• Ogłoszenia
  •  

    Kadra forum


    W przypadku pytań i niejasności, powyższe osoby z chęcią udzielą wszelakich odpowiedzi. Ze względu na fakt, że część administracji nie przebywa zalogowanymi przez cały czas na swoich kontach administratorskich, warto w profilu każdego z nich zapoznać się z zakładką "Połączone profile". Wsparcia można poszukiwać również wśród reszty kadry, bądź szukając odpowiedzi na MChacie/Discordzie. Warto jednak pamiętać, że to kadra forum posiada najbardziej dokładne informacje.

    Obecny rok: Jesień 162 rok


    Aktualności fabularnePrzedstawienie świataHistoria i chronologiaReputacja i BingoMapa świataInformacje o wioskachNiniejsze tematy stanowią podsumowanie aktualnej sytuacji fabularnej. Przedstawiają nie tylko realia, w jakich miejsce ma rozgrywka, ale również daje wgląd w przeszłe wydarzenia i sytuację w wybranych krajach, dzięki czemu łatwiej wdrożyć się w grę. Tematy te z czasem będą aktualizowane o nowe informacje, zmieniając się wraz z poczynaniami postaci.

    Kącik nowego gracza


    SamouczekRozwój i koszta chakryAtrybutyAtutyWzór Karty PostaciTransfer Kart PostaciSpecjalnie dla osób, które dopiero grę rozpoczynają, zebraliśmy wszystkie najważniejsze linki w jednym miejscu. Tak jak szybki dostęp do tematu rozwoju i atrybutów zapewne przyda się osobom na każdym etapie rozgrywki, tak samouczek zbiera wszystkie kluczowe informacje, porządkując je i oferując wszelakie objaśnienia zarówno dla osób zaznajomionym z realiami, jak i bardziej świeżym graczom.

    Nowości i ogłoszenia



    ADMINISTRACJA PRZYPOMINA o konieczności dostosowania nazwy konta do istniejących zapisów w regulaminie. Login konta = nazwisko i imię postaci. Administracja zastrzega sobie prawo do zmienienia nicków graczy wedle obowiązującego wzoru od 8.07.2021 bez wcześniejszego informowania pojedynczo właścicieli kont.

    [2022/09/08] Wydarzenie w Baibai ewoluowało! Zapraszamy wszystkich do zapoznania się z jego nową, znacznie zmienioną wersją z wyjątkowymi nagrodami - Chapter I-B: Pod Rzekami Cieni. Zachęcamy też przy okazji do zapoznania się z nowym wydarzeniem wioskowym, o jakim informacje znajdziecie w temacie Aktualności fabularnych!
     

Wody przybrzeżne Yamashiri

Spora część wysp na wschód od lądu stanowi własność Mizu no Kuni. Pomimo ich ogromnej ilości, trzy z nich odznaczają się swoją wielkością, skupiając najwięcej obywateli Mizu. Mniejsze z nich - Yagishiri oraz Yamashiri - znajdują się kilkadziesiąt kilometrów od zachodniego wybrzeża największej wyspy, Nakanoshimy. To ona jest najczęstszym celem podróży wielu ludzi, mieszcząc główne miasta i punkty handlowe. Przez większość roku, głównie wiosną, latem oraz na początku jesieni, wyspy te spowija mgła spowodowana tutejszym klimatem, na który dość spory wpływ wywierają wiatry znad Kaze no Kuni. Po zniszczeniu Kirigakure no Sato, kraj ten przez lata stanowił raj dla nukeninów, którzy przejęli większość władzy w miastach. Chociaż można znaleźć w miarę zadbane miejscowości, tak duża część z nich stanowi obraz nędzy i rozpaczy.
Awatar użytkownika
Sabataya Tamura
Posty: 326
Rejestracja: 15 maja 2021, 17:28
Ranga dodatkowa: Iryōnin
Discord: Vampiro#7869
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Wody przybrzeżne Yamashiri

#31

Mikio musiał definitywnie popracować nad swoją umiejętnością retoryki. Prawda należała do rzeczy niezmiernie ważnych, ale nie tylko ona sama. Pijak powinien niekiedy nauczyć się ubierać tę prawdę w odpowiednie słowa, dając adresatowi swej wypowiedzi czas na przetrawienie informacji w należyty sposób. W tym wypadku mówimy o człowieku związanym z odchodzącym od załogi geninem, który jak to zostało wspomniane był niczym jak syn dla właściciela okrętu. Tamura w ten oto sposób starał się znośnie dla Jūzō, zaznaczyć ryzyko z jednoczesną obietnicą. Te ostatnie trudno niekiedy utrzymać, lecz jako kolejnemu urodzonemu w Kraju Wody nie potrafił po prostu odmówić. Okazało się to prawdopodobnie silniejsze od białowłosego. Pomyślał zapewne, iż młodzieniec skończyłby gorzej w pojedynkę albo przeżył żywot z udręczoną duszą, pozostając na slupie do końca swych dni. Gdy wreszcie kapitan Szybującego Dorsza odszedł z dopowiedzeniem kawałek dalej, Tsubame zmrużył nieco oczy, kiwając równolegle głową na boki w stronę wspólnika. Na pewno nie pozostał w pełni zadowolonym z reakcji Fujiwary. Nie chodziło o zwyczajne “głaskanie po głowie” przywódcę tej grupy marynarzy, a nie zaburzanie już istniejącej, pogodnej atmosfery. Będą mieli czas na wyjaśnienie sobie pewnych spraw, łącznie z przedstawieniem całej kwestii podróży Uryū. Tylko no to nie należało do najlepszych momentów na wzbudzanie dodatkowego stresu przybranemu tacie genina.
Kiedy już przeszli do dalszej części rozmowy i Sabataya przedstawił swoje stanowisko to westchnął w połowie wymiany zdań. Każdy miał rację, a zatem należało to spiąć jakoś w jedną całość. Wybiorą jak się zdawało bezpieczniejszą, dłuższą trasę. Poprawił grzywkę, próbując spiąć włosy kawałkiem materiału z plecaka. Raczej postawili jego przedmioty gdzieś niedaleko łoża, prawda? W tej chwili jedna ręka musiała wystarczyć do tej czynności, ale… nie poddawał się kompletnie. Miał wręcz obowiązek prób używania prawego ramienia. W niewielkim stopniu, aczkolwiek nie mógł wyłączyć kończyny kompletnie z użytku. Bardzo powoli i z dużą dozą ostrożności, chciał na przekór związać białe kosmyki w kucyk na karku. W przeciwnym razie pogimnastykuje się lewicą, jeżeli zraniona dłoń przyniesie mu zbyt wiele cierpienia. - Śmiem twierdzić, że będziemy przeróżnymi metodami pracować na zbudowanie zaufania możnowładcy. Łapanie przestępców to jeden z wielu sposobów, lecz nie wiemy zarazem czy wystarczający dla właściciela ziemskiego. Pozostańmy wpierw w sferze poleceń oficerów armii, jeżeli nie dostaniemy się do pałacu. Wyżsi stopniem żołnierze z pewnością potrzebują asysty w utworzeniu nowych posterunków, łącznie z trasami do patrolów terenu… Czas pokaże co się zmieniło na przestrzeni ostatnich miesięcy. - Zostawił podsumowanie bez wyraźnego clou. Jaskółka nie mógł się opierać na przeżyciach z okresu zgonu najbliższej rodziny, gdy wyłącznie patrzył przez pryzmat złożenia hołdu zmarłym. Poza cmentarzem nie dostrzegał nic innego wartego uwagi. Co jednak miał poczynić samodzielnie w kierunku odnowy wioski w tamtej porze roku? Można śmiało powiedzieć o niemyśleniu w tego typu kategoriach. - Czas nie stoi w miejscu, a zatem idziemy do przodu. Nie może go jednak zabraknąć na udzielanie pomocy komukolwiek w potrzebie. Z tego też powodu Uryū jest od teraz jednym z nas… - Wnuczek Kanedy nieco obrócił ten argument w inną stronę, zerkając kątem oka na alkoholika. Nadal nie mieli możliwości poszukiwania lekarstwa dla doktora. Kwestia pozostawał pilną, jednakże nie było możliwości ku temu. Tym samym Nagareyama miała prawo mieć więcej niż kilka herbaciarni lub sklepów alchemicznych, gdzie znawca botaniki jakim był Iryonin, zdobędzie potrzebne składniki do wytworzenia odpowiedniego medykamentu. Pozostawało to póki co symultanicznie kolejną niewiadomą. - To już poza statkiem. - Dodał z zapewnieniem do kapitana.
Kiedy pacjent został do niego dostarczony, przeszedł praktycznie do razu do dokładnej analizy odniesionych przez niego obrażeń. Choć multum ran z bliznami nie sugerowały dobrego zakończenia, czerwonooki chłopak widział możliwości naprawy stanu ofiary technik błyskawic. W ramach koncentracji nie zwracał uwagi na pochwalne komentarze w tle. Cała uwaga skupiła się na poprawie stanu przeszłego agresora. Po tych czynnościach odczuł ponownie zmęczenie, nawet większe niż wcześniej. Miał co prawda jeszcze w zanadrzu trochę wigoru do chociażby kontynuowania procesu leczenia przez następnych kilka minut. - Dziękuję, Chō. - Z pochwałą w stronę ślimaczka zrobił niewielką przerwę, po której sprawdził po raz drugi pozostałych uszczerbków na zdrowiu shinobiego. Westchnął mimowolnie, zwracając się do reszty z pozycji półsiedzącej. - Zostawcie go w tym pomieszczeniu. - Przymknął powieki, nabierając mocno powietrze w płuca. - Jeszcze jeden raz… Uda ci się… - Skumulował chakrę w lewej dłoni, mieniącą się morskim kolorem. Przekazał ją w niebywałej ilości z powrotem na prawą kończynę napastnika. Zająć się bliznami z klatki piersiowej jegomościa też by zamierza, jeżeli mu osobiste siły by na to pozwoliły. Wiedział natomiast, że to wystarczająco dużo jak na jeden dzień. Po wszystkim, kuzyn Shuten ułożyłby się na łożu zgodnie z poprzednimi zaleceniami Ippeia. - Dajcie mi piętnaście minut. Krótka drzemka, abym mógł bez problemów opuścić pokład. - I zrobiłby tak, jak powiedział. Odpłynął na pryczy, gdzie towarzysze mogli przyjąć zadanie budzika po tych minutach. Uemura nie został wyzbyty większości pokładów energii, ale wolał nie igrać z własnym, rehabilitującym się ciałem.
Chakra8,580 - 1500 (poprzednia tura) - 50 (poprzednia tura) - 500 - 50 = 6,480
InformacjaKoszt za Shōsen Jutsu zgodnie z oceną lekarza na ilość chakry potrzebnej do dalszego wyleczenia prawej ręki pacjenta (wstępnie standardowy S od tej rany)
► Pokaż Spoiler | Wykorzystane techniki
Shōsen Jutsu | Mystical Palm Technique掌仙術­
KlasyfikacjaIryō Ninjutsu, Kontrola Chakry
PieczęcieBaran → Zając → Małpa → Pies → Wąż → Wół → Baran
KosztRóżny na turę
ZasięgDotykowy
WymaganiaKontrola Chakry 7
DodatkoweWykupienie techniki kosztuje 10 PT
Najbardziej podstawowa, a zarazem użyteczna technika medyczna. Za jej pomocą można oczywiście leczyć rany zarówno swoje, jak i innych. Jednak jej cechą charakterystyczną jest to, że technika jest tym efektywniejsza im zdolności używającego ją Iryōnina są większe. Mimo więc sklasyfikowania jako technika C, jej siła może się wahać pomiędzy D aż do S.
  • D: koszt równy standardowemu kosztowi rangi D od rany. W przypadku leczenia dłużej niż 1 turę, jest to też koszt na turę. Technika umożliwia leczenie drobnych zadrapań i skaleczeń.
  • C: koszt równy standardowemu kosztowi rangi C od rany. W przypadku leczenia dłużej niż 1 turę, jest to też koszt na turę. Technika umożliwia leczenie lekkich ran.
  • B: koszt równy standardowemu kosztowi rangi B od rany. W przypadku leczenia dłużej niż 1 turę, jest to też koszt na turę. Technika umożliwia leczenie zwykłych ran oraz umożliwia zatamowanie krwawienia. Wymagania: Iryō Ninjutsu B.
  • A: koszt równy standardowemu kosztowi rangi A od rany. W przypadku leczenia dłużej niż 1 turę, jest to też koszt na turę. Technika umożliwia leczenie poważniejszych ran, a także można próbować ustabilizować uszkodzone narządy wewnętrzne. Nie zostaną one uleczone, jednak przy pomocy tej techniki można kupić sobie dość czasu na uzyskanie wsparcia. Wymagania: Iryō Ninjutsu A i Kontrola Chakry 8.
  • S: koszt równy standardowemu kosztowi rangi S od rany. W przypadku leczenia dłużej niż 1 turę, jest to też koszt na turę. Technika umożliwia leczenie ran krytycznych, a także możliwym jest zatamowanie krwawienia wewnętrznego czy częściową regenerację organów wewnętrznych. Nie zregeneruje jednak ubytku krwi czy w pełni nie odbuduje zniszczonego narządu. Może jednak dać nam dość czasu, na ustabilizowanie rannego i dostarczenie go do miejsca, gdzie otrzyma bardziej specjalistyczną pomoc. Wymagania: Iryō Ninjutsu S i Kontrola Chakry 9.
Warto mieć na uwadze, że sam proces leczenia nie jest prosty i wymaga skupienia i koncentracji. Nie można więc techniki wykonać w biegu. Leczenie samego siebie wymaga odrobinę mniejszej koncentracji, jednak wciąż jest bardzo zajmującą rzeczą.

Posiadając Sennina w Iryō Ninjutsu technikę można wykonać na dystans do 5 metrów od użytkownika. Koszt jest wówczas podwójny.
Posiadając Specjalizację w Iryō Ninjutsu wszystkie wymagania dotyczące Kontroli Chakry są obniżone o 1 poziom. Dodatkowo możliwe jest pominięcie pieczęci. Czas mieszania chakry trwa jednak tyle, ile trwałoby faktyczne ich złożenie.
Kizu no jokyo | Removal of blemish傷の除去
KlasyfikacjaIryō Ninjutsu, Kontrola Chakry
PieczęciePtak → Koń → Pies → Tygrys → Pieczęć Konfrontacji
KosztPołowiczny
ZasięgDotykowa
WymaganiaKontrola Chakry 7
Jutsu to pozwala dość niewielkim kosztem chakry naprawić pomniejsze skazy skórne, sprawiając że wszelkiego rodzaju blizny, rozstępy, pryszcze czy inne rzeczy niszczące naszą cerę zwyczajnie znikają. Rzecz jasna działa to jedynie na to, co jest widoczne w trakcie rzucania jutsu i nie dotyczy powstawania nowych skaz, np. gdy ktoś ma spore problemy z pryszczami.

Posiadając Kontrolę Chakry 10 jesteśmy w stanie wykonać tę technikę w taki sposób, by nieustannie się reaplikowała, czerpiąc z chakry osoby, na której została rzucona i w czasie rzeczywistym adiustowała stan skóry za każdym razem, gdy na tej pojawi się nowa skaza możliwa do usunięcia - ergo, nie będąca raną lub ciężką chorobą. Osoba pod wpływem jutsu może w dowolnym momencie zaprzestać jego utrzymywania.
Posiadając Sennina Iryō Ninjutsu oraz Kontrolę Chakry 10 możemy poradzić sobie z wizualnymi efektami pewnych chorób. Niektóre, degeneratywne choroby pozostawiają bardzo okropne skazy na naszej skórze, które przez dotkliwość owych chorób znacząco wykraczają poza możliwości tej techniki, czego świetnym przykładem może być trąd. Dla szczególnie wprawionych w Iryō Ninjutsu możliwe jest jednak usunięcie i takich skaz, należy jednak pamiętać że jutsu to nie usuwa choroby i jej efektów, pozwala jedynie na powrót poczuć się pięknym i zapomnieć o potwornościach choroby.
Posiadając Specjalizację w Iryō Ninjutsu wszystkie wymagania dotyczące Kontroli Chakry są obniżone o 1 poziom.

~~

Tsūjitegan

Widzenie w dal [m]Widzenie sferyczne [m]Max. dziedzina stylu przewidywanych ruchówKoszt utrzymania na turę
2 500200A20

Prowadzone Fabuły
Prowadzone Misje
Awatar użytkownika
Tora
Posty: 1420
Rejestracja: 27 kwie 2021, 15:24
Ranga dodatkowa: Główny Moderator Techniczny
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:

Re: Wody przybrzeżne Yamashiri

#32

Nowi, starzy przyjaciele新しくて昔からの友人
Raczej nikt nie wątpił w to, że osoby uzależnione od alkoholu są mistrzami retoryki. Mikio przynajmniej się starał, patrząc po tym, że widocznie miał kilka dodatkowych słów do powiedzenia, jednak w porę ugryzł się w język, pewnie neutralizując część emocji, które kotłowały się wewnątrz kapitana Szybującego Dorsza. Jakiś plus to na pewno był, choć te "szkody", które już zostały zrobione raczej nie zostały tak szybko wycofane. Grunt jednak, że Jūzō w żaden sposób nie wybuchł, najwidoczniej pozostawiając to w strefie tłumaczeń zagrożeń, jakie na nich czyhają, aniżeli próby "dowalenia". Z drugiej strony mógł być też wdzięczny Fujiwarze, że był z nim szczery i jasno przedstawiał swoje obawy, nawet jeśli samemu właścicielowi statku mogło się to nie podobać. Jak faktycznie było należałoby się zapytać kapitana.

Próba spięcia włosów przez Tamurę w pierwszej kolejności wymusiła na nim jęk bólu. Podniesienie prawej ręki i jej zgięcie spowodowało kolejną falę bólu, na którą nie był gotowy ani fizycznie, ani mentalnie. jedna ręka musiała mu wystarczyć. Sam jako lekarz też doskonale wiedział, że choć powierzchownie rana została opatrzona, tak wciąż organizm potrzebuje czasu by się zregenerować. Podobnie jak po złamaniu, należy odczekać aż kości się połączą by móc ściągnąć gips i zacząć rehabilitację, tak on sam powinien odczekać aż organizm się lepiej zregeneruje lub może samodzielnie spróbuje poprawić swój stan. Obecnie jednak rana wciąż była za świeża.
-Oszczędzaj rękę. - upomniał go jeszcze alkoholik, choć nie przeszkadzał w jego wypowiedzi. Jedynie skinął głową niejako zgadzając się z tym podejściem, nie planując dodawać swoich kolejnych groszy w tym temacie. Skinął jedynie głową, gdy Pelikan Jaskółka wspomniał, że Uryū jest teraz jednym z nich, niejako potwierdzając jego słowa.

Po rozpoczęciu ponownie procesu leczenia, jedynie Mikio się jeszcze odezwał.
-Nie lecz mu w pełni tej ręki. Lepiej nie dawać mu możliwości składania pieczęci. - jednak czy Tsubame zdecyduje się go posłuchać? Cóż, to tylko od niego zależało. Praca nad ręką to był tak naprawdę dwuetapowy proces, gdyż dotyczył on zarówno przedramienia, jak i ramienia. Oba były w naprawdę opłakanym stanie i nawet on nie wiedział czy w pełni uda mu się przywrócić mu sprawność tej ręki. Na pewno był w stanie go podleczyć i sprawić, by wyglądał na nienaruszonego. Ale nawet on czuł wtedy spore zmęczenie. Mimo wszystko cały proces zakończył się tak, jak chciał, ale mężczyzna wciąż się nie obudził.
-Chyba dostał też sporego szoku, możliwe uszkodzenia mózgu. - zapiszczał jeszcze Chō. -Mikio-san nie pieścił się z przeciwnikiem, a woda przewodzi prąd. - dodał jeszcze, po czym... ziewnął? -Też idę spać Tamura-san. - dodał jeszcze, a Fujiwara podszedł i chwycił ślimaczka, odkładając go bezpiecznie na jedną z półek w kabinie, w której zresztą zdrzemnąć miał się też Sabataya. A sen przyszedł niemalże bezproblemowo.

Gdy się obudził czuł się wypoczęty. Przez niewielkie okienko padało blade, księżycowe światło rozproszone mgłą. Obok niego, spętany, ale już chyba przytomny poruszał się i jęczał jego niedawny wróg. Nie było jednak nikogo innego na statku, ani w pobliżu, a jego "towarzysz" się chyba jeszcze nie zorientował, że Sabataya jest przytomny.
NPCChō - Ślimaczek
NPCJūzō - Kapitan Szybującego Dorsza
NPCAiki - Kucharz Szybującego Dorsza
NPCUryū - Shinobi Szybującego Dorsza
NPCIppei - Lekarz Szybującego Dorsza
Info od MG
Do Standardowego S, odejmij proszę jeszcze jeden Standardowy S. Dodatkowo odejmij jeszcze dwa razy koszt za leczenie blizn.

Regenerujesz połowę swoich maksymalnych zasobów chakry.
Awatar użytkownika
Sabataya Tamura
Posty: 326
Rejestracja: 15 maja 2021, 17:28
Ranga dodatkowa: Iryōnin
Discord: Vampiro#7869
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Wody przybrzeżne Yamashiri

#33

Gdy poprzednie tematy zostały już w pełni podsumowane to przeszedł do pierwszej, własciwie najbardziej wymagającej czynności z użyciem uszkodzonego ramienia. Na dysputy odnośnie skrytych emocji kapitana Szybującego Dorsza pewnie należało poświęcić więcej chwil oraz… alkoholu jako pośredniku w rozwijaniu języka na prywatne sprawy. Co zatem z kontuzją medyka? Poruszanie prawicą okazało się nieść ze sobą spore konsekwencje na ten moment. Nawet delikatna próba manipulacji stawami, przeszywała go bólem od stóp do głowy. Uznał wpierw, że taka prosta czynność już będzie możliwa, lecz z tym się młodzieniec przeliczył. Wtedy też regenerujące się ramię musiało zostać odstawione do poprzedniej pozycji. Prośbę Mikio wysłuchał bez odpowiedzi, bo w zasadzie w tej kwestii nic więcej nie miał do powiedzenia. Tamura doświadczając cierpienia po utracie mięśni, dobitnie przyjął ostrzegawczą informację od organizmu, łącznie z kamratem. Rozpuszczone włosy spiął przy użyciu jedynie drugiej, sprawnej ręki. Zajęło mu to jednocześnie pół minuty dłużej. Ot brak przyzwyczajenia w operowaniu dłonią, która wszak nie była dominującą.
Niemniej jednak po przerwie od początkowej części zabiegu leczenia, Tamura przystąpił do wykończeń w postaci “załatania” kończyny napastnika. Ta niczym u Nobuo stała się zagrożonym elementem pod kątem dalszego funkcjonowania. Całkiem nieźle chłopak poradził sobie z przywróceniem chociażby częściowej mobilności tego elementu ciała najeźdzcy. Nieodmienne będzie facet potrzebował dłuższej rehabilitacji do normalnego korzystania z dobroci graby. - Wystarczy, że będziemy go obserwować. Jest spięty. No i także nie zabraniam ci stać na straży przy nim, Mikio-san. - Westchnął nieco Iryōnin, oddalając dłoń z ubywającą, morską chakrą od sylwetki poległego w boju shinobiego. Spojrzenie karmazynowych ślep koniec końców padło na kumpla ślimaczka. - Wolę nie traktować go jak jeńca wojennego, a kogoś kto być może będzie z nami współpracował jeżeli władze miasta go nie zaaresztują. Żaden ze mnie oprawca czy handlarz niewolników. - Zakończył dość mocną odpowiedzią na sugestię Fujiwary, choć miał ku temu solidny powód. Każda taka jednostka mogła okazać się zbędnym balastem. Nie traktował ludzi w ten sposób zwyczajnie. Wolał w miarę możliwości rozwiać wątpliwości drugiej strony barykady, szukając lepszego wyjścia z kłótni albo co gorsza narastającego konfliktu zbrojnego. W pierwszym spotkaniu z napadającymi na statek grupa została zmuszona do aktywnej obrony, toteż pragnienie obezwładnienia rzucającego jutsu wodnego smoka na tafli wody miało sens. Choć czy tamto zajście oznacza koniec negocjacji lub porozumienia? Niekoniecznie zdaniem doktora. Spróbuje poniekąd pokierować się retoryką, czyli jego główną “bronią” o ile to tak można nazwać. Bardziej w jego przypadku jednak można mówić o lekarstwie na zbędne niesnaski. - Cudem przeżył. Byliśmy szczęściem w nieszczęściu tego człowieka. - Dwie strony medalu w kwestii lekarza z alkoholikiem zadecydowały o losie wroga. Przetrwał śmiercionośny bój dzięki Sabatayi, lecz jakim kosztem? Tego wszystkiego można było uniknąć, aczkolwiek niekiedy nie da się zatrzymać pewnych wydarzeń. Tak pokrętnie działał świat. Całokształt egzystencji miał mnóstwo losowości w sobie. - Miłego snu, Chō. - Zarazem skinieniem wolnej dłoni pożegnał resztę, jednak do końca nie musiał. Miała to być w końcu wyłącznie krótka drzemka, lecz…
...obudził się o dziwo co najmniej kilka godzin później. Jaskółka otwierając powieki od razu nie rozpoznał rodzaju światła wpadającego do pomieszczenia pod pokładem. Stopniowo zaczął rozpoznawać, że nie było… żółte. To nie zachodzące słońce, a biały promień księżyca. Piętnastominutowy sen mu nie wyszedł. Zastanawiającym jednak stał się fakt, że nikt go nie obudził zgodnie z prośbą. Dlaczego? Każdy zapomniał? Zastanawiające. - Ugh… - Wyjąkał ciszej Tsubame, masując odruchowo czoło. Zmęczenie z wyczerpującego leczenia pacjenta okazało się nader ogromne. Szlag by to jednak wszystko trafił! Nie mógł się tyle czasu obijać na okręcie, skoro mieli ruszać w głąb głównego miasta Mizu no Kuni. Gdzie reszta? Winniczek też się ulotnił? Dostrzegł tylko jęczącego obok oponenta z tego dnia. Postanowił dokładnie przeskanować teren swym Kekkei Genkai - nie tylko górę łajby, ale cały obszar dookoła niego z pomocą ruchów sferycznych Tsūjitegana. Wolał zapoznać się z pobliskim środowiskiem zanim podejmie znaczące kroki. Tak czy inaczej kolega z łóżka obok nadal był spętany, czyż nie? Jego stan sprawił, że jęczał w tym ścisku z kiełkującym może gdzieniegdzie bólem. Po przebadaniu okolicy, syn Koizumiego delikatnie odezwał się do niego. - Hej, spokojnie… Jesteś na łajbie… Musieliśmy ciebie poskładać po tym jak nas urządziłeś. - Kątem oka zlustrował schody prowadzące na górę, po czym przeniósł wzrok na uwięzionego mężczyznę. - Niebawem ciebie uwolnię jak tylko zbiorę się na równe nogi i mi coś wyjaśnisz… Powiedz wpierw jak się nazywasz i czemu nas chciałeś dorwać? - Gdzieś w umyśle powtarzał tego typu pytania, samemu się głowąc w międzyczasie o przyczyny tego najazdu. Dla komfortu osoby trzeciej wziął ze swego zestawu medycznego chłodzącą maść, którą chciał nanieść po rozciągnięciu sylwetki na pozostałe blizny gościa. Póki co nie wyrywał się na świeże powietrze.
Chakra10,000 - 20 = 9,980
► Pokaż Spoiler | Wykorzystane techniki
Tsūjitegan | Through Eye通じて眼
Niezwykłe oczy klanu z Kirigakure no Sato. Włączone barwią tęczówkę na szkarłatny kolor nadając im delikatną poświatę. Zasięg zdolności i jej możliwości zwiększają się wraz z jej lepszym opanowaniem. Możliwość widzenia na długie dystanse czy wgląd w czyjeś siły fizyczne stanowią jedynie niewielką część możliwości Tsūjitegana. Sam wygląd oczu nie zmienia się wraz z lepszym opanowaniem zdolności, pozostając tak samo czerwone we wszystkich innych stadiach rozwoju.
Zasięg i koszta
Tsūjitegan posiada zasięgi dla dwóch trybów: widzenia przestrzennego oraz sferycznego. Przyjmuje się, że zasięg wzroku w dal jest większy niż podczas patrzenia wokół siebie. Jest on również krótszy niż zasięg Byakugana, przez który zdolności klanu Sabataya bywają uznawane za "gorsze", jednak przewyższają w tej materii Białe Oko podczas widzenia sferycznego, mając lepsze rozeznanie w otaczającym ich najbliższym terenie. Wraz z rozwojem dziedziny zmniejszają się także koszty jego utrzymania.
Ranga dziedzinyWidzenie w dal [m]Widzenie sferyczne [m]Max. dziedzina stylu przewidywanych ruchówKoszt utrzymania na turę
E504---350
D50040E250
C1 00080D150
B1 500120C100
A2 000160B50
S2 500200A20
Zdolności
Już na wstępnych etapach Dōjutsu pozwala patrzeć przez przeszkody czy postrzegać siły - zarówno chakry jak i te fizyczne - swojego celu. Wizja dotycząca tych dwóch jest jednak niekompletna, dając wgląd w obecne zasoby energii przeciwnika czy pozwalając na szacowanie jego ogólnego stanu. Sam zasięg też nie zwala z nóg, zwiększając się wraz z biegłością w danej dziedzinie. Dość specyficzną zdolnością, wartej wspomnienia, jest również zdolność kontroli mgły w bardzo precyzyjny sposób, tworząc ją tak gęstą, że nawet Białe Oko nie jest w stanie przedrzeć się przez nią. Jest to główny powód, dla którego Tsūjitegan jest znany również jako "naturalny wróg Byakugana".
  • Widzenie przez przeszkody - wzrok Sabataya jest w stanie prześwietlać obiekty, pokonując w ten sposób wszelakie przeszkody stojące na linii wzroku. Z łatwością pokonuje grube mury jak i "bariery" tak nieznaczące jak ściany pudełka czy warstwy ubrań. Wizja zawsze jest w kolorze.
  • Wizja stereoskopowa i sferyczna - Tsūjitegan posiada dwa tryby postrzegania świata: klasyczny, pozwalający sięgać wzrokiem w dal na kilkaset metrów w przód, jak i wizja sferyczna, która to jest pozbawiona słabych punktów. Widzenie przestrzenne zawsze jest uznawane jako domyślny tryb, w jakim włączona zostaje zdolność.
  • Postrzeganie chakry i sił fizyczne - widoczne jako kolejno niebieski i zielony płomień. Są widoczne zawsze, nawet pomimo wszelakich ciemności wokół. Możliwe jest szacowanie czyjejś chakry czy dostrzeżenie zaburzeń wywołanych przez Genjutsu, zaś wgląd w siły fizyczne pozwala na dokładne ocenienie stanu celu. Postrzeganie tej drugiej energii jest bardziej wykształcone niż samo postrzeganie chakry.
    • Przewidywanie ruchów - możliwość obserwowania sił fizycznych pozwala na przewidywanie ruchów przeciwnika tak długo, jak nie przeczą one logice. Dopóki ranga dziedziny używanego stylu walki jest mniejsza od dziedziny Tsūjitegana, ten jest w stanie dostarczyć na czas odpowiednie informacje.
    • Rozpoznawanie klonów - wgląd w chakre istot żywych pozwala na rozpoznawanie klonów dopóki nie są to bardzo zaawansowane klony jak Kage Bunshin czy Bunretsu no Jutsu. Domyślnie każdy klon, który nie ma wpisane, że może oszukać Byakugan itp. jest rozpoznawany przez te oczy
Posiadając Specjalizację w technikach Tsūjitegana, ninja zyskuje zdolność słyszenia "na odległość" dźwięków z miejsc, w które sięga wzrok shinobi, a po osiągnięciu rangi S w dziedzinie możliwe staje się przewidywanie ruchów stylów walki dziedziny rangi S.
Sposób zdobycia
Zdolność budząca się sama z siebie u osób, które odziedziczyły ją w genach. Najczęściej objawia się już w młodym wieku, pojawiając się niczym mleczaki i aktywując się samoistnie. Czasami mają w tym udział emocje, jednak żadne traumy czy ciężkie przeżycia nie są konieczne do obudzenia w sobie Tsūjitegana.
Ostatnio zmieniony 12 wrz 2022, 19:54 przez Sabataya Tamura, łącznie zmieniany 3 razy.

~~

Tsūjitegan

Widzenie w dal [m]Widzenie sferyczne [m]Max. dziedzina stylu przewidywanych ruchówKoszt utrzymania na turę
2 500200A20

Prowadzone Fabuły
Prowadzone Misje
Awatar użytkownika
Tora
Posty: 1420
Rejestracja: 27 kwie 2021, 15:24
Ranga dodatkowa: Główny Moderator Techniczny
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:

Re: Wody przybrzeżne Yamashiri

#34

Nowi, starzy przyjaciele新しくて昔からの友人
Cokolwiek się działo przed pójściem spać - nikt raczej bardziej tej kwestii nie komentował. Alkoholik miał swoje pomysły, jednak słysząc wypowiedzi Nomikomu Tsubame nie planował się z nim kłócić. Medyk potrzebował obecnie odpoczynku, a że nie mówił niczego bardzo kontrowersyjnego, nie było potrzeby udzielać dodatkowych komentarzy. Ślimaczek dzielnie poszedł spać, a Sabataya udał się w krótką drzemkę... a przynajmniej na taką liczył.

Bo jak się okazało, krótka to ona nie była. Po szybkim rozejrzeniu się, zobaczył, że ślimaczek dalej spał, będąc prawdopodobnie bardziej wykończonym od reszty. Po uruchomieniu swoich szkarłatnych oczy mógł dostrzec członków załogi oraz Mikio na pomoście, przy statku, spokojnie popijających alkohol i chyba dobrze się bawiących. Na statku został jedynie Aiki, który chyba szykował jakąś potrawę oraz Jūzō, który prawdopodobnie dotrzymywał mu towarzystwa, niezbyt może chcąc widzieć odchodzącego ze statku "syna". Widział też, że ładowania Szybującego Dorsza była pusta, a oni obecnie dokowali w małej wiosce, która na pewno nie była Nagareyamą. Jeśli nigdzie nie odpłynęli, musieli właśnie być w mniejszym porcie w Yamashiri.

No i jego "kolega" z łóżka obok był obudzony. Gdy białowłosy się odezwał, ten tylko prychnął odwracając wzrok. Pęta, które zostały umocnione nadal go mocno trzymały, w niektórych miejscach nawet może i za mocno.
-Litość wobec wroga może być twoją zgubą. - warknął zirytowany. Parsknął śmiechem, słysząc kolejne słowa Połykacza Jaskółki. -Ta, jakie jeszcze bajki mi opowiesz na dobranoc co? - po czym znowu prychnął -Chcesz coś wiedzieć, daj coś w zamian. Jak ty się nazywasz, to może swoje imię też podam. - zdaje się, że nie był tak chętny do rozmowy, jak powinien, bacząc po tym, jak się nim Sabataya opiekował. Z drugiej strony... on o tym mógł nie wiedzieć. Tamurę wciąż mógł traktować jak przeciwnika, którego prawie pokonał, a który jednak żył i bawił się teraz w jego "łaskawcę".
NPCChō - Ślimaczek
NPCJūzō - Kapitan Szybującego Dorsza
NPCAiki - Kucharz Szybującego Dorsza
NPCUryū - Shinobi Szybującego Dorsza
NPCIppei - Lekarz Szybującego Dorsza
Awatar użytkownika
Sabataya Tamura
Posty: 326
Rejestracja: 15 maja 2021, 17:28
Ranga dodatkowa: Iryōnin
Discord: Vampiro#7869
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Wody przybrzeżne Yamashiri

#35

Widocznie młody mężczyzna nie umiał zbytnio drzemać przy tak wielki wysiłku. Podczas pracy w Iwijskim szpitalu nauczył się robić przerwy, lecz definitywnie ucinanie kimania na krótki czas nigdy nie wychodziło mu na dobre. Prawdą jest jednak także fakt, iż do tej pory nigdy nie poświęcił takich pokładów chakry na jedną osobę przy tak zwięzłym okresie. To był pierwszy raz, a ten zdaje się musiał kiedyś nastąpić, toteż nie dało się inaczej zareagować na taki ubytek sił. Wymęczony medyk odleciał, przenosząc się do odległej krainy własnych koszmarów oraz sennych marzeń. To zamknięcie oczu nie trwało piętnastu minut jak planował, a bardziej… kilka godzin. Niemniej z głową pełną pytań przejrzał okolicę przy pomocy niezwykłych oczu, uprzednio starając się zimniejszyć migrenę rozmasowaniem skroni łącznie z czołem. Na szczęście kompani nie pozostawili go, ruszając gdzieś do karczmy kilka ulic dalej. Prawdopodobnie dali mu odpocząć, tak jak asystującemu ślimaczkowi. Może uznali, że Iryōnina nie ma co budzić ze względu na jego ciężką pracę przy tak beznadziejnym przypadku? To ogromny wysiłek, nieprawdaż? Tak czy inaczej Tsubame czuł się niebywale wybity z typowego samopoczucia. Podkrążone nieco powieki, wrażenie bycia uderzonym potężnym głazem czy innym przedmiotem… Wszystko składało się na ten stan.
Sabataya nie zamierzał już w dalszym ciągu biesiadować na pryczy z kołdrą oraz uklepaną poduszką. Ciało młodzieńca domagało się ruchu, a on jako klasyczny przypadek aktywnego fizycznie człowieka postanowił spełnić to życzenie organizmu, mając przede wszystkim na wglądzie pokiereszowane ramię. Gramoląc się nieco na równe nogi zaczepił jęczącego napastnika z tego popołudnia. Bez wątpienia chciał być miły, aczkolwiek spodziewał się tego typu odpowiedzi. Łatwo zauważyć, że zwyczajne pytania na starcie nie podziałają tak, jak tego zamierzał. Oboje spali, gdzie również drugi mężczyzna mógł nie wiedzieć co właściwie się stało od odezwy Mikio na tafli wody w obronie lekarza. Tym samym doktor pozwolił mu się wygadać, delikatnie westchnąwszy przy prostowaniu pleców z nogami. - Nazywam się Sabataya Tamura i pochodzę z dawnego Kirigakure no Sato… Byłem dawniej shinobi, lecz porzuciłem tę ścieżkę… Chciałem razem z moim przyjacielem powrócić do ojczyzny z jednoczesną odbudową wioski oraz wsparciem społeczności Kraju Wody… - Wyjaśnił wstępnie, nie ukrywając tych informacji przed obcym przy przesunięciu się wzdłuż podstawy łóżka jegomościa. Dlaczego? Prawdopodobnie nie obawiał się zdradzać tego nieznajomemu. Słusznie czy nie to się dopiero okaże. - Po tym jak nas zaatakowałeś to moi towarzysze przybyli mi z odsieczą, raniąc ciebie dotkliwie. Straciłeś przytomność, a następnie zostałeś tutaj przyniesiony w stanie agonalnym… Mój kompan chciał twej śmierci ze względu na to jak nas potraktowałeś ze swoją bandą… Natomiast ja postanowiłem ciebie uratować. Tylko dlatego jeszcze żyjesz. - Spojrzał bardzo wnikliwie w oczy wroga, którego nie chciał w ten sposób oceniać.
Miał jednak za zadanie przekazać mu dokładnie zaistniałą sytuację, okazując pewnego rodzaju twardą postawę na tę chwilę. - Choć twoi członkowie grupy umarli w trakcie walki to nie chciałem stać się oprawcą, za którego mnie zapewne masz, aby cię wykończyć… Podejrzewam, że nie jesteś do końca pewien na kogo podnieśliście swe ostrza. Powiedziałem ci, że napadliście cywilów. Dwóch shinobi opiekowało się nimi ze mną w drodze do portu stolicy… Czasy są niespokojne bez względu na twoją przynależność do kasty czy społeczności. - Odruchowo przysiadł na brzegu spoczynku pacjenta. Zmrużył odruchowo brwi. - Litość wobec wroga może być twoją zgubą? Czy ty siebie słyszysz? Pełno w tobie nienawiści. Masz jej na tyle, że nawet nie potrafiliście rozeznać się w sytuacji. Nienawidzisz shinobi? Oni wszyscy są winni? A kim ty jesteś, by nas oceniać? Czemu nie zrobiłeś odpowiedniego rachunku sumienia? Każdy z nas ma grzechy, do których wracać nie chce… Ja jestem lekarzem, który mógł niekiedy pomóc większej ilości osób… Nie udało się… Nie jestem niewinny… - Zakończył to kazanie delikatnym odejściem w stronę progu drzwi. Zerknął na niego kątem oka. - Przez wojnę straciłem całą bliską rodzinę, jednak nie obwiniam każdego z osobna. Nie obwiniam wszystkich ninja. Żyjemy w świecie, gdzie śmierć czyha na każdym kroku… Nie ma niewinnych… Jak możesz mnie nienawidzić, skoro mnie nie znasz? Twoja niewiedza z brakiem człowieczeństwa może okazać się twą większą zgubą niż to sobie wyobrażasz… - Nie miał zamiaru na razie zrywać jego więzów. Nie dopóki zachowywał się w ten sposób. Póki co chciał udać się do pijących, rozmawiających załogantów aby pokazać się zarazem z zapytaniem o to, co się działo w tym przedziale czasu nieprzytomności Jaskółki. Tamten gość miał jednak szansę go zatrzymać jeżeli tego pragnął.
Chakra9,980
► Pokaż Spoiler | Wykorzystane techniki
Brak
Ostatnio zmieniony 13 wrz 2022, 19:45 przez Sabataya Tamura, łącznie zmieniany 4 razy.

~~

Tsūjitegan

Widzenie w dal [m]Widzenie sferyczne [m]Max. dziedzina stylu przewidywanych ruchówKoszt utrzymania na turę
2 500200A20

Prowadzone Fabuły
Prowadzone Misje
Awatar użytkownika
Tora
Posty: 1420
Rejestracja: 27 kwie 2021, 15:24
Ranga dodatkowa: Główny Moderator Techniczny
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:

Re: Wody przybrzeżne Yamashiri

#36

Nowi, starzy przyjaciele新しくて昔からの友人
Mężczyzna, choć raczej zirytowany niż spokojny, nie przerywał Tamurze, gdy ten przedstawiał zarówno siebie, jak i cel swojej podróży. Jednak reakcja, którą otrzymał należała raczej do innych, aniżeli by sobie życzył. Zamiast powiem ponownie się przedstawić czy zrozumieć, mężczyzna głośno się zaśmiał, jakby właśnie ktoś opowiedział mu dobry dowcip.
-Hahahah! Zapomniałem panie Tamura, że to cywile odbudowują wioski shinobi i że to oni wyskakują z zamiarem zabicia swojego przeciwnika. - rzucił wyraźnie rozbawiony, choć także dało się w tym czuć wyraźną ironię, może nawet pogardę. -Dziękuję o czcigodny za łaskę w zostaniu jeńcem. Co dalej? Sprzedaż czy oddanie do więzienia? - zapytał już z wyraźnym jadem w głosie. Nie dało się jednak ukryć, że gdy białowłosy wyjawił co miał na myśli przez "zaatakowanie cywili", ten pokiwał głową, jakby zrozumiał, choć coś mówiło, że nadal nie był przekonany. Spojrzał zdziwiony, gdy Sabataya usiadł przy nim, jednak pozwolił mu się wygadać. Choć raczej można było się spodziewać niezbyt pozytywnej odpowiedzi, tak ją udzielił, choć bardziej opanowanym tonem. -Skończyłeś pierdolić? - jedynie dobór słów mógłby być lepszy. -Wiem kim jestem i kim się stałem. Wiem, co robiłem. Nie potrzebuję pierdolenia kogoś, komu udało się zbiec i zacząć żyć gdzieś indziej. Nie znasz mnie, więc się nie wypowiadaj. Jesteś taki sam jak Ci, którzy zniszczyli Kiri. Uważasz, że masz rację, że twoje działania są słuszne, próbujesz wymusić na innych swoje podejście, a gdy skończysz odchodzisz, zostawiając swoje ofiary na pastwę losu i okrutnego świata, który się nie przejmuje, że kilka osób nie ma co z sobą począć. Nie każdy miał szczęście jak ty Panie Tamura. Nie każdy miał tyle farta co ty. - czyżby wiedział coś więcej o samej Jaskółce niż początkowo? A może był to tylko ślepy strzał. Może faktycznie nienawiść tak go zaślepiła, że gadał już od rzeczy, co słyszał Tamura będąc jeszcze w drzwiach. Czy zdecydował się na odpowiedź? Cóż, była to jego decyzja.

Jego decyzją z kolei na pewno nie było to, że będąc w drzwiach został dostrzeżony akurat przez wychodzącego Aikiego. Kucharz, widząc, że lekarz się obudził rozpogodził się.
-O! Wstałeś! Ogólnie Ippei wolał, żebyście dłużej spali, a Mikio dał taki przykaz, że raczej nikt nie chciał mu się sprzeciwiać. Jak Chō i nasz... gość? - zapytał niosąc miskę przykrytą jakąś szmatką.
NPCChō - Ślimaczek
NPCJūzō - Kapitan Szybującego Dorsza
NPCAiki - Kucharz Szybującego Dorsza
NPCUryū - Shinobi Szybującego Dorsza
NPCIppei - Lekarz Szybującego Dorsza
Awatar użytkownika
Sabataya Tamura
Posty: 326
Rejestracja: 15 maja 2021, 17:28
Ranga dodatkowa: Iryōnin
Discord: Vampiro#7869
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Wody przybrzeżne Yamashiri

#37

Wbrew powagi słów Tsubame, jego ton głosu pozostawał całkiem spokojnym. To wypowiedź niosła treścią znacznie cięższą wagę. Młodzieniec starał się nad wyraz “delikatnie” przekazać dość ważną lekcję temu człowiekowi, który właśnie leżał przed nim poturbowany, a jeszcze kilka godzin temu starał się uśmiercić doktora jako “wielki wróg” shinobich. Niestety w dużej mierze został prawdopodobnie bardzo skrzywdzony przez los z jednoczesną trudnością pogodzenia się z przeszłością oraz jej skutkami. Znajdował się być może na tej samej przysłowiowej łodzi co nasz medyk pod kątem traum, tylko z jakiegoś powodu uznał go za tchórza w dobie kryzysu Kiri. Iryōnin uciekł z rodziną. Białowłosy miał farta, ponieważ nie poległ na polu bitwy z pokrętnym Zero. Owszem, nie dało się odmówić chociażby częściowej racji agresywnemu najeźdźcy w tym wypadku. Jednak nadal wyglądało to tak, jakby to właśnie Sabataya był bardziej ocenianym od niego. Ten pierwszy chciał pewnej kontemplacji od drugiego, aczkolwiek dostał ostrą reprymendę z ostrym językiem. Tylko wszystko zdaniem lekarza sprowadza się do tego, co już zdołał zauważyć… - A zatem nie poznam twego imienia? Smutne, że z tymi oskarżeniami nie stać cię nawet na to, co sam zaproponowałeś… - Syn Koizumiego nie zamierzał kontynuować tej rozmowy. Na ten moment stres połączony z gniewem adresata były zbyt potężne. Kręciliby się w kółko tego tematu bez wyraźnego podsumowania swych racji z wyniesieniem jakiegoś pozytywnego doświadczenia. Dlatego też po tej ostatniej wymianie zdań, Tamura wyszedł w końcu do członków załogi Szybującego Dorsza z Fujiwarą na czele.
W tym samym momencie minął kucharza, a ten okazał się jednym z najlepszych słuchaczy pośród ostatnio poznanych ludzi. Potomek Kanedy uraczył go szerokim uśmiechem, zmieniając kompletnie swój nastrój. Tak niewiele potrzeba do poprawy humoru niekiedy. - Hej, no spałem aż za długo… Niemniej lepiej swojemu doktorowi się nie sprzeciwiać, że o pijaczku nie wspomnę. - Zaśmiał się delikatnie, po czym nieco posmutniał z westchnięciem. - Chō śpi jeszcze smacznie, a gość… był obudzony już przede mną. Chciałem z nim porozmawiać podczas jego cierpienia z odniesionych ran. Niestety otrzymałem w dużej mierze obrazę mnie oraz tego kim byłem. Z jednej strony go rozumiem, a z drugiej… jestem rozczarowany. - Rozejrzał się dookoła. - Porozmawiam z kapitanem, a ty może dołączysz do reszty? Ciągle pracujesz zalatany po pokładzie. Powinieneś także odpocząć. - Podał mu pomocną dłoń, jeżeli ten jej potrzebował po wyjaśnieniu czasu od swego powstania. Wolnym krokiem następnie chciał udać się do sylwetki właściciela łajby. - Przepraszam Jūzō-san, czy przeszkadzam w twoich przemyśleniach? Chciałem tylko… chwilę z tobą porozmawiać… - Stanął kawałek dalej, prawdopodobnie podpierając się o barierkę drewnianą slupa. Kątem oka na chwilę zerknął na bawiących się towarzyszy. - Przemyślałem parę spraw… Nie wiem czy będziesz chciał to usłyszeć, lecz zaryzykuję… Nie chcę rozdzielać ciebie od twojego syna. Wiem, że pozostali marynarze też są z nim związani… Dlatego, pod twoim bacznym okiem… chciałbym, abyś dołączył do naszej ekspedycji i pomógł mi zadbać nie tylko o wioskę, ale okoliczne porty… Znaczy wy wszyscy… O ile to nie zakłóci waszej pracy… - Jaskółka starał się jak zawsze nie wywierać nadmiernej presji czy przekonywać do swych racji. To leżało w sferze całkowicie… luźnej rozmowy z wyborem.
Chakra9,980
► Pokaż Spoiler | Wykorzystane techniki
Brak
Ostatnio zmieniony 14 wrz 2022, 22:03 przez Sabataya Tamura, łącznie zmieniany 6 razy.

~~

Tsūjitegan

Widzenie w dal [m]Widzenie sferyczne [m]Max. dziedzina stylu przewidywanych ruchówKoszt utrzymania na turę
2 500200A20

Prowadzone Fabuły
Prowadzone Misje
Awatar użytkownika
Tora
Posty: 1420
Rejestracja: 27 kwie 2021, 15:24
Ranga dodatkowa: Główny Moderator Techniczny
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:

Re: Wody przybrzeżne Yamashiri

#38

Nowi, starzy przyjaciele新しくて昔からの友人
Jeniec jedynie prychnął na kwestię Tamury, choć wydawał się dumny. Czyżby uznał, że przegadał medyka, a może to, że zamiast odpowiedzieć na jego kwestie zwyczajnie cofnął się do początku i niczym obrażone dziecko skierował się do wyjścia? Cóż, kwestia tego, kto był obrażonym dzieckiem zapewne przez większość osób zostałaby zobaczona na odwrót, jednak kto wie co leżało w jego głowie. Mimo wszystko przy wychodzeniu mógł usłyszeć jedno słowo.
-Mizuki. - czy to było jego imię czy część jakiejś dłuższej wypowiedzi, w ramach której chciał jeszcze dowalić Jaskółce ciężko było określić. Równie dobrze mógł wspominać zmarłych towarzyszy. Bez pytania raczej nie będzie wiadomo co tak naprawdę chciał przekazać tym słowem i czy w ogóle cokolwiek.

Szczęśliwie Aiki był tą osobą, z którą zawsze dało się porozmawiać. Lekko się uśmiechnął na pierwsze słowa i skinął głową.
-No, lepiej nie. Ippei potrafi być straszny, jeśli chodzi o zdrowie członków załogi i pasażerów. A Mikio faktycznie umie wypić. - dodał śmiejąc się. Spoważniał jednak słysząc dalsze słowa Tsubame. -Słyszałem, że po zniszczeniu Kirigakure, wiele osób nie chciało opuścić domu, jednak Daimyō nie poczynił żadnych kroków celem odbudowy wioski. Może tamta wojna zbyt zniszczyła Mizu no Kuni by był w stanie, jednak podobno niektórzy bandyci i przestępcy mają mu to za złe, uważając, że właśnie jego brak akcji sprawił, że zostali bez dachu nad głową i jedzenia. - dodał dość smutno. Widać było, że kuchta był postacią, która lubiła słuchać i się dowiadywać różnych ciekawostek. Niby tylko w kwestii kulinarnych, jednak jakby się dobrze za język pociągnęło, okazywało się, że w innych aspektach także. -Kapitan jest razem z resztą. Wyszedł trochę przede mną z kuchni poinformować resztę. A ja przygotowywałem przekąski. - dodał z uśmiechem i uniósł kawałek materiału. Przyjemny aromat dotarł do nozdrzy Sabatayi, gdy na dole widział małe kanapeczki, koreczki oraz małe kawałki czegoś panierowanego. -Jak chcesz, to się częstuj. - dodał jeszcze.

Tak czy inaczej, plan Pelikana dotyczył rozmowy z kapitanem. Ten, słysząc to wstał od bawiącej się załogi, gdzie oczywiście wszyscy, włącznie z pijakiem (który nie był członkiem załogi) przywitali się z Sabatayą i nawet przyjacielsko klepali go po plecach czy zdrowym barku, dziękując za wcześniejszą pomoc i przepraszając za swoje niezbyt miłe zachowanie. Nie trwało to jednak długo, w końcu Jūzō odsunął się na bok chcąc bez przeszkód rozmawiać z białowłosym, choć załoganci, widząc przekąski z chęcią się poczęstowali, choć Aiki ostrzegał, też dość głośno, by uważali, bo są gorące (chyba chodziło o te panierowane cuda). Kapitan, słysząc pierwsze słowa wyglądał, jakby miał się zirytować. Czyżby obstawiał, że Tamura planuje jednak porzucić Uryū, mimo wcześniejszej zgody? Na to by wychodziło, bo kolejne słowa wyraźnie go zaskoczyły, że aż musiał odchrząknąć, zanim cokolwiek powiedział.
-Statek jest na wynajem. Póki płacisz popłyniemy gdzie chcemy. Ale to nie będzie tani wypad. - dodał, choć widać było w oczach płomyki radości, mimo tego, że mimikę miał nadal poważną. -Myślę, że dziesięć tysięcy Ryō wystarczy na pokrycie kosztów załogi i transportu, a także niebezpieczeństw po drodze. A to i tak cena po znajomości! - dodał jeszcze, jakby się przed tym bronił. Cóż, fakt faktem miał trochę załogantów na wykarmieniu. Choć kto wie, może Tamura by jakoś jeszcze potrafił to wynegocjować? Tylko jak?
NPCChō - Ślimaczek
NPCJūzō - Kapitan Szybującego Dorsza
NPCAiki - Kucharz Szybującego Dorsza
NPCUryū - Shinobi Szybującego Dorsza
NPCIppei - Lekarz Szybującego Dorsza
Awatar użytkownika
Sabataya Tamura
Posty: 326
Rejestracja: 15 maja 2021, 17:28
Ranga dodatkowa: Iryōnin
Discord: Vampiro#7869
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Wody przybrzeżne Yamashiri

#39

Koniec końców coś przemówiło do wylizującego swoje rany wroga Szybującego Dorsza. Zdaje się, że jedno wspomnienie o jego dotrzymaniu słowa dało chociaż cień nadziei na poprawę zachowania nieznajomego. Jak się z tym czuł nasz medyk? Westchnął ciszej pod nosem, nawet nie do końca wiedząc czy w końcu będzie w stanie iść do przodu z pewnego rodzaju reformą społeczeństwa. O co chodziło? Nie chciał na siłę nikogo przekonywać do swych racji. Był daleki od tego. Całokształt żywota Iryōnina opierała się na jednym - daj świadectwo bycia dobrym ojcem, obywatelem czy po prostu… człowiekiem. Ci, co chcą podążać tą drogą wezmą z ciebie przykład. Wszystkich jednakże nie zmienisz. Nie da się. I doskonale wiedział o tym ten młodzieniec. Być może czynienie dobra też wiązało się z pewnego rodzaju satysfakcją. Czuł się pewnie lepiej robiąc to, co dla innych jest wielkim ciężarem czy też niewygodą. Więc niektórzy mogli go mieć za pseudo bohatera, kłamcę lub nawet tchórza. Gorzej, że świat od zawsze zdawał się taki zepsuty, że nie dało się uwierzyć w prawdziwego, miłosiernego samarytanina. Niemniej jednak nie wolno porzucać tej ścieżki, pomimo przeciwności losu. Może to będzie wynagrodzone, a może… nie. Nie żyje się jednak wizją bogactwa oraz zasług. Pomagasz, bo w końcu tego też ty chcesz, prawda? - Chcę domu tak samo jak ty, Mizuki-san - Pomyślał w tamtym momencie białowłosy, opuszczając już pomieszczenie pod pokładem bez dalszej dyskusji. Miał mętlik w głowie. Ten z pozoru bezpodstawnie buńczuczny gość dał lekarzowi dużo do myślenia.
Rozmowa z Aikim za to przebiegła sprawnie oraz nad wyraz przyjemnie. Stała się swoistym orzeźwieniem w porównaniu do trudnej tematycznie wymiany zdań z napastnikiem. Przytaknął rozbawiony na wyznanie kucharza względem Ippei’a, jak również Mikio. Ta para zdawała się nadal poniekąd na tych samych falach. Zaborczy, aczkolwiek sumienni. W każdym razie kontynuując gadkę odnośnie dawnej Wioski Ukrytej we Mgle, Tamurze także mina nabrała surowszych rys oblicza. - Wiele osób straciło swą ojczyznę tamtego niechlubnego dnia, w tym ja oraz Fujiwara. Pragnę odratować resztki tych ruin z mym przyjacielem nie tylko dla nas, ale innych. Wiem niestety, że nie wszyscy podzielają te działania… Być może rozmowa z władcą skończy się naszym aresztem? Zamordują nas? Trudno powiedzieć… Nie mam już jednak domu… Nie mam od końca wojny… Chcę go zatem odbudować na nowo… - Wyjawił Aikiemu dość smutnym tonem, kiedy to rzecz jasna dużo wspomnień zaczęła powracać. Poprawił jednak prędko bandaż na ramieniu, powracając do bardziej prawdziwego siebie, bez całej otoczki cierpienia wymalowanego na twarzy. - Dzięki za informację… A nie, nie… Nie będę świeżo po śnie tak jadł. Jak coś zostanie to potem skosztuję… - Grzecznie podziękował za niewielką strawę, lecz póki co nie odczuwał nadmiernego głodu. Wolał skupić się na przywróceniu zmysłów do pożądanych, normalnych wartości. Na jedzenie przyjdzie jeszcze pora. - Dawaj chłopakom. Pełno tam grasujących głodomorów. - Odszedł, dając mu soczyste klepnięcie w ramię lewą dłonią, jednak zwracał uwagę na siłę. Tsubame nie chciał, aby cały ten posiłek wylądował na mostku czy w wodzie.
I gdy tylko zawitał w okolice popijawy to został przywitany niczym jeden z nich jako ten powracający szczęśliwie z pola bitwy. Tak było w sumie! Miał co prawda asystę w postaci załogi z pijakiem, lecz każdy z nich dawał doktorowi ogrom otuchy. Dosłownie stał się na moment główną “atrakcją” czy centrum uwagi zebranych z prawdziwie towarzyską atmosferą. Aż się lekko zaczerwienił, pomimo braku alkoholu we krwi. - Nie ufa się od razu byle komu! Dobrze czyniliście! - Wtórował im bardzo skromnie w zgodzie ze swoimi uczuciami. Nastąpiła wtedy wolna chwila, którą wykorzystał do odciągnięcia właściciela okrętu kawałek dalej. Z dala od kompanów przedstawił swą propozycję bez wyraźnego wbijania argumentu w starszego faceta niczym gwoździa w deskę. Otrzymał odpowiedź… taką, której właściwie się spodziewał. Ex-shinobi postanowił zebrać myśli, choć w miarę krótko, gdyż nie chciał trzymać adresata swych wypowiedzi w niepewności. Kirijczyk przybrał mimowolnie nieco depresyjną aurę. - Jūzō-san, nie mamy takich pieniędzy. Nie mógłbym wam nawet zapłacić w odpowiednich ratach na przestrzeni najbliższych miesięcy… - Z goryczą prawdy zmrużył oczy w pauzie. - My… Ja potrzebuję was. Port w Kirigakure no Sato przestał istnieć lata temu, a nie jestem pewien czy będziemy w stanie od razu transportować rannych do stolicy w razie kolejnych walk. Musimy mieć dostępny pojazd na wodzie, o który bardzo trudno w tych czasach… Planujemy odbudować naszą osadę wraz z przystanią… Poza zabraniem twego syna do ojczyzny… dam radę odpłacić się wam jak tylko wioska stanie na nogi… Prawdopodobnie będę wam winien tej zapłaty aż do śmierci za każdy kurs, lecz… już jestem dłużnikiem… Uratowaliście mnie… Za to nigdy nie zdołam zapłacić wystarczająco… - Nie miał chłopak argumentu pieniądza, więc został zmuszony jak zwykle wyłożyć swe serce na ręce. Pokazywał swe emocje oraz swoiste wołanie o pomoc. To druga przysługa w ramach ich znajomości. Jak to odbierze kapitan? Jaskółka nie łudził się na pozytywny scenariusz. Nie miał jednak zbyt dużego wyboru. Podparł się o swój kijek, w bólu zaciskając prawicę na rączce. Czuł się nader bezsilny. I to nie tylko fizycznie.
Chakra9,980
► Pokaż Spoiler | Wykorzystane techniki
Brak

~~

Tsūjitegan

Widzenie w dal [m]Widzenie sferyczne [m]Max. dziedzina stylu przewidywanych ruchówKoszt utrzymania na turę
2 500200A20

Prowadzone Fabuły
Prowadzone Misje
Awatar użytkownika
Tora
Posty: 1420
Rejestracja: 27 kwie 2021, 15:24
Ranga dodatkowa: Główny Moderator Techniczny
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:

Re: Wody przybrzeżne Yamashiri

#40

Nowi, starzy przyjaciele新しくて昔からの友人
Faktycznie, rozmowa z kucharzem było czymś, co nawet już podczas wcześniejszej drogi dostrzegł, że było zwyczajnie przyjemne. Był dobrym słuchaczem, interesował się wieloma rzeczami, a przez to - był też ciekawym rozmówcą, posiadającym informacje na różne tematy, choć definitywnie preferował te kulinarne. Na ogół pogodny mężczyzna też spoważniał, rozmawiając na tematy dotyczące upadku Ukrytej Mgły. Poprawił miskę pod ramię i prawą ręką delikatnie położył na plecach Tamury, na wysokości karku i lekko uścisnął, chcąc dać może taki uproszony, gest wsparcia i troski.
-Wiedz, że gdybym mógł, popłynąłbym z wami. Ale obowiązki na Dorszu nie pozwalają. - dodał jeszcze wykazując się naprawdę wsparciem dla marzenia duetu dawnych Kirijczyków. -Wątpię, by Lord Feudalny was za to skazał. Chyba, że wioska byłaby mu jakąś solą w oku. Ciężej będzie jednak wydaje mi się z nim po prostu spotkać. - dodał jeszcze, a słysząc odmowę pokiwał głową, rozumiejąc całkowicie tę logikę. -To nie wiem czy coś zostanie, ale postaram się coś zachować. - dodał już lekko rozbawiony, gdy już kierowali się w stronę reszty. W tym czasie kucharz trzymał miskę już dwoma dłońmi, więc nawet silniejsze lekko klepnięcie Sabatayi w żaden sposób nie zagroziło jego produktom żywnościowym.

Załoga dość wesoło przywitała białowłosego. Na swój sposób to jego działania pomogły ocalić statek przed napastnikiem, co na pewno przyczyniło się do radości i wdzięczności ze strony członków załogi. Mikio, który znał już trochę Jaskółkę nie był aż tak bardzo zaskoczony, jednak na pewno widać było, że był ukontentowany widząc swojego towarzysza. Towarzysza, którego słowa do załogantów wywołały u większości z nich tylko salwę śmiechu. Bo jak bardzo można być miłym. Zanim odciągnął kapitana trochę minęło, gdyż członkowie załogi nie pozwolili mu tak łatwo odejść, co jakiś czas dziękując czy wspominając, że jego pomoc była super. Z tego co wiedział, zachowanie Fujiwary oraz Chō pozwoliło im dość szybko pozbyć się podchodzących do abordażu napastników, co przełożyło się na możliwie szybkie wsparcie Tsubame.

Rozmowa z kapitanem była jednak ciężka i finansowo zależna. Kwota podana znajdowała się poza zakresem możliwości Pelikana Nomikomu Jaskółki, co szczerze przyznał. Jednak z tego co widział Jūzō się tym nie przejął, a jego mimika twarzy pozostawała bez zmian. Niczym gracz pokera, który ma jednak tak oczywisty tell, że aż grzech nie skorzystać.
-W takim razie... brak cła na nasze transporty, dom dla każdego członka załogi w nowym Kirigakure oraz intratna fucha w branży morskiej, gdy wioska stanie na nogi. - kontrpropopzycja, która może i miała rację bytu, jednocześnie jednak mogąc wychodzić poza kompetencje posiadane przez syna Koizumiego. W końcu, jeśli Daimyō by go wsparł, mógłby chcieć on umieścić swoich ludzi na odpowiednich stanowiskach. Nie trzeba było być geniuszem, by wiedzieć, że mogło to w przyszłości się mocno odbić na Sabatayi. Tylko czy taki był cel właściciela Szybującego Dorsza?
NPCChō - Ślimaczek
NPCJūzō - Kapitan Szybującego Dorsza
NPCAiki - Kucharz Szybującego Dorsza
NPCUryū - Shinobi Szybującego Dorsza
NPCIppei - Lekarz Szybującego Dorsza
NPCMizuki (?) - Pojmany napastnik
Ostatnio zmieniony 18 wrz 2022, 11:29 przez Tora, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Sabataya Tamura
Posty: 326
Rejestracja: 15 maja 2021, 17:28
Ranga dodatkowa: Iryōnin
Discord: Vampiro#7869
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Wody przybrzeżne Yamashiri

#41

Po pogodnej wymianie zdań z Aikim oraz krótkim zagadaniem grupy, Tamura przeszedł do swoistych negocjacji z kapitanem Szybującego Dorsza, które miał nadzieję nie obrócą się w typowo biznesową transakcję. W końcu Sabataya nie należał do świty dobrych handlarzy, rzemieślników czy mediatorów. To lekarz z bagażem traum oraz doświadczeń, będący zdanym właściwie na łaskę Jūzō-sana. Ten drugi miał w tej chwili jedynie błaganie medyka z wyraźną co prawda propozycją ubicia targu, lecz to dalekie póki co od materialnego zysku. To nawiązanie współpracy, mającej możliwość rozwinięcia się w prawdziwą przyjaźń w przyszłości z zarobkiem jak tylko się powiedzie ten plan odbudowy Ukrytej Mgły. Żadnych zapewnień nie dostał, a wyłącznie prośbę o pomocną dłoń. Trudno tutaj o solidne zabezpieczenie, aczkolwiek ta wizja mogła okazać się kuszącą właścicielowi Szybującego Dorsza. W lekkim stresie doktor wyczekiwał pozytywnego rozpatrzenia tego “wniosku”, na co zdaje się… jegomość przystał. Wolał mężczyzna tylko zaznaczyć dobitnie co znaczy to ich porozumienie, ogłaszając kontrofertę. Sabataya westchnął nieco z powodu ulgi lub też trudności związanej z dyskusją na kwestie pieniężne. Na tych jak to zostało wcześniej wspomniane, za bardzo się nie znał poza prowadzeniem placówki medycznej, a mówiąc tutaj bardziej mamy na myśli pojedynczy gabinet lekarski. - Tak bym to widział, owszem… Nie mogę obiecać wam żadnej konkretnej stawki na ten moment. Mógłbym oddać wam część pieniędzy z każdego mojego zlecenia w stolicy Mizu no Kuni. W sumie… potrzebuję tylko pieniędzy na jedzenie oraz ubranie… Z resztą sobie poradzę… - Po tym oznajmieniu pomyślał przez chwilę o próbie zdobycia lekarstwa na chore płuca. To… musiało poczekać. Nie może wywlec tej potrzeby na ten moment, gdyż zmartwienie tego typu nie powinno obejmować załogę.
Jaskółka miał obowiązek sam się z tym uporać. Wsparcie ze strony ślimaczka wraz z pijakiem miało prawo nastąpić, ale tego Iryōnin nie wymagał. Wystawił prawą, słabszą dłoń w stronę mężczyzny na znak pojednania w sprawie statku. - Niech tak się stanie, jeżeli uznajesz to za odpowiednią cenę… Wszystko, abyście nie zostali przy tym poszkodowani. - Uśmiechnął się do niego, chcąc następnie wrócić do bawiących się marynarzy. Rozejrzał się po okolicy, zaczepiając Ippei’a jako pierwszą osobę z zebranych. - Ten złapany przez was mężczyzna… będzie żył. Jest obudzony… Wygadania też mu nie brakuje... - Rzekł z małą nutą żartu młodzieniec, oczekując ewentualnie jakiś wytycznych, jeżeli ten medyk pokładowy by sobie życzył czegoś konkretnego w dalszych akcjach Kirijczyka. Następnie musiał porozmawiać też nieco ciszej z Mikio, a ten pewnie stał rozgadany. Skończyło się na szepnięciu na ucho alkoholikowi. - Ten facet zwie się Mizuki i pochodzi z terenów Kiri… Chciałbym, abyśmy go potraktowali lepiej… Wyprowadźmy go tutaj. Damy mu szansę na rehabilitację… Pewnie ci się to nie spodoba, aczkolwiek trzymanie go w tym więzach tylko zniechęci go do nas całkowicie… Możemy ewentualnie mieć go przy sobie związanego przez jakiś czas, lecz nie wiecznie na łóżku… Musi się poruszać… - W zasadzie to białowłosy spodziewał się drugiej opcji, którą również zaoferował. Bardziej nie tyle chciał na teraz wypuszczać “więźnia”, a dać mu ludzkie warunki traktowania. Obserwował reakcję towarzysza. A cóż to takiego piła ta gromada? Czy znalazłaby się woda dla prawie abstynenta jakim był Tsubame? Po przerwie w socjalizacji powróciłby pod pokład do zatrzymanego.
Chakra9,980
► Pokaż Spoiler | Wykorzystane techniki
Brak
Ostatnio zmieniony 18 wrz 2022, 16:24 przez Sabataya Tamura, łącznie zmieniany 1 raz.

~~

Tsūjitegan

Widzenie w dal [m]Widzenie sferyczne [m]Max. dziedzina stylu przewidywanych ruchówKoszt utrzymania na turę
2 500200A20

Prowadzone Fabuły
Prowadzone Misje
Awatar użytkownika
Tora
Posty: 1420
Rejestracja: 27 kwie 2021, 15:24
Ranga dodatkowa: Główny Moderator Techniczny
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:

Re: Wody przybrzeżne Yamashiri

#42

Nowi, starzy przyjaciele新しくて昔からの友人
Zdawało się, że doszli do swoistego konsensusu, a Tamura planował dokładać jeszcze kwestię finansowe. Kapitan jednak pokiwał przecząco głową.
-Na ten moment, skoro nam nie płacisz, będziesz odpowiedzialny za zadowolenie załogi. Zapasy, prowiant i tak dalej. - wyjaśnił na spokojnie. -Trochę mamy jeszcze z trasy tutaj, jednak nie będą to tanie koszty. A jak chłopaki będą chcieli się zabawić, to ktoś powinien móc im zapłacić, by mogli skoczyć do baru. - dodał jeszcze, chcąc niejako zaznaczyć, że jednak są pewne granice, które nawet on może dostarczyć. Dało się jednak wyczuć, że nie mówił tego, by być jakoś "wredny" w stosunku do Iryonina. Raczej zdawał się być chętny do przystania na tę propozycję, jednak nie mógł wszystkiego finansować, albo zwyczajnie nie był w stanie. Jak pewne przysłowie mówi - z pustego i Salomon nie naleje. Następnie zaś uścisnęli sobie dłonie, a jęk wydobył się z ust Tamury. Może mógł lekko nią ruszyć, co już nie było zbyt przyjemne, tak Jūzō chyba z przyzwyczajenia mocniej uścisnął i niejako "wstrząsnął", chcąc potwierdzić tę umowę. Zapomniał jednak, że ręka ta nie powinna się ruszać. -Cholera, przepraszam. - powiedział lekko może nawet spłoszony.

To samo wydarzenie spowodowało jednak, że Ippei do nich podszedł.
-Miałeś oszczędzać rękę. A ty kapitanie powinieneś pamiętać o jego ranach. - upomniał jednego i drugiego.
-Ta, przepraszam za to. - odburknął jego przełożony, choć żyłka mu wyszła na czole. -Jutro wypływamy. Lepiej się przygotuj. - dodał jeszcze, po czym poszedł do reszty. Medyk także miał ruszyć w stronę grupy, gdy na moment zatrzymał go białowłosy.
-Rozumiem. - dość lakoniczna odpowiedź, wsparta tylko i wyłącznie drgnięciem głowy, na znak swoistego zrozumienia. Może nie miał tu co więcej dodawać?

Aż w końcu udało mu się odciągnąć także i pijaka, który akurat w rękach miał dwie butelki trunku - po jednej w każdej dłoni. Jego uśmiech trochę zmalał, gdy usłyszał propozycję Tamury. Westchnął.
-Słuchaj, nie będę każdego dzikiego kundla wypuszczał do ludzi bez kagańca. - ostre słowa, ale to nie przeszkodziło Mikio kontynuować. -Jeśli uważasz, że potrzebuje się poruszać i wiesz to jako lekarz, niech to robi. Musi jednak pozostać spętany i nie stanowić zagrożenia dla reszty. Chyba, że nie chcesz się za bardzo przyzwyczajać do tej ręki. - to mówiąc wskazał na jego prawą, ranną rękę. Z drugiej strony nie odrzucił całkowicie pomysłu Sabatayi. Jednak to, co powiedział za chwilę, z pełną powagą na twarzy, było czymś, co mogło go szokować. -Słuchaj, przemyślałem wszystko. Musimy jak najszybciej dostać się do Kiri. To, co muszę tam zrobić nie może dłużej czekać. Wątpię by Jūzō chciał ryzykować statkiem w tamte rejony, ale powinniśmy coś znaleźć, może zdobyć tutaj i od razu tam wypłynąć. Może poczeka na nas tutaj, a jak wrócimy zabierzemy się do stolicy? - był to jakiś pomysł, jednak o co chodziło? Ciężko było powiedzieć. Mężczyzna był jednak poważny, nawet nie dotykając szyjką butelki swoich ust. No i nie wiedział, że kapitan zgodził się współpracować z nimi na dłużej niż tylko transport do stolicy. -Zostawiłem tam pewną rzecz, która jest bardzo ważna. Im dłużej pozostaje bez opieki, tym dłużej może wpaść w niepowołane ręce. Jeśli nie chcesz tego robić dla mnie, zrób to dla Chō, a jeśli nawet wtedy nie - zrobię to samemu, nawet jeśli miałbym umrzeć. - ostre słowa, ale nic nie wskazywało na to, że planował się wycofywać. -Oczywiście, wygodniej byłoby z kimś, kto dokonałby dywersji, gdy ja zająłbym się tą sprawą. - dodał już lekko się uśmiechając, choć nie był to wesoły uśmiech. Prędzej przypominał śmiech przez łzy. -Chciałbym móc ci opowiedzieć więcej, ale na razie nie mogę. Wybacz. - dodał jeszcze. Może gdyby nie ta rozmowa, znalazłby wśród napojów butelkę wody czy jakiś sok, jednak teraz było coś, co bardziej skupiało na sobie jego uwagę.
NPCChō - Ślimaczek
NPCJūzō - Kapitan Szybującego Dorsza
NPCAiki - Kucharz Szybującego Dorsza
NPCUryū - Shinobi Szybującego Dorsza
NPCIppei - Lekarz Szybującego Dorsza
NPCMizuki (?) - Pojmany napastnik
Awatar użytkownika
Sabataya Tamura
Posty: 326
Rejestracja: 15 maja 2021, 17:28
Ranga dodatkowa: Iryōnin
Discord: Vampiro#7869
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Wody przybrzeżne Yamashiri

#43

Na inne warunki trudno przystać w dobie kryzysu gospodarczego, a także społecznego na terenie Starego Kontynentu oraz dzielących krainy mórz. Na pewno w dużej mierze ucierpiały szlaki handlowe Fukai, po których udawanie się statkom w rejony Kraju Wody nie służyło zadowalająco na kieszeń. Wszystko leżało w sferze ryzyka, nawet jeśli transport dopływał do jedynego, względnie bezpiecznego miejsca jakim była stolica Nagareyama. Tamura miał pewne wyobrażenie na ten temat, a przynajmniej mógł empatycznie podejść do zagadnienia takich wyczerpujących podróż. Ba! Pamięta jeszcze ucieczkę z dawnego Kirigakure no Sato w stronę Tsuchi no Kuni, gdzie po drodze w chwilach szoku ludzie nie zabierali zbytnio prowiantu. Było ciężko, a mówimy o jednym kursie na szeroki ląd. Sabataya w rozmowie jedynie przytaknął kulturalnie, nie kontynuując więcej dysput względem spraw finansowych. - Tak jest, kapitanie! - Po entuzjastycznej odpowiedzi chciał chętnie przyłożyć solidnie swą dłoń do palców kapitana, aczkolwiek zdawał sobie sprawę z tymczasowej niepełnosprawności. Liczył tym samym na zwyczajne dotknięcie ręki od adresata gestu.
Młodzieniec dostał jednak coś ekstra, jak to bywa w przypadku dobijania targu z mężnym człowiekiem. Nie dało się tego ostatniego odmówić Jūzō. Tylko… chłopak w ten oto sposób ucierpiał. Jęknął, a właściwie syknął wyraźnie przez zęby słyszalnie. Ból wręcz cedził przez szczękę z niesamowitym grymasem. Gdy w pobliżu znalazł się drugi lekarz z upomnieniem to wtedy poprawił obu. - Staram się oszczędzać, Ippei-san… Nic się nie stało. Trudno się każdemu przyzwyczaić od razu… Jest w porządku… - Teraz już definitywnie Tsubame starał się odstawić ruszanie poszkodowaną kończyną na bok. Jak on nie będzie jej oszczędzał to kto? Musiał dać mięśniom wypocząć. Czas pokaże jak prędko to zacznie się goić, aby białowłosy mógł wrócić do aktywnych treningów. - Będę gotowy. - Po przekazaniu informacji medykowi Szybującego Dorsza wraz z potwierdzeniem do właściciela okrętu, udał się do reszty grupy pozwalając tamtej dwójce odejść w ich stronę.
Odciągnięcie pijaka od zabawy wraz ze swawolą nie będzie również prostym zadaniem. Ten o dziwo posłuchał się prośby Iryōnina, odchodząc kilka metrów dalej od zgrupowania biesiadników. Owszem, przekazanie tego typu propozycji wiązało się z dość spodziewaną dezaprobatą alkoholika. Kuzyn Shuten zdołał to przewidzieć, ale się tym nie speszył. Odgarnął opadającą na twarz grzywkę, bo tej wcześniej jakoś nie ustylizował. - Wystarczy, że będzie się ruszał. Po prostu nie chcę go traktować jak niepotrzebny ładunek czy śmieci. - Podkreślił swój poprzedni argument, dając to przetworzyć zamroczonemu umysłowi Fujiwary. No właśnie - tylko czy był on zamroczony? Tak mogło się wydawać przy nagłej zmianie nastroju przyjaciela, rozpoczynającego dyskusję z zupełnie niespodziewaną zmianą ich planów. Młody gość nie próbował już nawet ukrywać zmarszczonego czoła sugerującego zakłopotanie wymieszane z irytacją. Potomek Kanedy odruchowo rozmasowywał czoło. Ton głosu pozostał niezmienny, bo wciąż przyjemny dla ucha. - To nieco komplikuje naszą wyprawę. Ustaliliśmy, że płyniemy do Nagareyamy. Jak zatem uspokoimy załogantów oraz Jūzō-san? Czy zawartość tych butelek dodała ci odwagi, by mi to powiedzieć, jednak nie możesz zdradzić nawet o co dokładnie chodzi? - Westchnął wyraźnie, łapiąc lewicą za jeden z przedmiotów w dłoni Mikio. Znowu coś się komplikowało w ich drodze. Dlaczego? - Odłoż to na chwilę. Nie mam ochoty na pijacką gadkę. Skup się. - Dał mu swoistą reprymendę, przy czym reakcja drugiego Kirijczyka pozostawała nadal w jego ocenie dalszych akcji. W końcu dawny doktor Iwy nie szarpał czy także nie wyrywał mu trunku. Wyłącznie pragnął dać mu do myślenia tym gestem. - Posłuchaj mnie uważnie, Mikio-san. Nie zostawię ciebie samopas, rozumiesz? Nie pójdziesz tam bez mojej opieki. Skoro jesteś tak zdeterminowany to przemyśl ponownie jak zdobędziemy nowy transport na tej wysepce, a także spróbuj oszacować czy w ogóle zdołamy tam dopłynąć w jednym kawałku. Takich ataków na wodzie czeka na nas więcej. I mamy dodatkowo nową osobę w grupie pod naszymi skrzydłami. Naprawdę jesteś gotów postawić swój żywot na ostatnią kartę w ten sposób? Będziesz nie tylko największym głupcem, ale zranisz też mnie wewnętrznie. Tego ci nie wybaczę, jeśli umrzesz. - Zaczerwienił się nieco ze złości, choć spróbował zatrzymać natłok negatywnych emocji. Puścił go, nieco odpychając kolegę do tyłu poprzez oderwanie chwytu szklanego naczynia. - Muszę sprawdzić co z Mizukim. W razie czego… pomówimy niebawem z kapitanem. Tylko proszę… przemyśl to jeszcze raz. Naprawdę zastanów się jakie mamy szanse bez tych ludzi. - Chciałby go opuścić na chwilę, by wrócić pod pokład. Sprawdzenie stanu złapanego stało się kluczowe po tej napiętej wymianie zdań. Powołanie lekarskie nieco tego wymagało. Co się działo u ślimaczka z nowym shinobi na pokładzie?
Chakra9,980
► Pokaż Spoiler | Wykorzystane techniki
Brak
Ostatnio zmieniony 20 wrz 2022, 22:31 przez Sabataya Tamura, łącznie zmieniany 1 raz.

~~

Tsūjitegan

Widzenie w dal [m]Widzenie sferyczne [m]Max. dziedzina stylu przewidywanych ruchówKoszt utrzymania na turę
2 500200A20

Prowadzone Fabuły
Prowadzone Misje
Awatar użytkownika
Tora
Posty: 1420
Rejestracja: 27 kwie 2021, 15:24
Ranga dodatkowa: Główny Moderator Techniczny
Discord: Tora#0227
Karta Postaci:
Punkty Bonusowe:

Re: Wody przybrzeżne Yamashiri

#44

Nowi, starzy przyjaciele新しくて昔からの友人
Szczęśliwie uściśnięcie dłoni nie spowodowało raczej trwałych uszkodzeń. Ba, Sabataya mógł się domyślać, że jak trochę odpocznie i postara się jeszcze raz podleczyć, to będzie w stanie może sobie dopomóc. Choć nie dało się ukryć, że najlepszym lekarzem był czas i cierpliwość. A Jaskółka miał tego pod dostatkiem. Jego nastawienie przysparzało mu wrogów i nie każdy się z nim zgadzał, a mimo to wciąż uparcie trwał w swoich postanowieniach. Lekarz okrętowy jedynie skinął głową, przyjmując do wiadomości słowa białowłosego, że będzie na siebie uważał, może nawet z lekkim ukontentowaniem w oczach. Usta bowiem nie wygięły się w uśmiechu, a twarz nadal była poważna. Ale to oczy, jako zwierciadło duszy, zdradzało tu trochę więcej.

Tematy poruszane między alkoholikiem a połykaczem alkoholu abstynentem były różne. Temat ich jeńca był jednak tym, który zakończyli dość sprawnie, a na słowa Tsubame ten jedynie skinął głową. Taka umowa mu pasowała i nie było co dalej do tego dokładać. Zmiana tematu jednak dała do myślenia Sabatayi. Z ust jego przyjaciela dało się wyczuć alkohol, jednak krok miał pewny, a rumieńce na twarzy mogły być spowodowane zwyczajnie wieczorową porą. Coś na pewno wypił, jednak mówił składnie, bez problemu.
-Myślałem o tym. - powiedział, na pierwsze zmartwienie Tamury. -Jak mówiłem, nie muszą z nami płynąć, jak poczekają tutaj na nas powinno się udać. Mam jeszcze trochę finansów, mogę sfinansować ich pobyć na Yamashiri, choć stracę resztę gotówki. - wyjaśnił spokojnie. Westchnął i machnął ręką. -Alkohol nie dodaje sił czy odwagi. To kłamstwo, które wmawiają sobie słabi. - przyznał spokojnie. -Gdy ty spałeś dużo nad tym myślałem. - wyjaśnił i nawet nie szarpał się z białowłosym. Zwyczajnie przekazał mu butelkę, gdy ten ją chwycił bez większych problemów, a drugą zamknął. -Taka ilość alkoholu to nie dostateczna ilość, cobym miał być zamroczony. Sam mówiłeś o zaufaniu prawda? Zaufaj mi, że jestem dość trzeźwy, by mówić o tym z tobą na poważnie. - dodał jeszcze dość stanowczo i może z lekką nutką irytacji. Czy odebrał to tak, jakby Sabataya traktował starszego shinobi wyłącznie jako pijaka, który nie może powiedzieć nic z sensem? -Są rzeczy, o których mówić nie mogę. Nazwij to jak chcesz, duma, obietnica, głupota. Wszystko się wówczas wyjaśni. - dodał jeszcze, spoglądając jakby ze swoistą nostalgię w stronę statku, po chwili jednak wrócił wzrokiem ponownie na białowłosego. -Mgły otaczające Nakanoshimę dadzą nam schronienie, jeżeli popłyniemy łodzią. Nie chodzi o szturmowanie Kirigakure. Wiele jest tam zatopionych statków i dryfujących desek czy resztek łajb. Wystarczy mi znaleźć się jakiś kilometr na morzu od Ukrytej Mgły. - wyjaśnił bardziej precyzyjnie, po czym ponownie gorzko się uśmiechnął. -Przy upadku Kiri popełniłem błąd, który Chō na siłę spłaca. Nie mogę mu tego robić dłużej, zwłaszcza, że nie wiemy jak z tobą. Jeżeli ma zależeć od tego moje życie, z chęcią je oddam, by on mógł być wolny. - dodał jeszcze wręcz z jakąś niebezpieczną aurą dookoła niego, może nawet podświadomie użył Sakki? Na pewno nie wywołało ono efektu na białowłosym. Chyba, że wybuch gniewu, który zaskoczył Fujiwarę. Ten jednak nie gonił go. To nie była komedia romantyczna.

Pod pokładem nowy nabytek załogi nadal się szarpał, acz delikatniej. Chyba faktycznie go bolały jeszcze rany, a zaciśnięte mocno pęta z pewnością utrudniały wyzwolenie się. Widząc białowłosego już miał się odezwać, gdy pierwszy zrobił to Chō.
-Tamura-kun! Jak się czujesz? Jak ręka? - zapytał ślimaczek, który akurat znajdował się na półce i chyba zastanawiał się jak stąd zejść by przypadkiem nie dostać się pod czyjeś nogi.
-Kto tu jest?! - krzyknął nagle Mizuki, jeśli dobrze Sabataya zrozumiał jego imię. Winniczek w końcu był w takim miejscu, że ciężko było go dostrzec z jego miejsca leżenia.
NPCChō - Ślimaczek
NPCJūzō - Kapitan Szybującego Dorsza
NPCAiki - Kucharz Szybującego Dorsza
NPCUryū - Shinobi Szybującego Dorsza
NPCIppei - Lekarz Szybującego Dorsza
NPCMizuki (?) - Pojmany napastnik
Awatar użytkownika
Sabataya Tamura
Posty: 326
Rejestracja: 15 maja 2021, 17:28
Ranga dodatkowa: Iryōnin
Discord: Vampiro#7869
Karta Postaci:
Punkty Doświadczenia:
Punkty Technik:
Punkty Bonusowe:
Techniki:
Bank:

Re: Wody przybrzeżne Yamashiri

#45

Każdy z nich żył w świecie pełnym absurdów oraz odcieni szarości. Nie można było powiedzieć, że Tamura, Mikio czy jakikolwiek inny człowiek na Ziemi mógł pełnoprawnie nazywać siebie świętym czy też bohaterem. Z biegiem lat Iryōnin zaczął to w pełni pojmować, aczkolwiek swojej drogi nie zmienił. Nastąpił przełom w jego światopoglądzie zwanym akceptacją spraw, których odmienić się nie dało z normalnym biegiem egzystencji. Ideały warto mieć, lecz nie zapadać w nie niczym w toń. W ten oto sposób chłopak postanowił kontynuować drogę lekarza w służbie ludzi bez próby nakładania na swe plecy ciężaru każdej pokrzywdzonej duszy z ziemskiego padołu, ponieważ jak wiadomo nie miał do nich dostępu ani środków. Nie chciał jednocześnie tylko śnić o lepszej przyszłości, a stopniowo ją budować na kanwie zwanej najbliższym otoczeniem. Aspiracje zachowywał w realistycznych ramach, toteż… białowłosy będzie zapewne spędzał resztę żywota bez prób szukania poklasku na dworach Daimyō jako nieznajomy wybawiciel. Myślał o podróżach w nieznane lądy celem niesienia pomocy potrzebującym tam, gdzie trudno o szpital czy jakąkolwiek inną placówkę medyczną. Może to kiedyś zrealizuje w pewnej mierze, lecz nie na całym globie. Nie dało się. Choć równie dobrze ten ogrom stonowania wynikał głównie z niesamowitych traum dotykających doktora od półtora rocznej tułaczki. Błędów popełniało się zatem przeważnie wiele na przestrzeni nawet jednego dnia, toteż tutaj nie dało się odmówić braku pomyślunku Sabatayi. Młodzieniec uczynił to odruchowo, a więc na uwagę drugiego medyka znowu się momentalnie poprawił. Wymiana spojrzeń w ostatniej chwili należała u nich do niezwykłych. Każdy z nich mógł zajrzeć w głąb persony naprzeciwko której mężczyźni stali. Co z Jaskółką? Ten uwidocznił tęczówką ukryty ból i to nie ten fizyczny. Prawdopodobnie Ippei dałby radę zauważyć coś, co dojrzy tylko inny praktykant medycyny.
Rozeszli się jednakże w pokoju oraz porozumieniu. Syn Ayuko mógł przejść do grupy, aby uciąć dość ważną rozmowę ze swym towarzyszem, a jak widać po nastawieniu ex-ninja to nie leżała w sferze kwestii błahych. Szokujące wyznanie smakosza trunków dodatkowo pokomplikowało przekazywanie informacji, przez co dwójka miała praktycznie obowiązek stanąć przed wyzwaniem zaplanowania wyprawy od nowa. Owszem, trafili już na jedną z wysepek, ale tutaj ich droga się nie kończyła. Mieli twardy orzech do zgryzienia, gdyby zdecydowali się udać wprost do Wioski Ukrytej we Mgle z aktualnej pozycji. Na szczęście w swej zabawie Mikio umiał zachować trzeźwość umysłu. Sprawnie przebrnęli przez pierwszy temat złapanego agresora. - Nie zakładałbym prostego “tak” z tym cłem. Choć się dogadujemy to nie znamy ich zbyt długo. Mam nadzieję na słuszność twych słów przyjacielu, aczkolwiek wiemy iż kapitan w swych nerwach ma prawo zmienić zdanie. Niemniej jednak dorzucę tyle, ile będę w stanie. - Kirijczyk spojrzał na to z dużą dozą dystansu, próbując logicznie podchodzić do całokształtu zamieszania. Po odebraniu butelki z mocno procentowym napojem, odstawił go niedaleko na gołej trawie w pobliżu mostku prowadzącego do slupa. Wysłuchał uważnie wypowiedzi kompana odnośnie pijaństwa z kamiennym wyrazem twarzy. - Jeżeli ktoś się martwi o kogoś to zwraca uwagę na to, co wydaje mu się niestosowne w danym momencie. To nie oznacza, że ci nie ufam Fujiwara-san. Alkohol nie pomaga w skupianiu się. Tak czy inaczej zrobisz jak uważasz. - Czyżby zarzucił w jego stronę lekarską poradą? Możliwe, przy czym wystawił do sylwetki starszego faceta butelczynę z powrotem. Kolega mógł pić w końcu dalej. Kim jest Tsubame, by mu zabraniać? Co najwyżej próbującym sobie radzić z depresją kumplem. - W porządku. - Nic więcej nie zdołał z siebie wydusić na temat tych tajemnic towarzysza. Wyjdą na światło dzienne z czasem? To mu wystarczało obecnie przy wyjaśnieniu. No a co z taktyką przedostania się bez “wypadków” na ląd w pobliże ruin upadłej osady?
Pokręcił nieco makówką na boki po oparciu się o pobliskie drzewo. - Nie ukrywam, iż nie czuję się komfortowo z twym planem. To bardzo wiele zmienia. Ty jednak masz więcej doświadczenia… Ja wiele nie rozumiem… Niech będzie… Po prostu… spróbujmy się tam dostać w jednym kawałku. - Odchodząc nieco zmarnowany po paru minutach dyskusji, obrócił się. Buzia młodego mężczyzny wyglądała na… martwą w wyrazie. Jakby zeszła z niej cała temperatura, a Nobuo zbladł bardziej niż zwykle. - A zatem go uwolnimy… Jakkolwiek się da… Ze mną będzie jak będzie… Chyba nadajemy na tych samych falach wbrew pozorom… Jak będzie trzeba umrzeć to umrę… Niekiedy umiera się, aby ktoś inny mógł żyć… Zapomnijmy jednak o umieraniu chociaż na chwilę… Część mnie już umarła i to nie jest nic przyjemnego… - Po tym dość enigmatycznym, a zarazem tragicznym komentarzu udał się pod pokład z zamiarem sprawdzenia sytuacji z jeńcem oraz śpiącym muszlowcem. Dojrzał kotłującego się “więźnia” z przebudzonym już brzuchonogiem. Zaoferował swoją dłoń z ramieniem jako środek transportu dla bezkręgowca. - To mój opiekun Chō. - Przedstawił go związanemu, racząc małe zwierzątko ciepłym uśmiechem twarzy. - Ręka ma się nieźle. Bałem się, że ją stracę. Potrzebuje póki co wypoczynku, lecz liczę na włączenie rehabilitacji za kilka dni lub tygodni w najgorszym przypadku. - Zbliżył się do pojmanego, zerkając uważnie na więzy, którymi nieznajomy był przypięty do noszy. - Chcesz się wydostać z tego? Zabiorę cię na zewnątrz, jednak muszę związać przez to twoje ręce. Porozmawiamy w sposób cywilizowany? Napijesz się czegoś, zjesz? Tego bym chciał i myślę, że ty również. Pytanie co ty wolisz? Jedynie nie puszczę ciebie kompletnie wolno. Muszę zachować środki bezpieczeństwa. - Nie chciał grać na siłę miłosiernego, bo przecież ten jegomość mu w to nie uwierzy. Braw czerwonooki też nie oczekiwał. Po prostu napastnik miał możliwość zadecydowania o komforcie lub również poniekąd… losie.
Chakra9,980
► Pokaż Spoiler | Wykorzystane techniki
Brak
Ostatnio zmieniony 22 wrz 2022, 22:11 przez Sabataya Tamura, łącznie zmieniany 1 raz.

~~

Tsūjitegan

Widzenie w dal [m]Widzenie sferyczne [m]Max. dziedzina stylu przewidywanych ruchówKoszt utrzymania na turę
2 500200A20

Prowadzone Fabuły
Prowadzone Misje
ODPOWIEDZ

Wróć do „Mizu no Kuni - Kraj Wody”