe Aki

Gorzkie uczucie, jakie pojawiło się w sercu dziewczyny, zaczynało powoli mieszać się z czymś innym. Czymś, co nie było gniewem, jaki dalej spoglądał zza jej szkarłatnych oczu, ale powoli budującą się frustracją. Nie dlatego, że nie mogła nic zrobić, ale dlatego, że z każdą chwilą miała wrażenie, jakby nigdy nie miała mieć ku temu nawet większych szans. Posiadała tylko złudną nadzieję, że Hachimon da radę postawić ją gdziekolwiek obok poziomu swojego przeciwnika, jednak póki co jedyne, co jej zapewniał, to możliwość pociągnięcia starcia trochę dłużej. A naprawdę nie zapowiadało się, by miało być bardzo długie. Był szybki. Za szybki dla niej, co zdążyła zaakceptować. Każdy miał mocne i słabe strony. Niefortunnie wyszło, że Sabataya należała raczej do osób wolniejszych. Każda jedna rzecz, jaką wyciągnęła "z rękawa", zdawała się jednak, tak na dobrą sprawę, na nic. Obrona Ibarakiego w ułamku sekundy została obrócona w stertę wykałaczek. Teraz? Wodne lustro, jakie to nie było przecież techniką słabą, pozwoliło jej co najwyżej uniknąć ofensywy Shoguna. Ale po za tym? Stworzona kopia zdawała się być właśnie tym. Kopią. Czymś, z czym Miyamoto rozprawił się bez większego problemu, jak gdyby ciął przez kartkę papieru. Nawet pomoc jej klona wiele nie zmieniła. Chyba. Właściwie... Może właśnie zmieniła? Obserwowała go przez cały czas. Jeśli byłaby w stanie oszacować, ile chakry zużył na tak potężny cios, może chociaż dostrzegłaby światełko w tunelu? Z resztą... Chakry. No tak. To był samuraj. Mogła strzelać, że to chakrę utylizuje, bo co innego?

Początkowo nie zwróciła uwagi na deszcz. Sięgnęła zamiast tego ku krótkofalówce, jaka właściwie rozpadła jej się w dłoniach. Nawet nie zauważyła, kiedy i który cios Musashiego ją dosięgnął, jednak sądząc po jej stanie - okazji miał aż nadto. Zostało więc jedynie Kagayaku Rantan. I tak naprawdę ponownie było to tyle, ile była w stanie zrobić. Spojrzała w górę na ogromne oko formujące się nad nią. I mówiąc ogromne, właśnie to miała na myśli. Ogromne. Nie spodziewała się po nim niczego dobrego. Nie mniej, chyba rozumiała jego rolę. Chyba, bo niczego tak naprawdę nie była w tym starciu pewna. Nie musiała długo czekać, aż w jej uszach ponownie rozbrzmiał grom. Głośny i drażniący, oznaczający tak naprawdę jedno, co poskutkowało tylko podskoczeniem jej serca do gardła, pompując znowu krew byle szybciej, ale również chwycenie za broń. Coś jednak się zmieniło. A raczej - pozostało takie samo. Sylwetka nad ramieniem Shoguna, mgła wokół miecza... Odruchowo nadstawiła jian, chcąc przyjąć na nie uderzenie, nim jej oczy otworzyły się szerzej z trudem pojmując, co się stało.
Pękł.

Dobrze pamiętała, jak Gonpachiro wręcz uparł się, by go dla niej wykuć. Wstyd jednak było przyznać, że pomimo jego ciągłych wykładów, po co i dlaczego powinna go mieć zamiast taniej katany, jaka stanowiła pamiątkę po jednej z misji, niewiele z nich pamiętała. Jednak nawet pomimo jej sceptycznego nastawienia, z początku przynajmniej, do tematu, polubiła go. Nie używała go zbyt dużo, to prawda, jednak ilekroć patrzyła na jadeitową klingę, ciężko jej było się lekko nie uśmiechnąć. Lubiła jej kolor. Nie była pewna, czy ze względu na skojarzenia z nim związanymi czy z powodu kompletnie odmiennego, jednak czy było to istotne? Dostała go. Od Kamaboko. Włożył własną pracę i czas w jego wykonanie, oddając jej klingę twardszą niż cokolwiek, co byłaby w stanie dostać w normalnym sklepie, z dodatkowymi funkcjami, jakie jeszcze bardziej czynił go specjalnym. A teraz pękł, podczas gdy jego rękojeść dalej spoczywała pomiędzy jej zaciśniętymi palcami. Złamany pod naporem uderzenia, jakie musiało być niesamowicie potężne, by to osiągnąć. Jej kolejna broń, jaka miała szansę dać jej chociaż cień nadziei na przeżycie, znajdowała się w kawałkach. Nim zaś była w stanie zrobić z tym cokolwiek, kolejne cięcie pomknęło w jej kierunku. Zimna stal zanurzyła się w jej skórze, rozcinając jej twarz bez jakiegokolwiek oporu, by zaraz po tym, wraz z nieprzyjemnym pieczeniem, ciepła krew zaczęła zalewać jej oko.

Ibaraki - ledwie żyw, jeśli w ogóle. Mgła - bezużyteczna. Lustro - niemal też, spełniając jakiekolwiek minimum, na jakie mogła liczyć. Jian - w kawałkach. Hachimon - niewystarczający. Podobnie jak specjalna technika, jaką dezaktywowała. Jej usta w końcu wygięły się w nieprzyjemny grymas: częściowo z bólu, częściowo ze zdania sobie sprawy z tego, jak mało skuteczne były jej próby do tej pory. Może popełniła błąd? Może faktycznie powinna wykorzystać cały gniew, jaki zbudował się w niej wcześniej? Teraz jednak było na to za późno. Cokolwiek czuła, była niewystarczające, by oddać temu kontrolę. W zasadzie całkiem zabawne, tak na swój sposób, jeśli spojrzeć wstecz. Miała w sobie tyle energii. Tyle zapału. Wystarczająco, by przekopać Iwę czy przemierzyć pół świata dla własnego widzimisię. Ale nie wtedy, kiedy miała go wykorzystywać do całkowitej destrukcji. Nie miała dość zaparcia, by ścigać Hyakuzawę. Pomimo karmionych uraz, chyba tylko raz jeden rozważała bezceremonialne, może nawet na wyrost użycie siły wobec samurajów. A i wtedy, w iwijskim porcie, znalazło się zbyt dużo argumentów, by dać sobie z tym spokój. Teraz? Nie walczyła dla zemsty. Nie walczyła tylko po to, by kogoś zranić. A jednak mimo tego, czegoś jej w tym wszystkim brakowało. Narzędzi chociażby. Perspektyw. Pomysłów. Siły. Na krótki moment wszystkie te gorące, palące je od środka uczucia przygasły, pozostawiając ją na krótki moment z uczuciem stania pod kamiennym murem, bez żadnych dostępnych dla niej dróg. A w zasadzie, co byłoby bardziej trafne w obliczu faktu, że jakieś opcje przecież zawsze miała - każda z nich zdawała się prowadzić donikąd, zanim jeszcze postanowiła sprawdzić je w praktyce.
Nie lubiła tego.

W sile nie chodzi tylko o to, kto mocniej uderzy. Kto szybciej zniszczy większy teren. Kto jest potężniejszy... no... fizycznie.

Nie rozumiała do końca, czemu akurat teraz słowa Touru do niej wróciły. Ani nie czuła, by był to jakikolwiek moment na wspominki, ani sama rozmowa nie kojarzyła jej się z tymi, które wspominała nad wyraz dobrze. Paradoksalnie jednak, po dłuższym czasie, powodem tego była ona sama. Mogła bronić się byciem zirytowaną i dalej "życiem" rozmową z Gonpachiro, jaka ją dość rozjuszyła, jednak prawda była taka, że od rzeczy nie mówił. Ba! Miał jedynie dobre chęci, jakie zinterpretowała przez to wszystko na jakiś pokrętny, bezsensowny sposób. Tylko co z tego? Może i nie o to chodziło w sile, jednak właśnie tego rodzaju jej potrzebowała.

Pierwszym krokiem Shuten, do bycia niepowstrzymaną, jest chęć, aby nikt nie był w stanie cię powstrzymać.

No tak, tak, oczywiście. Halo, Touru? Słuchaj, to nie działa. Jej umysł zaczął przeglądać wspomnienia jak szalony, próbując wyciągnąć z nich cokolwiek, co mogłoby ją jakąś wybawić z tej beznadziejnej sytuacji. Która beznadziejna, aż tak, jeszcze nie była, ale właśnie w tym kierunku zmierzała. Myśl, Shuten, myśl! Zwłaszcza, że jej czas był absurdalnie ograniczony. Mogła sobie wmawiać, że skoro Rei jest bezpieczny, to w zasadzie i tak wygrała, ale co to za wygrana, jeśli miałaby teraz umrzeć? To było takie... paskudne. Okropne. Przegrać po tym, jak dała z siebie absolutnie wszystko. Uratować Reia tylko po to, by go już nigdy nie zobaczyć. Na samą myśl o tym coś w środku niej ją skręcało i mdliło.

Wiara w to, że są rzeczy, z którymi nie jesteśmy nic zrobić jedynie implikuje, jakbyśmy byli słabi. Ale nie jesteśmy.

Kolejna, bezużyteczna rada. Chociaż może nie bezużyteczna. Zwyczajnie nie ten typ, jaki miałby jej w tym wypadku z czymkolwiek pomóc. Ba! Nawet nie była pewna, kto i gdzie to powiedział, co było jeszcze mniej ważne. Nie potrzebowała couchingu. Potrzebowała rozwiązania. Coś typu "2+2 to 4" a nie "uwierz w serce kart". Problem w tym, że chciała znaleźć rozwiązanie na problem, którego nikt w zasadzie nie rozwiązał. Mogła co najwyżej zacząć medytować licząc na to, że duchy przodków ją poprowadzą, bo jakoś tak niewiele było osób, jakie walczyły z Shogunem przez więcej niż jego jeden cios. Cholera, nie mogła mierzyć się z wyprowadzaniem kotów, a nie najsilniejszym samurajem, jakiego ziemia nosi? Koty chociaż miałyby mniejszą szansę na wpakowanie jej do mogiły.

A w cholerę z tym wszystkim. Skoro nie wiedziała, co zrobić, mogła zrobić cokolwiek. To nie tak, że było to jej pierwsze rodeo. Zwyczajnie tym razem dostała byka karmionego sterydami. Dalej miała małża od Hyakuzawy. Kiedy tylko odskoczyła, a jej noga ponownie dotknęła dachówek, wyciągnęła rękę po swoją nietypową broń, od razu zmieniając go z powrotem w buławę. Lepsze niż bronienie się kunaiem za 20 ryo.
- To był prezent...
Burknęła, nie kryjąc niezadowolenia z powodu zniszczonego jiana. Nie mniej, zniszczony czy nie, dalej bronią był. Ishi dał jej tak szalenie przydatny zwój w Mizu. Tak prosta technika, że aż dziw, że jeszcze jej nie użyła. Teraz jednak? Nie zamierzała zwlekać ani chwili z przelaniem chakry Taitonu w trzymane resztki miecza, by tuż po tym cisnąć nimi w Shoguna. Wraz z tym zaś, spróbowałaby odskoczyć jeszcze kawałek uważając, by dach jej się nie skończył. A wszystko to próbując ignorować ból nosa, przez który musiała oddychać bardziej ustami, jak i starając się utrzymać otwarte oko. Ostatnie jednak było najmniejszym problemem. Drugie miała zabezpieczone opaską, a z włączonym Tsūjiteganem powinna dalej mieć pełną wizję wokół siebie, omijając materiał.
- Jak to jest, że stawiacie platformę do samego nieba, robicie z całego wydarzenia rozrywkę dla mas, po czym całą waszą listę priorytetów szlag trafia, Shogunie? Rozumiem, że bez zaproszenia, faktycznie "nie powinno mnie tu być", ale od kiedy to powód, by dać zabrać z miejsca skazanego i skupić całą uwagę na losowej przybłędzie?
Zagaiła, obserwując go z trudem spod powieki zalewanej szkarłatną posoką. Powodów do tego miała nawet kilka, chociażby zwykłą ciekawość, która wynikała z faktu, że ani razu nawet nie celował w Reia - ten sam bowiem wbiegł mu pod miecz - czy fakt, że zawsze to jakaś krótka chwila wytchnienia. O ile będzie chciał rzucić to zdanie czy dwa, choćby nawet miał wyjść z czymś tak banalnym jak naturalnie atakowanie najsilniejszej jednostki w okolicy. Bo coś czuła, że to tyle. Nie mniej... co mu szkodziło? I tak wygrywał. Nie miała z nim większych szans. Nie bez wymyślenia czegoś tak wybitnie genialnego, że nawet Kamaboko by się pewnie zdziwił. No i była trzecia sprawa, jaką chciała sobie tym załatwić. Czas na wygrzebanie wolną ręką pigułki żywnościowej. Miała co prawda jeszcze trochę chakry, ale trochę się bała, że może zechcieć użyć wielu technik tuż po sobie, zostawiając się bardzo szybko na kompletnych resztkach. I bez czasu, by coś z tym zrobić.

Rozmowa rozmową, jednak w każdej chwili mogła się skończyć. Podobnie jak mgła, z której jednak zrezygnowała uznając, że stanowi tylko niepotrzebne marnowanie chakry. Dawała jej tyle samo, co pozostałe techniki. Czyli nic w sumie. Nie stanowiło to jednak problemu, by w jej oczach znowu pojawiło się... coś. Coś odmiennego niż gniew, jaki rozgorzał w niej na samym początku. Coś innego niż frustracja, do której było to niepodobne, a jednak czymś, co w rzeczy samej się z niej zrodziło. Nawet jej grymas zelżał, pozostawiając ją z wyrazem czystej determinacji. Przelałaby powtórnie Taiton, tym razem w skorupę małża. To jednak nie było wszystko. Walczyła z Nornem. Kimś, kto zdolnościami był mimo wszystko całkiem blisko Shoguna, zwłaszcza ze swoją ogromną szybkością. Nie miała wiele czasu, by jakkolwiek lepiej opanować jego sztuczkę, jednak ten czas, jaki miała, musiał jej wystarczyć. Prócz Taitonu więc, użyłaby chakry do rozprowadzenia jej na własnej skórze. Nawet jej większą ilość, zamierzając ją użyć jak wcześniej - do przyjęcia na siebie ciosu, nawet częściowo, amortyzując uderzenia czy cięcia. Jeśli będzie problematyczne pokrycie całego ciała, skupi się na zabezpieczeniu głowy, szyi, torsu i rąk. Czyli miejsc, gdzie do tej pory dostawała najbardziej. Reszta zaś planu nie różniła się od tej, co wcześniej. Korzystając z ogromnej wytrzymałości małża i jego większej powierzchni, zamierzała używać go do obrony i trzymania Shoguna na dystans. A przynajmniej próbowałaby. I to tak, by jednak na niego uważać z tym parowaniem, żeby również nie pękł. Z każdym uderzeniem w małża zaś powłoka Taitonu winna sama się rozsadzać. Co prawda skupioną w miejscach najbardziej narażonym na uderzenia miecza Shoguna, czyli w przedniej i bocznych częściach skorupy, i przez to osłabioną, ale - nie liczyło się to, jak małe obrażenia mu to zada tak długo, jak w końcu zada mu jakiekolwiek. A jeśli zada mu jakiekolwiek, co jakiś czas nawet spróbuje skupić ją więcej, by zachować większą siłę wybuchu, trzymając sztywno małża i w razie czego kuląc się nieco, co by tym wybuchem nie dostać samej. Gorzej, gdyby miałoby mu to robić całe nic. Wtedy szkoda chakry. No i dach. Dach generalnie mógł nie posiadać nieskończonej długości czy szerokości, to też musiała uważać - czy to przemieszczając się po nim tak, by nie spaść, czy starając się przeskoczyć na kolejny, dalej zachowując gardę. I próbując oszacować, na ile to możliwe, ile ta "zabawa" Shoguna jego z kolei kosztowała. Taka siła nie przychodzi za darmo.

Pozostawał jeszcze ostatni problem - komunikacja. O ile pamiętała, mieli wysłać coś w powietrze, by dać znać wszystkim, że odpływają. Także jeżeli nic takiego by się nie pojawiło, i to ogromne oko (spod którego wolałaby jednak jakoś wyjść, próbując przemieścić się z walką no... dalej, choćby po dachach) absolutnie się w to nie wliczało, musiała przekazać informacje inaczej. Spróbowałaby chociaż znaleźć moment, czy to pomiędzy atakami, w co wątpiła, czy starając się uzyskać nieco dystansu, na co pewnie musiałby jej pozwolić, a nie musiał, do skrzyżowania palców i stworzenia za sobą klona. Klona z tylko jednym, jedynym zadaniem - dostaniem się na statek i przekazaniu informacji o odwrocie. Bo tak to ona tu zginie, zanim ktokolwiek pomyśli, by zacząć zbierać się z powrotem.


Chakra Shuten4 125 - 20 (Tsūjitegan) - 5 (Ki Nobori no Shugyō) - 300 (zmiana forma małża) - 300 (Taiton: Haretsu Hibana) = 3 500
3 500 + pigułka żywnościowa = 15 000
15 000 - ??? (Taiton: Haretsu Hibana) - 250 (Kage Bunshin no Jutsu) - 750 (chakrozbroja) = 14 000 - ???
HachimonSiła +2 (12), Szybkość +2 (9), Refleks +2 (10), Wytrzymałość 6 || 7/12 tury || Ura Renge 1/2
SpecjalizacjaTsūjitegan
Style walkiKyotōryū S | Hachimon S | Kimyōnaryū B
AtutyInstynkt Niebezpieczeństwa
Ekwipunek- Katana; - 3 kunaie; - Midori no Kannazuki
► Pokaż Spoiler | Techniki oryginału
Tsūjitegan | Through Eye通じて眼
Niezwykłe oczy klanu z Kirigakure no Sato. Włączone barwią tęczówkę na szkarłatny kolor nadając im delikatną poświatę. Zasięg zdolności i jej możliwości zwiększają się wraz z jej lepszym opanowaniem. Możliwość widzenia na długie dystanse czy wgląd w czyjeś siły fizyczne stanowią jedynie niewielką część możliwości Tsūjitegana. Sam wygląd oczu nie zmienia się wraz z lepszym opanowaniem zdolności, pozostając tak samo czerwone we wszystkich innych stadiach rozwoju.
Zasięg i koszta
Tsūjitegan posiada zasięgi dla dwóch trybów: widzenia przestrzennego oraz sferycznego. Przyjmuje się, że zasięg wzroku w dal jest większy niż podczas patrzenia wokół siebie. Jest on również krótszy niż zasięg Byakugana, przez który zdolności klanu Sabataya bywają uznawane za "gorsze", jednak przewyższają w tej materii Białe Oko podczas widzenia sferycznego, mając lepsze rozeznanie w otaczającym ich najbliższym terenie. Wraz z rozwojem dziedziny zmniejszają się także koszty jego utrzymania.
Ranga dziedzinyWidzenie w dal [m]Widzenie sferyczne [m]Max. dziedzina stylu przewidywanych ruchówKoszt utrzymania na turę
E504---350
D50040E250
C1 00080D150
B1 500120C100
A2 000160B50
S2 500200A20
Zdolności
Już na wstępnych etapach Dōjutsu pozwala patrzeć przez przeszkody czy postrzegać siły - zarówno chakry jak i te fizyczne - swojego celu. Wizja dotycząca tych dwóch jest jednak niekompletna, dając wgląd w obecne zasoby energii przeciwnika czy pozwalając na szacowanie jego ogólnego stanu. Sam zasięg też nie zwala z nóg, zwiększając się wraz z biegłością w danej dziedzinie. Dość specyficzną zdolnością, wartej wspomnienia, jest również zdolność kontroli mgły w bardzo precyzyjny sposób, tworząc ją tak gęstą, że nawet Białe Oko nie jest w stanie przedrzeć się przez nią. Jest to główny powód, dla którego Tsūjitegan jest znany również jako "naturalny wróg Byakugana".
  • Widzenie przez przeszkody - wzrok Sabataya jest w stanie prześwietlać obiekty, pokonując w ten sposób wszelakie przeszkody stojące na linii wzroku. Z łatwością pokonuje grube mury jak i "bariery" tak nieznaczące jak ściany pudełka czy warstwy ubrań. Wizja zawsze jest w kolorze.
  • Wizja stereoskopowa i sferyczna - Tsūjitegan posiada dwa tryby postrzegania świata: klasyczny, pozwalający sięgać wzrokiem w dal na kilkaset metrów w przód, jak i wizja sferyczna, która to jest pozbawiona słabych punktów. Widzenie przestrzenne zawsze jest uznawane jako domyślny tryb, w jakim włączona zostaje zdolność.
  • Postrzeganie chakry i sił fizyczne - widoczne jako kolejno niebieski i zielony płomień. Są widoczne zawsze, nawet pomimo wszelakich ciemności wokół. Możliwe jest szacowanie czyjejś chakry czy dostrzeżenie zaburzeń wywołanych przez Genjutsu, zaś wgląd w siły fizyczne pozwala na dokładne ocenienie stanu celu. Postrzeganie tej drugiej energii jest bardziej wykształcone niż samo postrzeganie chakry.
    • Przewidywanie ruchów - możliwość obserwowania sił fizycznych pozwala na przewidywanie ruchów przeciwnika tak długo, jak nie przeczą one logice. Dopóki ranga dziedziny używanego stylu walki jest mniejsza od dziedziny Tsūjitegana, ten jest w stanie dostarczyć na czas odpowiednie informacje.
    • Rozpoznawanie klonów - wgląd w chakre istot żywych pozwala na rozpoznawanie klonów dopóki nie są to bardzo zaawansowane klony jak Kage Bunshin czy Bunretsu no Jutsu. Domyślnie każdy klon, który nie ma wpisane, że może oszukać Byakugan itp. jest rozpoznawany przez te oczy
Posiadając Specjalizację w technikach Tsūjitegana, ninja zyskuje zdolność słyszenia "na odległość" dźwięków z miejsc, w które sięga wzrok shinobi, a po osiągnięciu rangi S w dziedzinie możliwe staje się przewidywanie ruchów stylów walki dziedziny rangi S.
Sposób zdobycia
Zdolność budząca się sama z siebie u osób, które odziedziczyły ją w genach. Najczęściej objawia się już w młodym wieku, pojawiając się niczym mleczaki i aktywując się samoistnie. Czasami mają w tym udział emocje, jednak żadne traumy czy ciężkie przeżycia nie są konieczne do obudzenia w sobie Tsūjitegana.
Ki Nobori no Shugyō | Tree Climbing Practice木登り修業­­
KlasyfikacjaNinjutsu, Kontrola Chakry
PieczęcieBaran
KosztStandardowy na turę
ZasięgNa siebie
Wymagania---
Kolejna podstawowa zdolność ninja. Poprzez odpowiednio precyzyjne skupienie chakry w podeszwach stóp, ten może bez problemów przyczepić się do dowolnej powierzchni, chodząc wzdłuż niej jak po prostej drodze. To dzięki tej zdolności możliwe jest wbieganie po ścianach czy wchodzenie po drzewach bez użycia dłoni. Zdolność ta wymaga jednak konkretnych zdolności kontroli chakry (4 i więcej) dla szybszego opanowania. Jej za mała ilość skupiona w tak problematycznym miejscu jak stopy jest w stanie odczepić shinobi od powierzchni. Za duża zaś - pozwala wybić się od powierzchni, po której ten stąpa, jednocześnie uszkadzając te bardziej podatne na zniszczenia pozostawiając widoczny ślad. Kluczem jest stałe utrzymywanie idealnie określonej ilości energii w chcianym miejscu.

Posiadając rangę B Ninjutsu chodzenie po płaskich powierzchniach nie wymagają składania pieczęci. Czas kumulacji chakry wynosi jednak tyle, ile zajęłoby ich złożenie.
Taiton: Haretsu Hibana | Typhoon Release: Rupturing Spark颱遁・破裂火花­­
KlasyfikacjaTaiton, Fūton, Transformacja Natury
Pieczęcie---
KosztStandardowy
ZasięgNa siebie
WymaganiaFūton B
Specjalna odmiana Uwolnienia Wiatru znana tylko w nielicznych rejonach Kraju Wody. Uwolnienie Tajfunu jest jego bardziej niszczycielską wersją, charakteryzująca się większą siłą przebicia i zdolnością rozrywania powłoki chakry Taitonu, wywołując przy tym wybuch skompresowanego powietrza o sile notki wybuchowej.

Technika polega na nasyceniu broni energią, po którym zaczyna ona jarzyć się niebieskim światłem. Po uderzeniu w cel, wybucha ona, jednak możliwa jest detonacja tej energii w dowolnym momencie poprzez złożenie pieczęci Ptaka. To czy broń uległa zniszczeniu w wybuchu ocenia Mistrz Gry.

Posiadając rangę S Fūton można pominąć składanie pieczęci do wybuchu.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 7 lub wyżej można skoncentrować chakrę w pojedynczym punkcie na naszej broni, zamiast na jej całej powierzchni. Sprawia to, że szansa zniszczenia broni jest znacznie mniejsza, podobnie jak siła odrzutu czy zasięg samego wybuchu, jednak zamiast tego użytkownik zyskuje znacznie większą precyzję i kontrolę nad techniką, mogąc ją wykorzystać chociażby w zwykłej szermierce. Jeśli uiścimy dodatkowy koszt standardowy C, technika zachowuje siłę jak na swoją rangę.
Kage Bunshin no Jutsu | Shadow Clone Technique影分身の術­
KlasyfikacjaNinjutsu, Technika Klonująca
PieczęciePieczęć klonowania
KosztChakra dzielona równo pomiędzy oryginał i kopie
standardowy D utrzymania od klona (minimum 3) płacone przez stworzone kopie
Zasięg---
Wymagania---
Jedna z najdoskonalszych technik klonowania, niosąca nie tylko dodatkowe możliwości, ale również ryzyko. Po złożeniu jednej pieczęci nasze pokłady chakry dzielą się równo pomiędzy wszystkie stworzone kopie. Są w stanie wykonywać techniki oparte na chakrze, jak również zadawać fizyczne obrażenia. Posiadają też wszelakie atuty, jakie posiada oryginał. Skopiowany zostaje także ekwipunek, z wyłączeniem zwojów z zapieczętowanymi przedmiotami lub technikami, zaawansowanych technologicznie urządzeń, przedmiotów o unikatowych właściwościach (np. unikaty) oraz przedmiotów jednorazowego użytku. Klon taki nie ma też dostępu do technik powiązanych z klanem bądź limitami krwi. Prócz klasycznych ograniczeń posiadanych przez klony, znikają one w przypadku straty przytomności przez twórcę lub w momencie jego zaśnięcia bez względu na to, czym zostało spowodowane. W zamian za to, są w stanie podróżować samodzielnie na dłuższe dystanse, a zdobyte przez nie informacje i doświadczenia wracają podczas ich zniszczenia do twórcy.

W przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca jedynie 20% pozostałej u kopii chakry, przez co technika jest niebezpieczna dla osób o jej zbyt małej ilości. Podczas utrzymywania klonów, ilość chakry pozostała u oryginału po dokonaniu podziału traktowana jest jako jego nowa, maksymalna jej ilość. Przez to, jej drastycznie pomniejszona ilość nie wpływa negatywnie na shinobi. Każdy klon po zniszczeniu pozostawia po sobie kłębek dymu, który może być zarówno przydatnym narzędziem, jak i utrudnieniem w zależności od sytuacji.

Na randze A Ninjutsu można dzielić chakrę dowolnie pomiędzy klony, jednak każdy z nich musi posiadać jej minimum 500.
Na randze S Ninjutsu można dzielić chakrę dowolnie pomiędzy klony, jednak każdy z nich musi posiadać jej minimum 250.
Na randze S Ninjutsu oraz posiadając Specjalizację w Ninjutsu można dzielić chakrę dowolnie pomiędzy klony, jednak każdy z nich musi posiadać jej minimum 100.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 6 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 35% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 7 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 50% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 8 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 60% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 9 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 70% pozostałej u kopii chakry.
Posiadając Kontrolę Chakry na poziomie 10 w przypadku zniszczenia lub odwołania klona, do oryginału wraca 80% pozostałej u kopii chakry.
► Pokaż Spoiler | Style walki
Kyotōryū | Flow of the Empty Sword虚刀流
KlasyfikacjaTaijutsu, Styl Walki
Wymagania---
Sposób walki bez używania broni wszelakiego kalibru, również tego dedykowanego do walki wręcz jak np. kastety. Wedle ideologii Kyotōryū, osoba dzierżąca ów styl nie używa miecza, a zamiast tego sam staje się jednym - siłą zdolną przebić się przez każdą defensywę, "tnąc" przez wrogów jak najlepsze ostrze. Ostatecznie styl ten przez lata zamiast skupiać się na ofensywie czy defensywie per se, znalazł swoją specjalizację w kruszeniu defensywy innych i pozostawianiu ich bezbronnymi na dłuższą metę. Ostatecznie dla mistrzów tej sztuki nie ma tarczy wystarczająco wytrzymałej, czy miecza dość niezniszczalnego, by ostatecznie nie ugiąć się pod uderzeniem Kyotōryū.

Styl ten opiera się w podobnej mierze na uderzeniach dłońmi, jak i kopnięciach. Mniej popularne są ciosy wykonywane pięścią, bardziej stawiając na ataki otwartą dłonią. Poprzez odpowiednią utylizację posiadanych mięśni, siła przyłożona do obiektu jest tym bardziej efektywna, im twardszy cel. Prócz skupiania się na czystej sile, przy unikach istotną kwestię stanowi również refleks oraz szybkość.

Posiadając rangę B Kyotōryū uderzenia wyprowadzone w twarde powierzchnie są mniej odczuwalne. Ciężej jest doznać kontuzji uderzając pięścią w stal czy inne, wytrzymałe obiekty.
Posiadając rangę A Kyotōryū ciosy wyprowadzane w twarde obiekty zyskują na sile. Łatwiej jest złamać komuś kość czy wyważyć ciężkie drzwi. Można też próbować łapać miecz w dłoniach. Uderzenia w tkanki miękkie są przez to mniej efektywne, jednak dalej niebezpieczne przy użyciu odpowiednio dużej siły.
Posiadając rangę S Kyotōryū oraz Refleks 8 ninja jest wystarczająco wprawiony, by nie tylko złapać bezpiecznie nadciągające ostrze, ale również nadciągającą broń miotaną. Zatrzymanie ataku kogoś posługującego się podobną szybkością łapiąc odpowiednio jego kończynę nie stanowi większego wyzwania.
Kimyōnaryū | Styleless奇妙な流
KlasyfikacjaKenjutsu, Styl Walki
WymaganiaBrak innego stylu walki Kenjutsu
DodatkowePosiadając ów styl walki, nie można opanować obok niego innych stylów Kenjutsu
Styl, którego nie ma. Nieuznawany, ale istniejący. Jack-of-all-trades. Sposób walki bez narzucanych z góry wytycznych, bez wyuczonych pozycji czy konkretnych ciosów. Każda osoba praktykująca go jest w stanie zaadaptować go pod siebie, zaś dwie osoby posługujące się nim nigdy nie zawalczą tak samo. Brak ukierunkowania sprawia, że uderzenia wykonane w tym stylu są słabsze i mniej efektywne niż wykonane przez osoby innych szkół. W zamian za to styl ten jest w stanie zapożyczyć od innych technikę i poszczególne ciosy, przez co możliwe jest ich imitowanie. Każdy wojownik szyje go własnymi nićmi porzucając ogólnie pojętą skuteczność na rzecz uniwersalności i szerszej gamy możliwości.

Posiadając rangę S Kimyōnaryū możliwe staje się zapożyczanie efektów oferowanych przez inne style walki. By zaadaptować takowe do swojego, należy mieć styczność ze stylem "pożyczanym" - czy to mogąc go obserwować przez dłuższy czas, walcząc przeciw osobie posługującej się nim lub znajdując nauczyciela.
Specjalna zasada #1: styl ten zmienia się wraz z walczącym i po pewnym czasie niewykluczone, by przerodził się w zupełnie nowy sposób walki odznaczający się unikalnością. Możliwe jest wtedy opracowanie na jego podstawie nowej szkoły walki. Kimyōnaryū zamienia się wtedy w rzeczony styl. Jego ranga wynosi tyle, ile wynosiłoby podzielenie obecnej rangi Kimyōnaryū na dwa (zaokrąglając wynik w dół). Nie można po tym ponownie rozwijać Kimyōnaryū. Wszelakie nauczone sztuki zapożyczone z innych stylów przepadają, o ile nowy styl walki nie twierdzi inaczej.
Specjalna zasada #2: inną możliwością jest nauczenie się już istniejącego stylu walki na miejsce Kimyōnaryū. Ze względu na jego uniwersalność, opanowanie na jego miejsce innego stylu jest prostsze. Jak we wcześniejszym wypadku, po zastąpieniu Kimyōnaryū nowym stylem, jego poziom jest równy poziomowi Kimyōnaryū podzielonemu na dwa i zaokrąglonemu w dół. Nie można po tym ponownie rozwijać Kimyōnaryū. Wszelakie nauczone ataki zapożyczone z innych stylów przepadają, o ile nowy styl walki nie twierdzi inaczej.
► Pokaż Spoiler | Przedmioty
Makigai Sheru Mēsu | Conch Shell Mace巻き貝 シェル メース
Legenda
W świecie ninja wielu nie zdziwią zwierzęta wyszkolone przez shinobi, potrafiące samodzielnie korzystać z ninjutsu. Ba, niektóre nawet potrafią mówić! Jednak ta legenda jest... specyficzna. Żywa muszla zdolna do walki jak równy z równym? Niektórzy twierdzą, że istota ta, czy to zwykła muszla, czy to małż, swego czasu starła się z przeciwnikami, którzy mogli zagrozić pokojowi na świecie. Inny zaś mówią, że by móc się przemieszczać opanowała rzadką sztukę faktycznej zmiany kształtu, znacznie przewyższającą zwykłe Henge no Jutsu.
Stack/SlotZawsze zajmuje pełen zwój, niezależnie od jego wielkości
Zdolności
Jaka by prawda nie była, muszla ta była wykorzystywana do walki przez shinobi od stuleci. Tak jak nawet jej posiadacze nie są w stanie powiedzieć czy jest ona prawdziwym zwierzęciem czy legenda kłamie, tak są w stanie wykorzystywać do walki jej unikatowe właściwości:
  • Niezwykle twarda skorupa, jaką są w stanie zniszczyć jedynie najpotężniejsze techniki, jak np. Bijūdama lub uderzenie o Sile 14.
  • Zdolność zmiany małża w formę potrafiącą latać. Shinobi za standardowy koszt B chakry jest w stanie zmienić podstawową formę małża w latająca, a następnie dowolnie sterować torem jego lotu. Prędkość małża wynosi 8 i dopóki coś nie zatrzyma jego lotu, wzrasta ona do 9 po 3 turach latania. Małż jest również w stanie udźwignąć 90 kg, toteż użytkownik może na nim latać. Kontrolować w ten sposób małża może jedynie jego aktualny lub dawny posiadacz z racji, że odrzuca on chakrę innych osób. Aby zostać zaakceptowanym do grona posiadaczy, trzeba trzymać małża we własnych dłoniach przez 3 tury.
  • Małż musi być zapieczętowany w zwoju tak długo jak nie jest wykorzystywany w walce. Jeżeli "zwierze" wykryje, że jest na wolności i nie trwa w najbliższym otoczeniu walka, to po 4 turach spokoju samo ją zaczyna - atakując wszystkich w pobliżu swoją powietrzną formą, osiągając w niej prędkość 10. Aby go wtedy zapieczętować, wymagane jest najpierw jego unieruchomienie - czy to przez proste złapanie, czy potężne uderzenie jakie ogłuszy zwierzę.
Ostatnio zmieniony 29 sty 2023, 21:33 przez Sabataya Shuten, łącznie zmieniany 7 razy.
Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Tetsu no Kuni - Kraj Żelaza”