• Ogłoszenia

Sad owocowy

Nadmorski kraj, graniczący od północy z morzem, Krajem Wybrzeża i Krajem Chmur. Na wschodzie graniczy z Krajem Kwitnącej Wiśni, a na południowym-wschodzie z Krajem Bananów. Jest to niski, nizinny kraj, pełen sadów i drzew owocowych, z których zdecydowanie najpopularniejszym są oczywiście jabłka. Ringo no Kuni może pochwalić się swoistą niezależnością i statusem quo wśród sąsiednich nacji właśnie z powodu swojej gospodarki. Bo ta nie istnieje. Kraj Jabłek wierzy w dobroć i wsparcie. Mieszkańcy są zbyt biedni, ale jak ktoś sam niewiele ma, z większą chęcią się dzieli. Jest to nastawienie, które przeszło po każdym szczeblu społecznym w Ringo no Kuni. Można do każdego podejść, poprosić o jedzenie i nocleg. I się zgodzą. Taki to dobry kraj.
Awatar użytkownika
Kaguya Kaede
Posty: 590
Rejestracja: 02 cze 2021, 22:23
Ranga: Genin
Discord: Hanialke#1145
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Sad owocowy

Owocowy problem vol.2 [C] 果物の問題
GraczeDrużyna AA
Posty45
Asato wbijał kolejne niewidzialne igły w Tsumiko, widocznie próbując ją zdenerwować. I jeśli to było jego działanie – to zdecydowanie mu się to udawało. Na jej twarzy była widoczna furia, szczęki się zaciskały, przez co skóra mocno się na nich opinała. Gdyby wzrok mógł zabijać, to zapewne obydwoje z Ankō byliby martwi, ale tak się nie stało. Zamiast tego po prostu siedziała w miejscu, już nawet nie zamierzając się odzywać. Może stwierdziła, że nie był godny jej wyjaśnień. Ewentualnie doszła do wniosku, że jej tłumaczenia i tak by nic nie dały. Mimo wszystko jednak dalej wbijał kolejne szpule.
Nigdy nie kroczyłam samurajską ścieżką, więc nie jestem zobowiązana do przestrzegania samurajskiego kodeksu, nawet będąc przez nich wychowaną – odparła. Lekko przez zaciśnięte zęby, ale… chyba jednak nieco spokojniej. Jakby trochę się poddała z tymi wszystkimi wyjaśnieniami.
Ankō podniosła Tsumiko z ziemi, wykręcając przy tym kobiecie rękę, co zostało skomentowane syknięciem. Nie wydawała się jakoś specjalnie stawiać oporu w tym wszystkim. Zerknęła nawet na Itosu.
Nigdzie się nie wybieram, możesz chociaż ten kunai odpuścić – odparła, wzdychając ciężko, ale zapewne to były tylko jej pobożne życzenia. Kobieta starała się jednak zbytnio nie wiercić przy tym, bo ostrze broni było na tyle blisko jej szyi, że nieodpowiedni ruch, a te mogłoby wejść zdecydowanie za głęboko. Gdy zaś Atosu znowu wspomniał o jej matkach, przymknęła oczy, biorąc przy tym głębszy wdech, jakby próbując się uspokoić i nie dać sprowokować ponownie. – Nie mogę się doczekać, aż spojrzę Kaki w oczy. Sam fakt, że sołtys się dowie, że przez całe życie go okłamywała będzie wystarczającą zemstą. Mam nadzieję, że wyrzuci ją na bruk, tak jak ona mnie – powiedziała, wypuszczając przy tym nieco szybciej powietrze nosem, a na jej twarzy pojawił się cwany uśmieszek.
Po tej wymianie zdań, zaprowadzili Tsumiko do budynku gospodarczego, Naoki szedł za nimi. Kaki nie było widać, ale słychać było jak coś nuci pod nosem z miejsca, w którym ją Itosu wcześniej „zostawiła”. Brzmiało trochę jak… kołysanka? Sołtys zaś klęczał przy jednym z regałów po prawej stronie pomieszczenia, przegrzebując go w poszukiwaniu zapewne czegoś. Po chwili się zorientował, że weszli do środka, więc wstał z ziemi, otrzepując kurz z nogawek spodni.
Nie pojechaliście w końcu do… – Nie dokończył zdania, bo w tym momencie się odwrócił i zobaczył Tsumiko. Na jego twarzy pojawił się szok. Kompletnie mężczyznę zatkało. Po chwili zza rogu wyszła i Kaki, ze szczeniakiem na rękach, karmiąc go przy tym butelką.
Coś się stało, kochanie? – zapytała, by też zwrócić głowę w ich stronę. I na jej twarzy pojawiło się równie duże zaskoczenie, co na twarzy Umeboshiego. Tylko że jej akurat nie odebrało mowy. – To nie może... – wydusiła z niedowierzaniem, co doskonale świadczyło o tym, że… chyba wiedziała, kim była pochwycona przez nich kobieta. – Sayori? – zapytała, spoglądając na Tsumiko.
Skąd ty... – powiedziała kobieta, widocznie zdziwiona faktem, że Kaki wypowiedziała, najpewniej, jej prawdziwe imię. Choć najbardziej skonfundowany z ich trójki był oczywiście sołtys, który co chwila patrzył a to na swoją żonę, a to na jej córkę, kompletnie nie wiedząc co się dzieje. W końcu utkwił wzrok w Atosu, jakby prosząc o jakieś wyjaśnienia, ale nic nie powiedział.
Nie ma to jak rodzinne spotkanie po latach.
► Pokaż Spoiler | Informacje
Itosu Ankō - Na lewą dłoń został przyjęty strumień suitonu. Zabolało, na pewno będzie siniak. Poruszanie palcami utrudnione, ale nie niemożliwe.

NPC #1Momoshu Umeboshi
NPC #2Momoshu Kaki
NPC #3 Takemoto Naoki
NPC #4 Ozawa Shichiro
NPC #5Ren
NPC #6 Chishiyaku
NPC #7 Tsumiko
Awatar użytkownika
Asato Ankō
Posty: 79
Rejestracja: 28 kwie 2021, 9:37
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Sad owocowy

Czy Asato miał za zadanie zirytowanie biednej wychowanki samurajek? I tak, i nie. Nie czerpał jakiejś patologicznej radości z zadawania emocjonalnych obrażeń dziewczynie, jednak osoba działająca pod wpływem emocji opuszcza mury swojej warowni. Zirytowana łatwiej może się wygadać na tematy, które wolałaby zachować sama dla siebie. A, że przy okazji mógł dorzucić swoje DNA w postaci śliny na samurajską hipokryzję? Dwie pieczenie na jednym ogniu, jak to się mówi.
-Słabe to wychowanie, które nie przekazuje następnym pokoleniom własnych wartości. - to mówiąc, nawet nieświadomie, spojrzałby na Itosu. On ją wychowywał. Przekazywał jej swoje wartości. Westchnął cicho, mając nadzieję, że wszystko to, czego się uczy, przyniesie dobre owoce. Obserwował Tsumiko, razem ze swoją uczennicą, zbliżając się do budynku gospodarczego, w którym sołtys z żoną się powinni znajdować, jednak nie skomentował jej życzenia w stosunku do sołtysowej. Sam Ankō niezbyt się tym przejmował. Ich celem było dowiedzenie się wszystkiego, co było związane z niszczeniem nowych terenów sadu. A nie problemy rodzinne.

Po wejściu do środka rzeczywiście byli świadkami pewnego rozchodzącego się chaosu i zagubienia. Sami za wiele nie wiedzieli, więc widząc spojrzenie sołtysa, odpowiedział tylko tyle co wiedział.
-Ta kobieta współpracowała z Chishiyaku, by się zemścić na Kaki-dono. - wyjaśnił spokojnie, po czym dodał -Oryginalnie mieliśmy się udać, jednak Ankō się zorientowała, że ktoś... - przy tym słowie ruchem głowy wskazał na pojmaną dziewczynę -Nas podsłuchiwał. Więc powzięliśmy odpowiednie działania. - na ten moment to było wszystkie. Asato nie miał nic więcej do dodania, choć gdyby jego uczennica czy Naoki chcieli coś jeszcze powiedzieć, to by im nie przerywał. Nawet był ciekaw, czy mają coś jeszcze do dodania.
Ostatnio zmieniony 26 paź 2022, 13:10 przez Tora, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Itosu Ankō
Posty: 53
Rejestracja: 28 sty 2022, 19:49
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Sad owocowy

Ankō podniosła Tsumiko z ziemi i prowadziła ją dalej trzymając kunai przy jej szyi. Na jej komentarz zerknęła na nią jedynie z góry przez chwilę.
- Głupotą byłoby ułatwianie ci ewentualną próbę ucieczki. - Chociaż mimo wszystko lekko odsunęła ostrze, nie na tyle by przestało sprawiać zagrożenie, ale na tyle by trochę ułatwić jej chód, a tym samym sobie marsz z pojmaną osobą. Nie miała przy tym żadnych dodatkowych słów, którymi mogła uraczyć kogokolwiek w okolicy. Obecnie znajdowała się w trybie 'roboczym', gdzie jej tradycyjny uśmiech na ustach znikał zastąpiony ciągłym skupieniem.

Co do całego spotkania rodzinnego nie odniosła się nijak do sytuacji. Poniekąd dlatego, że nie bardzo wiedziała co zrobić. Z jednej strony musiała mieć pewność, że obecna tutaj Sayori nie zrobi niczego głupiego, z drugiej miała jednak wrażenie, że mają sytuację pod kontrolą i raczej ta nie będzie się szarpała. Postawiła jednak na dalsze trzymanie kobiety przynajmniej do czasu nie otrzymania takiego rozkazu czy też znaku. Musiała też skupić swoje myśli na czymś konkretnym, by przez przypadek nie zacząć rozmyślać o niepotrzebnych rzeczach podczas misji.
Awatar użytkownika
Kaguya Kaede
Posty: 590
Rejestracja: 02 cze 2021, 22:23
Ranga: Genin
Discord: Hanialke#1145
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Sad owocowy

Owocowy problem vol.2 [C] 果物の問題
GraczeDrużyna AA
Posty48
Tsumiko nie komentowała dalszych słów Asato. Może dlatego, że miała dość rozmowy z nim, może stwierdziła, że nie da się już więcej prowokować, albo po prostu nie miała mu nic więcej do powiedzenia. Po prostu prychnęła i zapewne by odwróciła głowę, gdyby nie kunai Itosu, który niebezpiecznie napierał na jej krtań. Powoli wszystko zaczynało się układać w jedną, logiczną całość, wciąż brakowało jednak pewnych elementów. Być może jak dojdzie do konfrontacji, to znacząco wiele się wyjaśni.
Dotarli w końcu do budynku gospodarczego i zapanował swego rodzaju chaos. Rodzinne spotkanie po latach, jakże uroczo, można by rzec! Najbardziej zaskoczony z ich wszystkich wydawał się jednak sołtys, który nie miał najwidoczniej zielonego pojęcia, co się działo i nie do końca w pierwszej chwili przyswoił do siebie słowa, które wypowiedział Ankō.
Zemścić, na mojej żonie? Dlaczego, kochanie… Ty ją znasz? – zapytał Umeboshi, spoglądając na kobietę.
Kaki zaś stała nieruchomo, wpatrując się w Tsumiko – a raczej Sayori – z widocznym szokiem na twarzy. Szeroko otwarte oczy, lekko uchylone usta. Nie odpowiedziała na pytanie męża od razu, potrzebując chwili, żeby dojść do siebie i wrócić na ziemię.
To jest moja… córka Sayori – wydusiła w końcu z siebie. Głos Kaki widocznie drżał, zdecydowanie była tym wszystkim zestresowana. Sołtys nie powiedział nic, ale jego twarz mówiła sama za siebie. Oczekiwał wyjaśnień. – Zaszłam w ciążę jako bardzo młoda dziewczyna. Dorabiałam w karczmie jako nastolatka, pewnego razu wpadła grupa mężczyzn, mocno się upiła i... – Tutaj głos kompletnie się Kaki załamał, a w jej oczach pojawiły się łzy. Nie trzeba było mówić na głos, co potem się stało, raczej wszyscy powinni się domyślić. – Przez jakiś czas myślałam, że będę w stanie się Tobą zająć, ale… ciągle mi o tym przypominałaś, nie mogłam zapomnieć. W pewnym momencie, w okolicach mojej stacjonowali samurajowie, więc późnym wieczorem zostawiłam nieopodal ich obozu, na drodze kołyskę z listem i się schowałam z nadzieją, że zostaniesz przez nich zauważona i zabrana. Odeszłam, gdy to te kobiety zrobiły. Ta decyzja bardzo długo za mną szła, miałam wyrzuty sumienia, zastanawiałam się czy żyjesz, ale… nie mogłam inaczej. Za każdym razem, gdy na Ciebie patrzyłam, przypominali mi się moi oprawcy – odparła Kaki, ledwo się tak naprawdę trzymając. Sołtys widząc w jakim stanie była jego żona, podszedł do niej i objął ramieniem, by dodać jej otuchy, wciąż jednak milcząc. – Rozumiem, że możesz mieć do mnie za to żal i mnie nienawidzić, za to co zrobiłam. – Następnie spojrzała na swojego męża. – Przepraszam, że Ci nigdy nie powiedziałam – dodała potem z widocznym żalem, by… po prostu się rozpłakać.
Sołtys słuchał wszystkiego z widocznym zmartwieniem na twarzy… choć też można było zobaczyć, że te przemieniało się w smutek czy współczucie, biorąc pod uwagę dalszą część historii. Przytulił jednak żonę do siebie, nie bacząc na to, czy wypadało czy też nie. Po prostu chciał być dla niej w tej chwili oparciem.
Nic się nie stało, wszystko będzie dobrze – szepnął do Kaki, by pocałować ją w czubek głowy, a następnie spojrzeć na Sayori, która… wydawała się trochę uspokoić. Spoglądała na swoją biologiczną matkę z lekkim niedowierzaniem w oczach. – Czy ten nóż to konieczny? – zwrócił się do Ankō, jakby ją prosząc, żeby opuściła broń. – Mogę jedynie się domyślać, jak się czułaś, wiedząc, że zostałaś porzucona. Bardzo mi przykro – odrzekł spokojnie.
Nie wierzę w ani jedno jej słowo, próbuje tylko się wybielić – powiedziała, jednakże… nie brzmiała jakby była pewna swoich słów. Zapewne dlatego, że słowa wypowiedziane przez Kaki dosyć mocno pokrywały się z tym, co wcześniej sama kobieta powiedziała.
Rodzinne problemy, rodzinnymi problemami, jednakże wciąż pozostawało kilka kwestii, które były pod znakiem zapytania. Nacisk Kaki na „gagatka”, gdy Asato znalazł Naokiego, fakt, że chłopak nie był pewny co do głosu, który słyszał wtedy… no i jeszcze kwestia Chishiyaku, który nie wiadomo gdzie był i jakie plany dalej miał. Choć główną winowajczynię zdecydowanie już mieli złapaną.
Całe szczęście jeden problem się rozwiązał sam – mianowicie do pomieszczenia gospodarczego wbił nie kto inny, a właśnie mężczyzna, którego Sayori owinęła sobie wokół palca.
Co się tutaj dzieje?! Proszę puścić moją narzeczoną! – krzyknął, widocznie oburzony… Sayori zaś westchnęła jedynie ciężko, nic nie mówiąc.
► Pokaż Spoiler | Informacje
Itosu Ankō - Na lewą dłoń został przyjęty strumień suitonu. Zabolało, na pewno będzie siniak. Poruszanie palcami utrudnione, ale nie niemożliwe.

NPC #1Momoshu Umeboshi
NPC #2Momoshu Kaki
NPC #3 Takemoto Naoki
NPC #4 Ozawa Shichiro
NPC #5Ren
NPC #6 Chishiyaku
NPC #7 Tsumiko Sayori
Ostatnio zmieniony 30 paź 2022, 23:51 przez Kaguya Kaede, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Asato Ankō
Posty: 79
Rejestracja: 28 kwie 2021, 9:37
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Sad owocowy

Awersja Ankō do pewnej grupy społecznej była oczywiście uzasadniona. Tsumiko natomiast robiła swoim zachowaniem wszystko, byle tylko ugruntować to nastawienie, które Asato posiadał od sporego już czasu. Teraz, gdy sytuacja zdawała się nabierać rumieńców, ich jeniec zdawał się uspokajać, coś czym powinien się charakteryzować od początku, zwłaszcza, jeśli jest tak dumny z tego... wychowania. Ugh, Kirijczyka wręcz mogłoby zemdlić, gdyby to on był wychowywany przez samurajów. Cieszył się więc, że jego uczennica miała jego. A nie kogoś pokroju "matek Tsumiko". Strach pomyśleć co by to było, gdyby to oni postanowili przygarnąć dzieciaki, które ocalały ze zniszczenia Ukrytej Mgły. Smutek pojawił się na jego twarzy, choć raczej z racji, że stał bardziej na tyłach, poza Naokim raczej jego uczennica czy jeniec nie powinni tego dostrzec.

Podczas rozgrywającego się chaosu, starał się czerpać garściami każdą ociupinkę informacji. Wciąż w mniemaniu starca było zbyt wiele niewiadomych. Teraz może część osób będzie musiała wystawić karty, których zagrywać nie chciała. Historia Kaki zdawała się mieć za cel łapanie za serce. Ankō odczuł na swój sposób jej ból i cierpienie, ale przez jej wcześniejsze zachowanie wciąż był... nie do końca ufny. Bolesne historie bowiem łatwo zyskują posłuch i współczucie, jednak jaka była prawda? Czas to wiedział, ale nie oni. Jej opowieść zdawała się także pokrywać z historią Tsumiko, czy też Sayori, jednak rodziło kolejne pytanie. Czy naprawdę osoba, która chciała się pozbyć dziecka, które kojarzyło jej się z oprawcami, mogłaby tak łatwo ją rozpoznać po tak wielu latach niewidzenia? Owszem, ich podobieństwo było uderzające, jednak nie gwarantowało to od razu, że była to ta jedna osoba. Było to coś, co na swój sposób się nie podobało Asato, jednak na razie tego nie komentował. Cała sytuacja śmierdziała mu na odległość, jednak z twarzy starał się tego nie pokazywać.

Przyszła też kolej na uspokajanie sołtysowej oraz próbą wyzwolenia Sayori. Ankō podrapał się po brodzie.
-Jest bardziej niebezpieczna niż się wydaje, podczas pościgu skorzystała z chakry, a jeśli chce się zemścić, brak kontroli może ją do tego popchnąć. Jeśli jest jakaś lina, by związać jej ręce, będziemy mogli bez większych obaw pozbyć się tego noża. - wyjaśnił spokojnie, starając się zostać neutralnym. Spojrzał jednak na swoją uczennicą, niejako samym spojrzeniem chcąc jej przekazać, że powinna pokazać trochę więcej... swobody dla ich pojmanej. Może nie na tyle, by mogła robić co jej się żywnie podoba, jednak by każdy ruch nie oznaczał ryzyka przerwania ciągłości skóry. Nie planował wykorzystywać tej okazji by wbijać kolejne szpilki samurajom. Nic by z tego tu nie zyskał, gdyż na tej scenie aktorów było więcej.

I właśnie przybył kolejny. I to oburzony. Starszy mężczyzna westchnął i obrócił się w jego stronę.
-Chishiyaku-san, jak rozumiem? - zapytał powoli podchodząc do niego. -Pozwolisz, że poczekasz ze mną na zewnątrz? Obecnie twoja narzeczona... ma pewne sprawy do wyjaśnienia z sołtysem i jego żoną. - powiedział dość neutralnie. -Nic jej się nie stanie, gwarantuję, jednak nie potrzebujemy dodatkowego zgiełku i hałasu, który wywoła tylko więcej stresu, prawda? - zapytał, niejako gestem nakazując mu opuścić pomieszczenie, choć wciąż uważnie go obserwował. Była to okazja, by dowiedzieć się czegoś od trzeciej osoby, która była w to wszystko zamieszana. Na pewno nie planował pozwolić mu dojść do Sayori, a gdyby się siłował, bardziej ostrym tonem by się odezwał. -Chishiyaku-san, twoje działania oraz zeznania naocznych świadków, a także znalezione dowody, świadczą przeciwko panu w śledztwie, które prowadzą w związku ze zniszczeniami upraw. Pozwoli pan teraz na chwilę spokoju i udanie się ze mną poza budynek, czy mamy zastosować bardziej dobitne sposoby perswazji? - planował brzmieć profesjonalnie. Nie znał może i praw panujących w Ringo no Kuni, ale liczył, że niszczenie cudzego mienia było dość... uniwersalnym przestępstwem, by wzbudzić obawy w drugim mężczyźnie. Liczył też, że nikt tutaj nie będzie planował dodatkowo się udzielać.
Awatar użytkownika
Itosu Ankō
Posty: 53
Rejestracja: 28 sty 2022, 19:49
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Sad owocowy

W całej tej sytuacji dalej brakowało kilku istotnych części tej całej układanki, którą niektórzy nazywają życiem. Przynajmniej z perspektywy Itosu. Może dlatego, że nie była od początku zaangażowana w całą tą sprawę i nie było jak dokładnie wprowadzić ją w szczegóły, a może po prostu sama nie rozumiała całej sytuacji. Aczkolwiek sytuacja Sayori - bo już nie Tsumiko - była dość przykra. Rodzina w końcu była najważniejsza, a sama Itosu chociaż oddalona od swojej rodziny miała przy sobie mistrza, który był już częścią tej rodziny.

Dziewczyna lekko odsunęła kawałek zaostrzonego żelastwa na prośbę sołtysa. Nawet jeśli to spotkałoby się z dezaprobatą Asato, mimo wszystko broń oddaliła się od szyi przetrzymywanej tylko w teorii, dalej ponieważ dalej stanowiło zagrożenie. Nie było to tak po prostu widoczne i każdy niewłaściwy ruch mógłby się dla Sayori skończyć dość niefortunnie bowiem ostrze bardzo szybko mogło znaleźć się w ciele więźnia, ot tylko nie w szyi, ale były również inne miejsca, których uszkodzenie powodowało zgon.
Pojawienie się Chishiyaku nie zmieniło w sumie zupełnie nic w sytuacji w środku. Ankō nie planowała w najmniejszym stopniu spełniać jego rozkazu, kompletnie go ignorując. Zostawiła tą sprawę mistrzowi, a sama po prostu dalej pilnowała by Sayori nie wykonała dziwnych ruchów. No może jak później sytuacja się nieco uspokoi to będzie mogła ją uwolnić. W obecnym momencie - nie było na to szans.
Awatar użytkownika
Kaguya Kaede
Posty: 590
Rejestracja: 02 cze 2021, 22:23
Ranga: Genin
Discord: Hanialke#1145
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Sad owocowy

Owocowy problem vol.2 [C] 果物の問題
GraczeDrużyna AA
Posty51

Z jednej strony wszystko wydawało się być jasne i wiele się wyjaśniło, z drugiej niestety wciąż pozostawały wciąż pewne brakujące elementy układanki, które nie pozwalały skończyć jeszcze sprawy, pomimo że obraz, który się ukształtował w ich głowie był dosyć jasny i wiele rzeczy się ze sobą zgadzało – opowieści opowiedziane zarówno przez Sayori, jak i panią Kaki wydawały się mniej więcej ze sobą pokrywać, pomimo bycia opowiedzianymi z dwóch różnych perspektyw. Asato wciąż miał pewne wątpliwości – chociażby jakim cudem pani Momoshu od razu rozpoznała swoją córkę, pomimo tych wszystkich lat, które minęły?
Lina będzie zdecydowanie lepsza od tego noża, na pewno się też znajdzie – odparł sołtys, by podejść do jednego z regałów i zacząć grzebać coś w jakiejś skrzynce, by po chwili wrócić z kłębkiem jutowego sznurka. Dosyć grubego. – Proszę – wyciągnął go przed siebie, nie będąc chyba pewnym, któremu A go podać.
Sołtysowa nic nie mówiła, przyglądając się całej sytuacji, zdecydowanie mocno roztrzęsiona ze łzami w oczach. Zaś sama Sayori, cały czas wpatrywała się w swoją matkę z widoczną pogardą w oczach, choć w żaden sposób się nie szarpała, pomimo nieco większego luzu ze strony kunaia Itosu. Po chwili ciszy, która między nimi zapanowała, Kaki jednak się zebrała sobie unosząc głowę i biorąc głębszy wdech. I chyba chciała coś powiedzieć, bo rozchyliła lekko usta, jednakże w tym momencie wparował właśnie Chishiyaku, robiąc raban i domagając się puszczenia jego narzeczonej, co zostało przez Ankō widocznie zignorowane, bo kim on był, żeby się miała go słuchać?
Owszem, a pan to…? – zapytał, brzmiąc tak, jakby nie miał totalnie pojęcia, co się tutaj działo, choć zdecydowanie go zdradziła lekko zdziwiona mina, gdy zobaczył Naokiego, który hardo zadarł głowę do góry, stojąc zaraz obok Asato. Potem zaś spojrzał na Itosu. – Nie wiedziałem, że Twoja kuzynka ma taką wojowniczą córkę, Kaki – san – odparł nieco ironicznie. Mina jednak jeszcze bardziej mu zrzedła mina, gdy Ankō przedstawił mu swoje zarzuty. – Nie mam pojęcia o co chodzi, ale pójdę. Jeśli mojej narzeczonej spadnie włos z głowy, to zapewniam, że nie ujdzie wam to na sucho, jestem bardzo wpływowym człowiekiem! – odparł Chishiyaku, poprawiając przy tym swój jedwabny garnitur, który pasował do całej tej wiejskiej otoczki niczym pięść do nosa, a następnie ruszył z Asato, tak jak sobie tego mężczyzna życzył. – Słucham, czekam na wyjaśnienia – odrzekł bardzo… roszczeniowym tonem.
W czasie, w którym mistrz Itosu rozprawiał się z manipulowanym przez Sayori człowiekiem, ta stała na straży, żeby kobiecie przypadkiem nie przyszły jakieś głupie rzeczy do głowy, jednocześnie będąc świadkinią dosyć niezręcznej ciszy, która zawisła pomiędzy tą trójką. Zdecydowanie nie było to najbardziej szczęśliwe rodzinne spotkanie po latach, bądź co bądź, ale wiązało się z rozdrapywaniem starych ran i wracania do przeszłości, o której zapewne, chociażby Kaki, wolałaby zapomnieć.
Wyglądałaś na zaskoczoną, jak cię rozpoznałam – powiedziała nagle sołtysowa, unosząc ponownie wzrok. Kobieta cały czas była obejmowana przez swojego męża, który zdecydowanie starał się być dla niej oparciem. Sayori nie odezwała się w żaden sposób, jednakże spojrzała na swoją matkę. – Znamię, na prawym obojczyku, masz je od urodzenia – odparła kobieta.
Jakby Itosu się przyjrzała, to mogła zobaczyć, że kimono to Sayori się trochę poluźniło i osunęło z ramienia, zapewne przez te całe bieganie i szarpanie się. W całym ferworze walki zdecydowanie nie było czasu na przyglądanie się takim szczegółom, ale teraz zdecydowanie miała na to więcej czasu. I jakby zajrzała swojej więźniarce nieco przez ramię, to mogła zobaczyć wystające lekko spod jedwabiu znamię właśnie – ot, nieco ciemniejszy kawałek skóry w kształcie przypominającym koślawe serduszko. Sayori prychnęła.
Pani strażnik, byłaby pani na tyle miła i mi nasunęła kimono z powrotem na ramię? Zrobiłabym to sama, ale związaliście mi ręce – zwróciła się, bez wątpienia do Ankō. To czy ta zamierzała spełnić prośbę kobiety, to już była zupełnie inna opcja.
► Pokaż Spoiler | Informacje
Itosu Ankō - Na lewą dłoń został przyjęty strumień suitonu. Zabolało, na pewno będzie siniak. Poruszanie palcami utrudnione, ale nie niemożliwe.

NPC #1Momoshu Umeboshi
NPC #2Momoshu Kaki
NPC #3 Takemoto Naoki
NPC #4 Ozawa Shichiro
NPC #5Ren
NPC #6 Chishiyaku
NPC #7 Tsumiko Sayori
Ostatnio zmieniony 10 sty 2023, 0:01 przez Kaguya Kaede, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Asato Ankō
Posty: 79
Rejestracja: 28 kwie 2021, 9:37
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Sad owocowy

Asato nie planował pozostawiać wszystkiego przypadkowi. Słysząc o linie, podszedł bliżej do sołtysa i skinąwszy głową w podzięce odebrał ją od niego, by następnie podejść i spętać pojmaną dziewczynę, upewniając się, że za bardzo nie ma jak szaleć ze swoimi dłońmi, po czym położyłby dłoń na barku swojej uczennicy.
-Pilnuj teraz dłoni po prostu. - powiedział spokojnie, nie planując kłócić się ze swoim wcześniejszym nastawieniem.
Potem jednak przyszedł Chishiyaku robiąc raban, szczęśliwie jednak nie planował za bardzo się wykłócać i zdecydował się udać ze starszym mężczyzną na zewnątrz, nie przeszkadzając osobom w środku. A on sam mógł wtedy zająć się drugim podejrzanym. Bardzo roszczeniowym podejrzanym, co jednak spłynęło po Kirijczyku jak po kaczce.
-Jak mówiłem, jest pan podejrzany w niszczeniu mienia. To ja tu oczekuję wyjaśnień dlaczego niszczy Pan wioskę matki swojej narzeczonej i przed przyszłą teściową robi taki raban. Niezbyt dobre utrzymanie relacji w najbliższej rodzinie. - skontrował, specjalnie dając mu część informacji, których najwidoczniej nie posiadał.
Jak chociażby takie, że Kaki była matką, a nie ciotką jego narzeczonej. Bo im bardziej go rozproszy emocjonalnie, tym łatwiej zdradzi swoje sekrety i informacje. A dla niego - wciąż było tu wiele niewiadomych. Zdecydowanie zbyt wiele.
Awatar użytkownika
Itosu Ankō
Posty: 53
Rejestracja: 28 sty 2022, 19:49
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Sad owocowy

Dostali linę co na pewno poprawiło komfort w przetrzymywaniu więźnia. No, przynajmniej dla osoby pilnującej tego więźnia, a nie dla samego więźnia, chociaż bycie związanym, bez wykręconej ręki na plecach można było uznać, za swoistą poprawę sytuacji. Więc tak, wygodniejsza to była opcja dla obu stron. Teraz tylko upewnić się, że zawiązana kobieta nie kombinuje niczego za plecami - czyt. składa pieczęcie - i można było na spokojnie odczekać, aż mistrz przedstawi sytuację, wyciągnie informację i tak dalej z Chishiyaku, któremu swoją drogą Itosu posłała najbardziej niewinny uśmiech jaki tylko mogła przy wzmiance o "wojowniczej córce".
Miała zadanie do wykonania, więc obserwowała uważnie swojego więźnia, przy okazji przysłuchując się wymianie między pozostałymi w środku.
Nie wyglądało to na najszczęśliwsze spotkanie rodzinne po latach.
Słysząc prośbę zerknęła z góry na kobietę nic nie mówiąc. Podeszła dalej trzymając się za jej plecami. Schowała kunai, jedną dłonią złapała za dłonie Sayori by uniemożliwić jej jakiś podejrzanych ruchów, a drugą poprawiła jej kimono, chociaż bez większej finezji w tym wszystkim. Gdyby coś miało się wydarzyć, mogłaby szarpnąć ręce kobiety do tyłu, sprowadzając ją na ziemię, chociaż po cichu liczyła, że obejdzie się bez dodatkowych interwencji.
- Skorzystałabym z okazji kiedy możecie wytłumaczyć sobie kilka rzeczy, gdybym była na twoim miejscu. - Powiedziała na spokojnie, jakby zachęcając Sayori do dalszego dialogu. Może warunki nie były aż tak przychylne, ale cóż. Znając życie, jak sytuacja się wyjaśni będzie ona wypuszczona. Chociaż pewno emocje muszą trochę opaść.
Awatar użytkownika
Kaguya Kaede
Posty: 590
Rejestracja: 02 cze 2021, 22:23
Ranga: Genin
Discord: Hanialke#1145
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Sad owocowy

Owocowy problem vol.2 [C] 果物の問題
GraczeDrużyna AA
Posty54


→ AA

Całe szczęście obyło się bez konieczności użycia przymusu bezpośredniego i Chishiyaku postanowił pójść za Asato, choć zdecydowanie nie wydawał się być z tego powodu ani zadowolony, ba mógł sprawiać wrażenie nawet urażonego całą zaistniałą sytuacją. Słysząc oskarżenia Ankō, prychnął.
By kogoś oskarżyć należałoby mieć dowody, nie uważa pan? – zapytał nieco ironicznie, wciąż zapewne grając w swoją grę i udając, że nie ma kompletnie pojęcia, o czym do niego były jonin mówił. – Nie zależy mi też na dobrej relacji z tą kobietą, która na miano matki zdecydowanie nie zasługuje – dodał zaraz potem, ciągle jednak wpatrując się w Asato. – Chcę od nich kupić tę ziemię, to chyba jeszcze nie przestępstwo? – Kolejne sarkastyczne pytanie padło z ust mężczyzny, by zaraz potem na jego twarzy pojawił się paskudny, pewny siebie uśmieszek. Nie wyglądał zdecydowanie na kogoś, kto chciałby współpracować w tej kwestii, a chociaż nie dobrowolnie.

AA ←

Niewinny uśmieszek posłany w stronę Chishiyaku był wart więcej niż tysiąc słów. Gdy mężczyzna to zobaczył, Ankō była święcie przekonana, że ten prychnął pod nosem, mimo że owe prychnięcie nie dotarło do jej uszu, choć mina, którą miał narzeczony jej „więźniarki” zdecydowanie mówiła sama za siebie.
Sayori została na polecenie Asato związana przy pomocy liny podarowanej przez sołtysa, tak więc Itosu mogła odpuścić kunaia i skupić się na rękach, jednakże wciąż pozostając czujną na jakieś sztuczki ze strony kobiety, choć ta nie wyglądała, jakby miała ochotę takowe robić. Kunoichi była też na tyle miłe, że poprawiła kimono Sayori, tak że te ponownie zasłoniło tę nieszczęsne znamię.
Och, oczywiście, nadrobimy stracone lata i będziemy jedną, wielką, szczęśliwą rodziną – powiedziała z mocno wyczuwalnym sarkazmem. – Pewnych rzeczy nie da się tak po prostu zapomnieć – dodała już bardziej cicho, wzdychając przy tym pod nosem i spuszczając głowę.
Sayori, ja… wiem, że przeszłość może być dla ciebie bolesna. Naprawdę przepraszam – odrzekła sołtysowa, która najwidoczniej nie chciała dać za wygraną. – Czy jest coś, co będzie w stanie zrekompensować ci to, co zrobiłam? – zapytała kobieta.
Kaki naprawdę wydawała się mieć dobre intencje, chcąc się ze swoją córką dogadać i dojść do jakiegoś porozumienia – pojednanie rodzinne zdecydowanie nie należało do najłatwiejszych w ich przypadku, ale przecież wiele rzeczy można naprawić, a chociaż z takiego założenia najwidoczniej wyszła sołtysowa.
Mimo że Itosu nie była w stanie zobaczyć twarzy Sayori, to mogła usłyszeć, że ta się pod nosem uśmiechnęła. I raczej nie w przyjazny sposób, to był ten z tych ironicznych uśmieszków, który poprzedzało szybsze wypuszczenie powietrza, a następnie lekkie uniesienie głowy do góry, by spojrzeć na swoją matkę.
Oddajcie waszą część sadu mi i mojemu narzeczonemu, a będziemy kwita – odrzekła. Pomimo sytuacji w jakiej się znajdowała, bycia trzymaną jako zakładniczka przez Ankō, wydawała się być nader pewna siebie. Te słowa jednocześnie sprawiły, że miny na twarzach państwa Momoshu zdecydowanie zrzedły, nie komentując jednak tego… a chociaż na razie, widocznie będąc w szoku.
► Pokaż Spoiler | Informacje
Itosu Ankō - Na lewą dłoń został przyjęty strumień suitonu. Zabolało, na pewno będzie siniak. Poruszanie palcami utrudnione, ale nie niemożliwe.

NPC #1Momoshu Umeboshi
NPC #2Momoshu Kaki
NPC #3 Takemoto Naoki
NPC #4 Ozawa Shichiro
NPC #5Ren
NPC #6 Chishiyaku
NPC #7 Tsumiko Sayori
Awatar użytkownika
Asato Ankō
Posty: 79
Rejestracja: 28 kwie 2021, 9:37
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Sad owocowy

Asato uśmiechnął się słysząc słowa Chishiyaku, zupełnie tak, jakby usłyszał dobry dowcip.
-Oczywiście, że tak uważam. A tych trochę mamy, wliczając w to zeznania Pańskiej narzeczonej. - przyznał szczerze, po czym jego wyraz twarzy przyjął bardziej wyraz politowania -Tak naprawdę wydaje mi się, że największą ofiarą jest właśnie Pan. Zmanipulowany przez swoją narzeczoną, by mogła wywrzeć zemstę na swojej matce. A z tego co Pan mówił, nawet nie wiedział, że to jest jej matka. Nie, żeby mnie to dziwiło. Była wychowywana przez samurajów, a Ci tylko potrafią ładnie gadać i czynić samo zło. Szkoda, że tak pana oszukiwała. - nawet lekko rozłożył ręce, niejako w geście bezradności, po czym znów się uśmiechnął słysząc jego wypowiedź -Jak mówiłem, jest Pan podejrzany w niszczenie mienia. Nie w prowadzenie interesów. - bo ktoś tu definitywnie nie potrafił słuchać.
Tak naprawdę celem mężczyzny było wyprowadzenie "biznesmena" z równowagi, zirytowanie go, by zaczął gadać. I oczywiście, nie pozwolenie na to, by wszedł ponownie do środka. Zobaczymy, jak bardzo uda mu się utrzymać poważną twarz.
Awatar użytkownika
Itosu Ankō
Posty: 53
Rejestracja: 28 sty 2022, 19:49
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Sad owocowy

Widząc reakcję mężczyzny ledwo powstrzymała rozbawienie, w końcu miała zadanie do wykonania i musiała zachowywać się w otoczeniu zleceniodawcy profesjonalnie prawda? Prawda. Mimo wszystko wewnętrzna satysfakcja została, nie żeby taki miała główny cel... ale no!
Słysząc odpowiedź Sayori westchnęła jedynie ciężko.
- Oczywiście, że nie, mimo wszystko od czegoś trzeba zacząć. - Powiedziała spokojnie. Nikt nie kazał jej zapominać, nikt nie kazał jej wybaczać wszystkiego od razu, ale cóż. Następne jej słowa tylko potwierdzały wcześniejsze przypuszczenia jej mistrza. Wychowanie przez samurajów musiało odbić się dość mocno na niej jak widać.
- Ot idealne zadośćuczynienie. Okradnij ich ze wszystkiego na co pracowali przez całe życie, żeby poczuć się lepiej. Jeśli taka jest twoja wizja przebaczenia, to te wasze samurajskie nauki naprawdę muszą być spaczone u korzeni. Wpierw próbujesz niszczyć to co mają by zmusić ich do swoich racji, a teraz gardzisz wyciągniętą ręką w twoją stronę, dalej uważając się jedynie za ofiarę. - Westchnęła ciężko dalej obserwując za jej plecami czy czegoś nie kombinuje. - Wcześniej mogło mi być ciebie nawet trochę szkoda. Widzę, że niepotrzebnie. Czy też teraz mam do tego inny powód.
Raczej nie obawiała się o racjonalne myślenie starszej pary. Sayori za nic nie chciała im przebaczyć, a jedynie dalej prowadzić swoją zemstę.
Awatar użytkownika
Kaguya Kaede
Posty: 590
Rejestracja: 02 cze 2021, 22:23
Ranga: Genin
Discord: Hanialke#1145
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Sad owocowy

Owocowy problem vol.2 [C] 果物の問題
GraczeDrużyna AA
Posty57


→ AA

Asato podchodził do sprawy na chłodno, nie wyrażając przy tym większych emocji, jednocześnie obserwując reakcje swojego rozmówcy, które w porównaniu do samego byłego jonina, były zdecydowanie bardziej ekspresyjne. Mógł bowiem zobaczyć, jak na twarzy Chishiyaku pojawia się najpierw oburzenie, a potem jak niemal robi się czerwony ze złości. Zdecydowanie w ten sposób Ankō realizował swoje postanowienia. Bo co jak co, ale zdecydowanie wyglądał, jakby miał zaraz wybuchnąć.
Słowo przeciwko słowu i co mi zrobicie? – odparł i prychnął przy tym. Asato mógł też zauważyć, że Chishiyaku napuszył się przy tym niczym paw, choć raczej nie wyglądał jakby miał zamiar zaatakowania go. Co jak co, ale zdecydowanie wyglądał na mniej umięśnionego niż Ankō i chyba zdawał sobie sprawę z tego, nie bardzo miałby z nim szanse. – Tsumiko mnie nie oszukiwała w żaden sposób, chciałem jej pomóc, miłość połączyła nas z czasem. Zamarzył się jej sad, więc zamierzałem jej go dla niego zdobyć, bez względu na cenę – odparł. I jak wciąż starał się trzymać fason, tak chyba powoli zaczynało do niego docierać, że nie do końca jego narzeczona była wobec niego uczciwa, bo z sekundy na sekundę pewność twarzy Chishiyaku ulatniała się coraz bardziej. – Naprawdę uważasz, że mnie przez ten cały czas oszukiwała? – zapytał, zdecydowanie łagodniejąc już i wzdychając przy tym ciężko.

AA ←


Od czegoś trzeba zacząć. Zdecydowanie te słowa w choć minimalnym stopniu dotarły do Sayori, która nie odszczekała od razu Itosu co na ten temat myśli. Ankō też stała z tyłu, więc nie była w stanie zobaczyć twarzy kobiety i emocji, które się na niej pojawiają, jednakże ta spuściła nieco głowę, może na znak zastanawiania się nad tym, co zostało przez kunoichi powiedziane, czy z jakiegokolwiek innego powodu. Nie zmieniało to jednak faktu, że kolejne słowa wypowiedziane przez Sayori, wydawały się być po prostu wyssane z palca i tylko pokazywały, że zależało tylko na zemście – nie chciała dojść do porozumienia, a jedynie wyciągała zachłannie rękę po coś w imię zadośćuczynienia, uważając tylko siebie za ofiarę.
Niech się państwo na nic nie zgadzają, ta kobieta nie zasługuje na waszą chęć pojednania! – odezwał się nagle Naoki, który przez ten cały czas siedział trochę z tyłu, przyglądając się sprawie. Stanął jednak pomiędzy państwem Momoshu, a Sayori. – Jestem teraz pewien, że to ta kobieta zleciła mi i moim… kolegom niszczenie drzewek. Jestem gotowy wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i mogę też zeznawać przeciwko niej. – W tym momencie chłopak zwrócił się w stronę pana Umeboshiego. – Jest pan sołtysem, więc może pan zdecydować by zamknąć zarówno ją jak i jej narzeczonego w areszcie do czasu aż przyjedzie policja z miasta. Proszę się nie dać manipulować. W przeciwieństwie do nich, nie zrobiliście niczego karalnego – odrzekł z wyraźną, pewną siebie postawą.
Stul dziób, gówniarzu – warknęła w jego stronę Sayori, zaś Itosu mogła poczuć, jak kobieta szarpnęła nieco w stronę chłopaka, który jakoś specjalnie się tym nie przejął.
Państwo Memoshu zaś wyglądali na… dosyć mocno skonfundowanych. Sołtys spoglądał to na swoją żonę, to na jej córkę i tak na zmianę, widocznie się zastanawiając, co zrobić. Po dłuższym milczeniu, westchnął ciężko, jednocześnie całując swoją żonę w skroń.
Chłopak ma rację. Poślemy po stróża prawa do miasta po weekendzie. Do tego czasu będziecie mogli zmienić zdanie co do próby pojednania… Co na ten temat uważasz, Ankō – san? – zapytał, spoglądając na kunoichi. Zdecydowanie czekając aż ta wyrazi swoją opinię. Sayori wzruszyła jedynie ramionami, nie komentując tych słów w żaden sposób.
► Pokaż Spoiler | Informacje
Itosu Ankō - Na lewą dłoń został przyjęty strumień suitonu. Zabolało, na pewno będzie siniak. Poruszanie palcami utrudnione, ale nie niemożliwe.

NPC #1Momoshu Umeboshi
NPC #2Momoshu Kaki
NPC #3 Takemoto Naoki
NPC #4 Ozawa Shichiro
NPC #5Ren
NPC #6 Chishiyaku
NPC #7 Tsumiko Sayori
Ostatnio zmieniony 20 sty 2023, 1:55 przez Kaguya Kaede, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Itosu Ankō
Posty: 53
Rejestracja: 28 sty 2022, 19:49
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Bank:

Re: Sad owocowy

Itosu z lekkim zaskoczeniem, ale i podziwem spojrzała na Naokiego gdy ten się odezwał. Miał rację, dodatkowo miał też dość odwagi by przyznać się do własnych przewinień i zrobić to co było słuszne, by niewinne osoby nie cierpiały bardziej. Zeznanie świadka na pewno jest solidnym dowodem, szczególnie razem z tym co do tej pory się dowiedzieli. Szczerze powiedziawszy dziewczyna trochę zapomniała, że sołtys faktycznie sprawuje tu jakąś władzę i faktycznie można się zwrócić po pomoc do stróżów prawa. Welp.
Sayori jednak popełniła jeden duży błąd. Nawet jeśli Itosu nie posiadała kunaia przy jej szyi nie znaczyło to, że ta ma swobodne pole do popisu. Na szarpnięcie zareagowała mechanicznie, szybkie podcięcie kobiety od tyłu, ciągnąc ją do tyłu by powalić ją na ziemię, szarpiąc za ramię tak by wylądowała na brzuchu. Anko przykucnęła obok przyciskając kolanem jej plecy ot wykręcając jeden z wolnych palców, będąc gotową na sprawienie nieco bólu kobiecie gdy ta postanowi się dalej szarpać.. Dźwignie na najmniejsze stawy bolą najbardziej~
- Zalecam unikanie podobnych ruchów w przyszłości. - Powiedziała bez emocji i zerknęła w stronę sołtysa kiedy to padło pytanie w jej stronę. - Jeśli będzie taka potrzeba, przypilnujemy jej do tego czasu i może faktycznie uda jej się trochę ochłonąć. Jednak z ostateczną decyzją poczekałabym jeszcze chwilę... - Oczywiście miała tu na myśli odczekanie na powrót mistrza i zobaczenie co jemu udało się ugrać. Może nie będzie potrzeby do takich zabiegów.
Awatar użytkownika
Asato Ankō
Posty: 79
Rejestracja: 28 kwie 2021, 9:37
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Sad owocowy

Ankō wiedział, że niekiedy spokojne nastawienie i niczym niewzruszona twarz potrafiła bardziej zirytować rozmówcę, zwłaszcza, gdy temat dla niego jest dość emocjonalny. Widać było, że to działało, patrząc po mimice twarzy Chishiyaku. Słysząc jego prychnięcie jedynie rozłożył bezradnie ręce.
-I nie tylko. - choć nie chciał mówić, że ma jeszcze ślady jedwabnej szaty na jednym z drzewek uszkodzonych wcześniej.
Dobry pokerzysta nie pokazuje swoich kart przedwcześnie. Miało to właśnie wydać owoce, patrząc po tym, jak mężczyzna sam z siebie coraz więcej zdradzał. Aż w końcu zdawał się... złamać.
-Chishiyaku-san, wierzę, że Pan ją kocha szczerze. Wątpię natomiast w to, że zdecydował się Pan pomóc obcej osobie ryzykując swoją pozycją poprzez niszczenie sadu na jakiejś małej wiosce. - zaczął spokojnie, chcąc niejako pokazać podejrzanemu, że jak najbardziej go rozumie -Jeśli miałbym zgadywać, zakochał się Pan pierwszy, przez co chciał Pan pomóc nieznajomej. Jednak jeśli ukochana by chciała sad, miał Pan cały kraj, by kupić ziemię i się osiąść. Nie uważa Pan za dziwne skupienie się na kawałku ziemi od ludzi, którzy wydali spore pieniądze by móc się rozwinąć. - zauważył, chcąc niejako pobudzić w nim jego zmysł biznesowy -Robiąc wywiad dotyczący tego sadu, słyszałem, że pobliska osada jest trochę mniej ze sobą zgrana. Zdecydowanie kupno sadu w tamtym miejscu przyszłoby Panu łatwiej. - dodał jeszcze, cały czas spokojnym głosem -Niestety, gdy złapaliśmy pańską narzeczoną na podsłuchiwaniu, ta zaczęła uciekać i nas zaatakowała, a gdy ją pojmaliśmy, powiedziała, że chciała zemsty i by jej się udało, gdyby "nie ten kretyn Chishiyaku". Określiła Pana "zabawką, która miała robić co chciała". Współczuję Panu, bo nie jest to sposób, by zwracać się do ukochanego. - wciąż mówił spokojnie, a gdyby mężczyzna się nie opierał, spróbowałby delikatnie położyć dłoń na jego barku w pocieszającym geście -Wierzę, że szczerze ją Pan kocha. Jednak ona potrzebuje pomocy. Może ją Pan jej udzielić lub pomagać jej tkwić w swego rodzaju szaleństwie napędzanym zemstą. Może wtedy zobaczy, że Pan był przy niej i odwzajemni to uczucie.
Miał szczerą nadzieję, że to pomoże. Zmuszenie mężczyzny do myślenia, dojrzenie kilku wad, które wcześniej pomijał przez wzgląd na różowe okulary oraz współczucie. Może i grał mu na emocjach. Ale to był jego cel. Znalezienie kolejnego sojusznika w dawnym przeciwniku.
Ostatnio zmieniony 23 sty 2023, 14:17 przez Tora, łącznie zmieniany 1 raz.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ringo no Kuni - Kraj Jabłek”